Ubezpieczeniowa część ING na giełdę?

Zdaniem Tomasza Bławata, prezesa ING Usługi Finansowe, po  oficjalnym ogłoszeniu, że ING porzuca swoją część ubezpieczeniową, trudno powiedzieć, czy dotychczasowe produkty ubezpieczyciela będą mogły nadal być sprzedawane pod marką ING. Tomasz Bławat powiedział w wywiadzie dla  gazety "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 06.11.2009 r.), że po wydzieleniu spółek asekuracyjnych będą one łącznie szóstą grupą w ubezpieczeniach na świecie. W opinii prezesa Bławata,  nie ma chyba obecnie takiego gracza, który byłby w stanie kupić całość, a sprzedaż w częściach byłaby dla grupy  nieopłacalna. Dlaczego? W każdej grupie są aktywa mniej i bardziej atrakcyjne, więc sprzedający nie będzie chciał ryzykować, że tylko te drugie znajdą szybko nabywców. Dlatego - uważa Tomasz Bławat -   wiele wskazuje na to, że ubezpieczeniowa część koncernu zadebiutuje na giełdzie. Szef ING Usługi Finansowe oświadczył  dziennikowi, iż koncern  prowadził  negocjacje z Komisją Europejską, a  KE "nalegała na uproszczenie struktury zarządczej grupy i rozliczenie udzielonej przez rząd holenderski pomocy dla ING". jednak, zdaniem Bławata, " mamy nieco inną sytuację niż w przypadku AIG, gdzie w zamian za wsparcie rząd stał się właścicielem spółki. Holenderski rząd nie dostał udziałów, ale pożyczkę trzeba oddać."

KNF: sektor o wysokim stopniu koncentracji

Z „Raportu o stanie sektora ubezpieczeń w I półroczu 2009 r.” opracowanego przez Komisję Nadzoru Finansowego, wynika, że polski rynek ubezpieczeń, podobnie jak inne rynki krajów środkowoeuropejskich charakteryzuje się dość wysokim stopniem koncentracji. Według danych KNF - podaje "Gazeta Ubezpieczeniowa"(www.gu.com.pl z 04.11.2009 r.),  w II kwartale 2009 r. udział trzech największych zakładów na życie w łącznej kwocie składki przypisanej brutto działu I wynosił 48,96 proc. Z kolei w przypadku pięciu czołowych ubezpieczycieli życiowych wskaźnik ten osiągał poziom 64,06 proc. , podczas gdy największe towarzystwa majątkowe zbierały łącznie ponad połowę przypisu składki całego segmentu (55,16 proc.). Jak podaje "GU", w dziale I pozycję lidera zajął PZU Życie z udziałem w składce 29,28 proc. Drugą pozycję wśród największych ubezpieczycieli życiowych w obu kwartałach zajmowało ING TUnŻ - 11,37 proc. udziału w rynku w I kw. i 10,86 proc. udział w II kw. Na  trzecim miejscu plasowało się TUnŻ Warta (9,84 proc. udziału w rynku w I kw. i 8,82 proc. udział w II kw.).,W porównaniu do okresu styczeń-marzec 2009 r. w II kwartale zwiększył się również udział piątego pod względem wielkości udziałowca w składce segmentu życiowego, TUnŻ Europa. Ubezpieczyciel, który na koniec I kwartału legitymował się udziałem w przypisie rynku życiowego na poziomie 5,93 proc., na dzień 30 czerwca 2009 r. zwiększył swój stan posiadania do 8,4 proc, co zapewniło mu 4 miejsce. Na koniec drugiego  kwartału br. w czołowej piątce znalazło się Amplico Life z udziałem w składce na poziomie 6,7 proc.

UFK atrakcyjne ...dla pośredników i ubezpieczycieli

Ubezpieczeniowe Fundusze Kapitałowe (UFK), tzw. unit-linked, czyli portfele kilku funduszy inwestycyjnych opakowane w polisę na życie są chętniej oferowane potencjalnym klientom niż   tzw. „czyste” fundusze inwestycyjne. Dlaczego? Zdaniem "Parkietu"(Nr z 05.11.2009 r.), UFK są bowiem drogie dla klientów, ale za to  bardzo zyskowne dla pośredników, którzy na "prowizjach od sprzedaży UFK zarabiają krocie". Jak podaje gazeta,  od 80 do 120 proc. pieniędzy, które klient płaci na UFK przez pierwszy rok trwania polisy trafia do dystrybutora - dowiedział się "Parkiet". Oznacza to, że jeśli wpłacał po 1 tys. zł miesięcznie, to od całorocznej wpłaty sprzedawca zainkasuje nawet około 14 tys. zł od ubezpieczyciela, którego polisę z funduszem sprzedał. Z tego często nawet 30 proc. trafia bezpośrednio do kieszeni doradcy, który wypełnił założony plan, pozyskując odpowiednią wartość aktywów do UFK w danym okresie. Natomiast przy sprzedaży funduszu inwestycyjnego przy średniorocznej wpłacie rzędu 12 tys. zł dystrybutor zainkasuje około 50 proc. opłaty za zarządzanie, czyli średnio 100 zł, dodatkowo kolejne kilka procent wpłacanych przez klienta środków w ramach opłaty manipulacyjnej. Jak podkreśla dziennik,  ubezpieczyciele nie komentują zapisów umów dystrybucyjnych z pośrednikami; towarzystw zaś oddanie dużych kwot pośrednikom nie boli, ponieważ utrata całej pierwszorocznej składki nie obciąża  ich wyniku finansowego. Księgują ją w tzw. funduszach ryzyka. A firmy ubezpieczeniowe na produktach unit-linked też świetnie zarabiają. Mają udział w opłacie za zarządzanie funduszami inwestycyjnymi, który regulowany jest zazwyczaj umową z TFI (najczęściej połowa stawki). Przychody zapewnia im też opłata manipulacyjna (nawet 15 proc. wpłacanych środków przez pierwszy rok trwania umowy).

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT