Świadczenie emerytalne wyliczane według nowych zasad niższe niż liczone "po staremu"

Emerytura obliczana "po nowemu"  może być niższa od wyliczonej według poprzednich zasad - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z  12.04.2016 r.).  Jak przypomina gazeta, świadczenie emerytalne wyliczone na starych zasadach  stanowi sumę trzech składników; oblicza  się   je od  "24 proc. kwoty bazowej, po 1,3 proc. podstawy jej wymiaru za każdy pełny rok okresów składkowych oraz po 0,7 proc. podstawy jej wymiaru za każdy pełny rok okresów nieskładkowych". Przy tym  podstawą  wymiaru emerytury była  przeciętna wysokość zarobków w wybranych latach, od których odprowadzano składki na ubezpieczenia emerytalno-rentowe ( ustalało  się ją  na podstawie "10 kolejnych lat kalendarzowych wybranych z 20 lat poprzedzających rok zgłoszenia wniosku o emeryturę albo z 20 dowolnie wybranych lat kalendarzowych z całego życia zawodowego, w których dana osoba uzyskiwała najwyższe zarobki, przypadających przed rokiem zgłoszenia wniosku"). Przy tym, wskaźnik wysokości podstawy wymiaru nie mógł  przekroczyć 250 proc. średnich krajowych z wybranych lat - pisze gazeta. Natomiast emerytura "po nowemu" jest  wynikiem podzielenia podstawy jej obliczenia przez średnie dalsze trwanie życia dla osób w wieku równym wiekowi, w jakim ubezpieczony zdecyduje się przejść na emeryturę - wyjaśnia "DGP". Obecnie podstawę obliczenia stanowi "kwota składek na ubezpieczenie emerytalne oraz kapitału początkowego z uwzględnieniem waloryzacji składki i kapitału początkowego, zewidencjonowanych na koncie do końca miesiąca poprzedzającego ten, od którego przysługuje wypłata świadczenia" - informuje dziennik. Przy tym  dla osób, które nabywają prawo do emerytury przed ukończeniem 65 lat (mężczyźni) i 60 lat (dla kobiet), kapitał początkowy podlega przeliczeniu przez "dodanie do okresów składkowych okresu, który wynosi tyle, ile różnica między wiekiem emerytalnym a faktycznym wiekiem przejścia na emeryturę".  Zdaniem "DGP", tak wyliczone świadczenie jest nieco  niższe  niż  to  na starych zasadach.

OFE:  najbardziej stabilni  długofalowi  inwestorzy  na giełdzie

OFE należą do najbardziej stabilnych i długofalowych inwestorów na giełdzie - mówi w  rozmowie z  "Rzeczpospolitą"(Nr z 07.04.2016 r.) Robert Garnczarek, prezes AXA PTE.  W jego opinii, te fundusze emerytalne, jako prywatne instytucje finansowe, mają wypracowane skuteczne mechanizmy, które mogą łagodzić skutki zmienności na rynkach finansowych - podaje gazeta. Prezes Garnczarek podkreśla, iż OFE  "poprzez ustawienie właściwych priorytetów dla polityki inwestycyjnej z nastawieniem na maksymalną ochronę wartości zgromadzonego kapitału, przy jednoczesnym wypracowaniu satysfakcjonującej stopy zwrotu (...) nawet jeśli w krótkim okresie pokazują straty, to (...) w długim okresie do emerytury powinny wypracować zysk powyżej inflacji".  Szef   AXA PTE  przypomina w dzienniku, że  stopa inflacji za pełne roczne okresy od powstania OFE,   czyli od końca 1999 r. do grudnia 2015 r. wyniosła ponad 56 proc., a średnia stopa zwrotu funduszy emerytalnych oscylowała  na poziomie około 205 proc. W opinii prezesa Garncarka,  w obecnych warunkach  "OFE są jednymi z najbardziej stabilnych i długofalowych inwestorów na giełdzie", pomimo iż  "dwa lata temu zostaliśmy zmuszeni do kupowania akcji. Jednocześnie odebrano nam  poduszkę  bezpieczeństwa,  zakazując kupowania obligacji skarbowych, uznawanych za jedne z najbezpieczniejszych papierów na rynkach" - podaje "Rz". Szef  AXA PTE  podkreśla, iż  obecnie,  po wprowadzeniu przez rząd zmian w II filarze, polityki inwestycyjne poszczególnych OFE są różne, więc i efekty zarządzania są różne. "Doskonale to widać, jeśli prześledzi się stopy zwrotu za ostatnie dwa lata". .Robert Garncarek  twierdzi, iż  "oprócz tego, że OFE zarabiają w długim terminie, są zdecydowanie najtańszym sposobem oszczędzania środków na emeryturę". W jego opinii, opłat  "w okolicach 0,5 proc. od aktywów"  za aktywne zarządzanie pieniędzmi przyszłych emerytów nie ma żadna inna instytucja finansowa.

SA: ZUS  nie może pomijać zagranicznych regulacji  

Zdaniem  Sądu Apelacyjnego  w Rzeszowie (sygn. akt III AUa 923/15), .jeśli żywiciel rodziny  zmarł na terenie państwa członkowskiego Unii Europejskiej, a jego rodzina ubiega się o pieniądze od ZUS  w  Polsce, organ rentowy nie może pomijać zagranicznych regulacji - donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 07.04.2016 r.).  Za śmierć na terenie UE  rodzinie należy się renta. Jak podaje gazeta, sądowy spór  toczył  się wokół tego, jak należy interpretować art. 65 ust. 1 ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. 'Przepis ten stanowi, że renta rodzinna przysługuje uprawnionym członkom rodziny osoby, która w chwili śmierci spełniała warunki wymagane do uzyskania emerytury lub renty z tytułu niezdolności do pracy" - pisze "DGP". Według dziennika,  Polka wraz z dziećmi wystąpiła o rentę rodzinną po zmarłym mężu Łotyszu, który pracował w Irlandii. Zmarły  pracował  na terenie dwóch państw, wskutek czego wnioski o świadczenie wdowa  przekazała zarówno irlandzkiemu organowi rentowemu, jak i polskiemu. Irlandczycy świadczenie przyznali, natomiast  ZUS "wypłaty odpowiedniej części świadczenia odmówił, wykazując, że nie został spełniony jeden z warunków do otrzymania renty (zbyt krótki staż). Decyzję zakładu  potwierdził Sąd Okręgowy w Przemyślu, a  Sąd Apelacyjny  wyroku SO nie uznał. Zaś przepisy unijne nakazują uwzględnić przy ustaleniu prawa do renty z ZUS również niezdolności do pracy,  zaistniałej  podczas zagranicznego okresu ubezpieczenia -  podkreśla gazeta.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT