ZUS ma środki tylko na niewielkie podwyżki pensji pracowników

Zdaniem  prof.Gertrudy Uścińskiej,  prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w  budżecie ZUS są środki na niewielkie podwyżki dla pracowników w takiej samej wysokości jak w 2016 r.,  tj. średnio 150 zł na osobę miesięcznie - informuje "Interia.pl"(www.interia.pl z 21.06.2017 r.). Szefowa ZUS twierdzi, że dodatkowe pieniądze są też na obsługę większej liczby wniosków po obniżeniu wieku emerytalnego. Prezes ZUS podkreśla, iż tę instytucję czeka w ostatnim kwartale 2017 r.  ogromne wyzwanie w postaci obniżenia wieku emerytalnego, a więc " przynajmniej dwukrotnie większego napływu wniosków, które trzeba będzie obsłużyć" - pisze portal. Według prof. Uścińskiej,  oprócz puli 150 zł brutto na podwyżki, ZUS ma także osobne środki na zadania związane ze wzmożoną pracą w tym okresie.
"Na obsługę tych dodatkowych wniosków w różnej formie są zapewnione pieniądze. Mamy świadomość, że jest to dodatkowa praca, często w nadgodzinach. Szacujemy teraz jej wartość" - oświadczyła prezes ZUS w "Interia.pl".
"Udało nam się z oszczędności uzyskać ok. 100 mln zł. Nie mam obecnie możliwości większego ruchu finansowego i chciałabym, by strona związkowa to zrozumiała" - podkreśliła Uścińska. Przypomniała, iż budżet  Zakładu jest wpisany w budżet państwa i uchwalany przez parlament. "W ostatnich latach odpis na działalność ZUS, w przeciwieństwie do liczby zadań, nie rósł" - donosi portal. Jest to odpowiedź  kierownictwa  zakładu na postulaty związkowców,  żądających podwyżki wynagrodzeń.
Przeciętne zasadnicze wynagrodzenia w ZUS to 3,3 tys. zł brutto. "Największym problemem jest to, że ponad 60 proc. zatrudnionych mieści się w tym dolnym przedziale – od  minimalnego do przeciętnego wynagrodzenia - powiedziała  prof. Uścińska.

Renciści z emeryturą  niższą niż minimalne świadczenie dostaną z ZUS wyrównanie

Jak informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr  21.06.2017 r.), około  105 tys. rencistów, którym ZUS przed 1 marca 2017 r.  z  urzędu  obliczył emeryturę w miejsce dotychczas pobieranej renty,  niższą niż minimalne świadczenie, dostanie wyrównanie do 750 zł lub 1 tys. zł miesięcznie,  w zależności od stopnia niezdolności do pracy. Jest to możliwe, gdyż  MRiPS zmieniło  przedstawiony niedawno projekt nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz ustawy o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych  na korzyść osób, których staż pracy był krótszy od ustawowo wymaganego - pisze gazeta.
Takie rozwiązanie zaproponowane przez resort pracy, aby "emerytury przyznawane z urzędu były wyrównywane do 1 tys. zł (wysokość najniższej renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy) albo 750 zł (kwota najniższej renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy) ma  pomóc osobom, które nie wypracowały odpowiednio długiego stażu pracy i pobierają emerytury poniżej ustawowego minimum - wyjaśnia "DGP".
Projektowi przychylny jest także Polski Związek Emerytów, Rencistów i Inwalidów (PZERiI). W jego ocenie nowe rozwiązanie "wypełni lukę, jaka powstała w systemie emerytalnym po podwyżce najniższych świadczeń, zapewniając poprawę sytuacji materialnej osób o najniższych" dochodach. Zdaniem Łukasza Kozłowskiego, eksperta Pracodawców RP, "nie widzimy powodu, dla którego sama gwarancja najniższego świadczenia miałaby być (...) różnicowana. Generalna ocena proponowanych rozwiązań może być zatem pozytywna" – podaje dziennik.
Według ekspertów,  "zmiany posłużą przede wszystkim uspójnieniu systemu ubezpieczeń społecznych" - podkreśla gazeta.
 
Do końca 2018 r. jeszcze  preferencyjne stawki na ZUS  dla 100 tys.  przedsiębiorców

Istnieje duża szansa, że osoby, które założyły działalność gospodarczą w 2016 r., będą do końca 2018 r. płaciły preferencyjne stawki na ubezpieczenie społeczne, naliczane od 30 proc. minimalnego wynagrodzenia, a więc " w najlepszym wypadku nawet przez trzy lata od chwili zarejestrowania firmy" - donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 19.06.2017 r.). Według dziennika, taką propozycję ZUS  zawarł w opinii  do projektu ustawy o  tzw. małym ZUS, opracowanego przez Ministerstwo Rozwoju,  uznając,  iż  "rewolucji nie da się przeprowadzić z początkiem 2018 r. (...) potrzebne jest kompromisowe rozwiązanie" - pisze gazeta. Stąd ZUS zaproponował,  aby terminem wejścia w życie ustawy był 1 stycznia 2019 r.   "Do tego czasu ubezpieczeni mogliby korzystać ze składek preferencyjnych określonych w art. 18a ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych” – stwierdza w opinii Zakład.
"DGP" podaje, iż Ministerstwo Rozwoju, pod  wpływem krytyki pomysłu małego ZUS  koryguje model oskładkowania  osób prowadzących działalność gospodarczą i uzyskujących najniższe przychody. " Pierwotny projekt przewidywał, że przychód byłby podzielony na przedziały co 200 zł. Składka na ZUS rosłaby o 32 zł dla każdego z przedziałów, by w ostatnim (4801–5000 zł) sięgnąć 800 zł. W pierwszym przedziale 0–200 zł wynosiłaby 32 zł" - przypomina gazeta. Teraz resort proponuje, by najniższa składka wyniosła tyle, ile dziś preferencyjna, czyli 487 zł, w tym 297 zł składki zdrowotnej.
W opinii "DGP",  przedłużenie o rok stosowania preferencyjnego ZUS może dać szanse na wypracowanie kompromisu w sprawie małego ZUS. "Resort już szykuje korekty do projektu ustawy i dopuszcza ustępstwa w kilku punktach. Rozmawia na ten temat z Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej" oraz ZUS. Stara się też rozproszyć obawy związkowców, którzy  boją się, że pracodawcy mogą wykorzystywać te przepisy do obniżania wynagrodzeń i wysyłania pracowników na samozatrudnienie. Ma temu zapobiec  pomysł wprowadzenia okresu karencji w zatrudnieniu osoby korzystającej z małego ZUS u dotychczasowego pracodawcy. Dziś takie ograniczenie dotyczy osób chcących korzystać z preferencyjnych składek. "Inna obawa dotyczy kwestii emerytalnych. Niskie składki mogą powodować, że opłacający je przedsiębiorca nie spełni kryteriów do otrzymania minimalnej emerytury. Wprowadzenie minimalnej składki na poziomie obecnego preferencyjnego ZUS nie rozwiązuje tego problemu na dłuższą metę”  - komentuje dziennik.

OFE nadal inwestują  na warszawskiej GPW

W maju 2017 r. otwarte fundusze emerytalne (OFE) sprzedały na parkiecie warszawskiej Giełdy Papierów  Wartościowych (GPW)  akcje o wartości ok. 700 mln zł - podaje "Parkiet"(Nr z 20.06.2017 r.), powołując się na szacunki  Trigon DM.  Tymczasem, zdaniem  Macieja Marcinowskiego, analityka Trigona, w ubiegłym miesiącu  "nie wliczając wezwań fundusze mogły kupić na GPW akcje o wartości ok. 200 mln zł" – pisze gazeta. M. Marcinowski  twierdzi - donosi dziennik - że "w  minionym miesiącu mieliśmy jednak rozliczenie wezwań na Pelion i Uniwheels, w wyniku których OFE mogły otrzymać nawet do 900 mln zł." 

Prognoza wysokości przyszłych emerytur wysyłana przez ZUS mocno kontrowersyjna

Zdaniem "Dziennika Gazety Prawnej" (Nr z 21.06.2017 r.), prognoza wysokości przyszłych emerytur wysyłana właśnie przez ZUS  może być "mocno zaniżona". Gazeta pisze, iż  instytucja obecnie  wysyła  listy do 19 mln ubezpieczonych z informacją o ich koncie emerytalnym.
List od  ZUS  zawiera informacje o stanie konta ubezpieczonego  i  odłożonych do tej pory składkach,  a także o składkach, które wpłynęły w 2016 r. i o tym, kiedy dana osoba osiągnie wiek emerytalny. List  z ZUS  zawiera  także  przygotowaną  w czterech wariantach symulację świadczenia. "Dwa pierwsze to wyliczenie jego wysokości w momencie osiągnięcia wieku emerytalnego i w kolejnych pięciu latach. Modyfikacje polegają na założeniu, że od dziś do momentu przejścia na emeryturę składki są wpłacane tak jak obecnie, oraz że od momentu otrzymania listu do ZUS nie wpłynie żadna składka i emerytura zostanie wyliczona z tego, co odłożyliśmy do tej pory" - informuje "DGP".
Zdaniem dziennika,  dla  wielu   osób prognoza wysokości emerytury "może okazać się szokiem". Dotyczy to  osób w trakcie kariery zawodowej, którym do emerytury zostało jeszcze wiele lat. czy  ludzi, którzy składek nie płacili wcale lub płacili bardzo małe.  Te symulacje dotyczą tylko składek w ZUS.  Z kolei kolejne dwa warianty pokazują  przewidywaną emeryturę w momencie osiągnięcia wieku emerytalnego, ale przy dodaniu składek zgromadzonych w OFE -  podaje gazeta. .
Według "DGP",  problem w tym, że przygotowane symulacje "mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Informacja w kilku miejscach jest zafałszowana, co może zawyżać lub zaniżać świadczenie", zaś  ten  system wyliczania emerytur można   traktować poważnie jedynie w przypadku osób tuż przed emeryturą.  Natomiast wariant drugi uzupełnia symulację o dodanie do niej prognozy wpłacanych składek emerytalnych stosownie do liczby pozostałych lat, nie biorąc " pod uwagę przyszłej waloryzacji składek, zarówno tych już odłożonych, jak i tych, które będą wpłacone w przyszłości. A różnica może być znacząca. Waloryzacja składki w ZUS za 2016 r. to ponad 6 proc." - zauważa dziennik.
Ponadto, ZUS wysyłając informacje  opiera się na obecnym stanie prawnym, czyli ustawie wydłużającej wiek emerytalny. A on się za chwilę zmieni - podkreśla gazeta.
Ponadto, a szykowane właśnie ustawy reformujące system emerytalny przewidują przekazanie 75 proc. kwoty zgromadzonej w OFE na konta w III filarze emerytalnym. Czyli automatycznie zmniejszona zostanie składka, która będzie podstawą do wyliczenia emerytury z ZUS. To zaś nieco obniży wysokość emerytury wypłacanej z ZUS (co zostanie zrekompensowane wypłatą z III filaru).

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT