Rząd nie pożyczy ZUS pieniędzy na wypłatę rent i emerytur; ZUS otrzyma na ten cel dotację z budżetu państwa

W 2017 r.  ZUS  nie dostanie od rządu pożyczki na wypłatę rent i emerytur - donosi "Onet.pl" (www.onet.pl z 24.08.2019 r. ), powołując się na  komunikat  resortu finansów na temat wstępnego projektu budżetu na 2017 r., według którego  w  przyszłym  roku deficyt budżetu państwa ma wynieść rekordowe 59,3 mld zł  przy dochodach rzędu 324,1 mld zł  i wydatkach na poziomie 384,4 mld zł.  
Portal podkreśla, iż  pożyczki były  dotąd traktowane jak ukryta dotacja, ponieważ   ZUS nie zwrócił do tej pory ani złotówki z ponad 45 mld zł   zobowiązania. I nie zanosi się, żeby miało się to zmienić. Ministerstwo  Finansów tłumaczy - donosi "Onet.pl" - iż  „w  warunkach porównywalnych nominalny poziom deficytu budżetu państwa nie odbiega od zaplanowanego w latach ubiegłych. Nominalny wzrost wynika z tego, że w przyszłym roku całość niedoboru środków Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (...) zostanie pokryta z budżetu państwa w formie dotacji. Tymczasem w ubiegłych latach jego część była finansowana z pożyczki budżetu, która nie zwiększała prognozowanego deficytu”.
Portal  tłumaczy, iż  pożyczki z budżetu państwa do FUS, które ZUS zaciąga  od 2009 r.,  w ustawie budżetowej figurują nie jako wydatki,  ale jako rozchód  budżetu państwa, który nie ma wpływu na deficyt, po  nowelizacji przepisów i nieoprocentowanych pożyczkach dla ZUS.  Wówczas było to "wyjście awaryjne" - pisze "Onet.pl", podkreślając,  iż   rząd PiS nie zmieniając  prawa,  przynajmniej w przyszłym roku  nie zamierza udzielać pożyczek do FUS. Państwo ma  „jedynie” dotować  wypłatę emerytur i rent.
Z prognoz ZUS wynika, że (w najbardziej korzystnym wariancie) w latach 2017-2021 na emerytury i renty brakować będzie każdego roku od 48,7 do 50,6 mld zł. Natomiast opcja najbardziej pesymistyczna zakłada, że dziura wyniesie 65,2 mld zł  w 2017 r.  i w ciągu pięciu kolejnych lat ma powiększyć się do ponad 90,5 mld zł..

SN: sąd musi rzetelnie zbadać prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy

Sąd Najwyższy uznał, iż  ocena prawa do renty musi być rzetelna. Zdaniem SN,  "jeśli strona ubiegająca się o rentę wykazuje nieporadność w zgłaszaniu lub zdobywaniu dowodów, sąd badający sprawę powinien z urzędu przeprowadzić takie badanie" - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z  29.08.2016 r.). SN uchylił więc zaskarżony  wyrok w sprawie ubezpieczonego o przyznanie prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy,  przekazując sprawę do ponownego rozpatrzenia przez sąd apelacyjny - pisze gazeta.
SN rozpatrywał  sprawę mężczyzny, któremu ZUS odmówił  przyznania  renty z tytułu niezdolności do pracy, ponieważ ubiegający się  o świadczenie rentowe  nie spełnił - w opinii instytucji -  wszystkich wymaganych warunków.  Biegli  wnioskodawcy stwierdzili  u niego stan po amputacji stóp oraz zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa i w związku z tym uznali,  że ubiegający się o rentę jest częściowo niezdolny do pracy. Jednocześnie stwierdzono, że zainteresowany nie posiada dokumentacji lekarskiej potwierdzającej, że schorzenia występowały przed  terminem operacji amputacji stopy. Na tej podstawie sąd I instancji uznał, że niezdolność do pracy wnioskodawcy powstała w dniu operacji, czyli po upływie 18 miesięcy od ostatniego okresu ubezpieczeniowego. A to pozbawia go prawa do renty. Sąd apelacyjny podtrzymał ten wyrok, stwierdzając, iż  "to sam wnioskodawca ubiegając się o rentę powinien wykazać, że niezdolność do pracy powstała w czasie jego zatrudnienia lub okresie przedłużonej ochrony ubezpieczeniowej" - donosi "DGP".
"DGP" przypomina, iż  "organ badając prawo  do świadczenia stwierdził (…) że zainteresowany w dziesięcioleciu poprzedzającym złożenie wniosku oraz przeddzień powstania niezdolności do pracy udowodnił 5 lat okresów składkowych i nieskładkowych. Jednak niezdolność do pracy nie powstała ani w okresie zatrudnienia, ani w ciągu 18 miesięcy po ustaniu zatrudnienia. W efekcie ZUS wydał decyzję odmawiającą prawa do renty", zaś  ubiegający się o rentę oddał sprawę do sądu - pisze dziennik.  

Polacy docenili III filar ?

Na kontach w  IKE i IKZE jest już prawie 7 mld zł - szacuje "Parkiet"(Nr z 30.08.2016 r.). Według wyliczeń gazety w pierwszym półroczu 2016 r. odnotowano  wzrost aktywów IKE i IKZE o 0,5 mld zł. Jest to  dobry sygnał, zwłaszcza, iż   w tym czasie  warszawska  giełda traciła - podkreśla dziennik. I tak, WIG20 obniżył się o niemal 3 proc., a szeroki indeks WIG spadł o ponad 1 proc. Przy tym, wraz ze spadkami notowań malała też wartość zgromadzonych oszczędności, które mimo to okazały się znacznie większe niż na koniec 2015 r - podkreśla  "P".  
W opinii gazety, to wskazuje, że  "Polacy wpłacają do III filara coraz więcej, a w przypadku trwałego odbicia na giełdzie możemy szybko zbliżyć się do 10 mld zł aktywów".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT