Towarzystwa ubezpieczeń bez decyzji sądu nie zwolnią klienta z opłat likwidacyjnych

Według "Dziennika Gazeta Prawna"(Nr z 1.09.2015 r.), który powołuje się  na opinie prawników, "polityka towarzystw ubezpieczeniowych jest prosta - odmówić co do zasady klientowi wypłaty pobranych kosztów likwidacyjnych, a potem wymęczyć go w trakcie postępowania. Już żadna z firm na rynku nie stosuje prokonsumenckich praktyk."  Gazeta przypomina, iż  do czerwca 2015 r.  jedynym ubezpieczycielem,  który zdecydował się nie pobierać opłat likwidacyjnych za zamknięcie polisolokaty  był Aegon , ale po kilku miesiącach prokonsumenckiego działania, z tego  zrezygnował. Dlaczego ? Jak podaje "DGP", "decyzję o niepobieraniu opłat likwidacyjnych (...)  zawieszono do czasu wypracowania przez rynek i regulatorów standardu dotyczącego udziału konsumenta w kosztach poniesionych przez instytucje ubezpieczeniowe w związku z umowami ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym".
Maciej Broniecki, radca prawny z kancelarii Dauerman  komentuje w gazecie postępowanie Aegonu, iż  kiedy firma  zorientowała  się, że tylko oni nie pobierają  tzw. opłat likwidacyjnych, zakład zawiesił tę  prokonsumencką praktykę, ponieważ  "wychodząc na przeciw klientom Aegon przestał być konkurencyjny wobec innych towarzystw ubezpieczeniowych". Zdaniem M. Bronieckiego,  praktyka ubezpieczycieli jest prosta - "odmówić co do zasady klientowi wypłaty pobranych opłat likwidacyjnych, a potem wymęczyć go przed sądem (...) na gruncie społecznej odpowiedzialności biznesu (a więc odwołując się do szeroko pojętych zasad współżycia społecznego) nie rozumiem takiego oporu przy rozpatrywaniu tzw. spraw polisolokatowych".

SO: składka ubezpieczenia kredytu przekazywana ubezpieczycielom w niewielkiej wysokości

Zdaniem Sądu Okręgowego  w  Krakowie,  pieniądze wpłacane przez klientów banków na poczet ubezpieczenia kredytu są przekazywane ubezpieczycielom tylko w niewielkiej części - podaje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 27.08.2015 r.). Według "Wyborczej" (Nr z 07.08.2015 r.),   "proceder ten " wyszedł na jaw podczas procesu w Krakowie, który jeden z kredytobiorców - Tomasz Wertz - wytoczył bankowi. Jak informuje dziennik, powód  w 2008 r. zaciągnął kredyt mieszkaniowy we frankach, a że nie miał wkładu własnego, więc bank Millennium zażądał od niego ubezpieczenia niskiego wkładu. Jednak kiedy  wraz z rosnącym kursem franka bank  parokrotnie  zażądał opłaty za ubezpieczenie,  Tomasz Wertz  poprosił wówczas  o przesłanie mu  kopii umowy między bankiem a ubezpieczycielem. Kiedy jednak   Millennium  odmówiło mu  wglądu do umowy, postanowił skierować sprawę do sądu. W toku  postępowania okazało się, że pieniądze pobierane od kredytobiorców są przekazywane ubezpieczycielom w kwotach znacznie niższych,  bądź w ogóle nie są im przekazywane - donosi "GW".
SO w Krakowie  uznał działanie banku za niegodziwe i zasądził na  rzecz powoda około  17 tys. zł wraz z ustawowymi odsetkami.  Wyrok nie jest prawomocny.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT