Struktury zamiast polisolokat

Ubiegłoroczny wzrost sektora ubezpieczeń życiowych o 52,8 proc. (w porównaniu cały polski  rynek ubezpieczeniowy wzrósł o 36,3 proc.) był możliwy dzięki polisom lokacyjnym, gwarantującym klientom oprocentowanie nie obciążone podatkiem od zysków kapitałowych. Produkty te  przyniosły  w 2008 r. około  15 mld zł składki przypisanej brutto  z 37,32 mld zł składek zebranych w dziale ubezpieczeń na życie - pisze "Gazeta Ubezpieczeniowa" (z 07.05.2009 r.).Jednak już w końcu ub.r. okazało się,  ubezpieczyciele zaczęli rezygnować z polis lokacyjnych. Według  Franza Fuchsa,  prezesa Vienna Insurance Group, na każdym tysiącu zł z  takiej polisy grupa VIG zarabiała ok. 2 zł. Ponadto, Rada Polityki Pieniężnej zaczęła obniżanie stóp procentowych. W efekcie  z oferowania polis lokacyjnych wycofała się najpierw VIG, potem Commercial Union, zaś PZU Życie zapowiedziało ograniczenie twego typu produktów.
Towarzystwa starały się zastąpić polisolokaty tzw. produktami strukturyzowanymi. Według "GU",  z dotychczas sygnalizowanej  oferty widać wyraźnie dysproporcję pomiędzy ilością polis lokacyjnych a ilością „struktur”,  na korzyść  tych ostatnich.  Klientów przyciąga do tego typu ofert to, że otrzymują gwarancję zwrotu zainwestowanej składki w całości, lub też w znacznej części (w zależności od warunków ubezpieczenia), a na dodatek mają zapewnioną ochronę ubezpieczeniową na cały okres trwania inwestycji.
W oferowaniu struktur przoduje zdecydowanie TUnŻ Europa. Ubezpieczyciel w tym roku zaproponował np. we współpracy z Wealth Solutions – ubezpieczenia „Wielka Stopa” „Speedway”, czy „Twister II”, z Deutsche Bankiem PBC – „db Gwarancja – Zyskowna Energia” , z New World Alternative Investments – ubezpieczenia „Lokator” czy „Explorer”. Towarzystwa  oferujące polisy strukturyzowane starają się skorzystać z okazji, jakie stworzył im kryzys,  proponując klientom  inwestycje bazujące na m.in. na niepewności notowań spółek na np. giełdzie w USA („Lokator”) czy też na niedoszacowaniu wartości akcji globalnych spółek, przecenionych na skutek kryzysu („Speedway”) - twierdzi  "Ubezpieczeniowa".

Zataisz kilogramy - możesz nie dostać odszkodowania

Zaniżając własną wagę i liczbę wypalanych papierosów, zapłacimy mniejszą składkę za ubezpieczenie na życie. Szczere wyznanie sprawi jednak, że składka w przypadku polisy na życie może być wyższa od standardowej nawet o 50 proc. Dlatego niektórzy ukrywają prawdziwe dane o nałogu. Podobnie dzieje się w przypadku nadmiaru kilogramów. Jednak w razie naszej choroby lub śmierci z takiej polisy nie będzie  grosza. Z badań przeprowadzonych  przez MillwardBrown SMG/KRC dla Deutsche Bank PBC wynika, że 90 proc.  ankietowanych Polaków systematycznie oszczędza pieniądze czy to w  banku czy na polisie na życie. Ubezpieczenie życia ma je już prawie 1,5 mln Polaków - donosi "Polska" (Nr z 06.05.2009 r.). Każdy ubezpieczyciel daje nam do wypełnienia ankietę ze szczegółowymi pytaniami o stan naszego zdrowia. Do tego przebyte choroby, obciążenia genetyczne, ale także kilogramy lub liczba wypalanych papierosów. Okazuje się, że podszywamy się pod szczuplejszych - choć przecież 54 proc. Polaków cierpi na otyłość. Zasadniczo twierdzimy także, że nie palimy papierosów. Tymczasem, według  Michała Feliksiaka z CBOS, w  Polsce pali niemal jedna trzecia osób pełnoletnich, bo 32 proc. Polaków.  Także waga jest jednym z czynników branych pod uwagę przy ocenie ryzyka ubezpieczeniowego związanego z ubezpieczeniami na życie, a co za tym idzie - przy ustalaniu wysokości składek ubezpieczeniowych - pisze gazeta. Zdaniem Andrzeja Kowalewskiego, dyrektora Biura Underwritingu i Ubezpieczeń Zdrowotnych STUnŻ Ergo Hestia,  jednak, że na wysokość składki wpływa naprawdę istotna otyłość (II lub III stopnia) - np. 140 kg przy 180 cm wzrostu. Mimo to ubezpieczyciele przyznają, że we wnioskach mniej obfitych osób także można zauważyć zaniżanie wagi.
A to fałszowanie danych może się skończyć dla samego ubezpieczonego źle, albowiem zgodnie z kc., konsekwencją zatajenia informacji, o które ubezpieczyciel zapytał na piśmie przed zawarciem umowy ubezpieczenia, może być odmowa wypłaty świadczenia z tytułu zdarzenia ubezpieczeniowego. Jak powiedział "Polsce" Piotr Papaj z ING Towarzystwa Ubezpieczeń,  na Życie, ubezpieczyciel nie ponosi odpowiedzialności za skutki okoliczności, które nie zostały podane do jego wiadomości.
Dziennik zauważa, że  czasem zaniżamy wagę lub liczbę wypalanych papierosów pod wpływem sugestii znajomych agentów ubezpieczeniowych. Ale przed nieuczciwością własnych agentów ubezpieczyciele też się chronią, zatrudniając detektywów -twierdzi "Polska".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT