Wyrok z dnia 7 stycznia 1997 r. Sąd Najwyższy I CKN 36/96 OSNC 1997/5/57

Przewidziane w ogólnych warunkach ubezpieczenia auto-casco wymaganie, aby pojazd był zabezpieczony w sposób przewidziany w jego konstrukcji, należy odnieść tylko do sytuacji, gdy został on opuszczony przez kierowcę i pasażerów.


Sąd Najwyższy po rozpoznaniu w dniu 7 stycznia 1997 r. sprawy z powództwa Ireny i Krzysztofa małż. M. przeciwko "T.(...)" - Towarzystwu Ubezpieczeniowemu SA w W. o zapłatę, na skutek kasacji pozwanego od wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 25 lipca 1996 r. sygn. akt (...)

oddalił kasację i zasądził od strony pozwanej na rzecz powodów kwotę 1.000 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania kasacyjnego.

 

Wyrokiem z dnia 31 stycznia 1996 r. Sąd Wojewódzki w Warszawie zasądził od "T.(...)" - Towarzystwa Ubezpieczeniowego SA na rzecz powodów Ireny i Krzysztofa małżonków M. kwotę 79.000 zł z odsetkami i kosztami procesu, ustalając, że powodowie byli właścicielami samochodu Jeep Grand Cheeroke, który ubezpieczyli w pozwanym Towarzystwie na kwotę 83.000 zł. W dniu 16 listopada 1994 r. powodowie około godz. 14 podjechali tym samochodem pod hurtownię przy ul. Połowickiej w W. Krzysztof M. wysiadł z samochodu i udał się do hurtowni, jego żona zaś pozostała w samochodzie, siedząc na miejscu obok kierowcy, przypięta pasem. W stacyjce pozostawiono kluczyki, a drzwi od wewnątrz nie były zablokowane. W pewnej chwili do samochodu weszło dwóch mężczyzn. Po otwarciu drzwi jeden z nich usiadł na tylnym siedzeniu, a drugi na miejscu kierowcy i zaczął wypychać powódkę z samochodu. Ponieważ była przypięta pasem i usiłowała nacisnąć klakson, nie mógł sobie z nią poradzić. Ubliżył jej wulgarnie, powódka przestraszona odpięła pas i wyskoczyła z samochodu, a mężczyźni odjechali. Powodowie powiadomili policję, jednakże sprawców nie wykryto; zlecili też poszukiwanie samochodu przez biuro detektywistyczne. Pozwane Towarzystwo powołując się na to, że pozostawienie kluczyków w stacyjce było rażącym niedbalstwem, zaproponowało powodom odszkodowanie w wysokości 50% pod warunkiem, że zrzekną się dalszych roszczeń. Powodowie nie zaakceptowali tej propozycji i wystąpili z powództwem. Uwzględniając je Sąd Wojewódzki uznał, iż zarzut pozwanej jakoby samochód nie był zabezpieczony w sposób przewidziany w instrukcji, co - w świetle § 3 ust. 1 pkt 3 ogólnych warunków ubezpieczenia (o.w.u.) - wyłącza odpowiedzialność zakładu ubezpieczeń, nie jest uzasadniony w sytuacji, gdy powódka jako współwłaściciel pojazdu była w samochodzie, gotowa w każdej chwili uruchomić samochód i odjechać, gdyż pojazd był w miejscu blokującym wyjazd innych samochodów. Powodom nie sposób też w tych okolicznościach przypisać jakiegokolwiek niedbalstwa. Pogląd ten podzielił Sąd Apelacyjny w Warszawie, który wyrokiem z dnia 23 lipca 1996 r. oddalił rewizję pozwanego Towarzystwa.

W skardze kasacyjnej pozwane Towarzystwo zarzuciło: naruszenie art. 65 § 1 k.c., polegające na przeprowadzeniu sprzecznej z literalnym brzmieniem umowy łączącej strony interpretacji § 3 ust. 1 pkt 3 o.w.u. oraz mające wpływ na treść rozstrzygnięcia naruszenia art. 328 § 2 k.p.c. przez brak ustaleń co do stopnia winy poszkodowanych.

 

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Zgodnie z § 3 pkt 1 ppkt 3 ogólnych warunków ubezpieczenia pojazdów od uszkodzeń, zniszczeń i kradzieży auto-casco - które, co jest bezsporne, obowiązywały strony - z tytułu ubezpieczenia przysługuje odszkodowanie w razie uszkodzenia, zniszczenia lub utraty pojazdu oraz jego wyposażenia wskutek kradzieży pojazdu (lub jego części) albo użycia pojazdu bez zgody właściciela pod warunkiem, że pojazd był zabezpieczony w sposób przewidziany w jego konstrukcji, chyba że pojazd pozostawiono w pomieszczeniu strzeżonym lub zamkniętym na zamek wielozapadkowy. Zarzut naruszenia prawa materialnego podniesiony w skardze kasacyjnej sformułowano jako niewłaściwe zastosowanie art. 65 § 1 k.c., polegające na przeprowadzeniu sprzecznej z literalnym brzmieniem umowy interpretacji § 3 pkt 1 ppkt 3 o.w.u. w zakresie odnoszącym się do obowiązków posiadacza i wynikających stąd ograniczeń odpowiedzialności ubezpieczyciela. Taki zarzut nie jest uzasadniony. Godzi się przede wszystkim zauważyć, że strony łączyła umowa ubezpieczenia, a zatem, jeśli odwoływać się do reguł interpretacyjnych woli stron, to w rachubę wchodzi nie art. 65 § 1 k.c., lecz art. 65 § 2 k.c. Według tego przepisu, w umowach należy raczej badać, jaki był zgodny zamiar stron i cel umowy, aniżeli opierać się na jej dosłownym brzmieniu. Już z tego względu nie sposób w niniejszej sprawie odwoływać się do dosłownego brzmienia § 3 pkt 1 ppkt 3 o.w.u. i na tej podstawie wyprowadzić wniosek o wyłączeniu odpowiedzialności pozwanego zakładu ubezpieczeń. Istotniejsze wszakże jest to, że postanowienia § 3 pkt 1 o.w.u. precyzują pozytywnie zakres ubezpieczenia AC poprzez wskazanie okoliczności, w których nastąpiło uszkodzenie, zniszczenie lub utrata pojazdu. Jedynie w wypadkach tam wymienionych powstałą szkodę pokrywa ubezpieczyciel. Jednym z tych przypadków jest bezspornie kradzież pojazdu, co miało miejsce w niniejszej sprawie. Rzecz jednak w tym, że ubezpieczyciel odpowiada za szkodę wynikłą z kradzieży pojazdu - w ramach ubezpieczenia AC - pod warunkiem, że pojazd był zabezpieczony w sposób przewidziany w jego konstrukcji (chyba, że pojazd pozostawiono w pomieszczeniu strzeżonym lub zamkniętym na zamek wielozapadkowy). Jak to wyjaśnił Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 26 października 1987 r. II CR 292/87 (OSNCP 1989, z. 10, poz. 162), "zabezpieczenie pojazdu przed kradzieżą w sposób przewidziany w konstrukcji (...) polega na zastosowaniu przez posiadacza pojazdu wszystkich służących temu celowi urządzeń technicznych, w których pojazd został fabrycznie wyposażony, a zwłaszcza na zamknięciu okien, drzwi pojazdu kluczem oraz na wyjęciu kluczyka od zapłonu". Jest poza sporem, że samochód powodów nie był w taki sposób zabezpieczony, co jednak nie uzasadnia wniosku o wyłączeniu odpowiedzialności pozwanego Towarzystwa. Jest przecież oczywiste, iż warunek zabezpieczenia pojazdu przed kradzieżą w sposób przewidziany w jego konstrukcji, odnosi się do pojazdu opuszczonego przez kierowcę i pasażerów. Wówczas - logicznie rzecz biorąc - pojazd się "zabezpiecza". Wymogu tego nie sposób odnosić do sytuacji, gdy w samochodzie pozostał współwłaściciel. Gdyby podzielić stanowisko pozwanego Towarzystwa, to należałoby także wyłączyć jego odpowiedzialność z tytułu ubezpieczenia AC w sytuacji, kiedy w samochodzie, który chwilowo się zatrzymał, pozostał kierowca i nie zabezpieczył pojazdu w sposób przewidziany w konstrukcji. Takiego rozumowania nie sposób aprobować. Z tego też względu zarzut naruszenia prawa materialnego w niniejszej sprawie nie znajduje uzasadnienia. Podobnie całkowicie chybiony jest zarzut naruszenia art. 328 § 2 k.p.c. Sporna była zasada odpowiedzialności, co nie wymagało ustalenia stopnia winy powodów.

Wobec braku usprawiedliwionych podstaw, kasacja podlegała oddaleniu (art. 39312 k.p.c.).

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT