Wtórny rynek polis inwestycyjnych kwitnie

Kwitnie  sprzedaż. przede wszystkim w internecie,   zawartych już  polis na życie powiązanych z Ubezpieczeniowym Funduszem Kapitałowym - donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr  z  03.12.2013 r.).  Jak wyjaśnia gazeta,  "sprzedających zmusza do tego zwykle trudna sytuacja finansowa, a kupujący widzą w tym świetny interes" . Najczęściej sprzedawane są niedawno zawarte polisy ( roczne lub dwuletnie), przy zerwaniu których właściciel nie odzyskałby od ubezpieczyciela ani złotówki, na przykład  polisy Generali OmniProfit, której  właściciel  w maju br.  wpłacił  1,8 tys. zł, a kiedy dowiedział się, że " za rok musi znów wpłacić identyczną kwotę, postanowił się produktu pozbyć" - informuje "DGP" i podkreśla, że w  "dziewięciu przypadkach na dziesięć chodzi o sprawy finansowe". Albowiem są i tacy - pisze gazeta -  którzy chcą odzyskać blisko 100 proc. zgromadzonych środków . Na przykład właściciel polisy o nazwie Spektrum Plus wykupionej na 30 lat z wkładem  blisko 10,2 tys. zł, wystawił ją na sprzedaż za 10 tys. zł.
Tymczasem jak  wyjaśnił  Marek Kołowacik, prezes Financial Life, firmy zajmującej się doradztwem i pośredniczeniem przy sprzedaży ubezpieczeń na rynku wtórnym. "z reguły odzyskują 55–60 proc. wpłaconych środków". Jednak w jego opinii,  "na wtórnym rynku handlu polisami nie ma przegranych". Sprzedającemu zazwyczaj udaje się  uzyskać kwotę znacznie wyższą, niż byłby w stanie odebrać z towarzystwa ubezpieczeniowego. a ubezpieczyciel "nie traci inwestora, bo polisa nie zostaje zerwana, a składki nadal są opłacane". Kupujący otrzymuje zaś "produkt inwestycyjny z wysoką premią już w momencie zakupu" - zauważa "DGP".

System ubezpieczeń zdrowotnych "trzeszczy"

Urzędnicy chcą, żeby Polacy, zamiast za wizytę u lekarza specjalisty, płacili składkę zdrowotną  firmom ubezpieczeniowym  i w ich imieniu firma ubezpieczeniowa negocjowała cenę oraz podpisywała umowę. - twierdzi "Gazeta Wyborcza"(Nr 30.11. 2013 r.). Dziennik  zastanawia się, czy nie jest to jednak "uszczęśliwianie pacjentów na siłę". Rzadko bowiem można dostać się do specjalisty z dnia na dzień.  Żeby ominąć limity i nie czekać pół roku czy dłużej  na wizytę u lekarza, Ci, którzy mają pieniądze, płacą aby nie stać w kolejkach. Jak podkreśla "Wyborcza", płacą dwa razy za to samo, bo przecież odprowadzają składki na ubezpieczenia zdrowotne. Zdaniem mecenasa Marcina Matczaka z kancelarii Domański, Zakrzewski, Palinka, "art. 68 konstytucji mówiący, że każdy ma prawo do ochrony zdrowia, nie działa".  Według "GW",  z badania "Diagnoza Społeczna 2013" wynika, iż na leczenie u specjalistów Polacy wydadzą  w br. 12,5 mld zł, a więc  ponad dwa razy więcej, niż wy da NFZ. Dziennik ostrzega, iż  system ochrony zdrowia "trzeszczy z tego samego powodu, z jakiego mamy problemy z systemem emerytalnym. Społeczeństwo się starzeje, a składki osób aktywnych zawodowo przestają wystarczać na finansowanie leczenia" rzeszy starzejących się i  coraz bardziej schorowanych ludzi.  NFZ wydaje rocznie   na każdego pacjenta po 70. roku życia  średnio 4,7 tys. zł.
W Polsce dodatkowo na zdrowie ubezpieczyło się 2,5 mln ludzi. Z tej liczby 754 tys. osób płaci z własnej kieszeni - to margines, bo ich składki to zaledwie 364 mln zł przy ogólnych wydatkach na zdrowie (publicznych i prywatnych) prawie 100 mld zł rocznie. Reszta to abonamenty często współfinansowane przez pracodawców. Ale abonamenty to przede wszystkim usługi medycyny pracy i nie kalkulują ryzyka zachorowania - nie są produktami ubezpieczeniowymi.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT