ZUS odnotowuje rekordowe wpływy składek

ZUS zadowolony jest z tegorocznych wpływów. Od  początku 2018 r. do zakładu  wpłynęło 60 mld zł składek - donosi "Business  Insider"(www.businessinsider.com.pl z 21.03.2018 r.) za PAP – albowiem  tyle  zaksięgowano na indywidualnych kontach płatników składek w ZUS. Jak poinformował Wojciech Andrusiewicz, rzecznik prasowy ZUS, "pod względem wpływów każdy z miesięcy 2018 r. jest lepszy od pierwszych trzech miesięcy 2017 r." - informuje portal. Łącznie w pierwszych trzech miesiącach br.  na średnio 2,3 mln indywidualnych rachunków składkowych w ZUS wpłynęło 60,7 mld zł. Zaś na  indywidualne rachunki płatników składek prowadzone przez ZUS,  tylko w dwóch dekadach marca   br. wpłynęło 20,7 mld zł, a więc o ponad 1,15 mld zł więcej (10,2 proc.) niż było wpływów za cały marzec 2017 r. - podaje "Business  Insider.  Zdaniem  prof. Gertrudy Uścińskiej, prezes ZUS, "wysokie wpływy na indywidualne konta wprowadzone od 1 stycznia 2018 r. to wynik bardzo dobrej sytuacji polskiej gospodarki, w tym bardzo dobrej sytuacji na rynku pracy, ale także uszczelnienia systemu poboru składek".  Szefowa ZUS  podkreśliła,  że wpływy do ZUS  w styczniu 2018 r.  wyniosły 18,7 mld zł i  były  o 11,1 proc. wyższe  niż w styczniu  ub.r.  Podobnie kształtowały się  wpływy  w lutym br. -  na poziomie 21,2 mld zł (wzrost o 7,9 proc.).
Spadła  także ilość  błędnych przelewów do ZUS.  W 2017 r.  było  ich średnio w miesiącu  około 23 tys.,  a to  "oznaczało konieczność prowadzenia przez pracowników ZUS  23 tys.  postępowań wyjaśniających" - pisze  portal. Tymczasem łącznie w styczniu i lutym br.  przedsiębiorcy popełnili jedynie 82 błędy, a w marcu jedynie 24.
Według portalu, do firm zalegających ze składkami ZUS  wysłał ponad 118 tys. listów z rozliczeniem wpłat i zadłużenia. Andrusiewicz wyjaśnił, że ZUS wysyła listy do "wszystkich płatników, którzy nadal mają dług z tytułu niezapłaconych składek lub mieli go w 2017 r.,  a w listach podaje rozliczenia pierwszych tegorocznych wpłat." Rzecznik ZUS powiedział, iż w pierwszej kolejności bieżące przelewy są księgowane na najstarsze zaległości. "Dlatego tak ważne jest uregulowanie swojej sytuacji związanej z zadłużeniem, choćby poprzez zawarcie układu ratalnego" - stwierdził. 

Główny ekonomista ZUS:  PPK  korzystne dla rynku kapitałowego, ale  bez gwarancji  najniższych  świadczeń
 
Zdaniem Pawła Wojciechowskiego, głównego ekonomisty ZUS, trzeba ujednolicić  i uszczelnić system emerytalny  oraz  zreformować  gwarancje  najniższych świadczeń.  Ważne jest  to - powiedział P. Wojciechowski  w  wywiadzie dla "Rzeczpospolitej"(Nr z 20.03.2018 r.),  aby system emerytalny nie służył redystrybucji, zwłaszcza źle adresowanej – tej od biednych do bogatych. A  PPK paradoksalnie  mogą  ją  pogłębić,  bo wszyscy jako podatnicy dopłacimy dwukrotnie. Najpierw tym,  co skorzystają  z ulg i dopłat, a potem dopłacając najbiedniejszym  do  minimalnych świadczeń. Wojciechowski zauważył, że w Polsce jest  relatywnie  niska  stopa zatrudnienia  oraz  system  zróżnicowanych  form zatrudnienia,  skłaniający  do  unikania  płacenia  składek w pełnej wysokości lub do niepłacenia składek w ogóle. Obserwowany zaś  spadek stóp zastąpienia wynika głównie ze zmiany relacji okresu zatrudnienia w stosunku do okresu pobierania emerytury - podkreślił ekspert. Jeśli więc  "stopa procentowa składki wzrośnie, to  stopa zastąpienia musi wzrosnąć, niezależnie od tego, czy składka wpłynęłaby do OFE, ZUS czy do funduszy inwestycyjnych w ramach PPK" - stwierdził w rozmowie z gazetą  P.Wojciechowski. Przypomniał, iż mamy formułę kapitałową oszczędzania na emeryturę, więc  "ryzyko inwestycyjne można pozostawić po stronie klienta". A to "również jest wygodne dla państwa.(…) nie ma żadnych gwarancji systemowych, to tym bardziej uzasadnione jest zostawienie dobrowolności uczestnictwa. A to (...) może niestety oznaczać, że wiele osób o najniższych dochodach wypisze się z PPK, bo  po  prostu  nie  będzie  ich  na  to  stać" - powiedział  w "Rz" główny  ekonomista ZUS. W  jego opinii, wprawdzie projekt ustawy o PPK  przewiduje zachęty, które mają skusić  najgorzej  zarabiające  osoby do  oszczędzania  na  emeryturę: np. składkę  powitalną czy dopłatę roczną. A że  są  one "kwotowe, a  nie  procentowe, to sprawią, że osoby o niższych zarobkach relatywnie więcej skorzystają (...) niż osoby lepiej zarabiające. Mam wątpliwości, czy te bodźce okażą  się  wystarczające, ponieważ  o  tej skłonności decyduje  jednak  poziom  dochodów,  a te w Polsce są relatywnie  niskie (...) w Nowej Zelandii i Wielkiej Brytanii poziom dochodów na głowę mieszkańca jest trzykrotnie wyższy"- podkreślił w gazecie. Według  P. Wojciechowskiego, "PPK ma dużo lepiej skonstruowany system motywacji niż IKE, IKZE i PPE, dlatego możemy oczekiwać (…) regularnego dopływu środków do rynku kapitałowego. PPK będzie też korzystne dla gospodarki. Wzrosną oszczędności krajowe, których część przekształci się w inwestycje krajowe. Fundusze inwestycyjne (...) przekształcą oszczędności w strumień inwestycji. Część tego strumienia wzmocni kapitałowo spółki, ale też część zostanie skierowana w papiery skarbowe i zaspokoi potrzeby pożyczkowe państwa. Wreszcie limitowana część trafi na rynki zagraniczne. Niezależnie od tego, jak te proporcje się ułożą, to z pewnością mobilizowanie długoterminowych oszczędności jest korzystne dla stabilności finansów i gospodarki".

Kiedy ZUS może umorzyć zaległe składki ?

Niezapłacone na czas składki ZUS można rozłożyć na raty. Jednak gdy nie ma żadnych możliwości spłaty takiego długu, pozostaje jeszcze wnioskowanie o umorzenie zaległych składek. Jednak nie wszystkie należności z tytułu składek można umorzyć  - podaje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 17.03.2018 r.).   Kto może się starać o umorzenie ?  Według gazety,  jest  to  szansa  tylko  dla  ściśle określonego  grona płatników (dłużników, spadkobierców). Wniosek może złożyć więc  m.in. płatnik składek oraz były płatnik składek (np. przedsiębiorca), "osoba, na którą przeniesiono odpowiedzialność za zobowiązania z tytułu nieopłaconych składek (np. spadkobierca, wspólnik lub następca prawny),  małżonek, który odpowiada z majątku wspólnego za zadłużenie współmałżonka  czy pełnomocnik dłużnika" - informuje "DGP".  Dziennik wyjaśnia, iż ZUS może zgodzić się na umorzenie, gdy stwierdzi całkowitą nieściągalność należności lub uzna, że zaszła trudna sytuacja finansowa i rodzinna płatnika. Wcześniej jednak zbada, czy zaistniała całkowita nieściągalność należności lub  trudna sytuacja finansowa i rodzinna wnioskującego. Obie sytuacje są dość precyzyjnie określone - podkreśla  gazeta. Według "DGP",  umorzenie składek pociąga za sobą  także umorzenie odsetek za zwłokę, kosztów upomnienia i dodatkowej opłaty.  Natomiast w sytuacji, gdy ZUS odmówi umorzenia zaległych składek, zobowiązany płatnik  musi spłacić zadłużenie wraz z odsetkami za zwłokę, naliczonymi do dnia zapłaty włącznie.

NBP i KNF ostro komentują projekt  PPK

W połowie lutego br. resorty finansów i pracy przedstawiły  projekt  ustawy o Pracowniczych Planach Kapitałowych (PPK) - podaje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 21.03.2018 r.). Rząd chce, aby Polacy dodatkowo odkładali pieniądze na swoje emerytury, ponieważ - jak przyznaje - te z ZUS będą bardzo małe.  Ponadto,  reklamując  swój pomysł  hasłem  dobrowolności,  rząd liczy - pisze  dziennik - że na obecność w programie PPK zdecyduje się 8,5 mln z 11 mln pracowników (około 75 proc.) Według gazety, wszyscy pracodawcy zostaną  jednak  zmuszeni do uruchomienia  Pracowniczych Planów Kapitałowych w swoich firmach, a  pracownicy zostaną zapisani do PPK   "z automatu". Dopiero potem będą  mogli z uczestnictwa  w  PPK zrezygnować. Tymczasem   Polacy  jednak  "raczej kiepsko przyjęli pomysł rządu" przesłany do konsultacji społecznych. Na przykład w  swoich uwagach  do projektu  przesłanych  już  przez  Narodowy Bank Polski (NBP) oraz Komisję Nadzoru Finansowego (KNF) - zaznacza "GW" -  instytucje te mają mnóstwo zastrzeżeń do przygotowywanego przez rząd programu dodatkowego oszczędzania na emerytury. I tak,  bank centralny  twierdzi, że  koszty wprowadzenia w życie projektowanej ustawy o Pracowniczych Planach Kapitałowych (PPK) poniosą głównie "uczestnicy, pracodawcy i rząd", zaś podmioty zarządzające uzyskają przede wszystkim korzyści, niezależnie od wyników inwestycji. Zdaniem NBP  - podaje dziennik - system PPK  "w kształcie zaproponowanym przez rząd nie realizuje głównego celu tworzenia dodatkowego systemu oszczędzania na emeryturę (...) Zaproponowany mechanizm wypłaty środków z  PPK  zapewni uczestnikom dodatkowe  dochody  jedynie  przez 10 lat (...) w latach kiedy wiele osób nie jest nie jest już w stanie pracować i rosną ich wydatki na koszty opieki medycznej, PPK nie stanowiłyby istotnego wsparcia finansowego". NBP uważa, że wypłaty z powszechnego systemu emerytalnego powinny mieć charakter dożywotni. Natomiast KNF zwraca uwagę, że "„określenie uczestnictwa w PPK jako dobrowolne oszczędności emerytalne, jest problematyczne”– podkreśla "Wyborcza".  Zdaniem KNF, istnieją  "bardzo silne przesłanki, by PPK traktować nie jako „dobrowolne”, ale „quasi-obowiązkowe” oszczędności emerytalne". Zastrzeżenia KNF budzi też brak szczegółowych zasad działania funduszy zdefiniowanej daty. Jak stwierdza KNF, "bez uszczegółowionych regulacji mogą one oznaczać właściwie dowolną ekspozycję na ryzyko w dowolnym czasie (...) może to być „90 proc. ekspozycji dla instrumentów udziałowych dla trzydziestolatków i 80 proc. dla osób po pięćdziesiątce”.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT