TK: samozatrudniony płaci składkę zdrowotną, nawet jeśli jest na zwolnieniu lekarskim

Trybunał Konstytucyjny (TK) uznał  za zgodne z ustawą zasadniczą  przepisy,  w myśl, których  przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą, obojętnie czy jest zdrowy,  czy chory,  musi zapłacić  z tytułu składki zdrowotnej 319,94 zł miesięcznie na NFZ, a więc w pełnej wysokości,  nawet pomimo zwolnienia lekarskiego - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 05.12.2018r.). TK zaapelował  jednak do rządu, aby wprowadził składki w niższej wysokości  dla osób samozatrudnionych, a wiec   prowadzących działalność gospodarczą bez zatrudniania  pracowników, gdyż tracą oni przychody w czasie choroby - pisze gazeta.
Według dziennika, Trybunał rozstrzygał sprawę  przedsiębiorcy ze śląska, który w 2013 r. spędził na zwolnieniu lekarskim ponad 4 miesiące, nie odprowadzając podczas choroby  składek  ani do ZUS, ani do NFZ. W rezultacie okazało się , że ma ponad 1 tys. zł zadłużenia  w NFZ. I o ile sąd w Gliwicach rozpatrując  odwołanie mężczyzny  od decyzji NFZ, nakazującej zapłatę tej zaległości uznał, że "obecnie obowiązujące zasady są niesprawiedliwe", to TK nie podzielił tej argumentacji. Zdaniem TK,  "nic nie stoi na przeszkodzie, aby osoba prowadząca działalność osiągała przychody także w czasie zwolnienia lekarskiego".  Leon Kieres, sędzia TK orzekł w uzasadnieniu wyroku, iż "w przypadku osób prowadzących działalność gospodarczą za podstawę do wyliczenia składki przyjęto zryczałtowaną kwotę w wysokości 75 proc. przeciętnego wynagrodzenia z IV kwartału poprzedniego roku. Ze względu na charakter działalności gospodarczej nie można bowiem wykluczyć okresów bez przychodów" - podaje "Rz".
Sędzia Kieres podkreślił jednak, iż "obecne przepisy powinny zostać zmienione, bo nie przewidują (...) odmiennych rozwiązań dla dużej grupy osób prowadzących działalność gospodarczą, którzy nie zatrudniają pracowników. W ich przypadku, przerwa związana ze zwolnieniem chorobowym może oznaczać spadek przychodów". Stwierdził, iż "ustawodawca powinien rozważyć wprowadzenie kryteriów wyodrębniających dla tej grupy prowadzących działalność i dostosować wysokość składki zdrowotnej do ich możliwości płatniczych".

Wahadło emerytalne normalizuje się

Rząd zdaje sobie sprawę, że zmiana przepisów emerytalnych - obniżenie wieku emerytalnego dla  kobiet do 60 lat i dla  mężczyzn do 65 lat -  ma wpływ na to, ile pieniędzy z ZUS otrzymują seniorzy.  Jeżeli obecnie  przeciętna nowa kobieca emerytura wynosi prawie 1628 zł (o 18 zł więcej niż w ub.r.), to  przeciętne świadczenia panów  są niższe i wynoszą 2633 zł, a więc o 37 zł mniej niż rok temu - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 04.12.2018 r.). Gazeta zauważa, że  świadczenia zaczynają jednak wracać do poziomu z zeszłego roku, gdy "jeszcze wiosną w obu grupach średnie emerytury były wyraźnie niższe niż te ubiegłoroczne. (…) pierwsza nowa wypłata dla kobiet wynosiła 1532 zł, a dla mężczyzn 2555 zł". Według dziennika, odłożenie decyzji o zakończeniu kariery zawodowej o rok podbija świadczenie przeciętnie o ok. 8 proc. "DGP" podaje, iż kobieta, która wypracowała w ub.r. świadczenie w wysokości 1609 zł, odkładając decyzję o przejściu na emeryturę o rok, mogłaby dopisać do konta 50 tys. zł, co podniosłoby  jej świadczenie emerytalne o około 190 zł. A skoro przeciętny wiek ubiegających się o emeryturę jest niższy, to i świadczenie może być niższe. Wojciech Andrusiewicz, rzecznik prasowy ZUS tłumaczy zaś, że "osoby idące na emeryturę prosto z etatu, z reguły mają wyższy stan konta w ZUS i wypłaca się im więcej pieniędzy". Ponadto, zeszłoroczne podwyżki płac przekładają się na zapisy kont w ZUS. A z powodu szybko rosnących pensji waloryzacja roczna wyniosła 8,68 proc. - podkreśla w dzienniku rzecznik ZUS -  zaś  kwartalna ponad 12 proc. "Ten wpływ widzieliśmy już w emeryturach przydzielanych w lipcu" br. – mówi W. Andrusiewicz.  Zdaniem gazety,  "dobra sytuacja w gospodarce nie rekompensuje jednak w pełni efektu obniżki wieku emerytalnego. Zniwelować może to  przyspieszona waloryzacja najniższych świadczeń. "Komitet Społeczny Rady Ministrów już zaakceptował podwyżkę, w której rosłyby one o ustawowy wskaźnik (niespełna 3,3 proc. według aktualnych prognoz), ale nie mniej niż o 70 zł. (...) Gdyby minimalna wypłata miała się zwiększyć tylko o wskaźnik, to wzrosłaby raptem o 34 zł – do 1061 zł. A według rekomendacji KSRM w przyszłym roku ma wynieść 1100 zł" - pisze "DGP". Eksperci rynku pracy podkreślają,  że choć na krótką metę takie podwyższanie świadczeń na skróty może przynieść oczekiwany efekt (zwiększy dochody), to jednak w dłuższej perspektywie spowoduje  bolesne skutki uboczne  dla rynku pracy - podaje dziennik. W opinii gazety, jeśli do tego dojdzie szybki wzrost minimalnej kwoty wypłacanej seniorom, to motywacja, by przedłużyć pracę, będzie jeszcze mniejsza. W rezultacie,  "pozostanie na rynku pracy dodatkowy rok lub dwa przestaje mieć znaczenie: nie zwiększy emerytury na tyle, by była ona wyższa od świadczenia gwarantowanego" - zauważa "DGP".

Emerytury matczyne od 1 marca 2019 r.

Emerytury matczyne wejdą w życie z dniem 1 marca 2019 r. - donosi  "Bankier.pl"(www.bankier.pl z 06.12.2018 r.), powołując się na oświadczenie Elżbiety Rafalskiej, minister rodziny pracy i polityki społecznej. Min. Rafalska  poinformowała dziennikarzy na konferencji prasowej, że wcześniejsze, to jest od 1 stycznia 2019 r., wprowadzenie tych świadczeń " nam się nie uda. Mamy 2 miesięczne opóźnienie". Jak  podaje portal (za PAP),  wprowadzenie minimalnych emerytur dla matek mających co najmniej czworo dzieci - szacuje Ministerstwo Rodziny Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) -  ma kosztować budżet państwa  8,74 mld zł w ciągu 10 lat.

Posłowie zajmą się obywatelskim projektem  "emerytura bez podatku" ?
 
Na grudniowym posiedzeniu Sejm RP ma zająć się projektem ustawy likwidującej podatek od emerytur - donosi "Wirtualna Polska"(www.wp.pl  02.12.2018 r.), powołując się  na publikację gazety "Super Express". Jak wyjaśnia portal, tzw. "emerytura bez podatku to  "firmowany"  przez  PSL projekt obywatelski, pod którym podpisało się już  140 tys. osób. Zakłada on, iż dzięki  zwolnieniu  świadczeń  dla seniorów z  podatku i składki zdrowotnej  (o około 20 proc. świadczenia) przez ZUS, ich emerytury mogłyby wzrosnąć nawet o kilkaset zł. Koszt zniesienia opodatkowania emerytur politycy PSJ szacują na około 17 mld zł. "To jest mniej, niż projekt 500+ i znaleźliśmy już środki na to, żeby to finansować" - mówi Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL. W opinii szefa  PSL, "emeryci już się w życiu "napłacili" podatków, więc należy ich teraz z nich zwolnić". Kosiniak-Kamysz powiedział "Super Expressowi", iż "apeluję do PiS, aby poparł to rozwiązanie" - podaje "Wirtualna Polska".
Portal przypomina, iż  pomysł "emerytury bez podatków" pojawił się już wcześniej. Poselski projekt zgłoszony przez posłów PSL zakładał wypłacanie emerytom pełnych świadczeń, nieobciążonych podatkiem PIT i składką na ubezpieczenie zdrowotne. Pomysł ten jednak nie zyskał uznania w oczach posłów PiS, którzy odrzucili projekt ludowców już w pierwszym czytaniu w Sejmie RP.
Według  badań przeprowadzonych  przez Instytut Badań Pollster   na zlecenie "SE", za tym, aby emeryci nie płacili podatków opowiada się 79 proc. Polaków. Przeciw jest nie wiele więcej, niż co dziesiąty ankietowany.

Limit ubezpieczonych pracowników na   30.11.2018 r.  przesądza o obowiązkach płatnika za 2019 r.

W przyszłym roku ZUS-owskie świadczenia (np.  zasiłki chorobowe itp.) będzie płaciła pracownikom i zleceniobiorcom ta firma, która na dzień 30 listopada 2018 r. zgłaszała do ubezpieczenia chorobowego więcej niż 20 osób - twierdzi "Rzeczpospolita" (Nr z 29.11.2018r.). Według dziennika, to ilość osób  ubezpieczonych w tym jednym dniu przesądzi o obowiązkach składkowych  firmy  na cały przyszły rok, co  szczególnie jest  ważne dla mniejszych zakładów pracy. Dlaczego ? Ponieważ "rozwój i zwiększenie zatrudnienia może dla nich oznaczać konieczność zasilenia działu kadrowego" – tłumaczy ‘Rz”.  Zaś  limit 20 ubezpieczonych wynika z art. 61 ust. 1 ustawy z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (tekst jedn. Dz.U. z 2017 r. poz. 1368 ze zm.) - wyjaśnia gazeta. Przy tym, jeśli osób  ubezpieczonych będzie co najmniej 21 (chociażby tylko tego jednego dnia czy miesiąca), firma-płatnik  przez cały 2019 r.  będzie musiała się wywiązywać "z ustalania prawa, wypłacania i rozliczania zasiłków". I tak, dopiero   w 2020 r.  może zwolnić go z tych obowiązków  ewentualna późniejsza redukcja etatów,  czy rozwiązanie umów zleceń - informuje "Rzeczpospolita".

Pracodawcy spodziewają się większych kosztów w związku z wprowadzeniem PPK

Rynek pracownika daje się mocno we znaki pracodawcom, jednak  nic nie wskazuje na to, aby chcieli oni  konkurować  o pracowników za pomocą wysokich składek na pracownicze plany  kapitałowe (PPK) - informuje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 30.11.2018 r.).  Ponadto, pracodawcy ostrożnie podchodzą do pracowniczych planów kapitałowych (PPK).  Wielu z nich obawia się, iż nowe przepisy emerytalne  wchodzące w życie w połowie 2019 r.  uderzą ich firmy "mocno po kieszeni". Dlatego też nie zamierzają swoim pracownikom na konta w PPK wpłacać więcej, niż wynosi  obowiązkowa, określona ustawą,  minimalna wpłata - podaje dziennik.  Albowiem przepisy o pracowniczych  planach  kapitałowych, które będą  obowiązujące od 1 lipca 2019 r.  dla  zakładów  pracy zatrudniających od 250 osób, pozwalają pracodawcom na decydowanie o wysokości wpłat na PPK. I tak, pracownicy będą mieli obowiązkowo potrącane 2 proc. z pensji, natomiast minimalna wpłata – po stronie firmy – ma wynosić  1,5 proc. wynagrodzenia pracownika - pisze gazeta. Przepisy ustawy o PPK umożliwiają jednak pracodawcom na odprowadzanie  wyższych składek na konta pracowników w PPK, jednak  ta wplata dodatkowa może sięgnąć co najwyżej  2,5 proc. pensji zatrudnionego. Jednak "większość firm, przynajmniej w początkowym okresie funkcjonowania pracowniczych planów kapitałowych, będzie finansowała wpłaty w podstawowej wysokości,  tj. 1,5 proc. wynagrodzenia"  -  przyznaje w "Wyborczej" Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. Co więcej, wpłaty na PPK prawdopodobnie zastopują na jakiś czas podwyżki pensji. Takie stanowisko wielu dużych przedsiębiorstw potwierdzają  firmy doradzające pracodawcom - podaje "GW".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT