Trzeba uważnie czytać warunki umowy

Kto zawinił? Bank, ubezpieczyciel?  Po blisko czterech latach z zainwestowanych 100 tys. zł  w  nowym produkcie  inwestycyjnym  Banku Ochrony Środowiska: "Najlepszy z Najlepszych", oferowanego we współpracy z TUnŻ Europa,  inwestorce  pozostało 87 tyś zł - informuje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 28.04.2011 r.).  Produkt łączył w sobie cechy depozytu bankowego, funduszu inwestycyjnego oraz ubezpieczenia na życie. Pierwszą jego część  stanowił 6-miesięczny depozyt bankowy z zagwarantowanym, stałym oprocentowaniem w wysokości 10 proc. w skali roku, z którego zysk był wolny od podatku Belki, ponieważ  sprzedawano go  w "opakowaniu" ubezpieczenia. Natomiast  druga, inwestycyjna część produktu - podaje "Wyborcza" - składała się z trzech funduszy inwestycyjnych: Arka BZ WBK Akcji, UniKorona Zrównoważony oraz ING Stabilnego Wzrostu. Na część depozytową produktu klient przeznaczał 40 proc. kapitału, natomiast 60 proc. środków inwestowanych było w równych częściach w jednostki uczestnictwa funduszy inwestycyjnych o różnym stopniu ryzyka.
 Nabywczyni "Najlepszy z Najlepszych", była przekonana, że nie tylko w części depozytowej, ale również w części inwestycyjnej, firma daje gwarancję zwrotu zainwestowanego kapitału. Ryzyko inwestycji spoczywało jednak na nabywcy produktu. Klientka nie przeczytała uważnie warunków umowy - pisze dziennik.
Zdaniem  Małgorzaty Trzosek,  rzeczniczki  TUnŻ Europa, "konstrukcja ubezpieczenia "Najlepszy z Najlepszych" nie miała na celu zapewnienia osiągnięcia gwarancji kapitału na koniec okresu inwestycji. Dzięki części lokacyjnej możliwe było osiągnięcie gwarantowanej stopy zwrotu już na koniec szóstego miesiąca ubezpieczenia dla 40 proc. składki. Część inwestycyjna produktu, czyli pozostałe 60 proc. składki, dla której okres inwestycji wynosił 3,5 roku, nie zapewniał gwarancji zainwestowanego kapitału". W jej opinii,  fundusze inwestycji ubezpieczenia "Najlepszy z Najlepszych"" podlegały trendom rynkowym" i "nie zdołały w całości odpracować strat".

A może obowiązkowy arbitraż konsumencki?

Co trzecie ubezpieczenie jest niezgodne z prawem - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 28.04.2011 r.). Według raportu Najwyższej Izby Kontroli, która sprawdziła system ochrony interesów ubezpieczonych, posiadacze polis ubezpieczenia na życie, autocasco, chroniących mieszkanie nie są wystarczająco chronieni przed nieuczciwością firm ubezpieczeniowych.
Wyniki kontroli są alarmujące - pisze gazeta. "Rzecznik Ubezpieczonych, Komisja Nadzoru Finansowego i UOKiK prawidłowo i rzetelnie wywiązują się ze swoich zadań,  związanych z ochroną ubezpieczonych, ta jednak nie jest prawidłowa. Winę za ten stan ponosi sam system" –  stwierdził Stanisław Jarosz z NIK podczas  posiedzenia Sejmowej Komisji Kontroli Państwowej.
Okazuje się - podkreśla dziennik - ze kilkadziesiąt działających w Polsce firm ubezpieczeniowych stosuje ponad tysiąc różnych wzorów umów ubezpieczeniowych. A z kontroli  KNF-u  wynika, że prawie 40 proc. ogólnych warunków ubezpieczenia zawierało niezgodne z prawem zapisy. Krystyna Krawczyk z Biura Rzecznika Ubezpieczonych powiedziała posłom, iż "sama kontrola warunków umowy nie wystarcza, gdyż ważniejsza od jej treści okazuje się interpretacja jej zapisów przez firmy ubezpieczeniowe (...) Informacje o nieprawidłowościach czerpiemy bezpośrednio ze skarg ubezpieczonych, w zeszłym roku było ich ponad 12 tysięcy".  RzU  nie ma  uprawnień do karania firm ubezpieczeniowych, więc o nieprawidłowościach informuje najczęściej UOKiK, który  samodzielnie sprawdza warunki ubezpieczenia,  stosowane w umowach zawieranych z konsumentami. "Ze względu na łamanie prawa w kontrolowanym okresie prezes UOKiK nałożył siedem kar pieniężnych na łączną kwotę ponad 16 mln zł na" : PZU, PTU,  Compensę na Życie, HDI-Gerling na Życie, Nordeę na Życie, STU na Życie  Ergo Hestia oraz Wartę na Życie - wylicza  gazeta.. Ponadto, NIK zwrócił uwagę na nieskuteczność sądu polubownego, powołanego do szybkiego rozstrzygania sporów między klientami a firmami ubezpieczeniowymi. Jak twierdzi "Rzeczpospolita" , problem polega na tym, że do rozpoczęcia postępowania polubownego niezbędna jest zgoda obu stron, w  "większości wypadków ubezpieczyciele odmawiają jednak udziału w takim postępowaniu lub wręcz ignorują zaproszenie do sądu. Posiadaczom polis pozostaje więc żmudne dochodzenie odszkodowania przed sądem powszechnym". KNF proponuje w takich wypadkach obowiązkowy arbitraż konsumencki.

Dodatkowe ubezpieczenie na życie z funduszem dla pracownika wymaga  pobrania  zaliczki na PIT

Nieodpłatne objęcie ochroną ubezpieczeniową "skutkuje powstaniem przysporzenia majątkowego po stronie pracownika. Pracodawca powinien pobrać zaliczki na PIT" - podaje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 02.05.2011 r.). Gazeta opisuje przypadek, kiedy to pracodawca postanowił wykupić dodatkowe ubezpieczenia dla swoich pracowników, w którym składka przeznaczana jest  częściowo na ochronę ubezpieczeniową, a częściowo w  inwestowana w fundusze kapitałowe o różnym poziomie ryzyka. Według Agnieszki Morskiej, doradcy podatkowego w Sendero Tax & Legal, "nieodpłatne objęcie ochroną ubezpieczeniową skutkuje powstaniem określonego przysporzenia majątkowego po stronie pracownika". I tak, "w  przypadku tej części składki, która jest przeznaczona na ochronę ubezpieczeniową, kwestia opodatkowania nie przysparza większych problemów – wartość pieniężna przychodu pracownika powinna być ustalona na podstawie kosztów poniesionych przez pracodawcę (czyli ochronną część składki), a przychód powinien powstać z chwilą uiszczenia składki na rzecz ubezpieczyciela.(...) w odniesieniu do części inwestycyjnej składki wątpliwości budzi zarówno moment powstania przychodu, jak i sposób jego ustalenia"  – ostrzega Agnieszka Morska w "DGP" ( potwierdza to m.in. interpretacja indywidualna dyrektora Izby Skarbowej w Warszawie z 5 marca 2008 r. (nr IPPB2/415-284/08-5/SP) - dodaje dziennik).W opinii Morskiej, to stanowisko "pomija jednak ekonomiczną istotę funduszu kapitałowego. Uwzględnić bowiem należy, że przekazywana przez pracodawcę składka (albo przynajmniej jej część) jest obarczona ryzykiem inwestycyjnym, a zatem – np. na skutek nierentownych inwestycji – pracownik może faktycznie otrzymać niższą kwotę niż suma składek uiszczonych przez pracodawcę", a  "w wielu przypadkach objęcie funduszem kapitałowym ma charakter lojalnościowy – tzn. pracodawca może ograniczyć uprawnienia pracownika do otrzymania środków z funduszu np. w przypadku nieosiągnięcia określonego stażu pracy". Może się zatem zdarzyć, że pracownik faktycznie otrzyma jedynie część środków wpłaconych przez pracodawcę tytułem składki lub nie otrzyma ich w ogóle.
 Zatem  "przychód dla celów PIT powinien powstać w momencie, gdy pracownik uzyska prawo do dysponowania określoną kwotą środków zgromadzonych na rachunku funduszu i w kwocie, którą pracownik będzie mógł faktycznie rozporządzać" - podkreśla "DGP".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT