Wczesny wiek emerytalny tylko dla osób z długim stażem pracy ?

Według "Gazety Wyborczej"(Nr z 22.06.2016 r.), Ministerstwo Finansów zorientowało się, że Polski obecnie nie stać na obniżenie wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiety i 65 lat dla mężczyzn.  Rząd policzył - pisze dziennik, powołując się na wieloletni plan finansowy,  wysłany  niedawno przez resort  do Brukseli  - że obniżka wieku emerytalnego kosztowałaby państwo 8,6 mld zł w 2017 r., 10,2 mld zł w 2018 r. i 11,9 mld zł w 2019 r.  Zaś takich pieniędzy "nie ma w kasie państwa. Już tegoroczny budżet ma rekordowo wysoki deficyt sięgający 54,7 mld zł. A w przyszłym roku dodatkowo trzeba będzie wydać 23 mld zł na program 500 plus" – podaje "Wyborcza". Tymczasem  zapowiedź   krótszej pracy oraz odrzucenie projektu  stopniowego wydłużania wieku emerytalnego do 67  lat  było jedną ze sztandarowych obietnic wyborczych  PiS, na której spełnienie, okazało się,  brakuje pieniędzy – twierdzi "Wyborcza". Według "GW", resort finansów proponuje, aby dodatkowo udowodnić odpowiednio długi staż pracy w celu  przejścia  na wcześniejszą emeryturę. I tak, dla kobiet. miałby on wynosić 35 lat, zaś dla  mężczyzn 40 lat. Bez spełnienia tego warunku nie będzie możliwe przejście na wcześniejszą emeryturę.  Ktoś, kto takiego stażu nie udowodni, będzie musiał pracować dłużej" – podsumowuje gazeta.

Aegon przejmuje od Nordei otwarty fundusz emerytalny

Otwarty fundusz emerytalny Aegon, zarządzający  aktywami o wartości 5,8 mld zł  zdecydował się przejąć  od Nordei otwarty fundusz emerytalny, siódmy OFE na polskim rynku o  środkach przekraczających 6,5 mld zł.  - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 20.06.2016 r.). Oznacza to, iż  marka Nordei praktycznie znika z polskiego rynku. Zdaniem Clausa Stoltenborga, szefa rady nadzorczej w Nordea PTE,  "transakcja ta finalizuje plan zbycia przez Grupę Nordea jednostek biznesowych w Polsce bezpośrednio obsługujących klientów i skoncentrowania się na bazowych rynkach" - podaje gazeta. Z  kolei Michał Biedzki, przewodniczący Rady Nadzorczej Aegon PTE, twierdzi w dzienniku, iż  jest "bardzo zadowolony z porozumienia". Biedzki podkreśla, iż  transakcja ta "pomoże nam w udoskonalaniu jakości obsługi klientów oraz w umocnieniu naszej pozycji na rynku, a po jej sfinalizowaniu dotychczasowi klienci Nordea OFE dołączą do grona klientów Aegon w Polsce". OFE Aegon po połączeniu będzie miał aktywa o wartości 12,4 mld zł (czwarta pozycja na emerytalnym na rynku).Warunkiem sfinalizowania transakcji jest jednak uzyskanie odpowiednich zgód instytucji  Komisji Nadzoru Finansowego (KNF).
W opinii "Rzeczpospolitej", ten krok  Aegona może być uważany za  "dosyć odważny",  biorąc pod uwagę  niepewną  przyszłość  systemu OFE w Polsce.  Albowiem "z nieoficjalnych informacji wynika, że rząd rozważa połączenie wszystkich OFE w jeden duży fundusz emerytalny pod zarządem instytucji finansowej powiązanej ze skarbem państwa" - zauważa  dziennik.  Ministerstwo Rodziny Pracy i Polityki Społecznej zdementowało te informacje.

Rozwój  PPE  wymaga  regulacji  prawnych

Niezadowalający jest  rozwój  PPE - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 16.06.2016 r.). Od utworzenia pierwszego PPE  w  2000 r. do połowy 2016 r.  Komisja Nadzoru Finansowego (KNF)  oraz jej poprzednicy prawni wydali kilkanaście setek decyzji o wpisie PPE do rejestru prowadzonego przez ten urząd - podaje dziennik. Jednak pewna część tych PPE w międzyczasie  została zlikwidowana lub połączona, tak, iż obecnie funkcjonuje w Polsce około  1,1 tys. programów. Uczestniczy w nich blisko  375–400 tys. osób, a wartość aktywów zgromadzonych w ramach PPE przekroczyła 10 mld zł - informuje gazeta. W opinii "DGP", powyższe liczby "wskazują jednoznacznie, że PPE to świadczenie dosyć unikalne, wręcz elitarne. Beneficjentami zapobiegliwości pracodawców jest bowiem nie więcej niż 2,5 proc. z kilkunastu milionów osób aktywnych zawodowo". Obecnie sytuacja dojrzała  do podjęcia odważnych decyzji - twierdzi dziennik. Powinny one doprowadzić do rzeczywistego  upowszechnienia OFE.
"W związku z tym zasadne są zmiana i odejście od koncepcji dobrowolności tworzenia PPE na rzecz pewnej quasi – obligatoryjności, która nie będzie miała charakteru bezwzględnego, ale która skłoni znaczną liczbę pracodawców do zaoferowania możliwości oszczędzania na emeryturę swoim pracownikom. Konieczne jest wprowadzenie rozwiązania, które umożliwi faktyczne oszczędzanie na dodatkową emeryturę, jednocześnie nie powodując istotnego wzrostu kosztów pracy" - komentuje "DGP". Zdaniem dziennika, jednym ze sposobów urzeczywistnienia powszechności PPE jest wprowadzenie obowiązkowego ich oferowania pracownikom przez wszystkich pracodawców, zatrudniających określoną minimalną liczbę osób. Pułap ten może zostać ustalony "na poziomie bardzo niskim, np. pięciu osób (...) albo 20 pracowników (firmy zatrudniające taką liczbę osób muszą posiadać regulamin pracy i wynagradzania)", czy  na innym, wyższym poziomie. "Jednakże powodowałoby to systemowe wyłączenie pracowników zatrudnianych u niewielkich pracodawców, a także dawałoby pokusę do dzielenia się firm na mniejsze podmioty. Im więc niższy byłby próg wejścia, tym bardziej rozpowszechnione stałyby się PPE" - podkreśla "DGP".

Ile  czasu  ma  być  przechowywana  w  ZUS  dokumentacja pracownicza ?

Według "Dziennika Gazety Prawnej"(Nr z 16.06.2016 r.), "odejście od 50-letniego okresu przechowywania dokumentacji osobowej i płacowej na pewno ułatwi życie przedsiębiorcom, niestety może spowodować katastrofę dla ubezpieczonych. Ich los jest w rękach rządu". Gazeta pisze, iż  zgodnie z propozycją wicepremiera Mateusza Morawieckiego,  "dokumentacja pracownicza ma być archiwizowana przez 7 lub 10 lat. Po tym terminie zostaną zniszczone nie tylko świadectwa pracy, lecz także akta płacowe potwierdzające wysokość zarobków". W związku z tym  Polacy mogą mieć problemy z ustaleniem wysokości emerytury - ostrzega "DGP". Z kolei  Wiesława Taranowska, wiceprzewodnicząca OPZZ  mówi  w  gazecie, iż  "nie można doprowadzić do sytuacji, że firma będzie mogła w majestacie prawa niszczyć dokumentację po 7 latach od zwolnienia pracownika. Wiele osób dowiaduje się, że pracodawca nieprawidłowo wypełnił świadectwo pracy  dopiero, gdy zgłosi się po emeryturę do ZUS. Skrócenie okresu przechowywania dokumentów może więc spowodować, że ubezpieczeni zostaną pozbawieni prawa do świadczenia.(...) już dzisiaj pracownicy mają problemy z poprawieniem lub korektą błędów z przeszłości".
Natomiast według  Krzysztofa Patera, byłego  ministra  polityki społecznej, taki krok może być pochopnym. W jego opinii, nie wiadomo, czy rząd chce objąć zmianami wszystkie dokumenty, czy tylko te, które powstaną po dniu wejścia przepisów. "Gdyby zastosowano je wobec wszystkich dokumentów, to kilka milionów osób niemających jeszcze ustalonego kapitału początkowego - raz na zawsze straci taką możliwość" - przestrzega Krzysztof Pater i podkreśla, że w.
dokumentacji ZUS jest dużo błędów.  Andrzej Strębski, niezależny ekspert ubezpieczeniowy zauważa zaś, iż nie wiadomo, w jaki sposób mają być chronieni zleceniobiorcy. Strębski obawia się, że jeżeli  pracodawca zniszczy umowy cywilnoprawne będące podstawą ubezpieczenia, a jednocześnie nie wpłaci składek do ZUS, to  ZUS  później nie będzie miał jak sprawdzić,  czy taka osoba faktycznie pracowała i była ubezpieczona. Obiekcji ekspertów nie rozumieją  natomiast pracodawcy. Zdaniem Jeremiego Mordasewicza, eksperta ubezpieczeniowego  Konfederacji Lewiatan -  pisze "DGP" -  ZUS posiada pełną dokumentację okresów ubezpieczenia.  "Utrzymywanie 50 lat oznacza w praktyce, że pracownika i pracodawcy już dawno nie będzie na tym świecie, ale dokumenty nadal będą przechowywane. Czas skończyć z taką absurdalną biurokracją" -  mówi Mordasewicz. Do jego opinii przychyla się  ZUS. Według zakładu,  "7- lub 10-letni okres przechowywania dokumentów gwarantowałby możliwość korzystania ze zgromadzonych dokumentów jako dowodów w razie ewentualnego sporu sądowego ze stosunku pracy".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT