Skutkiem likwidacji limitu 30-krotności składek będzie rozwarstwienie emerytur, arbitraż, dualizm na rynku pracy

Likwidacja limitu  30-krotności składek   w długim terminie  przyniesie  ZUS i Funduszowi  Ubezpieczeń Społecznych (FUS)   zwiększone saldo w  FUS - twierdzi w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną"(Nr  z  04.12.2017 r.)  Paweł Wojciechowski, główny ekonomista ZUS. W założeniach do projektu ustawy, wyniesie to (na początku w okresie 10 lat) około  7 mld zł rocznie - podkreśla ekspert.  W opinii eksperta - podaje dziennik -  w dłuższej perspektywie trzeba będzie wypłacać wyższe emerytury za obecnie wpłacane wyższe składki. Albowiem  w  przyszłości sytuacja FUS się pogorszy i "nastąpi klasyczne międzyokresowe przesunięcie dochodów w finansach publicznych: dziś mamy większe dochody, w przyszłości większe wydatki" - pisze gazeta. Zdaniem P. Wojciechowskiego, mogą wystąpić także "różne niezamierzone efekty, jak wzrost arbitrażu na rynku pracy, czyli zwiększenie różnic w  oskładkowaniu różnych form aktywności zawodowej". A ten  arbitraż mamy już dziś - zaznacza ekonomista. " Przy niskich dochodach korzystniejszą formą od etatu są umowy cywilno-prawne, natomiast przy wysokich arbitraż występuje na korzyść działalności gospodarczej, zwłaszcza tej opodatkowanej liniowo".
Według "DGP", obecnie  mamy 350 tys. osób wchodzących w 30-krotność, a podatkiem liniowym rozlicza się 400 tys. prowadzących działalność gospodarczą.  Przy tym, zniesienie  limitu ma przynieść  dla finansów publicznych ok. 5,5 mld zł rocznie w okresie najbliższych 10 lat. Jeśli jednak scenariusz odpływu z etatów się spełni, to do budżetu wpłynie sporo mniej, może tylko połowa tej sumy - ostrzega ekspert w "DGP". Jego zdaniem,  efekt ten niekoniecznie musi wystąpić od razu w pierwszym roku,  albowiem przechodzenie na korzystniejsze kontrakty zapewne będzie rozłożone w czasie i specyficzne dla różnych sektorów gospodarki.
"Dziś grozi nam powiększenie się grupy dobrze sytuowanych osób, które skorzystają z niżej oskładkowanych form zatrudnienia i mniej wpłacą do systemu, za to kiedyś do ich emerytur minimalnych dopłaci państwo z naszych podatków. Oczywiście skala tych dopłat zależy w największym stopniu od najniższej emerytury w przyszłości, której wysokość ustalana jest w wyniku politycznych uzgodnień" . P. Wojciechowski podkreśla, że "wypychając dobrze zarabiające osoby na formy aktywności zawodowej  oskładkowane niżej, powiększymy w przyszłości liczbę osób z najniższymi emeryturami i zwiększymy presję polityczną na podnoszenie najniższych emerytur".

Będzie apel do prezydenta RP o veto ustawy znoszącej limit składek na ubezpieczenia społeczne ?

Konfederacja Lewiatan i NSZZ Solidarność zapowiadają apel do prezydenta RP o weto ws. zniesienia limitu 30-krotności składek na ZUS, jeśli Senat RP podejmie uchwałę o przyjęciu ustawy - pisze "Rzeczpospolita"(Nr z  7.12.2017 r.). Według dziennika, organizacje te podpisały oświadczenie w tej sprawie, domagając się dyskusji z rządem o zmianach w ubezpieczeniach społecznych.  Jak zaznaczyli  prezydent Konfederacji Lewiatan Henryka Bochniarz i przewodniczący NSZZ Solidarność Piotr Duda, ich sprzeciw budzą  działania  rządu, "które pozorują prowadzenie dialogu społecznego i pomniejszają rolę niedawno powołanej instytucji Rady Dialogu Społecznego" - podaje gazeta. Szefowie obu organizacji napisali we  wspólnym oświadczeniu, iż  "sposób i tempo procedowania projektu naruszają podstawowe zasady i standardy dialogu społecznego, które ma swoje umocowanie w art. 20 Konstytucji RP". Według konfederacji pracodawców oraz związkowców,  procedowana ustawa "obarczona jest błędem proceduralnym, a u jej podstaw leżą błędne założenia społeczno-gospodarcze" -  podkreśla "Rz".
Dziennik informuje, iż  senacka komisja rodziny, polityki senioralnej i społecznej zarekomendowała poprawkę, która zakłada wprowadzenie ustawy o zniesienie limitu składek na ZUS od stycznia 2019 r. Tymczasem zgodnie z ustawą, którą uchwalił w listopadzie Sejm, przepisy te miałyby wejść od początku 2018 r.
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS)  szacuje, że na skutek zmian, w 2018 r. sektor finansów publicznych zyskałby ok. 5,4 mld zł. Zmiany spowodowałyby jednoczesne zmniejszenie wpływów do NFZ - o ok. 270 mln zł, a także wpływów z podatków. Stracić na tym miałyby samorządy. W efekcie zniesienia limitu osoby wysoko zarabiające otrzymywałyby bardzo wysokie emerytury - informuje gazeta.

W listopadzie br. OFE poniosły straty

W listopadzie 2017 r. oszczędzający na emeryturę w otwartych  funduszach emerytalnych  (OFE) stracili. Wszystkie fundusze emerytalne  poniosły straty, a ich średnia stopa zwrotu wyniosła -2,3 proc.  - donosi "Puls Biznesu"(Nr z 06.12.2017 r.).  Przy tym średnia stopa zwrotu OFE  za 6 miesięcy br. osiągnęła  poziom  3,3 proc. Według dziennika,  stosunkowo najlepiej poradził sobie Aegon OFE (-1,9 proc.), który właśnie w tym miesiącu br.  sfinalizował przejęcie Nordei OFE. Z kolei najbardziej stracił w omawianym czasie PKO Bankowy OFE (-2,9 proc.). Jak podaje gazeta, "straty funduszy to konsekwencja przeceny na warszawskiej Giełdzie Papierów  Wartościowych (GPW). I tak,  WIG20 zakończył miesiąc spadkiem o 4,6 proc., o 2,6 proc. spadł mWIG40, a sWIG8 o 1,2 proc.
Listopad 2017 r.   był najsłabszym miesiącem w tym roku dla OFE także pod względem dynamiki aktywów, które w  skali miesiąca zmniejszyły się  o -4,8 mld zł.  Do tego doszedł odpływ środków w postaci tzw. suwaka emerytalnego i z tego tytułu  listopadowe aktywa OFE zmniejszyły się   o  -855 mln zł. Natomiast  ZUS przelał w ubiegłym miesiącu na konta funduszy blisko  216 mln zł.
Według szacunków Analizy Online, aktywa OFE na koniec listopada 2017 r. osiągnęły poziom  176,5 mld zł, o +22,5 mld zł więcej niż na koniec grudnia 2016 r.

Projekt "Mała firma - mały ZUS" jeszcze tym roku ma trafić do Sejmu RP

Zdaniem  Jadwigi Emilewicz,  wiceminister rozwoju,  projekt ustawy o tzw. małej działalności gospodarczej  prawdopodobnie  trafi pod obrady Sejmu w pierwszym lub drugim tygodniu grudnia 2017 r. - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 05.12.2017 r.) za  PAP.  Przedsiębiorcy mogliby więc  płacić obniżone składki od początku 2019 r. Jak powiedziała J. Emilewicz w wywiadzie dla PAP,  projekt "Mała firma - mały ZUS" zakłada  uzależnienie składek ubezpieczeniowych, funduszu pracy oraz składek zdrowotnych od wysokości uzyskanych przychodów. Tak więc przedsiębiorca, który nie uzyskuje równowartości dwuipółkrotności minimalnego wynagrodzenia,  będzie miał naliczaną obniżoną składkę. Jeśli więc jego przychody nie przekroczą 2,5 tys. zł,  będzie płacił tych połączonych składek nie więcej niż 800 zł - podaje gazeta - podczas gdy dzisiaj musiałby płacić 1300 zł. W kieszeni zostanie mu zatem  dużo więcej pieniędzy. Nowe przepisy mają objąć firmę, niezależnie od tego, czy funkcjonuje ona   od roku czy od 10 lat, byleby było  spełnione kryterium nieprzekroczenia danej wysokości przychodów. " Przedsiębiorca oczywiście ma wybór. Nie musi decydować się na taki system rozliczania" - podkreśla  Emilewicz. 
Ponadto, w  pakiecie składającym się na tzw. Konstytucję Biznesu zapisano "ulgę na start", zgodnie z którą przedsiębiorcy przez pierwsze sześć miesięcy prowadzenia działalności gospodarczej są zwolnieni z płacenia składek na ubezpieczenie społeczne - informuje "DGP". Uwzględniono także  tzw. działalność nierejestrową, np. firm zajmujących  się drobnym handlem okolicznościowym, - których przychody  nie przekraczają w żadnym miesiącu 50 proc. minimalnego wynagrodzenia. Oznacza to , że  nie będą " przedmiotem interrogacji żadnych służb" - podaje dziennik. Z kolei nadal pozostaje  tzw. obniżony ZUS przez pierwsze dwa lata prowadzenia nowej działalności gospodarczej. Natomiast  " jednym rozszerzeniem dla tych, których przychody nie są najwyższe będzie właśnie mała działalność gospodarcza", które tym . się będzie różnić od poprzednich rozwiązań, że ma być bezterminowe i może być stosowane przez każdego na dowolnym etapie rozwoju firmy - twierdzi J.Emilewicz. Resort liczy na to, że   dzięki temu zwiększy się „przeżywalność firm” - zauważa  gazeta.  Korzystanie z okresu niższych składek pozwoli im też rozwinąć się na tyle, aby po gorszym okresie mogli oni wejść do puli przedsiębiorców „regularnych”.
 Koszty jakie poniesie Skarb Państwa w wyniku wprowadzenia w życie tych rozwiązań Ministerstwo Rozwoju szacuje na 150 mln zł.

W przypadku PPK  "nie będzie powtórki z błędów OFE"

Marek Dietl, nowy, od września 2017 r. prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW), deklaruje, iż w przypadku Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK), " nie będzie powtórki z błędów OFE" - informuje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 04.12.2017 r.). Zdaniem obecnego szefa warszawskiej GPW, "nauczyliśmy się na błędach i Pracownicze Plany Kapitałowe wyglądają tak, jak powinny wyglądać". I tak,  w przeciwieństwie do początków OFE opłaty są niskie,  a  pieniądze z definicji są prywatne - podkreśla prezes Dietl. Jest to  więc - w jego opinii -  "prosta zachęta w postaci dopłaty od państwa i możliwość wypłaty pieniędzy wcześniej, bez płacenia podatku, pod warunkiem przeznaczenia ich na cele zdrowotne lub mieszkaniowe". Szef GPW zapytany, "jak  chce  zmieniać rynek kapitałowy, oświadczył  w rozmowie z  "Gazetą Wyborczą",  iż  chciałby " niczego nie zepsuć". W jego opinii, skoro "tak dobrze idzie nam w podstawowym giełdowym biznesie, czyli obrocie akcjami, na rynku energii, to możemy to, co nam wychodzi, wykorzystać do dalszego wzrostu spółki. Dlatego pierwszy kierunek to ekspansja międzynarodowa, z której jako spółka moglibyśmy czerpać zyski" - podaje dziennik.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT