SN: ZUS ma prawo ustalić kwotę przedawnionych składek

Sąd Najwyższy w uchwale z 9 czerwca 2016 r.  uznał (sygn. akt II UZP 8/16), iż  przedawnione składki, które , które nigdy nie zostały zapłacone,  wliczają się do emerytury - informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 09.06.2016 r.). SN orzekł, iż  to, "że składki uległy przedawnieniu, oznacza tyle, że nie mogą one już zostać ściągnięte". Ubezpieczony nie może na tym tracić. Roszczenie o ustalenie, że składki się należały, nie ulega przedawnieniu - podkreślił SN.  Zdaniem  gazety,  ten  wyrok   "może mieć znaczenie dla tysięcy ubezpieczonych zatrudnionych obecnie na kontraktach cywilnoprawnych, tylko po to  by uniknąć obowiązku zapłaty składek do ZUS." - podkreśla gazeta.  Albowiem  okazuje się, że "nawet  za kilkadziesiąt lat będą oni mogli wystąpić do sądu o ustalenie, że ta praca odbywała się jednak np. na etacie. (...) za kilkadziesiąt lat wszystkie niezapłacone składki będą już przedawnione, nie trzeba  więc  będzie  ich  płacić.  ZUS będzie jednak miał obowiązek zaliczyć je na koncie ubezpieczonego i wyliczyć na tej podstawie należne mu świadczenie" - podaje gazeta.
Jak pisze  "Rz",  SN  orzekał  w sprawie mężczyzny zatrudnionego w 1999 r. na umowie-zlecenie, od której zatrudniająca  go spółka nie opłacała składki emerytalnej i rentowej. Tymczasem  po latach okazało się, że składki trzeba było jednak zapłacić, ale uległy one przedawnieniu.
Spółka zakwestionowała jednak decyzję ZUS, która zawierała wyliczenie zaległych składek. Sprawa trafiła do sądu, a ostatecznie   do Sądu Najwyższego."
W opinii Waldemara  Urbanowcza,  adwokata w kancelarii Gujski Zdebiak, "paradoksalnie taki wyrok może jednak spowodować teraz wzmożone kontrole ZUS, który za wszelką cenę będzie starał się ściągnąć wszystkie należności przed ich przedawnieniem" - zauważa gazeta.

ZUS  poinformował  o zgromadzonych składkach emerytalnych

ZUS, jak co roku,  wysłał ostatnio listy do 20 mln  Polaków  z informacją o składkach emerytalnych,  zapisanych na kontach w ZUS -  informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 16.06.2016 r.), powołując  się  na  Wojciecha  Andrusiewicza,  rzecznika  prasowego  ZUS. "Listy z historią wpłat na ubezpieczenie społeczne zostały ostatnio wysłane" - powiedział  Andrusiewicz. Według rzecznika ZUS, zakład  "apeluje o uważne przeczytanie informacji i zweryfikowanie, czy kwota zapisanych składek zgadza się" - podaje dziennik.  Ponadto, dla osób, które ukończyły 35 lat,  ZUS w liście poinformuje także,  jaka może być  hipotetyczna emerytura w trzech wariantach.
Jak podał Andrusiewicz,  pierwszy wariant  to kwota, która  oszacowana jest  w  oparciu o  to, co przyszły emeryt  dotychczas zgromadził na koncie emerytalnym - wyjaśnia "Rz". Drugi stanowi  kwotę, którą otrzymałby,  pracując do ustalonego dla niego wieku emerytalnego i nadal odprowadzał składki w średniej wysokości (ustalonej z okresu ubezpieczenia od 1999 r.). Natomiast trzecia informacja - jest  to „wariant hipotetycznej emerytury,  obliczonej wspólnie z konta i subkonta emerytalnego.” 
Ponadto, osoby, które pracowały przed 1999 r., znajdą informację o wysokości zgromadzonego kapitału początkowego za lata, gdy składki nie były imiennie odprowadzane. Informacja będzie też dotyczyła puli składek na subkoncie w ZUS w ramach tzw. II filaru ubezpieczeń oraz o składkach przekazanych do Otwartych Funduszy Emerytalnych.

Tzw. emerytury stażowe nadal w blokach startowych


Największe centrale związkowe domagają się dopisania do ustawy prezydenckiej obniżającej wiek emerytalny przepisów, które umożliwiłyby przechodzenie na wcześniejsze świadczenia osobom z długim stażem pracy -  donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 09.06.2016 r.). Według gazety,  w przypadku kobiet byłoby to 35 lat, a w przypadku  mężczyzn – 40 lat. Jednak w budżecie w br. nie ma środków na spełnienie tego związkowego postulatu - pisze "DGP",  powołując się na  wiceministra Stanisława  Szweda. A w przyszłym roku sytuacja może być podobna.
Zdaniem strony rządowej - podaje dziennik - "propozycja emerytur stażowych złożona przez związki jest powodem tego, że przedłużają się prace nad projektem prezydenckim". Tymczasem  związki zawodowe nie kryją oburzenia tym, że rząd chce pozbawić osoby z długim stażem prawa do wcześniejszej emerytury. W opinii Wiesławy Taranowskiej, wiceprzewodniczącej  OPZZ, "szczególnie pracownikom zatrudnionym w ciężkich warunkach należy się rekompensata za utratę zdrowia. Osoby pracujące 40 lat powinny mieć możliwość przejścia na emeryturę,  bowiem już zgromadziły na koncie w ZUS środki wystarczające na wypłatę świadczeń". Zdaniem Henryka Nakoniecznego, członka Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, pieniądze są. "Wystarczy, że obowiązkowo i proporcjonalnie zostaną oskładkowane wszystkie przychody z pracy. Przedsiębiorcy nie powinni płacić składki ryczałtowej niemającej żadnego związku z przychodami firmy" – mówi w "DGP" Nakonieczny.
Z kolei Jan Mosiński (PiS), przewodniczący podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektu prezydenckiego tłumaczy w gazecie, że  ustawa może zostać uchwalona dopiero we wrześniu." Musimy jednak mieć wszystkie poprawki do projektu ustawy przygotowane przez biuro legislacyjne Sejmu oraz stanowisko rządu. Wtedy będziemy pracować non stop". Strona rządowa  winą za opóźnienia obarcza  ZUS. "Sprawdzimy, dlaczego zakład potrzebuje aż dziewięciu miesięcy na przygotowanie systemu komputerowego do wypłat emerytur ".
 Zdaniem Wojciecha Andrusiewicza, rzecznika prasowego ZUS, "europejskie odpowiedniki ZUS potrzebują średnio 12 miesięcy na uruchomienie wypłaty świadczeń na podstawie nowych przepisów”.

III  filar potrzebuje zachęt


Polacy chcą oszczędzać w  trzecim filarze, potrzebują tylko większych zachęt.  Ponad dwie trzecie uczestników badania „Świadomość emerytalna Polaków",  wykonanego przez Pracownię Badań Społecznych deklaruje chęć wpłat do produktów trzeciofilarowych, jeśliby  państwo lub  pracodawca  uruchomiło dopłaty do odkładanych środków - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 14.06.2016 r.) - a  tylko 13 proc. badanych nie przystąpiłoby do takiego systemu długoterminowego oszczędzania.  Przy tym,  większość (72 proc.) gotowych wejść do takiego systemu wpłacałaby do niego miesięcznie tylko do 100 zł.  Ponadto, z  badania, na które powołuje się dziennik, wynika, iż   prawie 40 proc. pracujących Polaków "w ogóle nie myśli o tym, co czeka ich na emeryturze, a zaledwie 32 proc. myśli o tym przynajmniej od czasu do czasu. Spośród osób, które rzeczywiście myślą o swojej przyszłości emerytalnej, większość zaczyna myśleć w wieku 50+."  Według gazety, aż   78,5 proc. badanych nie podejmuje  żadnych działań mających na celu ochronę standardu materialnego po przejściu na emeryturę.  Spośród tych, którzy cokolwiek w tej sprawie robią, największy odsetek odkłada pieniądze na lokacie bankowej lub w gotówce. Ogólnie oszczędza na emeryturę w jakiejkolwiek formie (IKE, IKZE, PPE, polisa ochronno-inwestycyjna, lokaty bankowe lub gotówka) lub zwiększa stan posiadania z myślą o emeryturze (inwestuje w różne dobra) zaledwie 21,2 proc. ankietowanych. Z kolei wśród oszczędzających na emeryturę 43 proc. odkłada  od 6 do 10 proc. rocznych dochodów , a zaledwie 21 proc. oszczędzających  powyżej 10 proc. - informuje gazeta. Twierdząco na pytanie,  czy system emerytalny powinien być taki sam dla wszystkich,  odpowiada 86,2 proc. respondentów. "Odpowiedź zależy oczywiście w znacznym stopniu od tego, czy ktoś sam jest w odrębnym systemie emerytalnym".
Ankieta PBS wykazała, iż wśród Polaków  wiedza na temat systemu emerytalnego jest ograniczona. I tak, "ponad 7 proc. respondentów nie wie, gdzie trafiają ich składki emerytalne płacone w ramach powszechnego systemu. (...) Zaledwie 23,8 proc. jest w stanie powiedzieć, jaki procent zarobków stanowi składka". W tym, niemal połowa (45 proc.) respondentów opowiada się za likwidacją składki emerytalnej wpłacanej do powszechnego systemu i powiększeniem o jej wysokość wynagrodzenia - podkreśla "Rzeczpospolita".  Powszechność tej opinii spada z wiekiem.

Będą niższe emerytury i renty dla byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa  PRL

Byli funkcjonariusze SB dostaną niższe  emerytury - informuje "Money.pl"(www.money.pl z 14.06.2016 r.), powołując się  na  PAP.  Jak donosi portal, "emerytury i renty byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL mają sięgać maksymalnie średniego świadczenia emerytalnego w systemie powszechnym, czyli ok. 2100 zł".  Jest  to  jedno z założeń projektu ustawy obniżającej emerytury m.in. byłym  funkcjonariuszom SB przygotowywany przez  MSWiA. Zgodnie z  opracowywanym projektem,  przewidywana maksymalna kwota świadczeń emerytalnych i rentowych dla byłych funkcjonariuszy nie będzie wyższa niż średnie świadczenie emerytalne w systemie powszechnym.  "Według danych z marca jest to kwota 2131 zł. Pozwoli to na uzyskanie oszczędności w budżecie państwa w kwocie ok. 20 mln zł miesięcznie, czyli 240 mln zł rocznie" - podał resort w komunikacie.
Projekt dotyczy  około  12 tys.  osób  pobierających   emerytury byłych  funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa - informuje portal.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT