Rząd zdecydował o minimalnej gwarantowanej podwyżce świadczeń emerytalno-rentowych w 2019 r. w wysokości 70 zł

Rząd przyjął projekt ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS),  zakładający  m.in. minimalną gwarantowaną podwyżkę świadczenia na poziomie 70 zł - donosi "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 12.12.2018 r.),  powołując się na komunikat Centrum Informacyjnego Rządu (CIR).  Zgodnie z decyzją rządu,   od marca 2019 r. emerytury i renty zostaną objęte waloryzacją kwotowo-procentową. Natomiast najniższe gwarantowane świadczenia emerytalno-rentowe zostaną podniesione  do 1100 zł  w przypadku najniższej emerytury, renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy, renty rodzinnej i renty socjalnej. Z kolei w  przypadku najniższej renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy, jej wysokość  ma być  podwyższona do kwoty 825 zł - podaje gazeta. "Oznacza to, że najniższe świadczenia zostaną w przyszłym roku podwyższone o 6,8 proc. - dwa razy więcej, niż gdyby zastosowano ustawowy prognozowany wskaźnik waloryzacji" - podkreśla "DGP".  Natomiast  najniższe renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy wzrosną o 52,50 zł, zaś dla  osób pobierających emeryturę częściową wzrosną o 35 zł.  Według   rządowych szacunków,  w 2019 r. wskaźnik waloryzacji ma wynieść 103,26 proc.  - pisze dziennik.  Nowy sposób waloryzacji obejmie również emerytury i renty rolników indywidualnych, służb mundurowych oraz emerytury pomostowe i nauczycielskie świadczenia kompensacyjne.  Ponadto, dodatki do emerytur i rent zostaną podwyższone ustawowym wskaźnikiem waloryzacji. "Świadczenia osób, które nie mają prawa do najniższej emerytury lub renty, ze względu na krótki staż pracy, również zostaną zwaloryzowane ustawowym wskaźnikiem waloryzacji" - informuje "DGP". 

Najniższą gwarantowaną  podwyżką świadczenia emerytalnego i rentowego - 70 zł brutto - zostanie  objętych około   6,27 mln świadczeniobiorców. 

W opinii gazety, na nowych zasadach zyskają osoby, których świadczenie nie przekracza 2 147,30 zł brutto. Osoby otrzymujące świadczenie powyżej tej kwoty zyskają 3,26 proc. (to będzie podwyżka o wskaźnik inflacji powiększony o 20 proc. realnego wzrostu płac z poprzedniego roku kalendarzowego).

 

 

Podstawa wymiaru składek na ZUS w 2019 r. z nowym limitem 

 

W  2019 r.  składki na ubezpieczenia emerytalne, rentowe oraz na Fundusz Emerytur Pomostowych będą należne do osiągnięcia rocznego przychodu w wysokości 142 950 zł - informuje "Rzeczpospolita" (Nr z .06.12.2018 r.). Zatem  w  przyszłym roku roczny limit składek będzie  wyższy od limitu obowiązującego w 2018 r.,  który kształtuje się  na poziomie  133 290 zł, a więc będzie wynosić o 9660 zł więcej. Przy tym  ograniczenie rocznej podstawy wymiaru składek emerytalno-rentowych stosuje się zarówno do osób podlegających ubezpieczeniom obowiązkowo, jak i dobrowolnie - wyjaśnia gazeta - natomiast  roczny limit składkowy nie ma zastosowania przy ustalaniu podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia chorobowe, wypadkowe i zdrowotne, Fundusz Pracy oraz Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.  Z kolei w  przypadku pracowników, ograniczenie rocznej podstawy wymiaru składek emerytalno-rentowych (limit składkowy)  stosuje się również przy ustalaniu podstawy wymiaru składek na Fundusz Emerytur Pomostowych - podkreśla  dziennik.  

"Rz" „przypomina, iż  "kwota ograniczenia rocznej podstawy wymiaru składek (limit) stanowi 30-krotność prognozowanego na 2019 r. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia brutto w gospodarce narodowej". Zaś prognozowane średnie wynagrodzenie w przyszłym roku – zgodnie z art. 25 projektu ustawy budżetowej na 2019 r. – ma wynieść 4765 zł.

 

 

TK: ochrona przedemerytalna zatrudnionych na czas określony powinna umożliwiać  przywrócenie do pracy bezprawnie zwolnionych  pracowników

 

Trybunał Konstytucyjny (TK) orzekł, iż zatrudnieni na czas określony, którym bezprawnie wypowiada się umowę pracy  w okresie ochronnym, mogą żądać przywrócenia do pracy  - donosi "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 12.12.2018 r.). Z  wyroku Trybunału Konstytucyjnego (wyrok TK  z 11 grudnia 2018 r.;sygn. P 133/15) wynika, że "brak możliwości przywrócenia do pracy osoby zatrudnionej na czas określony, którą zwolniono w okresie ochrony przedemerytalnej (cztery lata przed datą nabycia prawa do emerytury), narusza konstytucyjną zasadę równości wobec prawa". Zdaniem TK, zatrudnieni na czas nieokreślony w razie bezprawnego zwolnienia w okresie ochronnym sami decydują, czy będą domagać się od firmy odszkodowania, czy też przywrócenia do pracy, natomiast  Ci pracujący na czas określony na podstawie obowiązujących przepisów są takiego wyboru pozbawieni. "A to oznacza, że w praktyce ochrona przedemerytalna w ich przypadku ma pozorny charakter" - pisze dziennik. Piotr Pszczółkowski, sędzia sprawozdawca TK w omawianej sprawie podkreślił, że  "pracodawca wypowiadający im umowy ryzykuje jedynie wypłatę odszkodowania do wysokości trzech wynagrodzeń. A zatrudniony traci pracę".  

Jak informuje gazeta, TK wydał orzeczenie w odpowiedzi na pytanie prawne Sądu Rejonowego w Koninie. Koniński SR "zajmuje się sprawą pielęgniarki, która w 2013 r. została zatrudniona na czas określony (...). W lutym 2019 r. nabyłaby ona prawo do emerytury, więc począwszy od lutego 2015 r., przysługiwała jej ochrona przedemerytalna. (...) Jednak w maju 2015 r. pracodawca wręczył zatrudnionej wypowiedzenie zmieniające dotychczasowe warunki pracy i płacy. Podwładna ich nie przyjęła, więc umowa rozwiązała się definitywnie w czerwcu 2015 r. Zainteresowana odwołała się jednak od wypowiedzenia zmieniającego i zażądała uznania go za bezskuteczne, a w razie upływu okresu wymówienia – przywrócenia poprzednich warunków pracy i płacy" - donosi "DGP".  Albowiem  zgodnie z art. 39 k.p.  pracodawca nie może wypowiedzieć w tym czasie umowy zatrudnionemu, "z wyjątkiem przypadku, gdy ten ostatni otrzyma rentę lub gdy firma ogłosi upadłość lub zostanie zlikwidowana" - tłumaczy gazeta. 

Przy tym, w myśl z art. 50 ust. 3 k.p. zatrudniony na czas określony, któremu bezprawnie wypowiedziano umowę, może  domagać się jedynie odszkodowania (do trzech pensji), a tylko "kobieta w ciąży, rodzic na urlopie macierzyńskim oraz chroniony działacz związkowy może w takim przypadku żądać przywrócenia do pracy". Sąd w Koninie  rozpatrujący  sprawę, nabrał więc "wątpliwości co do zgodności tych przepisów z konstytucją i zadał pytanie prawne do TK",  podkreślając, że art. 50 ust. 3 k.p. w zakresie, w jakim pozbawia możliwości przywrócenia do pracy zwolnionych w okresie ochrony przedemerytalnej, narusza m.in. konstytucyjną zasadę równości wobec prawa".

Zdaniem ekspertów, brak możliwości żądania przywrócenia do pracy ewidentnie prowadzi do dyskryminacji ze względu na rodzaj umowy o pracę - pisze "DGP". Jak podkreśla w dzienniku Grzegorz Orłowski, radca prawny z kancelarii Orłowski Patulski Walczak,  "skoro pod wpływem orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE wprowadziliśmy ograniczenia co do możliwości zatrudnienia na czas określony i zrównaliśmy okresy wypowiedzenia tych kontraktów oraz umów stałych, to również omawiane przepisy powinny być zmienione". W opinii ekspertów,  możliwość przywrócenia do pracy ma istotne znaczenie z punktu widzenia sprawiedliwości społecznej.

 

 

Niekorzystne prognozy dla budżetu FUS

 

Według prognoz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS), liczba pracujących Polaków  za  pięć lat  zmaleje o około milion osób – informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 14.12.2018 r.). Przygotowana    przez ZUS  krótkoterminowa prognoza na najbliższe pięć lat,  zawierająca "wnioski bardzo alarmujące dla rządu",  trafiła już do  Elżbiety Rafalskiej, minister rodziny, pracy i polityki społecznej oraz do  Teresy Czerwińskiej, minister finansów" -  podaje dziennik.  Z prognozy tej wynika, że ciągle będzie wzrastał deficyt Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS). W przyszłym roku ma on  osiągnąć  poziom 48,5 mld zł  (wersja umiarkowana), tak, aby  w 2023 r. sięgnąć już granicy 58,1 mld zł. Natomiast w wariancie pesymistycznym analitycy ZUS przewidują, że  już w 2019 r.  deficyt FUS  ma zwiększyć się do 57,6 mld zł, aby za pięć lat przekroczyć kwotę   77,3 mld zł - pisze gazeta. Dla porównania, w br. roku deficyt FUS ma wynieść 46,6 mld zł, choć z powodu bardzo dobrej sytuacji na rynku pracy będzie o co najmniej 8 mld zł niższy. 

Przy tym,  ZUS szacuje,  że za pięć lat - do 2023 r. -  populacja Polaków w wieku produkcyjnym (mężczyźni w wieku 18–64 lata i kobiety w wieku 18–59 lat) ma zmniejszyć się  o przeszło 1,1 mln osób. Natomiast  o 1 mln osób powinna  wzrosnąć  liczba osób uprawnionych do pobierania  świadczenia z ZUS - podkreśla "Rz".

Zdaniem ekspertów taki stan rzeczy będzie spowodowany nie tylko obniżonym  wiekiem  emerytalnym  Polaków, ale  przede wszystkim  na skutek wchodzącego  w ustawowy wiek emerytalny  pokolenia powojennego wyżu  demograficznego. W rezultacie nastąpi  wzrost liczby emerytów i rencistów. I tak, w  wariancie optymistycznym  zwiększy się  ona  o 316 tys. osób , zaś o 479 tys. osób  w wariancie pesymistycznym.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT