ZUS gra na czas w sprawie emerytek z rocznika 1953

Tysiące kobiet, które wygrały w Trybunale Konstytucyjnym (TK)  batalię o wyższe emerytury, w najbliższym czasie nie otrzymają  żadnej podwyżki świadczeń. Tak postanowił ZUS - donosi "Gazeta Wyborcza" (Nr z 22.03.2019 r.).  Chodzi o ponad  143 tys. Polek urodzonych w 1953 r., które  zgodnie z orzeczeniem  Trybunału Konstytucyjnego z 6 marca br. mogły domagać się podwyższenia emerytury. Szacunkowy koszt wyrównania świadczeń  emerytalnych  dla tych kobiet  to około 4 mld zł w ciągu 20 lat - podaje gazeta, powołując się na  ocenę "skutków regulacji ewentualnej zmiany prawa",  przygotowaną przez analityków rządowych. Tymczasem  ZUS czeka na uzasadnienie wyroku TK - pisze dziennik - i od tego uzależnia, czy będzie wypłacał wyrównania, czy nie. Ponadto, okazuje się, iż  żadna z zainteresowanych kobiet  może nie dostać wyrównania za lata wstecz - zauważa "GW". Według gazety, "ZUS czeka tutaj na uzasadnienie wyroku i od niego uzależnia, czy będzie wypłacał wyrównania, czy nie. (...) Tysiące kobiet nie będą miały nawet szans na ponowne przeliczenie emerytury, tak aby ich bieżące świadczenie było - zgodnie z orzeczeniem TK - wyższe (...) tak postanowił ZUS".

Wyborcza" cytuje fragment opinii zakładu,   iż "przy rozpatrywaniu skargi o wznowienie postępowania na podstawie art. 145a k.p.a., Zakład Ubezpieczeń Społecznych zobowiązany jest stosować również art. 146 k.p.a., który wyłącza możliwość uchylenia decyzji po upływie 5 lat od dnia jej doręczenia. Uchylenie decyzji w trybie art. 145a k.p.a. nie będzie więc możliwe w przypadku tych kobiet z rocznika 1953, u których od doręczenia decyzji przyznającej emeryturę upłynęło już 5 lat”.

Sprawa dotyczy pań urodzonych w 1953 r., które  w 2008 r.  przeszły na wcześniejszą emeryturę w wieku 55 lat po osiągnięciu  30 lat pracy - przypomina "Wyborcza".  Kobiety te  otrzymywały  tzw. wcześniejsze emerytury i jednocześnie pracowały, odprowadzając do ZUS  kolejne składki emerytalne. "Dzięki temu każda z nich liczyła na to, że gdy osiągnie 60 lat i przejdzie na emeryturę powszechną, będzie miała wyższe świadczenie - bo ZUS doliczy dodatkowe składki". Jednak po zmianie przepisów  z dniem  1 stycznia 2013 r. okazało się - informuje "GW" - iż  emerytura powszechna (po osiągnięciu wieku  60 lat dla kobiet) będzie zmniejszona o kwotę już wcześniej wypłaconych wcześniejszych emerytur. Według dziennika, zamiast podwyżki Polki spotkała jednak  obniżka emerytur i to "nawet o 400 zł".

 

 

"Mama 4 plus" wypłacana z KRUS pozwala rolniczkom na korzystniejszą emeryturę rolniczą

 

Kobiety  pobierające świadczenia z programu „Mama 4 plus” z KRUS mają szansę na bardziej korzystną emeryturę rolniczą. Wystarczy, że dopłacą składki za lata brakujące im  do wymaganego stażu emerytalnego - podaje „Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 19.03.2019 r.). Gazeta pisze, iż  obowiązujące od 1 marca 2019 r. przepisy ustawy z 31 stycznia 2019 r. o rodzicielskim świadczeniu uzupełniającym (Dz.U. z 2019 r. poz. 303) wprowadziły zmiany w ustawie z 20 grudnia 1990 r. o ubezpieczeniu społecznym rolników (tj. Dz.U. z 2019 r. poz. 299 ze zm.). Zgodnie z nimi, osoba pobierającą emeryturę matczyną może zostać na swój wniosek objęta ubezpieczeniem emerytalno-rentowym  do czasu uzyskania 25-letniego okresu ubezpieczenia. Wystarczy, że dopłaci składki -  136 zł miesięcznie - za brakujące lata.   Wniosek jest dostępny w oddziałach KRUS oraz na stronie internetowej rolniczego organu rentowego. W rezultacie  rolniczki będą też mogły w przyszłości ubiegać się  np. po dodatek pielęgnacyjny, a po ich śmierci  rodzinie będzie wolno np. ubiegać się o zasiłek pogrzebowy czy rentę rodzinną.

Jak podkreśla w dzienniku Bogusława Nowak-Turowiecka, niezależny ekspert ubezpieczeniowy, takiej możliwości nie mają kobiety pobierające rodzicielskie świadczenia uzupełniające z ZUS. Są więc  gorzej traktowane niż osoby z KRUS . W jej opinii, "to rozwiązanie jest z gruntu niesprawiedliwe, bowiem w ten sposób każdy pracownik i przedsiębiorca dołoży się do poprawy sytuacji rolniczek" - donosi "DGP", podkreślając, iż pracodawcy są takim rozwiązaniem oburzeni. Jeremi Mordasewicz z  Konfederacji Lewiatan twierdzi,   iż jest   przeciwny dalszemu utrzymywaniu przywilejów dla rolników. " Najwyższa pora ujednolicić zasady podlegania ubezpieczeniom przez rolników i przedsiębiorców" -  postuluje.  Z kolei  Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich uważa, iż wszyscy powinni płacić składki na tych samych zasadach oraz  mieć prawo do świadczeń przyznawanych według tych samych kryteriów – komentuje gazeta.

 

 

Szef PFR: Decyzja "co dalej z OFE powinna być przed  startem  PPK

 

Prezes Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) Paweł Borys uważa, że przyszłość otwartych funduszy emerytalnych (OFE)  powinna być znana jeszcze  przed startem Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK). Zdaniem szefa PFR, pomogłoby to w odbudowie zaufania Polaków  do rynku kapitałowego - podaje „Rzeczpospolita" (Nr z 18.03.2019 r.). Paweł Borys powiedział podczas konferencji organizowanej przez PKO BP w Londynie, iż "bardzo ważne jest to, co stanie się z OFE. (...) wpłaty do OFE wynoszą niewiele ponad 3 mld zł rocznie, a odpływy z tytułu suwaka niewiele ponad 7 mld zł. Rocznie odpływa więc z OFE około 4 mld zł" - informuje gazeta. Prezes PFR podkreślił, iż   taki stan rzeczy powoduje, że na warszawskiej giełdzie brakuje długoterminowych środków.  A  bez tego żaden rynek nie jest w stanie się rozwijać. Paweł Borys zapewnił, iż  jest  przekonany, że  "bardzo ważne byłoby z perspektywy przewidywalności rynku, ale przede wszystkim z perspektywy 15 mln członków OFE, aby możliwie szybko, najlepiej jeszcze przed startem PPK, czyli przed 1 lipca, pojawiły się już rozwiązania dotyczące przyszłości OFE"- pisze dziennik. W  opinii prezesa Borysa,  odbudowałoby to zaufanie Polaków do takich   form oszczędzania na emeryturę. W jego ocenie,  "najlepszym rozwiązaniem byłoby wdrożenie w życie projektu premiera Mateusza Morawieckiego, który zakłada, że większość środków z OFE trafi na indywidualne konta emerytalne" – donosi "Rz". Wówczas "zniknie niepewność i będziemy mieli w pełni zreformowany system emerytalny" – stwierdził Paweł Borys.

 

 

NBP: instytucja zarządzająca PPK  powinna dopłacać do funduszu przy  stopie zwrotu niższej od referencyjnej stopy zwrotu

 

Narodowy Bank Polski (NBP)  chce, aby instytucja zarządzająca PPK  miała obowiązek dopłaty  do funduszu, jeśli wypracowana przez fundusz  stopa zwrotu byłaby  niższa od referencyjnej stopy zwrotu  - donosi "Bankier.pl" (z 20.03.2019 r.). Ponadto, zdaniem banku, stopa referencyjna powinna być  powiązana ze strukturą portfela inwestycyjnego wynikającą z przepisów prawa. Zamieszczone na stronie internetowej NBP stanowisko  banku centralnego w sprawie opublikowanego przez Ministerstwo Finansów  pod koniec lutego 2019 r. projektu  rozporządzenia w sprawie sposobu ustalania stopy referencyjnej dla celów obliczania wynagrodzenia za wynik oraz szczegółowego  sposobu  ustalania wynagrodzenia instytucji zarządzających PPK  postuluje - pisze portal - "poddać pod rozwagę zasadność wyznaczania stopy referencyjnej dla funduszy zdefiniowanej daty jako rentowności obligacji 10-letnich powiększonych o maksymalnie 2 pkt. proc."  W opinii NBP,  portfel inwestycyjny funduszy o najdłuższym horyzoncie inwestycyjnym - zgodnie z obowiązującymi przepisami -  powinien w 60-80 proc. składać się z instrumentów udziałowych oraz w 20-40 proc. z instrumentów dłużnych. Jak  napisał NBP,  "stopa referencyjna zaproponowana w projekcie rozporządzenia nie jest zatem istotnie powiązana ze strukturą portfela takich funduszy. Przy wysokich stopach zwrotu z akcji fundusze dostawałyby dodatkową opłatę za wynik, która nie wynikałaby z efektywności zarządzającego, a jedynie z tego, że fundusz inwestował zgodnie z limitami inwestycyjnymi określonymi przepisami prawa" - donosi "Bankier.pl".  NBP podkreśla, iż   taka sytuacja jest niekorzystna z punktu widzenia uczestników PPK.   "W związku z tym należy rozważyć zmianę stopy referencyjnej i określenie jej odrębnie dla funduszy z różną datą celową w taki sposób, aby była powiązana ze strukturą portfela inwestycyjnego wynikającą z przepisów prawa" - proponuje bank.

 

 

WSA: Odmowa przyznania  świadczenia pielęgnacyjnego opiekunce z emerytura niższą od wysokości tego świadczenia  narusza zasadę równości

 

Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Gorzowie Wielkopolskim orzekł, iż  interpretacja przepisów, która pozbawia prawa do świadczenia pielęgnacyjnego osoby otrzymującej  emeryturę niższą od wysokości tego świadczenia, narusza zasadę równości - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 20.03.2019 r.).

Według dziennika, gorzowski WSA rozpatrywał sprawę  dotyczącą odmowy przyznania  świadczenia pielęgnacyjnego dla matki- emerytki, która  od  lat  opiekuje  się niepełnosprawną   córką. Powódka  złożyła w lipcu 2018 r. wniosek o przyznanie świadczenia pielęgnacyjnego, ale  gmina wniosek kobiety oddaliła z decyzją odmowną. Jak podaje gazeta, opiekunce osoby niepełnosprawnej  od  urodzenia  odmówiono  przyznania  pomocy finansowej  "z uwagi na to, że od kwietnia 2017 r. kobieta otrzymuje emeryturę" -  pisze "DGP". Przy tym, gmina w uzasadnieniu   swojej odmowy przyznania kobiecie świadczenia   powołała się - na art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. a ustawy o świadczeniach rodzinnych (tj. Dz.U. z 2018 r. poz. 2220 ze zm.) - twierdzi dziennik -  "zgodnie z którym świadczenie pielęgnacyjne nie przysługuje, jeśli osoba sprawująca opiekę ma przyznaną jedną z form wsparcia, w tym np. emeryturę, rentę, rentę rodzinną lub zasiłek przedemerytalny.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT