Marian Szczęśniak - Ubezpieczenia w latach II wojny światowej - Monitor Ubezpieczeniowy nr 50 - wrzesień 2012

Wybuch wojny światowej pierwszego września 1939 r. oraz okupacja terytorium naszego kraju przez wojska hitlerowskie i sowieckie, wstrząsnęły podstawami finansowymi wszystkich, dotychczas istniejących i działających w Polsce towarzystw ubezpieczeniowych. Dla przykładu, majątek największego ubezpieczyciela - Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń Wzajemnych, liczący w chwili wybuchu wojny ponad 78 mln zł raptownie zmalał do niewiele ponad 5 mln zl.

Nowy rozdział w dziejach narodu był okresem tragicznym zarówno dla całego społeczeństwa, jak i dla jego struktur społecznych i gospodarczych, w tym także dla ubezpieczeń.

O losach całego społeczeństwa, jak i o naszej gospodarce decydowali dwaj okupanci: stalinowski Związek Sowiecki - na mniejszej części terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i hitlerowska Trzecia Rzesza - na zdecydowanie większej części polskiego terytorium. ZSRR panował na tych terenach stosunkowo krótko, bo do czerwca 1941 r., tj. do ataku hitlerowskich Niemiec. W ciągu tych kilkunastu miesięcy, na terenach wschodnich województw Polski zaprowadzony został, obowiązujący w Związku Radzieckim jeden system ubezpieczeniowy - państwowy, tzw. GOSSTRACH (Gosudarstwiennoje Strachowanije). Działalność dawnych polskich towarzystwach ubezpieczeniowych na tych terenach została natychmiast zlikwidowana.

Natomiast na terenach zajętych przez Niemcy, problem ubezpieczeń przedstawiał się inaczej. Część tych ziem włączona została do Rzeszy, a z części utworzono tzw. Generalne Gubernatorstwo. Na terenach włączonych do Rzeszy, istniejące do 1939 r. polskie zakłady ubezpieczeniowe zostały przejęte przez okupanta i włączone do działających już na tych terenach towarzystw niemieckich.

Decyzją władz hitlerowskich w Berlinie:

- Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych przekazano niemieckiej instytucji Lebensversicherungsanstalt w Gdańsku;

- angielskie towarzystwo Prudential oraz Towarzystwo Ubezpieczeń Przezorność S.A. włączono do Aschener Feuerversicherungsgesellschaft;

- Assicurazioni Generali Trieste S.A. i Towarzystwo Ubezpieczeń Polonia S.A. oraz Polskie Towarzystwo Ubezpieczeń Patria S.A. i Warszawianka przekazane zostały zakładowi Allianz A.G.;

- Towarzystwo Ubezpieczeniowe Orzeł S.A. włączono do Magdeburger Feuerversichgesellschaft;

- Krakowskie Towarzystwo Ubezpieczeń Florianka S.A. zostało włączone do Towarzystwa Victoria w Berlinie;

- Danziger Feuersocietet wchłonęło Poznańsko-Warszawskie Towarzystwo Ubezpieczeniowe S.A. (ten gdański zakład ubezpieczeń od ognia miał także oddział w Toruniu, położonym w tzw. Kraju Warty).

Wyjątkowo, Towarzystwo Ubezpieczeń Piast S.A., przekazane zostało włoskiemu towarzystwu Riunione Adriatica di Sicurtà S.A. w Trieście (należy pamiętać, że Włochy były wiernym sojusznikiem Rzeszy).

Towarzystwa ubezpieczeniowe niemieckie, wraz z przejęciem całości portfeli polskich zakładów ubezpieczeniowych, przejęły także ich zobowiązania. Wypłacane więc były polisy i pobierane inkasa. Wypłaty odszkodowań dotyczyły jednak tylko ubezpieczeń od ognia, włamania i odpowiedzialności cywilnej.

Stosunki gospodarcze i społeczne na terenie utworzonego przez Niemców Generalnego Gubernatorstwa (Generalgouvernement) uległy radykalnej zmianie. Mienie państwowe zostało skonfiskowane, wielkie fabryki przestawiono na produkcję wojenną, podobnie jak duże gospodarstwa rolne. Dla ludności polskiej czynna jednak była opieka społeczna, sądownictwo polskie, zachowano polski samorząd gospodarczy, działały Izby Przemysłowo-Handlowe. O losie większych zakładów i instytucji decydował specjalny urząd powołany przez władze niemieckie: Główny Urząd Powierniczy-Wschód. W jego imieniu do zakładów i przedsiębiorstw kierowani byli tzw. Treuhänderzy, nadzorujący ich działalność oraz posiadający decydujący wpływ na postanowienia polskich dyrekcji czy kierownictw.

Na terenie Generalnego Gubernatorstwa mogły nadal działać prywatne zakłady ubezpieczeniowe. Podstawą było rozporządzenie o ubezpieczeniu indywidualnym wydane przez Generalnego Gubernatora dr. Hansa Franka, stojącego na czele Urzędu Generalnego Gubernatorstwa ds. Zajętych Polskich Terenów (Amt des Generalgouvernement für die besetzten polnischen Gebiete). Od lipca 1940 r. był to już rząd Generalnego Gubernatorstwa (Regierung des Generalgouvernements) z siedzibą w Krakowie. Dokument ten podpisany został dnia 21 grudnia 1939 r., a jego treść była następująca: „Przedsiębiorstwom ubezpieczeniowym, dopuszczonym do dnia 31 sierpnia 1939 roku przez polskie władze nadzorcze do wykonywania czynności w Rzeczypospolitej Polskiej, wolno nadal wykonywać czynności w Generalnym Gubernatorstwie bez specjalnego zezwolenia. Poza tym wypadkiem wolno wykonywać działalność ubezpieczeniową tylko za zezwoleniem kierownika Wydziału Gospodarczego w Urzędzie Generalnego Gubernatora".

Wrześniowe działania wojenne spowodowały jednak załamanie rynku finansowego, a także zniszczenie przeważającej części majątku. Oznaczało to często ich faktyczną materialną samolikwidację. Towarzystwa ubezpieczeniowe przez pewien czas działały, choć w ograniczonym zakresie. Wśród prosperujących można między innymi wymienić Zjednoczone Towarzystwa Ubezpieczeń Generali - Port - Polonia S.A., prowadzące ubezpieczenia szyb i szkła (była to spółka z poważnym kapitałem włoskim). Towarzystwo Ubezpieczeń Riunione Adriatica di Sicurta oraz Towarzystwo Ubezpieczeń Piast S.A. działały normalnie do końca 1944 r. przyjmując składki i wypłacając odszkodowania. Dyrekcję tych Towarzystw, mającą swą siedzibę w Warszawie, po upadku Powstania Warszawskiego przeniesiono do Częstochowy. Świadectwem uległości wobec okupanta był fakt, że polisy Towarzystwa Ubezpieczeń Silesia S.A., natychmiast po wkroczeniu Niemców, bo już w 1939 r., wystawiane były w języku niemieckim. Towarzystwo Ubezpieczeniowe Orzeł S.A. w Warszawie przyjmowało ubezpieczenia ogniowe, od kradzieży z włamaniem, transportowe i gradowe. Działało Towarzystwo Ubezpieczeniowe Orzeł i Prudential, Towarzystwo Ubezpieczeń Vita - Katowice, również Patria Towarzystwo Asekuracyjne i Reasekuracyjne S.A., Towarzystwo Ubezpieczeń Piast S.A. także prowadziło normalną działalność.

Wszystkie te zakłady działały pod nadzorem niemieckim, ograniczone także były zarówno pod względem terytorialnym, jak i rodzajem oraz jakością pełnionych usług.

Liczyły się jednak dwa towarzystwa, znane na przedwojennym rynku ubezpieczeniowym, a po wrześniu 1939 r. mające spełniać szczególną rolę zarówno narzuconą przez okupanta, jak i wynikającą z potrzeb zniewolonego społeczeństwa polskiego. Towarzystwami tymi były: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych i Towarzystwo Reasekuracyjne Warta.

Jednak działalność zagraniczna Towarzystwa Asekuracyjnego Warta była bardzo ograniczona. Zawężona jedynie do Rzeszy Niemieckiej, Austrii, krajów okupowanych, jak Czechy, Morawy, Słowacja, Francja, do krajów neutralnych (Szwajcaria) i do tych, które były w sojuszu z Rzeszą Niemiecką (Włochy i Węgry). Obroty finansowe z tymi krajami były jednak minimalne. W kontaktach z większością dotychczasowych, przedwojennych partnerów zagranicznych nastąpiły zwroty portfeli.

Podstawowym, krajowym partnerem reasekuracyjnym pozostał PZUW (główny akcjonariusz Warty). Dyrektorem Towarzystwa Reasekuracyjnego Warta mianowali Niemcy wieloletniego członka zarządu Warty, Stanisława Wądołowskiego (zginął w czasie Powstania Warszawskiego). Przez cały okres okupacji wszystkie prowadzone przez Wartą prace nadzorował niemiecki komisarz (Treuhänder), którym był ubezpieczeniowiec z Gdańska dr Heinrich Niehuss.

Praktycznie, jedynym liczącym się poważnym ubezpieczycielem polskim w Generalnym Gubernatorstwie był PZUW. Władze okupacyjne w sposób specjalny potraktowały ten zakład ubezpieczeniowy. Niemcy nie mogli nie doceniać znaczenia powszechnych ubezpieczeń, zwłaszcza ogniowych i rolnych, w tym także zagadnień prewencyjnych i spraw odszkodowań. Polska wieś i polska gospodarka miały w planach hitlerowców wspierać gospodarkę Rzeszy, służyły temu m.in. kontyngenty. Hitlerowcy protekcyjnie traktowali więc PZUW. Zgodzili się na kontynuowanie działalności tego największego i najbardziej popularnego w Polsce towarzystwa ubezpieczeniowego, ale pod nadzorem niemieckiego powiernika - Treuhändera. Komisarzem hitlerowcy mianowali Niemca, Heinricha Niehussa, tego samego, który nadzorował równocześnie Towarzystwo Asekuracyjne Warta.

Dla zapewnienia kontroli i nadzoru nad działającymi na terenie GG towarzystwami ubezpieczeniowymi, władze niemieckie powołały w Głównym Wydziale Gospodarczym Rządu Generalnego Gubernatorstwa specjalny Urząd Nadzoru nad Ubezpieczeniami z siedzibą w Warszawie (Aufsichtamt für das Versicherungswesen). Urząd ten traktował Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych jako część służby publicznej, wykonującej zadania pod nadzorem niemieckich organów rządowych.

Dla Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń Wzajemnych okupacja hitlerowska i sowiecka były okresem szczególnym. Instytucja ta, postawiona w nowej roli, zaczęła spełniać zadania, jakich nie wykonywała żadna organizacja ubezpieczeniowa w świecie. Specyficzne warunki terroru hitlerowskiego i stalinowskiego sprawiły, by obok realizacji statutowych zadań stricte ubezpieczeniowych włączyć się w patriotyczny nurt walki z okupantami poprzez wspieranie podziemnego ruchu oporu.

Kontynuowanie działalności PZUW leżało także w interesie społeczeństwa polskiego i było zgodne z podejmowanymi już we wrześniu 1939 r. przez prezydenta m.st. Warszawy Stefana Starzyńskiego, próbami organizowania bytu społeczeństwa polskiego w specyficznych warunkach okupacji hitlerowskiej.

Początkowo, Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych obejmował swoim zasięgiem nie tylko Generalne Gubernatorstwo, ale krótko także ziemie wcielone do Rzeszy. Przez pewien czas były to nawet najlepiej pracujące oddziały, które w dużym stopniu przyczyniły się do łagodzenia trudności finansowych Centrali. Taka sytuacja trwała do końca 1940 r. Władze niemieckie stopniowo wymieniały jednak polski personel na niemiecki. Wprowadzone nowe przepisy celne utrudniały przelewy wpłat i dochodów do Centrali. W końcu łączność organizacyjna z Warszawą została przerwana, funkcje kierownicze w inspektoratach na terenach włączonych do Rzeszy objęli Niemcy, a same zakłady powiązano z niemieckimi (najczęściej przejmując je organizacyjnie).

Na terenie Generalnego Gubernatorstwa działały także niektóre niemieckie towarzystwa ubezpieczeniowe (m.in. Allianz A.G.). Ale mogli w nich ubezpieczać się tylko Niemcy i osoby narodowości niemieckiej, posiadające tzw. Volkslistę.

W towarzystwach ubezpieczeniowych niemieckich, zgodnie z dyrektywą ministra Rzeszy Hermana Goeringa, odszkodowania dla osób pochodzenia żydowskiego, osób rozstrzelanych i zmarłych w obozach koncentracyjnych oraz zamordowanych w getcie, nie były wypłacane, lecz przekazywano je do kasy państwowej Rzeszy. Odmowa wypłaty odszkodowania bardzo często była motywowana oficjalnym stwierdzeniem, że brak jest wiarygodnych informacji o śmierci osoby ubezpieczonej. Zasada ta była bezwzględnie przestrzegana przez towarzystwa niemieckie, mimo że umowy ubezpieczeniowe były podpisane z nimi przed 1 września 1939 r. Dotyczyło to np. takich towarzystw, jak Allianz A.G. z Niemiec, Assicurazioni Generali z Włoch, Reunione Adriatica di Sicurta z Włoch.

Szczególnie negatywną rolę w okresie II wojny odegrało towarzystwo Allianz AG. Członkami zarządu byli znani hitlerowcy, funkcjonariusze NSDAP, skazani po wojnie na kary śmierci za zbrodnie przeciwko ludzkości. Miedzy innymi Allianz ubezpieczał od ognia fabryki, które korzystały z siły roboczej więźniów z obozu koncentracyjnego Oświęcim. Sam obóz oświęcimski nie był ubezpieczony, ponieważ jego nieruchomości były własnością Skarbu Państwa. Jednak agenci ubezpieczeniowi z Towarzystwa Allianz wizytowali zarówno obóz jak i fabryki, w których zatrudnieni byli więźniowie i sporządzali odpowiednie raporty dotyczące ryzyka ubezpieczeniowego. W jednym z raportów Allianz z obozu można wyczytać, że „(...) ryzyko pożaru jest bardzo ograniczone ze wzglądu na fakt, iż obiekt jest pod nadzorem wojskowym, który zapewnia porządek i czystość".

Allianz ubezpieczał także transporty osób wywożonych do obozów koncentracyjnych i na przymusowe roboty do Rzeszy.

Osobom pochodzenia żydowskiego odmawiane były wypłaty odszkodowań za śmierć w obozach koncentracyjnych i getcie, a także za zniszczenie majątku oraz za polisy, np. z tytułu ubezpieczeń posagowych i innych. Decyzją Głównego Urzędu Powierniczego wszystkie zaległe i bieżące odszkodowania za nieruchomości żydowskie miały być wpłacane na konto tego Urzędu. Centrala i inspektoraty PZUW jak tylko mogły próbowały omijać tę decyzję Niemców. Często to się udawało, ale czasem powodowało groźne następstwa.

W okresie II wojny światowej można było spotkać się z oddolnymi inicjatywami tworzenia ubezpieczeń na wzór pierwotnych form praubezpieczeń, jako instytucji pomocy wzajemnej. Organizacje takie tworzone były w najmniej oczekiwanych środowiskach, w warunkach ograniczonej wolności i stałego zagrożenia. Przykładem może być tzw. Obozowe Stowarzyszenie Asekuracyjne (OSA) zorganizowane przez oficerów polskich w oflagu Woldenberg II C. Trudno dziś stwierdzić, ilu oficerów było członkami tego stowarzyszenia, ale polisa, która była przechowywana w krakowskim, niestety w niedopuszczalny sposób zaprzepaszczonym (jedynym w świecie) Muzeum Ubezpieczeniowym w Krakowie nosi (a raczej nosiła) numer 1376. Była wystawiona 15 kwietnia 1942 r. na nazwisko por. Jerzego Grabowskiego.

W oflagu Woldenberg przez cały okres niewoli prowadzone były różnego rodzaju kursy dokształcające a nawet studia wyższe. Obok ekonomii czy historii gospodarczej organizowano wykłady z dziedziny ubezpieczeń. Wykładowcami tego przedmiotu byli przedwojenni ubezpieczeniowcy por. Jan Rękawek i ppor. Gracjan Daszkiewicz (łącznie wykładało 17 wykładowców). Należy przypuszczać, iż właśnie z ich inicjatywy i przy ich fachowej pomocy zorganizowano Obozowe Stowarzyszenie Asekuracyjne.

W 1941 r., po napaści Niemiec na Związek Sowiecki, hitlerowcy stopniowo zajmowali obszary leżące przed wojną w granicach Rzeczypospolitej. Z trzech dawnych, polskich województw: lwowskiego, stanisławowskiego i tarnopolskiego Niemcy utworzyli tzw. Dystrykt Galicja. Powstał więc problem uruchomienia działalności PZUW na tych terenach wschodnich. Okazało się, że istniały tam (w szczątkowej formie) dawne placówki - oddziały wojewódzkie i powiatowe. Po uzyskaniu zgody niemieckiego komisarza w PZUW i okupacyjnych władz administracyjnych, przedstawiciele Centrali udali się na te tereny i pomogli w odtworzeniu działalności ubezpieczeniowej PZUW. We Lwowie utworzono oddział podległy bezpośrednio Centrali, który zajął się ubezpieczeniami przymusowymi. Oddział ten posiadał specjalne uprawnienia. Na jego czele stanął komisarz Niemiec, który oparł swoją działalność na pracownikach dawnego ukraińskiego Towarzystwa Ubezpieczeń Dnister. Pracownicy narodowości polskiej, wywodzący się z dawnych kadr PZUW, byli dyskryminowani i w większości usunięci z pracy. Po długich staraniach Centrali PZUW uruchomiono we Lwowie drugi oddział ubezpieczeniowy, który zajął się ubezpieczeniami dobrowolnymi i zwierząt. Zatrudniono w nim usuniętych przez niemieckiego komisarza polskich pracowników. Nowa komórka zajęła się ubezpieczeniami dobrowolnymi i zwierząt. Jednak działające równolegle Towarzystwo Ubezpieczeniowe Dnister prowadziło bardzo agresywną propagandę, skierowaną głównie do ludności ukraińskiej. Nawoływało ono do wycofywania polis ubezpieczeniowych z PZUW i ubezpieczanie się w Dnisterze.

Naczelnym dyrektorem Zarządu Centralnego PZUW w Warszawie był Bronisław Ziemięcki. Stanowisko to pełnił od 1936 do 1944 r. Inżynier - technolog z wykształcenia, działacz PPS, członek tzw. Rządu Lubelskiego w 1918 r., dwukrotny minister Pracy i Opieki Społecznej, wielokrotny poseł na Sejm RP, wieloletni prezydent Łodzi. Dzięki niemu nastąpił wzrost działalności prewencyjnej PZUW, bowiem za najważniejsze funkcje zakładu uznawał nie zyski finansowe, lecz cele społeczne i gospodarcze. W październiku 1939 r. stanął na czele reaktywowanego PZUW. Kierował Zakładem z wielkim pożytkiem dla kraju. W okresie okupacji działał w ruchu oporu jako dyrektor Departamentu Robót Publicznych i Odbudowy Delegatury Rządu na Kraj. W 1944 r. został aresztowany i rozstrzelany przez Niemców. Po jego tragicznej śmierci obowiązki naczelnego dyrektora PZUW przejął Władysław Gustowski, który pełnił tę funkcję do 19 marca 1945 r. (choć formalnie tzw. rząd lubelski już w lutym 1945 r. mianował dyrektorem naczelnym PZUW dr. Edmunta Giebartowskiego).

Działalność ubezpieczeniowa PZUW była podczas wojny kontynuacją najważniejszych zadań, tradycyjnie realizowanych od wielu lat. Dobrze prosperujący był dział ubezpieczeń dobrowolnych, który obejmował ubezpieczenia od ognia, gradobicia, na wypadek kradzieży, od odpowiedzialności cywilnej, od nieszczęśliwych wypadków i autocasco. Bardzo szeroko rozwijane były przymusowe ubezpieczenia ruchomości rolnych od ognia. W 1942 r. wyodrębniono w Centrali Dyrekcję Ubezpieczeń Zwierząt, powołując odpowiednie komórki w oddziałach. Kluczowym zadaniem była odbudowa budynków niszczonych przez pożary. Pogorzelcom udzielano pożyczek z funduszy PZUW. Prowadzono lustracje kominów i udzielano pożyczek na ich przebudowę. Ważnym odcinkiem była prewencja i ochrona przeciwpożarowa. W ramach działań prewencyjnych opracowywane były modele i wzory zbiorników wodnych, hydrantów itp. Zakład pokrywał znaczną część wydatków związanych z utrzymaniem Ochotniczych Straży Pożarnych.

Szczególnie ważnym, choć nietypowym zadaniem realizowanym przez PZUW była rejestracja i szacowanie szkód wojennych, zarówno z okresu wrześniowych walk, jak i powodowanych represjami okupanta (np. pacyfikacjami wsi). Zakład prowadził to bardzo starannie zarówno na terenach GG, jak i włączonych do Rzeszy. Dane te miały umożliwić w latach powojennych dokładne obliczenie ogólnych strat rzeczowych i majątkowych społeczeństwa polskiego, poniesionych w czasie II wojny światowej. Niestety, cała sumiennie przygotowana dokumentacja, obejmująca także analizę ekonomiczno-statystyczną strat, uległa zniszczeniu w czasie Powstania Warszawskiego w sierpniu 1944 r.

Ważnym kierunkiem pracy, ściśle powiązanym z ubezpieczeniem, była także prewencja, prowadzona jednak w zmienionych formach organizacyjnych. Do zadań w dziedzinie prewencyjnej należała racjonalna odbudowa wsi po pożarach masowych, przeciwpożarowe zaopatrzenie wodne oraz kontrola stanu bezpieczeństwa pożarowego w osiedlach.

Szczególnego znaczenia nabrał jednak nieoficjalny program działalności Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń Wzajemnych - program konspiracyjny: zapewnienie przetrwania okresu okupacji oraz przygotowanie i zachowanie wykwalifikowanych sił na okres powojenny. W 1943 r. utworzono centrum wyszkoleniowe dla techników budowlanych, w którym zorganizowano kilka turnusów (m.in. dla „Społem"). Ideą tego szkolenia było przygotowanie kadr technicznych niezbędnych do odbudowy zniszczonych miast i wsi po zakończeniu działań wojennych i odzyskaniu niepodległości.

W związku z sytuacją wojenną i okupacyjną, Zarząd Centralny PZUW wypracował specjalny program działania, dostosowany do zaistniałych warunków. Zasadniczym założeniem była pomoc w przetrwaniu społeczeństwa polskiego. Postanowiono przede wszystkim kontynuować działalność asekuracyjną dla dobra ubezpieczonych. Starano się upraszczać i przyspieszać likwidację szkód pożarowych i innych (także będących wynikiem pacyfikacji niemieckich) oraz dokonywać bez zwłoki wypłaty odszkodowań w maksymalnych wysokościach.

Realizowano również poważne zadania specyficzne dla warunków okupacyjnych. Dbano, by zbierane składki nie były przejmowane przez kasy okupanta. W tym celu nie robiono oszczędności w wypłatach odszkodowań oraz zwiększano maksymalnie stan zatrudnienia w komórkach organizacyjnych PZUW, co umożliwiało materialne przetrwanie okupacji dużej liczbie Polaków. Kolejnym zadaniem było spełnianie funkcji „przechowalni" dla wielu działaczy konspiracyjnych oraz starania, by jak największą liczbę kobiet i mężczyzn, zwłaszcza młodych, uchronić od wywiezienia na przymusowe roboty do Rzeszy. PZUW dbał także o sprawy socjalne i bytowe ogromnej rzeszy pracowników - ubezpieczeniowców zatrudnionych zarówno w Centrali, jak i w oddziałach terenowych. Byli pracownicy otrzymywali renty i emerytury. Rodziny pracowników poległych, zaginionych, przebywających w obozach jenieckich, a nawet rodziny więźniów obozów koncentracyjnych otrzymywały 50% miesięcznych wynagrodzeń.

Zatrudniano, jako inkasentów ubezpieczeniowych, oficerów i podoficerów, ukrywających się w ten sposób przed okupantem. Legitymacje służbowe PZUW były bowiem dla członków ruchu oporu (żołnierzy Armii Krajowej i osób związanych z Delegaturą Rządu na Kraj) niezwykle cennymi dokumentami, umożliwiającymi działalność podziemną.

Legitymację Zarządu Centralnego PZUW na nazwisko Mirona Borduna, jako technika szacunkowego (z oryginalnym podpisem niemieckiego komisarza!), posiadał pierwszy komendant główny Związku Walki Zbrojnej gen. Michał Karaszewicz-Tokarzewski.

Legitymacją PZUW na nazwisko Tomasza Serafińskiego posługiwał się także oficer Związku Walki Zbrojnej Witold Pilecki, wsławiony tym, że na polecenie władz konspiracyjnych przez prawie trzy lata był dobrowolnym więźniem obozu oświęcimskiego, z którego następnie brawurowo uciekł i opracował dla Komendy Głównej AK raport (przekazany na Zachód) o warunkach panujących w tej największej katowni hitlerowskiej. W Polsce Ludowej W. Pilecki został skazany na karę śmierci.

W powiatach graniczących ze Słowacją pracownicy inspektoratów PZUW organizowali punkty przelotowe i pełnili funkcje łączników Delegatury Rządu na Kraj i Komendy Głównej Armii Krajowej z władzami emigracyjnymi. Umożliwiały to „szanowane" przez Niemców legitymacje i pełnomocnictwa PZUW, nie ograniczające działalności tzw. godzinami policyjnymi. Z takich właśnie pełnomocnictw korzystali kurierzy Polski Podziemnej.

Patriotyczne i konspiracyjne akcenty oraz współuczestnictwo w ruchu oporu to cecha charakterystyczna tego Zakładu, zadania, których nie spełniało żadne towarzystwo ubezpieczeniowe w świecie. Prawie pod okiem komisarycznego zarządu niemieckiego wykonywane były funkcje nie mające nic wspólnego z ubezpieczeniami, ale bardzo przydatne dla antyhitlerowskiego ruchu oporu. PZUW przekazywał fundusze kierownictwu Armii Krajowej na cele walki zbrojnej z hitlerowskim okupantem, na wykupywanie aresztowanych przez policję niemiecką a nawet gestapo (co też się zdarzało!). PZUW zabezpieczał warunki materialne wielu przedstawicielom nauki polskiej, profesorom Politechniki Warszawskiej, Uniwersytetu im. Józefa Piłsudskiego (obecnie Uniwersytetu Warszawskiego) i innych tajnych uczelni. Legitymacje PZUW chroniły osoby poszukiwane przez Niemców. O skali tych działań świadczą liczby: przed wojną PZUW zatrudniał w całym kraju ok. 1700 pracowników, podczas okupacji, na dużo mniejszym terenie Generalnego Gubernatorstwa - około 4000 pracowników, natomiast wydanych legitymacji służbowych było ponad 8000 (wszystkie oryginalne!). PZUW udzielał pomocy ludności po aktach represji i ekspedycji karnych okupanta. Przykładem jest pomoc mieszkańcom wsi Skłoby zniszczonej po rozbiciu oddziałów majora Hubala.

Cena tych patriotycznych i konspiracyjnych działań była bardzo wysoka. Wielu pracowników i działaczy ubezpieczeniowych poddawano represjom okupanta, licznych aresztowano, wywieziono do obozów koncentracyjnych, około 200 poniosło śmierć, w tym 46 pracowników Centrali. Niepowetowaną stratą dla PZUW i w ogóle polskiego ruchu ubezpieczeniowego było aresztowanie 9 lutego 1944 r. i rozstrzelanie po paru miesiącach dyrektora naczelnego Zarządu Centralnego PZUW Bronisława Ziemięckiego, członka Delegatury Rządu na Kraj.

Warto tu także przypomnieć, że drugą, obok ubezpieczeń instytucją spełniającą w latach okupacji niemieckiej podobnie podwójną rolę, była spółdzielczość, a ściśle Związek Spółdzielni Spożywców „Społem". Na jego czele stał wybitny patriota Marian Rapacki (w podziemiu kandydat na Delegata Rządu na Kraj), a patriotycznymi działaczami m.in. Stanisław Wojciechowski (były prezydent RP), Maria Dąbrowska, Jerzy Zawiejski, a nawet Edward Osóbka-Morawski. Zasłużonym pracownikiem i działaczem „Społem", a równocześnie jednym z przywódców Szarych Szeregów był także ich ostatni naczelnik Leon Marszałek.

Zarówno „Społem", jak i instytucje ubezpieczeniowe nie tylko prowadziły działalność konspiracyjną - antyhitlerowską, ale także w dużym stopniu udzielały pomocy w codziennym życiu mieszkańców.

Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych przeszedł przez okres okupacji hitlerowskiej i sowieckiej z najwyższą godnością. Mimo ogromnych strat ludzkich i materialnych, mimo tylu zamordowanych i represjonowanych działaczy ubezpieczeniowych, mimo zniszczeń akt, dokumentów i dorobku analityczno-statystycznego, wykonywał zadania statutowe w warunkach szczególnych. Ale spełniał także funkcje inne, nie statutowe, specyficzne dla tego okresu. Ułatwiał społeczeństwu polskiemu przeżyć te trudne lata okupacyjne, by z nadzieją na odbudowę polskich ubezpieczeń według przedwojennych wzorów rozpocząć działalność w wolnej Polsce, w nowej rzeczywistości.

Niestety, niezupełnie tak się stało. Nastały całkowicie odmienne warunki społeczno-gospodarcze, które spowodowały konieczność dostosowania się do wpływów i wzorów sowieckich. Nastała tzw. Polska Ludowa i na wolny rynek trzeba było czekać czterdzieści pięć lat.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT