W FUS są środki na pokrycie skutków obniżenia wieku emerytalnego

Zdaniem Elżbiety Rafalskiej,  minister rodziny, pracy i polityki społecznej,  wydatki związane z pokryciem skutków reformy emerytalnej mogą być niższe niż zabezpieczone na ten cel środki - informuje "Puls Biznesu"(N r z 03.10.2017 r.). Szefowa resortu pracy powiedziała w programie "Poranna Rozmowa Dnia" w Radiu Gorzów, iż środki na wypłaty emerytur „absolutnie są i myślę, że w znacznie wyższych kwotach zabezpieczone, niż okażą się rzeczywiste potrzeby (…) To, co zostało policzone jako skutki wdrożenia reformy emerytalnej, czyli 9,5 mld zł w roku 2018 - moim zdaniem te skutki będą znacznie niższe". W  opinii min. Rafalskiej - podaje gazeta - nie ma żadnych "przerażających wizji" dotyczących wpływu reformy na budżet państwa. Minister stwierdziła, że  "takie głosy uderzają w Fundusz Ubezpieczeń Społecznych i nie budują zaufania do tego systemu" . Ponadto, E. Rafalska  podkreśliła, że  warto zaufać systemowi publicznemu z gwarancją wypłacalności. W jej ocenie, "nie ma lepszego, nie ma pewniejszego systemu"- pisze dziennik. Zdaniem  szefowej resortu pracy,  ZUS dobrze sobie poradził z przyjmowaniem wniosków o przejście na emeryturę, a "główna ich fala jest już za nami. Największą dynamiką charakteryzował się pierwszy tydzień ich składania, kiedy dziennie wpływało do 30 tys. wniosków, potem to tempo znacząco malało" - dodaje "PB". Około  60 proc. wniosków. złożyły kobiety.
Ponadto, Rafalska  poinformowała, że ZUS jest gotowy do wydania 50 proc. decyzji o przyznaniu świadczenia emerytalnego. Pierwsze płatności mają nastąpić 6 października br.
W opinii minister, nie wszyscy uprawnieni obywatele od razu skorzystają z możliwości przejścia na emeryturę. Każdy może skorzystać z tzw. kalkulatora emerytalnego, aby dowiedzieć się, na jakie świadczenie będzie mógł liczyć. "Niektóre decyzje będą odłożone w czasie" - stwierdziła.

Niejasna przyszłość OFE

Rezygnacja z likwidacji otwartych funduszy emerytalnych (OFE) nie zaszkodzi  warszawskiej GPW, albowiem  najgorszy jest stan niepewności co do dalszych losów reformy emerytalnej - pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 02.10.2017 r.), powołując się na ekspertów. Tymczasem  nie wiadomo, czy reforma dojdzie do skutku. Ciągle bowiem nie ma projektów ustaw, które w III kwartale 2017 r., zgodnie zapowiedziami Ministerstwa Rozwoju,  miały trafić do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji publicznych. Dziennik podaje, iż  coraz bardziej prawdopodobny jest wariant,  że do likwidacji OFE może nie dojść w tej kadencji Sejmu, a w życie wejdzie tylko część reformy, dotycząca pracowniczych programów kapitałowych (PPK).
Zdaniem Małgorzaty Rusewicz, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych (IGTE), "pozostawienie OFE w obecnym kształcie i wprowadzenie dodatkowo PPK wciąż może przyczynić się do rozwoju polskiej gospodarki, pozwalając zarządzać środkami na przyszłe emerytury przez wyspecjalizowane i ściśle nadzorowane instytucje. (...)  Minusem tego pomysłu jest jednak pozostawienie wśród ubezpieczonych oraz inwestorów obawy, że za rok lub dwa ktoś znów może chcieć sięgnąć po pieniądze z OFE" - informuje gazeta. Małgorzata Rusewicz uważa, iż to "sprawiłoby, że odpływy z tzw. suwaka mogłyby być sukcesywnie zastępowane przez napływy środków w ramach PPK.(...)Pozwoli to ustabilizować funkcjonowanie giełdy".
Natomiast z punktu widzenia Skarbu Państwa - mówi w  "Rz" Marcin Materna, dyrektor departamentu analiz w Millenium DM - "nie ma w zasadzie znaczenia (...), czy zostaną przejęte środki z OFE, czy rząd wyemituje dodatkowe obligacje. Na koniec i tak wartość środków z OFE, jak i obligacje trzeba będzie oddać". Albowiem zaletą przejęcia aktywów z OFE jest "obejście konstytucyjnych czy ustawowych zapisów dotyczących zadłużenia Skarbu Państwa i efektywne przesunięcie długu jawnego do ukrytego w postaci zobowiązań emerytalnych".  Zatem zachowanie obecnego systemu OFE jest równoznaczne z niemożliwością dodatkowego zadłużenia się Skarbu Państwa o wartość przejętych aktywów - donosi gazeta. Przy tym, jeżeli będzie dominował pogląd, że OFE nie zostały przekształcone, bo rząd chce przejąć nie 25 proc., ale 100 proc. aktywów OFE, to wzrośnie niepewność na rynku - podkreśla "Rz"..
Reforma OFE miała polegać na przekazaniu 25 proc. ich aktywów Funduszowi Rezerwy Demograficznej, a 75 proc. na indywidualne konta zabezpieczenia emerytalnego (IKZE). Równocześnie miały zostać uruchomione pracownicze plany kapitałowe (PPK).

Ustawa dezubekizacyjna weszła w życie

Weszła właśnie w życie ustawa dezubekizacyjna, radykalnie obniżająca świadczenia tym, którzy pełnili „służbę na rzecz totalitarnego państwa” pomiędzy 22 lipca 1944 r. a 31 lipca 1990 r.- donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 02.10.2017 r.). Według jej zapisów, wysokość ustalonego świadczenia  emerytalnego  byłych  funkcjonariuszy służb PRL (objętych ustawą), nie może być wyższa niż miesięczna kwota przeciętnej emerytury wypłaconej przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych - pisze dziennik. Regulacja obejmie prawie 50 tys. osób, przede wszystkim  "funkcjonariuszy wypełniających zadania wywiadowcze i kontrwywiadowcze, Służby Bezpieczeństwa, a także osoby odpowiedzialne za „szkolnictwo, dyscyplinę, kadry i ideowo-wychowawcze aspekty pracy w SB”. Jak twierdzi gazeta, niektórzy z nich dostaną nawet kilkukrotnie mniejsze świadczenia niż dotychczas. I tak,  w 2015 r. i  przeciętna renta, renta rodzinna i emerytura wynosiły odpowiednio 1,5 tys. zł, 1,7 tys. zł i 2 tys. zł brutto miesięcznie.
Według  opublikowanego przez "DGP",   uzasadnienia rządowego projektu ustawy, konieczne jest "ograniczenie przywilejów związanych z pracą w aparacie bezpieczeństwa PRL. Nie zasługują one na ochronę prawną przede wszystkim ze względu na powszechne poczucie naruszenia w tym zakresie zasady sprawiedliwości społecznej. (...) Należy zastosować elementarną sprawiedliwość w traktowaniu przez system prawny wolnej Rzeczypospolitej Polskiej przypadków byłej służby w komunistycznych organach bezpieczeństwa państwa, szczególnie w zakresie podziału dóbr materialnych w demokratycznym społeczeństwie”.

Rząd zapowiada "pakiet rozwiązań", które finansowo  mają  wesprzeć  emerytów

Premier Beata Szydło zapowiedziała, iż  w   najbliższych miesiącach rząd zaprezentuje  rozwiązanie możliwego  podwyższenia świadczeń emerytalnych - donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr  z 03.10.2017 r.). Według premier, "największym wyzwaniem stojącym przed polskim rządem jest podwyższanie emerytur, które - jak przyznała - nie są wysokie". Dlatego też rząd .pracuje nad przygotowaniem rozwiązań, które pozwoliłyby "pomóc emerytom”. Szefowa rządu powiedziała, że "poza normalną waloryzacją, która następuje zgodnie z ustawą, chcemy przygotować też pakiet rozwiązań, które wsparłyby emerytów i dałyby też możliwość, by emerytury były wyższe.(...). Myślę, że w najbliższych miesiącach taką ofertę przedstawimy.(...)  kiedy na koniec roku będziemy wiedzieli, jaka jest dokładnie sytuacja budżetowa" - zapowiedziała szefowa rządu. Premier Szydło zaznaczyła - podaje "DGP" -  że wprowadzone zmiany "w pełni zabezpieczają interes emerytów, tych, którzy myślą o przyszłej emeryturze, jak i polskiego państwa". Według  premier, rząd przeznaczył na obecną  reformę emerytalną około  10 mld zł  i to   "w zupełności wystarczy". Szefowa rządu  zapewniła, że budżet jest stabilny. Ponadto, w jej opinii,  wszystkie "prospołeczne" projekty są zabezpieczone w budżecie na 2018 r.

Po 1 października br.  zmiany  zasad  przechodzenia na emerytury pomostowe  i świadczenia przedemerytalne

Po obniżeniu wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn, zmienią się zasady przechodzenia na emerytury pomostowe i świadczenia przedemerytalne - prognozuje  "Gazeta Wyborcza"(Nr  z 05.10.2017 r.). W opinii  dziennika, niektórzy będą mogli przejść na emeryturę jeszcze wcześniej. Na przykład emerytura pomostowa pozwala  zakończyć pracę  pięć lat przed osiągnięciem ustawowego  wieku emerytalnego. Mogą  się  o  nią ubiegać osoby pracujące przynajmniej jeden dzień przed 1999 r. "w warunkach szczególnych lub o szczególnym charakterze (zgodnie z rozporządzeniem z 1983 r.)";  mające ukończone 55/60 lat (kobieta/mężczyzna) oraz  staż pracy w trudnych warunkach co najmniej 15 lat, a staż ogólny – 20/25 lat (kobieta/mężczyzna) - informuje gazeta. Są to m.in. piloci, kierowcy tirów, tancerze zawodowi, funkcjonariusze straży ochrony kolei, maszyniści, nastawniczy, kierownicy pociągów, dyżurni ruchu, manewrowi, ustawiacze,  nauczyciele (tylko  ze specjalnych ośrodków wychowawczych, zatrudnieni w więzieniach lub domach poprawczych). Jeśli  więc  ktoś do 1999 r. nie przepracował 15 lat w warunkach szczególnych lub o szczególnym charakterze, aby dostać pomostówkę musi pracować w zawodzie, który znalazł się na nowej rządowej liście dołączonej do ustawy pomostowej, a  na wcześniejszą emeryturę przejdzie, kiedy spełni wymienione wymagania stażowe i wiekowe - pisze "Wyborcza". Jeśli zaś  pracodawca  odmawia pracownikom prawa do pomostówki, uznając  że ich praca w warunkach szczególnych nie jest wykonywana w pełnym wymiarze, czy jeśli uznaje, że ich pracownik "nie wykonuje pracy w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze"  - radzi "GW" -   warto napisać skargę do Państwowej Inspekcji Pracy, a w ostateczności  założyć sprawę w sądzie administracyjnym. Bez uprawnień do "pomostówki",  pracując jako nauczyciel, wychowawca, czy  inny pracownik  pedagogiczny  zatrudniony  w publicznych i niepublicznych przedszkolach, szkołach i placówkach kształcenia ustawicznego, jako pracownik młodzieżowych ośrodków wychowawczych, ośrodków socjoterapii i specjalnych ośrodków szkolno-wychowawczych, może ubiegać się o  tzw. świadczenie kompensacyjne, które jest formą wcześniejszej emerytury. Aby  jednak  je  otrzymać -  wyjaśnia "Gazeta Wyborcza" - musi spełniać warunek stażowy, a więc "mieć 30 lat okresów składkowych i nieskładkowych (w tym 20 lat pracy w wymienionych jednostkach, przynajmniej na pół etatu). (...) rozwiązać stosunek pracy. (...) ukończyć 55 lat". Przeciętne świadczenie kompensacyjne wynosi ok. 2 tys. zł brutto.
Z kolei o świadczenie przedemerytalne można  ubiegać się tylko w sytuacji utraty  pracy z winy pracodawcy, a więc w sytuacji likwidacji  stanowiska pracy,  zwolnień grupowych, bankructwa czy ogłoszonej przez sąd upadłości  zakładu pracy. Warunkiem przyznania  świadczenia jest  ukończenie  do dnia rozwiązania stosunku pracy min. 55 lat (kobiety) lub 60 lat (mężczyźni)  oraz  odpowiedni staż pracy. Ponadto, aby  mieć szansę na świadczenie przedemerytalne, musimy przed zwolnieniem pracować w danej firmie co najmniej pół roku - informuje dziennik.
I co najważniejsze,  jeżeli ktoś  chce skorzystać z ustawy obniżającej wiek, musi sam złożyć wniosek i przejść na ustawową emeryturę wcześniej. Tych, którzy tego nie zrobią, będą obowiązywać poprzednie przepisy.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT