Wysoki lot OFE

Pomimo osiąganych ostatnio lepszych wyników finansowych, otwarte fundusz emerytalne  (OFE) będą zlikwidowane - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 22.01.2018 r.). Gazeta podaje, iż na koniec 2017 r. fundusze zgromadziły papiery o łącznej wartości niemal 142 mld zł (rok wcześniej 116,2 mld zł). Natomiast  jednostki rozrachunkowe wszystkich OFE zyskały na wartości około 20 proc. I tak,  najwięcej wzrosły w przypadku OFE PZU Złota Jesień (o prawie 21 proc.), zaś  najmniej w OFE Aegon (ok. 16,4 proc.) - pisze dziennik.  Zdaniem "DGP,  jest to efektem hossy na krajowym rynku akcji w 2017 r. (WIG wzrósł o 23 proc., WIG20 o 26,3 proc.). Ponadto,  "zwiększenie udziału akcji może być też skutkiem świadomego dostosowania struktury aktywów w funduszach". Jednak gotówki, (a to  potencjalnie najbardziej mogłoby interesować państwowy Fundusz Rezerwy Demograficznej)  - podkreśla "DGP"-   OFE na koniec 2017 r. miały mniej niż rok wcześniej.  I tak,  fundusze ograniczyły do około 10,6 mld zł swoje krajowe depozyty w złotych (rok wcześniej miały  ponad 11 mld zł), zaś  depozyty walutowe  praktycznie  zlikwidowały, zmniejszając je   z  wartości ponad 107 mln zł do niecałych 26 tys. zł.
OFE chętnie dokupywały inne instrumenty, które po reformie trafiłyby w zarząd FRD; np. do 11,2 mld zł (z 10,9 mld zł rok wcześniej) wzrosła wycena ich akcji zagranicznych. Z kolei o 86 proc. do ok.2,5 mld zł   zwiększyła  się wartość  krajowych listów zastawnych, jakie znalazły się w portfelach OFE. Ponadto,  fundusze chętniej zwiększały zaangażowanie w niepubliczne obligacje samorządów (wzrost w ciągu 2017 r.  z 868 mln zł do 1,8 mld zł).
W opinii dziennika,  gdyby plan prywatyzacji OFE  "teraz wprowadzano w życie, musiałyby się one pozbyć części akcji" (obecny  udział akcji krajowych spółek w aktywach OFE wynosi niemal 80 proc.). Gazeta przypomina, iż  według planu premiera M. Morawieckiego,  75 proc. aktywów OFE miałoby zostać w powstałych na ich bazie funduszach inwestycyjnych, które z kolei stałyby się elementem trzeciofilarowych indywidualnych kont zabezpieczenia emerytalnego.

Wzrost wpłaconych składek do ZUS  wróży bardzo dobry rok finansowy dla FUS

Według prof. Gertrudy Uścińskiej,  prezes ZUS, od 1 stycznia br.  w ramach e-składki  trafiło od przedsiębiorców na indywidualny rachunek w  ZUS około 17 mld zł , a więc o  „10 proc. więcej  od wpływów ze stycznia roku ubiegłego" - donosi "Interia.pl"(www.interia.pl z 19.01.2018 r.). Szefowa ZUS powiedziała na konferencji prasowej, iż   z "satysfakcją odnotowujemy to, że nasz wielki projekt porządkowania tej strony filaru ubezpieczeń społecznych, jeżeli chodzi o wpływy, realizuje się". Natomiast  Elżbieta  Rafalska,  minister rodziny, pracy i polityki społecznej (MRPiPS) oświadczyła, że "początek wdrożenia e-składki udało się zrobić bardzo sprawnie". Zdaniem minister Rafalskiej,  "pozornie za tą prostą zmianą kryje się ciężka i trudna praca pracowników ZUS", m.in. modyfikacja systemów informatycznych, przegląd wszystkich kont czy  przeprowadzenie kampanii informacyjnej - podaje portal.
Organ rentowy szacuje, iż  "zadłużenie wobec ZUS powyżej grosza będzie dotyczyło 600 tys. podmiotów"  z liczby około  2,5 mln płatników składek. Zdaniem prezes ZUS,   zadłużeni mogą rozliczyć się z ZUS m.in. ratalnie, ponieważ  prawo  przewiduje  taką  możliwość rozliczania się  z zobowiązań składkowych wobec ZUS . Płatnik może więc w takiej sytuacji złożyć wniosek o wyrażenie zgody na opłacenie składki po terminie. Jeżeli natomiast nie może spłacić zadłużenia jednorazowo, powinien skontaktować się z doradcą ds. ulg i umorzeń, dostępnym na sali obsługi klientów bądź telefonicznie. Ponadto,   każdy płatnik może sprawdzić własny  "stan zobowiązań składkowych"  wobec ZUS   dzięki stronie internetowej ZUS,  lub  pojawiając  się  w  oddziale Zakładu.  Natomiast minister Rafalska zaznaczyła - informuje "Interia.pl" -  że wzrost wpłaconych składek wróży bardzo dobry rok finansowy dla FUS. "To znaczy, że zarówno wpływy NFZ, FUS, Funduszu Pracy, Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (...) będą rosły. Jeżeli mówi o tym ZUS, o takich procentach, to czasami nie są to już setki mln zł, ale ten wzrost będzie mierzony w miliardach. To pokazuje, że liczba zatrudnionych Polaków jest wysoka, że odczuwamy ten wzrost wynagrodzeń" - stwierdziła szefowa MRPiPS. Stwierdziła, iż nie  wyklucza, że w 2018 r. pokrycie emerytur ze składek będzie jeszcze większe niż w 2017 r.
Z kolei Anna Trzecińska,  wiceprezes NBP zwróciła uwagę, że dawno nie było tak dobrego przykładu doskonałej współpracy między NBP i ZUS - pisze portal. "Zwłaszcza jak wprowadza się tak trudne projekty" - powiedziała.

Osoby z prawem do emerytury bez prawa do renty z  tytułu niezdolności do pracy

Jak informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 25.01.2018 r.), osoby z prawem do emerytury,  zarówno do wcześniejszej, jak i  w wieku powszechnym,  nie mogą już starać się o rentę z tytułu niezdolności do pracy. Mimo to,  pracodawcy  nadal  muszą  płacić  składkę rentową za   seniorów na etacie. Zaś  składka za takie osoby nie ma żadnego związku z prawem do świadczenia, "czyli tak naprawdę nie jest formą ubezpieczenia, tylko kolejnym podatkiem".  Na zmianach zyska  więc  budżet ZUS - pisze gazeta. Przy tym, wiele osób dopiero w oddziale ZUS dowiaduje się, że chociaż mają skompletowany wniosek o rentę, to jej nie dostaną, gdyż osiągnęły  już  wiek emerytalny. Po raz kolejny zmieniono przepisy, nie prowadząc większej akcji informacyjnej - zauważa dziennik. Natomiast eksperci podkreślają  że "przed zmianą przepisów przymus płacenia składek rentowych za emerytów – słabo – ale jeszcze się bronił". Według "DGP", ograniczenie to  jest efektem nowelizacji ustawy systemowej (Dz.U. z 2017 r. poz. 2120), która weszła w życie 1 grudnia 2017 r.
Centrala ZUS potwierdza, że w związku z grudniową zmianą prawa faktycznie nie jest już możliwe przyznanie prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy osobie, która składając wniosek w tej sprawie, ma ustalone prawo do emerytury albo spełnia warunki niezbędne do jej uzyskania (nowy pkt 4 w art. 57 ust. 1 ustawy emerytalnej). W opinii Andrzeja Strębskiego, niezależnego  eksperta ubezpieczeniowego, "w  ten sposób wprowadza się przymus przechodzenia na emeryturę osób chorych, mających problemy z utrzymaniem się w pracy z powodów zdrowotnych (...)  A przecież przepisy jasno określają, że jest prawo do emerytury, a nie obowiązek. Taki przymus może być niezgodny z ustawą zasadniczą".  W opinii  Radosława Milczarskiego  z Biura Prasowego ZUS, oznacza to,  że np. nauczyciel nie otrzyma renty, jeśli może dostać wcześniejszą emeryturę. I to zarówno z Karty Nauczyciela, jak i na podstawie emerytur pomostowych - podaje "DGP". Według dziennika,  ze starych rozwiązań mogą skorzystać tylko te osoby, które wniosek o rentę złożyły przed wejściem w życie ustawy zmieniającej (czyli przed 1 grudnia 2017 r.). I tak, jeśli  „w okresie posiadania uprawnień do renty uprawniony ukończy wiek emerytalny obowiązujący od 1 października 2017 r., zostanie mu przyznana emerytura z urzędu”, a więc  będzie mógł pobierać świadczenie z ZUS bez konieczności zwalniania się z pracy. Jednak z takiej  możliwości nie będą mogły skorzystać osoby, które ze względu na nowelizację przepisów już nie mogą ubiegać się o rentę. Im pozostaje jedynie złożenie wniosku o emeryturę po wcześniejszym   zwolnieniu  się z pracy - podaje gazeta.
 
SN rozstrzygnie o wcześniejszych  emeryturach  kierowców

Sąd Najwyższy zajmie się  31 stycznia 2018 r., rozstrzygnięciem zagadnienia prawnego (sygn. akt III UZP 8/17), które może mieć ogromne znaczenie nawet dla kilkudziesięciu tysięcy zawodowych kierowców starających się o wcześniejsze emerytury - pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 24.01.2018 r.). Według dziennika,  zagadnienie prawne, które mają rozpatrzyć  sędziowie SN, dotyczy osób, "które przed 1999 r., poza zawodem kierowcy, w czasie pracy wykonywały obowiązki spedytora, ładowacza czy konwojenta. Jeśli tacy pracownicy udowodnią 25 lat stażu wypracowanego przed 1 stycznia 1999 r., w tym 15 lat pracy w warunkach szczególnych jako kierowca, to mogą starać się o przejście na emeryturę po ukończeniu 60 lat. Na takie świadczenia ciągle więc mogą liczyć osoby urodzone w latach 50." - podaje dziennik.  Według gazety,  możliwość przyznawania takich emerytur daje rozporządzenie z 1983 r. w sprawie wieku emerytalnego pracowników zatrudnionych w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze. "Okazuje się, że osoby, które starają się o te świadczenia, mają kłopot z udowodnieniem, że wymagane przez przepisy 15 lat przepracowali w pełnym wymiarze jako kierowca samochodu ciężarowego powyżej 3,5 tony. Jeśli ze świadectwa pracy wynika, że w tym czasie kierowca wykonywał też inne czynności, np. spedytora, ładowacza czy konwojenta, to zarówno ZUS, jak i sądy powszechne odmawiają przyznania wcześniejszej emerytury" - informuje "Rz". Tyle,  iż w orzecznictwie sądów powszechnych, w tym Sądu Najwyższego, są  rozbieżności. I tak, część wyroków przewiduje możliwość przyznania emerytury w takim przypadku. "Uznają te dodatkowe czynności dotyczące załadunku, rozładunku, spedycji, codziennej obsługi pojazdu i przyczep, a także utrzymania pojazdu w czystości, czy inne czynności służbowe",   mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa osób, pojazdów i przewożonych rzeczy za związane z wykonywaniem zawodu kierowcy. I tak,  Prokuratura Krajowa  jest za rozszerzającą interpretacją przepisów, lepiej chroniącą osoby pracujące w zawodzie kierowcy - podaje "Rz ".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT