W portfelach OFE na koniec 2018 r. akcje spółek z GPW o wartości łącznej 124,4 mld zł

Otwarte fundusze emerytalne (OFE) są nadal  ważnym podmiotem na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych (GPW) -  informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 22.01.2019 r.).

 Z końcem grudnia 2018  r.  OFE posiadały   akcje firm z całej warszawskiej giełdy o łącznej  wartości około 124,4 mld zł - pisze dziennik, powołując się na dane  o składzie portfeli inwestycyjnych OFE,  które  fundusze  opublikowały na koniec ub.r.  Z tych  informacji wynika  zaś, iż w 2018 r. fundusze emerytalne średnio straciły 9,7 proc. środków, a ich aktywa skurczyły się ze 179,5 mld zł do 157,3 mld zł. Przy tym, OFE nadal są na minusie, jeśli chodzi o bilans napływów i odpływów - podaje gazeta za szacunkami  Trigon DM. I tak,  w całym 2018 r.  przepływy z ZUS do OFE (część składek osób, które zdecydowały się pozostać w otwartych funduszach) wyniosły 2,9 mld zł, zaś transfery w odwrotną stronę z tytułu tzw. suwaka emerytalnego osiągnęły kwotę ponad 8 mld zł - donosi dziennik.

Według "Rz",  na koniec ub. r.   fundusze emerytalne posiadały około 19,5 proc. akcji największych spółek z GPW, a przy ich kapitalizacji, przekraczającej na koniec grudnia 2018 r.  sumę 391 mld zł, wartość papierów największych spółek w portfelach OFE  sięgała  ponad 76 mld zł. Z kolei jeśli chodzi o spółki z mWIG40, w  portfelach OFE było  na koniec 2018 r. około 24 proc. ich akcji  o łącznej wartości  blisko 32 mld zł - podkreśla gazeta.

 

 

Przed wejściem w  spiralę  długów  emeryta  może   uchronić  edukacja

 

Pułapka zadłużenia zamiast spokojnej starości - z tym scenariuszem ma do czynienia coraz więcej Polaków po zakończeniu aktywności zawodowej - pisze "Interia.pl" (z 19.01.2019 r.) za "MondayNews". Ze względu na trudną sytuację finansową - niskie emerytury, którym   towarzyszą spore wydatki - polscy emeryci zaciągają kredyty i pożyczki przede wszystkim na drogie leczenie, leki i rehabilitację.  Zdaniem portalu, lawinowo będzie więc przybywać najstarszych dłużników; wzrosną też kwoty ich zobowiązań oraz  pojawi się więcej wniosków o upadłość konsumencką.  Ekonomista Marek Zuber zauważa zaś, że dla banków wygodne jest obsługiwanie emerytów. "Jeśli istnieje obowiązek ubezpieczenia długu, to nie ma lepszego płatnika, ponieważ regularnie otrzymuje on świadczenie z ZUS-u. Kiedy zaś klient umrze, to polisa pokrywa zobowiązanie" - twierdzi ekspert w "Interia.pl".  Przy tym,  państwo ma ograniczone możliwości reakcji, gdyż znaczna podwyżka świadczeń emerytalno-rentowym w obecnym systemie oznaczałaby podniesienie składek emerytalnych pracowników,  czy narzucenie dodatkowych podatków lub innego rodzaju obciążeń. Zdaniem prof. Roberta Gwiazdowskiego  z Uczelni Łazarskiego w Warszawie,  "mamy w Polsce wysokie opodatkowanie pracy, które rodzi różne przykre konsekwencje w wielu obszarach i  powoduje, że pracownicy nie są w stanie oszczędzać na starość. Później więc emerytom brakuje pieniędzy na ich podstawowe potrzeby. Państwo im za dużo zabiera " - podaje "Interia.pl". Z kolei dr Anna Hełka, psycholog z Uniwersytetu SWPS w Katowicach twierdzi , iż  "badania pokazują, że seniorzy coraz częściej zadłużają się na podstawowe produkty i usługi, żeby przetrwać. (...) Kwestia nie dotyczy tego, jak zarządzają swoimi finansami, tylko zbyt małych przychodów. I tutaj mamy poważny problem, zwłaszcza że społeczeństwo szybko się starzeje". Według dr Hełki, jedynym wyjściem w tej sytuacji jest zwiększenie dochodów seniorów,  a to oznaczałoby  konieczność dłuższego wykonywania obowiązków zawodowych lub podwyższenie emerytur. "Ten drugi wariant sprowadziłby się w zasadzie do późniejszego rezygnowania z pracy, ponieważ obecny system tego nie wytrzyma".  Natomiast ekonomista Marek Zuber podkreśla – pisze  portal - że "państwu zaczyna brakować pieniędzy. Nie ma ich m.in. ze względu na realizowane programy, na czele z 500 plus. W obecnych realiach, bez podwyższenia składki emerytalnej, trudno sobie wyobrazić wygenerowanie istotnych środków, które zwiększą świadczenia dla seniorów". Z analizy prof. Gomułki, głównego  ekonomisty  BCC  wynika zaś, że rozszerzenie listy darmowych lub tanich leków dla seniorów oznaczałoby zbyt duży ciężar finansowy dla państwa. Ekspert twierdzi,  że większość emerytów nie korzysta z prywatnej służby zdrowia, tylko czeka na pomoc z NFZ.  Osoby starsze mają dostęp do wielu bezpłatnych lekarstw, również podczas pobytu w publicznym szpitalu. Prawdopodobnie najgorzej jest z rehabilitacją, a więc  oczekiwanie w kolejce na usługę państwowej służby  zdrowia – tutaj sytuacji seniorzy przeważnie  decydują się na zabiegi prywatne. 

Według prof. Gomułki, "działania państwa powinny być ściśle związane z uświadamianiem, edukowaniem i ostrzeganiem starszego pokolenia. Jednak nie można administracyjnie ograniczać uprawnień podmiotów finansowych, ani też klientów korzystających z ich usług.(...) obywatele mają prawo do podejmowania samodzielnych decyzji. Istotne jest, aby rozumieli konsekwencje swoich wyborów". Także  dr Anna Hełka uważa, że  starszym osobom brakuje przede wszystkim wiedzy. "Nie są  w stanie wychwycić niekorzystnych zapisów w umowach, które często pojawiają się małym druczkiem. Dlatego często zaciągają bardzo drogie pożyczki, niekiedy zahaczające o działalność parabankową czy lichwiarską" - zaznacza dr Hełka.

 

 

Nie można  zsumować   zaległości składkowych  wobec ZUS,  aby złożyć skargę kasacyjną 

 

Zgodnie z ogólną zasadą w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, niedopuszczalne jest wniesienie skargi kasacyjnej, jeżeli wartość przedmiotu zaskarżenia jest niższa niż 10 tys. zł - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr  z 21.01.2019 r.). Zdaniem gazety, są jednak wyjątki - dotyczą one spraw o przyznanie i wstrzymanie emerytury lub renty oraz o objęcie obowiązkiem ubezpieczenia społecznego.  W tych przypadkach „skarga kasacyjna przysługuje niezależnie od wartości przedmiotu zaskarżenia" - podkreśla dziennik. Natomiast w  kwestii, czy  wartości przedmiotu zaskarżenia w skardze kasacyjnej należy liczyć odrębnie dla każdego podwładnego, czy też można je zsumować, bo decyzje nakazujące zapłatę zaległych składek skierowane są do tego samego przedsiębiorcy (płatnika) aż  do 12 czerwca 2014 r. było niejednolite  orzecznictwo Sądu Najwyższego  - podaje "DGP".  I tak np. w wyroku z 26 czerwca 2012 r. (sygn. akt II UK 312/11), sąd ten uznał, iż  wartość przedmiotu zaskarżenia należy liczyć odrębnie względem każdego ubezpieczonego pracownika. Z kolei w postanowieniu z 17 kwietnia 2009 r.(sygn. akt II UZ 12/09), uznał, że możliwie jest ich zsumowanie, "ponieważ jeżeli istotą sporu jest wysokość należnych składek na ubezpieczenia społeczne i ubezpieczenie zdrowotne", a "wartość przedmiotu sporu, a więc wartość przedmiotu zaskarżenia stanowi różnica między wysokością składek zapłaconych przez odwołującego za sporne okresy, a wysokością składek wyliczoną przez organ rentowy w zaskarżonych decyzjach" - pisze gazeta.

 

 

W  2019 r. wyższa składka na  ZUS od indywidualnych przedsiębiorców 

 

Od 1  lutego 2019 r. indywidualni przedsiębiorcy będą odprowadzać do ZUS wyższe składki na ubezpieczenia społeczne. Szacuje się, iż łącznie  będą się one kształtować  na poziomie   1316,97 zł.  W opinii "Rzeczpospolitej" (Nr z 21.01.2019 r.),  jest to najwyższy od 6 lat wzrost składek  płaconych do ZUS  przez 1,5 mln osób prowadzących  działalność gospodarczą. Dziennik podaje, iż GUS opublikował właśnie dane o przeciętnym wynagrodzeniu w gospodarce w IV kwartale  2018 r., dzięki czemu możliwe jest więc  obliczenie składki zdrowotnej na przyszły rok. Według szacunków, wyniesie ona miesięcznie 342,32 zł i będzie o 22,38 zł wyższa od zeszłorocznej, która kształtowała się na poziomie  319,94 zł. Prowadzący działalność  gospodarczą  zapłacą  więc  w           2019 r.  łącznie  aż o 88,25 zł  miesięcznie  więcej  składek na ubezpieczenia społeczne  w ZUS        i  ubezpieczenia  zdrowotne w NFZ  niż dotychczas  (w 2018 r. odprowadzali na ten cel  1228,70 zł) - donosi gazeta. Z kolei uprawnieni do opłacania preferencyjnych składek do ZUS  na ubezpieczenie społeczne przez 2-letni okres zapłacą  w sumie  555,89 zł  miesięcznie,  a więc o 36,61 zł miesięcznie więcej niż w 2018 r. - informuje "Rz". W opinii dziennika,  "taki skokowy wzrost obciążeń z działalności gospodarczej jest skutkiem obecnego sposobu liczenia składek na ubezpieczenia społeczne, opierającym się na prognozie przeciętnego wynagrodzenia na nadchodzący rok". 

 

 

Nationale-Nederlanden  PTE   już  w blokach startowych PPK 

 

Nationale Nederlanden Powszechne Towarzystwo Emerytalne  SA (NN PTE)  zarejestrowało już osiem funduszy zdefiniowanej daty (FZD) - donosi "Puls Biznesu" (Nr z 22.01.2019 r.).  Jest pod tym względem pierwszą instytucją finansową  na rynku.  Zdaniem Grzegorza Chłopka, prezesa Nationale-Nederlanden PTE, zarejestrowanie przez sąd w tak szybkim czasie funduszy zdefiniowanej daty jest  początkiem drogi tej  firmy w PPK - pisze gazeta, powołując się na komunikat prasowy opublikowany przez NN PTE. "Kolejnym krokiem będzie przesłanie zgłoszenia instytucji prowadzącej PPK do Polskiego Funduszu Rozwoju  - czyli podmiotu, który prowadzi ewidencję instytucji oferujących PPK” - twierdzi prezes NN PTE. Jak wyjaśnia  dziennik, rejestracja funduszy zdefiniowanej daty (FZD) jest obowiązkiem  ustawowym. Każda instytucja finansowa prowadząca pracownicze plany kapitałowe (PPK) musi bowiem  dopasować ryzyko inwestycyjne do wieku uczestników PPK.

PPK ruszają od lipca br.  i są dobrowolne - przypomina "PB". Programem zostaną objęci wówczas jako pierwsi pracownicy firm zatrudniających co najmniej 250 osób, a mniejsze przedsiębiorstwa dołączą w kolejnych latach,  najpóźniej do 2021 r. Program obejmie blisko 11 mln pracowników w wieku 18-55 lat. Do PPK  będą oni odprowadzać   2 proc. miesięcznego wynagrodzenia brutto, a pracodawca dołoży  im 1,5 proc. ich pensji. Na początek w ramach  tzw. wpłaty powitalnej każdy uczestnik programu dostanie od państwa 250 zł, a potem co roku będzie otrzymał po 240 zł - informuje gazeta.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT