Skarga nadzwyczajna Rzecznika Finansowego w sporze o koszty naprawy auta

Rzecznik Finansowy skierował do Sądu Najwyższego kolejną skargę nadzwyczajną. Tym razem walczy o prawo do ponownego rozpoznania przez sąd sporu poszkodowanego z ubezpieczycielem o ponad 11 tys. zł. Spór dotyczy wypłaty odszkodowania równego kosztom naprawy auta wyliczonym przez ekspertów. Rzecznik Finansowy przypomina, że poszkodowany ma do tego prawo nawet jeśli uszkodzonego auta nie naprawił i je sprzedał.

Zdecydowałem o złożeniu skargi nadzwyczajnej, gdyż w tej sprawie mamy do czynienia z błędną, i to w stopniu rażącym, wykładnią przepisów prawa. Przyjęcie podejścia zaprezentowanego przez Sąd Okręgowy – sąd II instancji naruszałby też konstytucyjną zasadę równości wobec prawa. Dlatego uchylenie zaskarżonego orzeczenia jest konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej. Poniesione w skardze naruszenia są na tyle poważne, że nakazują ingerencję przez Sąd Najwyższy w powagę rzeczy osądzonej przez uwzględnienie skargi, uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania – mówi dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, prof. UŁ, Rzecznik Finansowy.

Spór między poszkodowanym a ubezpieczycielem, w którym Rzecznik Finansowy złożył skargę nadzwyczajną, dotyczy skutków zderzenia samochodów w kwietniu 2013 r. Ubezpieczyciel sprawcy wypadku uznał, że naprawa auta poszkodowanego jest nieopłacalna. To znaczy, że jej koszty przekroczyłby wartość pojazdu z dnia szkody oszacowaną na 20,8 tys. zł. W związku z tym ubezpieczyciel orzekł tzw. szkodę całkowitą, wycenił rozbity pojazd na 13,4 tys. zł i wypłacił 7,4 tys. zł odszkodowania.

Sąd pierwszej instancji przyznaje rację poszkodowanemu

Poszkodowany nie zgodził się z takim stanowiskiem. Zaangażował rzeczoznawcę, którego wyliczenia potwierdziły, że koszty naprawy były niższe niż wartość auta sprzed wypadku. Poszkodowany zwrócił się więc o dopłatę odszkodowania pokrywającego wyliczone koszty naprawy. Ubezpieczyciel jednak nie zmienił zdania. Spór trwał, a poszkodowany nie mogąc doczekać się wypłaty odszkodowania pozwalającego na naprawę sprzedał rozbite auto. Zachował jednak prawo wypłaty odszkodowania równego kosztom naprawy auta wyliczonym przez eksperta. Dlatego skierował sprawę do sądu. Biegły powołany przez sąd I instancji potwierdził, że ubezpieczyciel niewłaściwie wycenił zarówno koszty naprawy, jak i wartość pojazdu z dnia szkody. Zgodnie z tymi wyliczeniami nie było więc podstaw do uznania szkody za całkowitą. W efekcie w marcu 2018 r. sąd I instancji uznał, że ubezpieczyciel jest zobowiązany do dopłaty kwoty  prawie 9 tys. zł z tytułu kosztów naprawy pojazdu oraz zwrotu 450 zł zapłaconych przez klienta za usługi rzeczoznawcy. Doliczył też odsetki za zwłokę, więc łącznie na konto klienta miało trafić ponad 11 tys. zł.

Sąd I instancji, powołując się na ugruntowaną linię orzecznictwa Sądu Najwyższego i sądów powszechnych słusznie wskazał, że odszkodowanie należne od ubezpieczyciela z umowy obowiązkowego ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych w przypadku szkody częściowej obejmuje celowe i ekonomicznie uzasadnione koszty naprawy. Obowiązek naprawienia szkody nie jest uzależniony od faktu naprawy uszkodzonego samochodu, a tym bardziej od innych zdarzeń następczych w postaci jego sprzedaży W warunkach szkody częściowej w pojeździe obowiązek odszkodowawczy ubezpieczyciela sprowadza się do zapłaty kwoty koniecznej do przywrócenia pojazdu do stanu poprzedniego pod każdym istotnym względem – wyjaśnia Andrzej Kiciński, zastępca Rzecznika Finansowego.

Sąd II instancji staje po stronie ubezpieczyciela

Ubezpieczyciel walczył jednak dalej, podnosząc m.in. argument, że po sprzedaży rozbitego pojazdu poszkodowany nie może domagać się wyrównania kosztów naprawy. Okazało się, że znalazł zrozumienie sądu drugiej instancji, który w styczniu 2019 r. zmienił wyrok i oddalił powództwo poszkodowanego o zapłatę kosztów naprawy. Sąd Okręgowy zajął stanowisko interpretacyjne, że w przypadku sprzedaży uszkodzonego pojazdu, nawet jeśli koszty naprawy nie są nadmierne, to obowiązek naprawienia szkody ogranicza się do różnicy pomiędzy wartością rynkową pojazdu w stanie nieuszkodzonym a wartością pozostałości powypadkowych.

Z analizy uzasadnienia wyroku wynika, że wykładnia przepisów prawa, dokonana przez sąd II instancji w zakresie pojęcia szkody i wysokości należnego odszkodowania jest jednoznacznie oceniana w orzecznictwie Sądu Najwyższego jako błędna i to w stopniu rażącym. To uzasadnia naszym zdaniem złożenie skargi nadzwyczajnej przez Rzecznika Finansowego  – mówi Andrzej Kiciński.

Przypomina przy tym m.in. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 8 marca 2018 r., II CNP 32/17; z dnia 12 kwietnia 2018 r., II CNP 41/17, i z dnia 12 kwietnia 2018 r., II CNP 43/17 (dostępne na stronie www. Sądu Najwyższego). W sprawach, w których po wyrządzeniu szkody częściowej doszło sprzedaży uszkodzonego pojazdu i w których sądy powszechne ograniczały pojęcie szkody do różnicy pomiędzy wartością rynkową pojazdu w stanie sprzed szkody, a ceną uzyskaną ze sprzedaży rozbitego pojazdu, Sąd Najwyższy jednoznacznie kwalifikował tego rodzaju wykładnię przepisów prawa jako rażące naruszenie prawa materialnego (głównie art. 363 k.c., art. 361 k.c. i  art. 822 k.c.) i następnie stwierdzał niezgodność wyroku z prawem.

Nie sposób również pominąć, iż w 2018 r. Sąd Najwyższy odmówił kilku sądom okręgowym odpowiedzi na zapytania prawne dotyczące zasad ustalania odszkodowania w razie częściowej naprawy uszkodzonego samochodu lub sprzedaży pozostałości powypadkowych. Sąd Najwyższy w uzasadnieniu postanowień o odmowie podjęcia uchwały konsekwentnie wskazywał, że orzecznictwo SN jest ugruntowane i nie ma jakichkolwiek podstaw do uzależniania wysokości odszkodowania od faktu przeprowadzenia naprawy lub ograniczania odpowiedzialności do różnicy pomiędzy wartością rynkową pojazdu w stanie uszkodzonym a wartością pozostałości w razie sprzedaży uszkodzonego samochodu. W przypadku szkody częściowej w pojeździe w razie sprzedaży samochodu nienaprawionego poszkodowany nadal może żądać odszkodowania odpowiadającego kosztom naprawy, a ograniczanie odpowiedzialności do różnicy pomiędzy wartością rynkową pojazdu nieuszkodzonego a wrakiem jest nieuprawnione.

Ten i inne przypadki pokazują, że spór z ubezpieczycielem może trwać wiele lat. Trudno od poszkodowanych oczekiwać, żeby wstrzymywali się z podejmowaniem decyzji dotyczących samochodu do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez sąd. Jeśli ubezpieczyciel nie wypłacił odszkodowania wystarczającego na naprawę pojazdu, to sprzedaż pozostałości jest często jedynym możliwym wyborem. Trudno w tej sytuacji zaakceptować pozbawienie poszkodowanego prawa do domagania się dopłaty pokrywającej pełne koszty naprawy szkody – mówi Andrzej Kiciński.

Dodaje, że takie podejście naruszałby też wyrażoną w art. 32 Konstytucji RP zasadę równości wobec prawa. Ci, którzy nie sprzedali rozbitego pojazdu byliby lepiej traktowani, niż ci, którzy to zrobili, choć nie ma podstaw prawnych aż do takiej gradacji ich sytuacji prawnej.

Możliwe skutki skargi nadzwyczajnej

Uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania da szasnę na uzyskanie przez poszkodowanego należnego odszkodowania. Będzie też jasną wskazówką dla tych, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji, że mogą dochodzić jeszcze swoich praw np. składając wniosek do Rzecznika Finansowego o wniesienie skargi nadzwyczajnej.

Osoby, których spór na podobnym tle toczy się obecnie w sądzie mają możliwość złożenia do Rzecznika Finansowego wniosku o przedstawienie istotnego sądu dla sprawy.

Ci, którym w przeszłości ubezpieczyciel odmówił pokrycia kosztów naprawy i nie zdecydowali się na wystąpienie do sądu, wciąż mogą dochodzić roszczeń do ubezpieczyciela, jeśli nie uległy one przedawnieniu. W większości wypadków komunikacyjnych będą to trzy lata, licząc od otrzymania ostatniej decyzji w danej sprawie od zakładu ubezpieczeń. Ale w przypadkach, gdy szkoda wynikła z przestępstwa może to być nawet 20-letni okres. Jeśli taka reklamacja zostanie odrzucona, można zwrócić się do Rzecznika Finansowego o podjęcie postępowania interwencyjnego.

Przypominamy! Prawo do żądania pokrycia kosztów usługi rzeczoznawcy

W tej sprawie spór toczy się też o zwrot 450 zł wynagrodzenia rzeczoznawcy zaangażowanego przez klienta. Konsekwencją błędnej wykładni w sporze dotyczącym dopłaty, było odrzucenie tego roszczenia przez sąd II instancji. Zdaniem Rzecznika Finansowego klienci mają prawo do korzystania ze wsparcia profesjonalisty przy sporze dotyczącym rozmiarów szkody czy kosztów naprawy.

Warto pamiętać, że Sąd Najwyższy w uchwale podjętej na wniosek Rzecznika Finansowego potwierdził prawo poszkodowanych oraz cesjonariuszy do żądania pokrywania z OC komunikacyjnego kosztów opinii rzeczoznawcy. Zastrzegł przy tym, że muszą one okazać się niezbędne do efektywnego dochodzenia odszkodowania. W praktyce oznacza to, zastosowanie prostej zasady „kto się myli, ten płaci”. Z uzasadnienia wynika, że jeśli opinia rzeczoznawcy wykaże zaniżenie odszkodowania przez ubezpieczyciela, klient nie powinien mieć problemów z uzyskaniem zwrotu jej kosztów. (więcej w poniższym linku) Jeśli więc w przeszłości poszkodowany wynajął rzeczoznawcę w celu określenia kosztów naprawy, to można składać dodatkowo wniosek o pokrycie kosztów takiej usługi przez ubezpieczyciela.

Roszczenia regresowe ubezpieczyciela w przypadku wypłaty odszkodowania z ubezpieczenia mienia. Analiza Rzecznika Finansowego.

Sprawcy szkód nie są świadomi, że mogą być zobowiązani do ich pokrycia, nawet jeśli poszkodowani uzyskają odszkodowanie od swojego ubezpieczyciela. To możliwe w ramach tzw. postępowania regresowego. Dlatego Rzecznik Finansowy przygotował specjalną analizę poświęconą głównym zasadom i najczęściej spotykanym problemom związanym z tego typu postępowaniami.

Analiza Rzecznika Finansowego – kliknij link

„Zalałem sąsiadowi mieszkanie. Na szczęście miał swoje ubezpieczenie i za wszystkie szkody zapłaciło jego towarzystwo ubezpieczeniowe. Ale ono teraz domaga się ode mnie zwrócenia, tego co wypłaciło sąsiadowi. To po co takie ubezpieczenia, skoro i tak jak muszę za wszystko zapłacić?” – tego typu pytania zdarzają się w czasie dyżurów telefonicznych ekspertów Rzecznika Finansowego.

– Widzimy, że instytucja tzw. regresu ubezpieczeniowego jest wciąż mało znana Polakom. Nie wiedzą, że jeśli ze swojej winy spowodują szkodę, to mogą być zobowiązani do jej pokrycia, nawet gdy poszkodowany otrzymał odszkodowanie ze swojego ubezpieczenia majątkowego. Zdarzają się też sytuacje w których roszczenia regresowe ubezpieczycieli wobec sprawców nie mają podstaw. Niestety w obecnym stanie prawnym Rzecznik Finansowy nie może wspierać takich osób np. w ramach postępowania interwencyjnego. Nie są one bowiem klientami podmiotu rynku finansowego, gdyż nie wiąże ich z ubezpieczycielem występującym do nich z regresem żadna umowa. W mojej ocenie to luka w systemie ochrony klientów usług finansowych, którą należałoby w najbliższym czasie uzupełnić. Na razie w ramach naszej działalności edukacyjno-informacyjnej możemy udzielać porad. Dlatego przygotowaliśmy analizę poświęconą głównym zasadom i najczęściej spotykanym problemom związanym z tego typu postępowaniami – mówi dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, prof. UŁ, Rzecznik Finansowy.

Analiza obejmuje całe spektrum przypadków w których roszczenie regresowe może mieć zastosowanie. W szczególności będą to sytuacje w których zniszczeniu ulega mieszkanie czy dom z winy sąsiada posiadacza nieruchomości.

– Najczęściej chodzi o przypadki zalań w budynkach wielomieszkaniowych. Ale są też sytuacje w których z winy posiadacza danego lokalu wybucha pożar, na skutek którego zniszczeniu ulegają inne mieszkania w danym budynku czy przenosi się on na sąsiednią posesję. Roszczenia regresowe mogą być bardzo wysokie. Dlatego warto mieć swoją polisę odpowiedzialności cywilnej, która będzie chroniła nas przez finansowymi skutkami wyrządzonych z naszej winy szkód, w tym również roszczeniami regresowymi – radzi Małgorzata Fonfara, ekspertka z biura Rzecznika Finansowego.

Przypomina, że adresatem takich roszczeń może być sam posiadacz lokalu, z którego winy nastąpiło np. zalanie mieszkania. Kluczowe jednak będzie właśnie wykazanie jego winy. Może się na przykład okazać, że należy ją przypisać firmie remontowo-budowlanej, której niestaranne działania spowodowały zalanie lokalu. Czasem za zalanie może odpowiadać nie sąsiad, ale administracja budynku, która odpowiada za konserwację pionów wodnych i kanalizacyjnych. Odpowiedzialny może być też producent sprzętu (np. pralki, zmywarki), którego awaria doprowadziła do przecieku.

Posłuchaj całej rozmowy z ekspertką Małgorzatą Fonfarą w Studiu Rzecznika Finansowego:
Listen to “Regres ubezpieczeniowy” on Spreaker.

Posiadacze lokali powinni pamiętać, że zgodnie z kodeksem cywilnym to do poszkodowanego należy wykazanie ich winy w takich przypadkach. Ta zasada dotyczy też postępowań regresowych. Oznacza to, że ubezpieczyciel będzie musiał udowodnić, że dana szkoda postała na skutek ich zawinionego zachowania – działania lub zaniechania. Może się przecież zdarzyć, że  to innym podmiotom można będzie przypisać odpowiedzialność za szkodę, np. administracji czy firmie remontowej – wyjaśnia Małgorzata Fonfara.

Podkreśla, że wystarczająca jest przy tym nie tylko wina umyślna, ale także chociaż najlżejszy stopień niedbalstwa. Może to być np. zaniechanie czynności związanych z regularnym sprawdzaniem stanu technicznego instalacji, przewodów czy wężyków, albo też niedokonanie ich wymiany, mimo iż były wyeksploatowane. Są orzeczenia sądowe precyzujące, że należy je wymieniać na tyle często, żeby nie doszło do przecieków.

Więcej szczegółów oraz inne przykłady postępowań regresowych w specjalnej analizie Rzecznika Finansowego.

Istotny pogląd Rzecznika Finansowego w postępowaniu kasacyjnym przed Sądem Najwyższym

Rzecznik Finansowy złożył istotny pogląd w sporze dotyczącym uprawnienia do zadośćuczynienia dla osoby najbliższej poszkodowanego, który doznał ciężkiego i nieodwracalnego uszczerbku na zdrowiu. Sprawa jest już na etapie postępowania kasacyjnego, w którym ubezpieczyciel walczy o potwierdzenie braku takiego uprawnienia. Rzecznik Finansowy jest przeciwnego zdania.

Konsekwentnie stoimy na stanowisku, że najbliższym osoby ciężko i nieodwracalnie poszkodowanych np. w wypadku komunikacyjnym, należy się zadośćuczynienie. Mówimy przecież o sytuacji, w której poszkodowany żyje, ale nie ma z nim żadnego kontaktu lub jest on mocno ograniczony, a leczenie nie rokuje znaczącej poprawy. W takiej sytuacji nie ma możliwości nawiązania normalnej relacji między bliskimi. Istnieje bogate orzecznictwo wskazujące, że taka sytuacja narusza dobro osobiste dobra osobistego w postaci więzi emocjonalnej łączącej osoby bliskie – mówi dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Matka poszkodowanej vs. ubezpieczyciel

W tej konkretnej sprawie o zadośćuczynienie walczy matka dziewczynki poszkodowanej w wypadku w lutym 2011 r. Jej córka przechodziła na oznakowanym przejściu dla pieszych w pobliżu szkoły. Skutkiem wypadku jest niedowład czterokończynowy. Obecnie jest ona niezdolna do samodzielnej egzystencji, do wykonywania podstawowych czynności życiowych i w konsekwencji do nawiązania typowej dla więzi rodzinnej relacji z rodzicami.

Ubezpieczyciel broni się przed wypłatą zadośćuczynienia argumentując, że takie dobro osobiste w ogóle nie istnieje. Jego zdaniem, nawet jeśli uznać jego istnienie, to w tej sprawie nie doszło do jego naruszenia, gdyż córka pozostaje z matką w świadomym, logicznym kontakcie, wyraża wobec niej uczucia, a tym samym została zachowana więź rodzinna. Argumentuje też, że sytuacja spowodowała, że więź jaka obecnie łączy matkę z córką jest niewątpliwie głębsza i mocniejsza.

Izba Cywilna vs. Izba Kontroli

Sprawą zajmowały się już sądy niższych instancji, ostatecznie podzielając argumenty matki dziewczynki. Obecnie będzie ją rozpatrywał Sąd Najwyższy, do którego ubezpieczyciel złożył skargę kasacyjną. O wsparcie Rzecznika Finansowego na tym etapie poprosił pełnomocnik rodziny walczącej z ubezpieczycielem.

– Liczę, że sąd przychyli się do argumentacji pełnomocnika i naszego stanowiska przedstawionego w istotnym poglądzie. Przypomnę, że w marcu 2018 r., Izba Cywilna trzykrotnie tego samego dnia potwierdziła uprawnienia bliskich do zadośćuczynienia w podobnych sytuacjach – mówi Mariusz Golecki.

Spory interpretacyjne odżyły po uchwale Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN z 22 października 2019 r., która zajęła zupełnie przeciwstawne stanowisko do przedstawionego przez Izbę Cywilną SN. Wpłynęło to na praktyki ubezpieczycieli, którzy zmienili procesy likwidacji i zaczęli ponownie odmawiać wypłaty świadczeń. Dlatego Rzecznik Finansowy wystąpił w grudniu 2019 r. do I Prezes Sądu Najwyższego o podjęcie uchwały usuwającej rozbieżności. Zaapelował też o zwołanie posiedzenia w poszerzonym składzie Sądu Najwyższego. W ostatnich tygodniach I Prezes Sądu Najwyższego podjęła decyzję, że tą kwestią zajmie się 25 marca 2021 r. skład połączonych Izb Sądu Najwyższego Cywilnej oraz Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Dzięki temu uchwała uzyska moc zasady prawnej i ostatecznie zostaną usunięte rozbieżności w orzecznictwie.

Kalendarium działań Rzecznika Finansowego na rzecz potwierdzenia uprawnienia do zadośćuczynienia dla najbliższych osób poszkodowanych np. w wypadkach komunikacyjnych czy na skutek błędu lekarskiego.

21 kwietnia 2017 r. – Wniosek Rzecznika Finansowego do Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie: Czy bliscy osób żyjących, ale ciężko poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych mogą żądać od ubezpieczyciela sprawcy wypadku wypłaty zadośćuczynienia?

27 marca 2018 r. – uchwała Sądu Najwyższego wydana na wniosek Rzecznika Finansowego (III CZP 36/17). Uznał, że sąd może przyznać zadośćuczynienie za krzywdę osobom najbliższym poszkodowanego, który na skutek czynu niedozwolonego doznał ciężkiego i trwałego uszczerbku na zdrowiu. Takie samo stanowisko Sąd przedstawił w dwóch pozostałych uchwałach dotyczących tego samego problemu (III CZP 69/17 i III CZP 60/17).

13 grudnia 2019 – Wystąpienie Rzecznika Finansowego o uchwałę w związku z dostrzeżonymi rozbieżnościami w orzecznictwie. To reakcja na uchwałę Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN z 22 października 2019 r. (sygn. akt I NSNZP 2/19). Zajęła ona zupełnie przeciwstawne stanowisko do przedstawionego 27 marca 2018 r. przez Izbę Cywilną SN.

23 grudnia 2019 r. – Apel Rzecznika Finansowego o jak najszybsze rozstrzygnięcie rozbieżności w związku z tym, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN, po raz kolejny zajęła zupełnie przeciwstawne stanowisko do tego prezentowane przez Izbę Cywilną SN.

7 października 2020 r. – informacja o decyzji I prezes Sądu Najwyższego, że wątpliwości rozstrzygnie 25 marca 2021 r. skład połączonych Izb Sądu Najwyższego Cywilnej oraz Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Dzięki temu uchwała uzyska moc zasady prawnej.

Skarga nadzwyczajna w sprawie dopłaty do odszkodowania z OC komunikacyjnego

Rzecznik Finansowy złożył do Sądu Najwyższego kolejną skargę nadzwyczajną. Tym razem w sporze dotyczącym zasad ustalania odszkodowania z umowy OC komunikacyjnego sprawcy. Przypomniał przy tym, że zakłady ubezpieczeń nie mają prawa uzależniać wypłaty pełnego odszkodowania od przeprowadzenia przez poszkodowanego naprawy i dokumentowania tego faktu fakturami. Również w przypadku, gdy poszkodowany po szkodzie przeprowadzi naprawę uszkodzonego samochodu, to nie traci automatycznie prawa do pełnego odszkodowania ustalonego na podstawie kosztorysu naprawy przygotowanego przez rzeczoznawcę.

W sprawie, która jest przedmiotem skargi nadzwyczajnej, Rzecznik wnosi o uchylenie zaskarżonego prawomocnego wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie oraz o zasądzenie na rzecz poszkodowanego niemal 37 tys. zł plus odsetki. To różnica między odszkodowaniem wypłaconym przez ubezpieczyciela (niecałe 76,8 tys. zł), a prawidłowymi i niezbędnymi kosztami naprawy oszacowanymi przez biegłego w toku postępowania sądowego (113,7 tys. zł). Sąd Okręgowy stanął na stanowisku, że jeżeli poszkodowany po szkodzie dokona naprawy uszkodzonego samochodu, to może żądać co najwyżej różnicy pomiędzy kosztami takiej naprawy a odszkodowaniem wypłaconym przez ubezpieczyciela i wyłącznie pod warunkiem udowodnienia kosztów naprawy rachunkami. W takiej sytuacji poszkodowany traci prawo do odszkodowania ustalonego na podstawie niezbędnych i ekonomicznie uzasadnionych kosztów naprawy przez biegłego sądowego, gdyż doszłoby do bezpodstawnego wzbogacenia się poszkodowanego. Natomiast w przypadku, gdy poszkodowany nie naprawi samochodu, to posiada jednak pełne prawo dochodzenia odszkodowania na podstawie kalkulacji sporządzonej przez niezależnego rzeczoznawcę, czy w toku procesu przez biegłego sądowego.

Orzecznictwo, w tym Sądu Najwyższego, w tego typu sprawach jest jednoznaczne i ugruntowane. Na tyle, żeby wykładnię przepisów prawa dokonaną przez Sąd Okręgowy w Warszawie ocenić jako rażące naruszenie prawa – mówi dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Przypomina, że w przypadku szkody częściowej w pojeździe, kiedy koszty naprawy nie są wyższe niż jego wartość rynkowa sprzed szkody, to do poszkodowanego należy wyłączna decyzja czy przystąpi w ogóle do naprawy uszkodzonego pojazdu po uzyskaniu odszkodowania, czy dokona naprawy prowizorycznej za część należnej mu kwoty, czy też przeznaczy całe odszkodowanie na inne cele. Roszczenie odszkodowawcze powstaje z chwilą powstania obowiązku naprawienia szkody, a nie po powstaniu kosztów naprawy pojazdu. To oznacza, że zakład ubezpieczeń nie może uzależniać wypłaty pełnego odszkodowania od przedstawienia faktur za naprawę pojazdu.

W pierwszej kolejności to ubezpieczyciel powinien prawidłowo określić rozmiar szkody, ponieważ jest to istota jego obowiązku odszkodowawczego. Jeżeli tego nie uczyni, to poszkodowany może żądać ustalenia odszkodowania na podstawie kalkulacji sporządzonej przez niezależnego rzeczoznawcę, w toku procesu na podstawie opinii biegłego sądowego. Jeśli poszkodowany naprawił pojazd, ale naprawa ta nie przywróciła pojazdu do stanu poprzedniego pod każdym istotnym względem (nie tylko użytkowym), to pomimo faktu naprawy poszkodowany nadal może żądać dopłaty odszkodowania w oparciu o taki dowód – wyjaśnia Paweł Wawszczak, dyrektor Wydziału Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego w biurze Rzecznika Finansowego.

Zwraca uwagę, że prawem ubezpieczyciela jest weryfikacja takiego kosztorysu zgodnie z obowiązującymi zasadami prawa odszkodowawczego. Jednak to na nim spoczywa ciężar dowodu, to znaczy, musi wykazać, że tak ustalone przez rzeczoznawcę koszty naprawy zostały one zawyżone.

Warto podkreślić, że w tej konkretnej sprawie rzeczoznawca wynajęty przez poszkodowanego ocenił koszty naprawy 4- letniego pojazdu na niecałe 119 tys. zł. Biegły powołany przez sąd oszacował je na niewiele mniej. Przy zastosowaniu części oryginalnych i stawek za roboczogodzinę stosowanych przez autoryzowane stacje obsługi (ASO) wyniosły one prawie 117 tys. zł. Przy przyjęciu tej samej jakości części, ale kosztów robocizny stosowanej poza ASO 113,7 tys. zł. Koszt naprawy ustalony według najtańszych cen części nieoryginalnych i średniej stawki za usługi naprawcze poza ASO wynosił 94,7 tys. zł. Przypomnijmy, że ubezpieczyciel wypłacił kwotę znacząco niższą: 76,8 tys. zł.

Zdaniem Rzecznika Finansowego, w przypadku tego konkretnego pojazdu, zgodnie z prawem odszkodowawczym, zasadne było przyjęcie – zgodnie z żądaniem poszkodowanego – wyłącznie cen części oryginalnych i stawek za roboczogodzinę stosowanych poza ASO w miejscu jego zamieszkania.

Nie dostałem pełnego odszkodowania – co robić?

Stanowisko Rzecznika przedstawione w skardze nadzwyczajnej jest ważne dla wszystkich, którym w przeszłości zakład ubezpieczeń odmówił wypłaty pełnego odszkodowania ze względu na nie przedstawienie faktur potwierdzających naprawę. Sposób działania zależy od tego, jak dany spór się zakończył.

Jeśli sprawa została już prawomocnie rozpatrzona przez sąd i oddalił on roszczenia klienta, to istnieje możliwość złożenia do Rzecznika Finansowego wniosku o wniesienie skargi nadzwyczajnej. Dotyczy to jednak tylko prawomocnych wyroków zapadłych po 3 kwietnia 2018 r.

Jeżeli sprawa nadal toczy się w sądzie, to istnieje możliwość złożenia do Rzecznika wniosku o przedstawienie istotnego sądu dla sprawy.

Poszkodowani, którzy nie zdecydowali się na wystąpienie do sądu, wciąż mogą dochodzić roszczeń do ubezpieczyciela, jeśli nie uległy one przedawnieniu. W większości wypadków komunikacyjnych będą to trzy lata, licząc od otrzymania ostatniej decyzji w danej sprawie od zakładu ubezpieczeń. Ale w przypadkach, gdy szkoda wynikła z przestępstwa może to być nawet 20-letni okres. Jeśli taka reklamacja zostanie odrzucona, można zwrócić się do Rzecznika Finansowego o podjęcie postępowania interwencyjnego.

Prawo do żądania pokrycia kosztów usługi rzeczoznawcy

Warto pamiętać, że Sąd Najwyższy w uchwale podjętej na wniosek Rzecznika Finansowego potwierdził prawo poszkodowanych oraz cesjonariuszy, do żądania pokrywania z OC komunikacyjnego kosztów opinii rzeczoznawcy. Zastrzegł przy tym, że muszą one okazać się niezbędne do efektywnego dochodzenia odszkodowania. W praktyce oznacza to, zastosowanie prostej zasady „kto się myli, ten płaci”. Z uzasadnienia wynika, że jeśli opinia rzeczoznawcy wykaże zaniżenie odszkodowania przez ubezpieczyciela, klient nie powinien mieć problemów z uzyskaniem zwrotu jej kosztów. (więcej w poniższym linku) Jeśli więc w przeszłości poszkodowany wynajął rzeczoznawcę w celu określenia kosztów naprawy, to można składać dodatkowo wniosek o pokrycie kosztów takiej usługi przez ubezpieczyciela.

Sąd Najwyższy zajmie się zadośćuczynieniami

Pierwsza prezes Sądu najwyższego podjęła decyzję ważną dla osób bliskich poszkodowanego, który został ciężko poszkodowany np. w wypadku komunikacyjnym czy na skutek błędu medycznego. Zdecydowała, że kwestię ich uprawnienia do zadośćuczynienia rozstrzygnie skład połączonych Izb Sądu Najwyższego Cywilnej oraz Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Dzięki temu uchwała uzyska moc zasady prawnej.

Cieszę się z takiej decyzji, bo w ten sposób sąd rozwieje wszelkie wątpliwości dotyczące uprawnień takich osób.Z mojego punktu widzenia to kwestia niezwykle istotna. Mamy tu przecież do czynienia z osobami szczególnie doświadczonymi przez los – mówi dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Chodzi o przypadki obejmujące tzw. stany terminalne czy wegetatywne, czyli takie w których poszkodowany żyje, ale nie ma z nim żadnego kontaktu lub kontakt ten jest mocno ograniczony, a leczenie nie rokuje znaczącej poprawy. Ich bliscy zajmują się taką osobą, gdyż często ona nie mówi, nie chodzi i jest całkowicie niezdolna do samodzielnej egzystencji. Taka sytuacja ma też wpływ na życie członków rodziny, szczególnie dzieci. Eksperci powoływani w procesach sądowych wykazują, że pozostawanie rodzica w stanie wegetatywnym wpływa na rozwój psychiczny dzieci i prowadzi do trudności adaptacyjnych, emocjonalnych i uczuciowych. Zdaniem Rzecznika Finansowego takie sytuacje stanowią bezspornie przykład naruszenia dóbr osobistych osób bliskich w postaci więzi rodzinnej i emocjonalnej, co niewątpliwie zasługuje na zadośćuczynienie pieniężne.

Rodziny tak ciężko poszkodowanych nie mają już sił, a zwykle również środków do tego, żeby podejmować walkę sądową z ubezpieczycielem. Dlatego dobrze by było, żeby Sąd Najwyższy wyraźnie określił ich uprawnienie do zadośćuczynienia – mówi Mariusz Golecki.

Najczęściej będzie ono wypłacane np. z polisy OC komunikacyjnego, jeśli poszkodowany ucierpiał w wypadku samochodowym. Takie same zasady mogą być też zastosowane w odniesieniu do bliskich osób poszkodowanych w wyniku błędów medycznych, np. tych popełnionych przy porodzie. Z sygnałów docierających do Rzecznika Finansowego wynika, że ubiegłoroczne stanowisko Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN spowodowało wstrzymanie się ubezpieczycieli z przyznawaniem zadośćuczynień. Również niektóre sądy zawiesiły postępowania do czasu rozstrzygnięcia rozbieżności.

Skąd taka zmiana? To reakcja na uchwałę Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN z 22 października 2019 r. (sygn. akt I NSNZP 2/19). Zajęła ona zupełnie przeciwstawne stanowisko do przedstawionego kilka miesięcy wcześniej przez Izbę Cywilną SN. 27 marca 2018 r. podjęła ona uchwałę z wniosku Rzecznika Finansowego (III CZP 36/17) oraz w dwóch innych sprawach dotyczących tego samego problemu (III CZP 69/17 i III CZP 60/17). Konstatacja wszystkich trzech uchwał była jasna: Sąd może przyznać zadośćuczynienie za krzywdę osobom najbliższym poszkodowanego, który na skutek czynu niedozwolonego doznał ciężkiego i trwałego uszczerbku na zdrowiu.

– Stanowisko Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych było zaskakujące, bo problem wydawał się już bezdyskusyjnie rozstrzygnięty. Dlatego 13 grudnia 2019 r. złożyłem wniosek o uchwałę SN mającą na celu rozstrzygnięcie rozbieżności. Zaproponowałem też rozważenie skierowania sprawy do rozpatrzenia przez pełen skład SN, skład połączonych Izb lub skład całej izby – przypomina Mariusz Golecki.

Znaczenie zapytania do Sądu Najwyższego

Zapytanie do Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie rozbieżności w orzecznictwie to jedno z uprawnień Rzecznika Finansowego o najsilniejszym wpływie na praktykę podmiotów rynku finansowego. Uchwała Sądu Najwyższego prowadzi do ujednolicenia linii orzeczniczej sądów powszechnych na długie lata oraz do dostosowania praktyk ubezpieczycieli do stanu zgodnego z prawem. Od 2003 roku Rzecznik Finansowy złożył 23 wnioski o uchwałę Sądu Najwyższego. Do tej pory Sąd podjął 21 uchwał, z czego aż 20 razy podzielił zapatrywanie Rzecznika na rozstrzyganą sprawę. W konsekwencji uchwał SN z wniosku Rzecznika poszkodowani na przestrzeni ostatnich lat otrzymali większe odszkodowania i zadośćuczynienia, które można już liczyć w miliardach złotych.

Przykładowe orzeczenia sądowe

● Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 5 kwietnia 2013 r. (I ACa 1143/12).

Zadośćuczynienia pieniężnego od ubezpieczyciela sprawcy szkody dochodzili rodzice małoletniej, która została potrącona przez samochód, na skutek czego znajduje się w stanie nikłej, a wręcz minimalnej świadomości.

● Wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 29 września 2016 r. (I ACa 1022/16).

Z powództwem o zapłatę zadośćuczynienia wystąpili bliscy przeciwko ubezpieczycielowi sprawcy wypadku drogowego, w wyniku którego ich mąż i ojciec doznał bardzo poważnych obrażeń ciała i urazów a w ich efekcie niedowładu czterokończynowego, afazji i encefalopatii.

●Wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 1 grudnia 2016 r. (I ACa 601/16).

Zadośćuczynienia pieniężnego od ubezpieczyciela sprawcy szkody dochodziła matka dziecka, które w piątym tygodniu życia uczestniczyło w wypadku drogowym, na skutek którego doznało ono m.in. niedowładu połowicznego, poważnych zaburzeń rozwoju psychoruchowego oraz padaczki pourazowej.

● Wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 29 grudnia 2016 r. (I ACa 1458/16).

Jedyna córka powodów doznała na skutek wypadku drogowego ciężkich obrażeń ciała skutkujących stanem wegetatywnym czyli niemożnością nawiązania jakiegokolwiek kontaktu z otoczeniem zewnętrznym.

● Postanowienie Sądu Najwyższego z 5 stycznia 2017 r. (I CSK 444/16).

Orzeczeniem tym Sąd Najwyższy odmówił przyjęcia do rozpoznania skargi kasacyjnej od wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 8 stycznia 2016 r. (I ACa 442/15). W sprawie tej sąd meriti stwierdził naruszenie przez pozwany szpital obowiązujących standardów diagnostyki i leczenia, do czego doszło w związku z doznanym przez pacjenta udarem mózgu. Wskutek tego poszkodowany nie mówi, nie chodzi i jest całkowicie niezdolny do samodzielnej egzystencji.

● Wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 18 stycznia 2017 r. (I ACa 1103/16).

Zadośćuczynienia dochodzili rodzice małoletniego, który został potrącony przez samochód, na skutek czego doznał niedowładu czterokończynowego i encefalopatii otępiennej.

  • Wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 17 września 2013 r. (I ACa 840/13).

Wyrok ten dotyczył skutków błędu medycznego polegającego na niewłaściwej opiece pooperacyjnej.  Młoda kobieta samotnie wychowująca dzieci w wieku 3 i 4 lat doznała obrzęku mózgu, a następnie znalazła się w utrwalonym stanie wegetatywnym. W świetle opinii biegłych strata matki destrukcyjnie wpłynęła na rozwój psychiczny dzieci, prowadząc do trudności adaptacyjnych, emocjonalnych i uczuciowych. Sąd pierwszej instancji (SO we Wrocławiu w wyroku z 4 kwietnia 2013 r., I C 685/11) stwierdził w związku z tym naruszenie dobra osobistego małoletnich w postaci więzi rodzinnej i emocjonalnej, przyznając z tego tytułu zadośćuczynienie pieniężne. Sąd Apelacyjny pogląd ten zaakceptował i podtrzymał zaskarżone rozstrzygnięcie.

● Wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 13 listopada 2015 r. (I ACa 482/15).

Roszczenia były związane z błędem okołoporodowym skutkującym dziecięcym porażeniem mózgowym syna powodów.

●  Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 18 stycznia 2016 r. (VI ACa 1405/14).

Roszczenie bliskich wynikało z błędu okołoporodowego i wadliwej opieki nad noworodkiem, co skutkowało jego encefalopatią, padaczką i opóźnionym rozwojem psychoruchowym dziecka.

● Wyrok Sądu Okręgowego w Katowicach z 17 czerwca 2016 r. (I C 223/12).

Roszczenie dotyczyło zadośćuczynienia na rzecz powodów, których córka doznała rozstroju zdrowia i opóźnienia w rozwoju na skutek błędu okołoporodowego po stronie pozwanego podmiotu leczniczego.

● Wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z 21 grudnia 2016 r. (I ACa 617/16).

Z powództwem o zadośćuczynienie z tytułu naruszenia dobra osobistego w postaci prawa do cieszenia się z niezakłóconego życia rodzinnego wystąpiła małoletnia, której młodsza siostra doznała w wyniku wypadku drogowego poważnych obrażeń ciała, na skutek których jest niezdolna do samodzielnej egzystencji i wymaga stałej opieki osób trzecich.

● Wyrok Sądu Najwyższego z 10 lutego 2017 r. (V CSK 291/16).

Sąd Najwyższy odrzucił skargę kasacyjną pozwanego zakładu ubezpieczeń od wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 27 stycznia 2016 r. (I ACa 1516/15), na mocy którego małoletnim dzieciom, których ojciec doznał na skutek wypadku drogowego poważnych obrażeń ciała uniemożliwiających realny kontakt z otoczeniem pozostając w stanie wegetatywnym, przyznane zostało zadośćuczynienie z tytułu naruszenia dobra osobistego w postaci więzi emocjonalnej łączącej osoby bliskie.

Działalność Rzecznika Finansowego w Czechach

Organizacja i finansowanie czeskiego urzędu Rzecznika Finansowego były modyfikowane w ciągu 17 lat działalności tego urzędu.  Zmiany wynikały m.in. z negatywnej oceny przez Komisję Europejską i Europejski Bank Centralny modelu, który nie zapewniał niezależności tej instytucji. Od 2011 r. sposób powoływania czeskiego ombudsmana jest podobny do obecnie obowiązującego w Polsce.

Treść analizy

Czeski urząd Rzecznika Finansowego został powołany dnia 1 stycznia 2003 r. przed przyjęciem Czech do Unii Europejskiej. Ustanowienie tej instytucji podyktowane było koniecznością harmonizacji ustawodawstwa unijnego i krajowego w szczególności w kwestii konieczności zapewnienia pozasądowego rozwiązywania sporów konsumenckich. Okazało się jednak, że sposób funkcjonowania i finansowana Urzędu Rzecznika Finansowego został wkrótce poddany krytyce. Zrobiły to Komisja Europejska i Europejski Bank Centralny (EBC) w raportach konwergencji za lata 2006 – 2008. Głównym problemem był fakt, że początkowo koszty funkcjonowania Urzędu Rzecznika Finansowego ponoszone były przez Czeski Bank Centralny. W praktyce uprawnienia Rzecznika Finansowego wykonywane były przez pracowników Czeskiego Banku Centralnego, którzy zostali oddelegowani do wykonywania tego typu zadań. Bank centralny nadzorował w pewnym sensie wydatki i rachunkowość Urzędu Rzecznika Finansowego.

W Raporcie konwergencji przygotowanym przez Europejski Bank Centralny w części dotyczącej oceny Republiki Czeskiej podniesiono, że bank centralny nie może finansować zobowiązań sektora publicznego. Dodatkowo wskazano, że system funkcjonujący w Czechach nie zapewniał niezależności Rzecznika Finansowego.

Natomiast w raporcie o konwergencji z roku 2008 przygotowanym przez Komisję Europejską wskazano na brak zgodności ustawodawstwa czeskiego z regulacjami prawa wspólnotowego m.in. w aspektach niezależności banku centralnego oraz zakazu finansowania ze środków banku centralnego wydatków związanych z funkcjonowaniem urzędu Rzecznika Finansowego. Wskazano, że tego typu konstrukcja poddaje w wątpliwość niezależność ze względu na współzależności instytucjonalne podmiotów, które mają odrębne zadania i cele.

W związku z uwagami przedstawionymi w raportach o konwergencji Czechy zostały zobowiązane do zmiany swojego ustawodawstwa w zakresie organizacyjnego i finansowego usytuowania Urzędu Rzecznika Finansowego. W efekcie 1 lipca 2011 r. powołano Biuro Rzecznika Finansowego w formie agencji rządowej. Zgodnie z nowymi regulacjami RF jest powoływany przez Rząd na wniosek Ministra Finansów. Na stanowisko RF może być powołana osoba spełniająca określone prawem wymagania, w tym ciesząca się dobrą reputacją oraz posiadająca wyższe wykształcenie prawnicze oraz potwierdzenie pięcioletniego doświadczenia na rynku finansowym lub w zakresie ochrony konsumentów na rynku finansowym. To zasady podobne do obowiązujących obecnie w Polsce.

Więcej szczegółów w analizie dostępnej pod poniższym linkiem.

Sąd Najwyższy potwierdza nieważność polisy inwestycyjnej

Ubezpieczenie na życie z ubezpieczeniowym funduszem inwestycyjnym może być uznane przez sąd za nieważne. Potwierdził to Sąd Najwyższy odmawiając przyjęcia skargi kasacyjnej w jednej ze spraw. Rzecznik Finansowy wsparł klienta tzw. istotnym poglądem przedstawianym na etapie sporu sądowego.

Komentarz eksperta Rzecznika Finansowego

Sąd Najwyższy odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej ubezpieczyciela dotyczącej przełomowego wyroku stwierdzającego nieważność ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. Sprawa dotyczyła wyroku Sądu Apelacyjnego z dnia 24 maja 2019 r. To stanowisko zgodne z przedstawionym przez Rzecznika Finansowego w tzw. istotnym poglądzie wydanym na etapie postępowania sądowego I instancji.

Cieszę się z tej decyzji Sądu Najwyższego i z treści uzasadnienia odmowy przyjęcia skargi kasacyjnej. Uznanie umowy za nieważną, ze względu na sprzeczność z właściwością stosunku prawnego oraz zasadami współżycia społecznego, to ważny sygnał dla branży. Pokazuje, że w długoterminowo oferowanie toksycznych produktów jest nieopłacalne. To także przykład, że zastrzeżeń ekspertów Rzecznika Finansowego nie należy bagatelizować. Przypomnę, że wiele lat temu prawnicy ubezpieczycieli kwestionowali opinie nt. już samej abuzywności opłat likwidacyjnych w tego typu umowach. Dziś nie budzi to już żadnych wątpliwości sędziów. Spodziewam się, że tak samo stanie się z kwestią nieważności umów o takiej konstrukcji i linia orzecznicza ukształtuje się w kierunku oczekiwanym przez poszkodowanych klientów – mówi dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Wyjaśnia, że inni ubezpieczeni w tym grupowym ubezpieczeniu mogą się domagać również unieważnienia ich umowy, korzystając z obszernej argumentacji sądów I i II instancji i z pomocy Rzecznika Finansowego.

Klienci muszą podjąć działania, bo nie mamy tu do czynienia z tzw. prawomocnością rozszerzoną. Dziś są jednak większe szanse na uzyskanie podobnego rozstrzygnięcia w odniesieniu do umów o podobnej konstrukcji. My będziemy oczywiście wspierali istotnymi poglądami klientów dochodzących swoich praw w sądzie. Jednocześnie zachęcamy też klientów i ubezpieczycieli do ugód w ramach postępowania polubownego – mówi Mariusz Golecki.

Tym bardziej, że kolejne wyroki wskazują na kształtowanie się korzystnej dla klientów linii orzeczniczej. Na przykład w ostatnim czasie w Sądzie Okręgowym w Krakowie zapadły cztery prawomocne wyroki w podobnych sprawach. (II Ca 1276/19, II Ca 1072/19, II Ca 18/20, II Ca 1659/19) 

Zdaniem Rzecznika Finansowego przedstawione przez sądy powszechne i Sąd Najwyższy oceny prawne mają na tyle doniosły charakter, że można im nadać walor uniwersalny. Można je uwzględnić w przygotowywanej przez organ nadzoru interwencji produktowej dotyczącej umów ubezpieczenia na życie powiązanych z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. Ma ona określać jakie cechy takich umów są nieakceptowalne z punktu widzenia nadzoru. Zapobiegnie to tworzeniu toksycznych produktów w przyszłości. Z kolei dla posiadaczy takich umów, będzie to kolejny argument w sporze sądowym.

Można się spodziewać, że część osób które w przeszłości domagały się zwrotu opłaty likwidacyjnej, może teraz podnosić nieważność umowy. To korzystniejsze rozwiązanie.

W przypadku uznania postanowienia dotyczącego opłat likwidacyjnych za abuzywne konsument ma roszczenia o zapłatę tylko kwoty zatrzymanej tytułem tej opłaty wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie. Przy stwierdzeniu nieważności ma roszczenie o zapłatę wszystkich środków wpłaconych ubezpieczycielowi – składki na część ochroną i na część inwestycyjną. Otrzymuje zwrot wszystkiego co wpłacił. Nie ma znaczenia strata inwestycyjna, ryzyka kursowe, itp.. Ubezpieczyciel nie może także zatrzymać pobranych dodatkowych opłat, których było w określonym produkcie kilka, a w skrajnych przypadkach kilkanaście. Klient może również żądać odsetek ustawowych za opóźnienie – wyjaśnia radca prawny Paweł Wawszczak, dyrektor Wydziału Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego w biurze Rzecznika Finansowego.

Dlatego eksperci Rzecznika Finansowego spodziewają się, że w części spraw, które zakończyły się tylko zasądzeniem zwrotu opłaty likwidacyjnej, będą próby wytaczania nowych powództw o stwierdzenie nieważności całej umowy. Nie wykluczają też, że w niektórych wypadkach klienci będą wnioskowali do Rzecznika Finansowego o złożenie skargi nadzwyczajnej. Podkreślają przy tym, że skarga nadzwyczajna w swoim zamyśle ma dotyczyć rzeczywiście wyjątkowych sytuacji.

Więcej szczegółów w komentarzu eksperta Rzecznika Finansowego.

Sąd Najwyższy o odszkodowaniach dla leasingobiorców

Leasingobiorcy, którym nie przysługuje prawo do odliczenia podatku VAT lub mogą odliczyć tylko połowę tego podatku, nareszcie będą dostawali pełne odszkodowania z OC komunikacyjnego sprawcy wypadku. Uprawnienie do uwzględnienia kwoty tego podatku w odszkodowaniu potwierdził Sąd Najwyższy. Dlatego Rzecznik Finansowy podejmie ponowne interwencje w około 500 sprawach, które trafiły do niego w latach 2018-2020.

Analiza. VAT w odszkodowaniu dla leasingobiorcy

Sąd Najwyższy w korzystnej dla poszkodowanych uchwale z dnia 11 września 2020 r. (sygn. akt. III CZP 90/19) jednoznacznie potwierdził, iż: odszkodowanie z tytułu ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadacza pojazdu mechanicznego, przysługujące leasingobiorcy w związku z poniesieniem wydatków na naprawę uszkodzonego pojazdu będącego przedmiotem leasingu, obejmuje kwotę podatku od towarów i usług w zakresie, w jakim nie może on obniżyć podatku od niego należnego o kwotę podatku zapłaconego.

Taka uchwała oznacza, że Sąd Najwyższy kolejny raz potwierdził podejście i argumentację Rzecznika Finansowego prezentowane w licznych postępowaniach interwencyjnych, istotnych poglądach w sprawach, które trafiły do sądu i w ramach porad udzielanych klientem (szczegóły w analizie dostępnej pod poniższym linkiem) Eksperci Rzecznika konsekwentnie podnosili, że odszkodowanie za naprawę samochodu będącego przedmiotem leasingu przez osobę prowadzącą działalność gospodarczą niepodlegającą opodatkowaniu podatkiem VAT powinno uwzględniać wartość tego podatku. Przyjęcie innej interpretacji oznaczałoby, że wypłacone odszkodowanie nie pokryje w pełni poniesionej straty. Naruszałoby to fundamentalną zasadę pełnego odszkodowania, określoną w art. 361 § 2 k.c.

– Z satysfakcją przyjmuję taką uchwałę. Otwiera ona nam możliwość wznowienia postępowań interwencyjnych, które w latach 2018-2020 nie zakończyły się zmianą stanowiska ubezpieczycieli. Według wstępnych analiz będzie to około 500 spraw. Zachęcam też do zgłaszania się do ubezpieczycieli osoby, które w przeszłości nie otrzymały pełnego odszkodowania. Jeśli ich reklamacje zostaną odrzucone, będziemy mogli zająć się ich sprawą w ramach postępowań interwencyjnych. Ci, których sprawy są już na etapie postępowania sądowego, mogą zgłaszać się do nas o przedstawienie tzw. istotnego poglądu – mówi dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Na pomoc Rzecznika Finansowego mogą liczyć leasingobiorcy będący osobami fizycznymi, prowadzącymi działalność gospodarczą lub konsumentami, którzy zawarli umowę leasingu konsumenckiego.

Przy ponownych wezwaniach ubezpieczycieli o dopłatę pamiętać trzeba o terminie przedawnienia roszczeń – przypomina Paweł Wawszczak, dyrektor Wydziału Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego w biurze Rzecznika Finansowego.

W przypadku gdy szkoda wynikła ze zwykłej kolizji (nie było przestępstwa spowodowania wypadku drogowego lub katastrofy drogowej) to termin przedawnienia roszczeń wynosi 3 lata od dnia, w których poszkodowany dowiedział się o szkodzie i osobie obowiązanej do jej naprawienia. Warto pamiętać, że bieg przedawnienia roszczenia o świadczenie do ubezpieczyciela przerywa się przez zgłoszenie ubezpieczycielowi tego roszczenia lub przez zgłoszenie zdarzenia objętego ubezpieczeniem. Bieg przedawnienia rozpoczyna się na nowo od dnia, w którym zgłaszający roszczenie lub zdarzenie otrzymał na piśmie oświadczenie ubezpieczyciela o przyznaniu, lub odmowie świadczenia. Oznacza to, że termin przedawnienia roszczeń należy liczyć od dnia, w którym zostało doręczone pisemne oświadczenie ubezpieczyciela o wypłaceniu odszkodowania bez należnego podatku VAT.

Uważasz, że Twój bank lub ubezpieczyciel postępuje nieuczciwie?

A może czujesz się pokrzywdzony przez instytucję finansową, ale nie wiesz jakie są Twoje uprawnienia? Skonsultuj się z ekspertami Rzecznika Finansowego. Służą pomocą w czasie dyżurów telefonicznych i udzielają odpowiedzi na zapytania e-mailowe. Podpowiedzą Ci, co możesz zrobić dalej w danej sprawie.

22 333 73 28 – dyżur telefoniczny ekspertów z zakresu ubezpieczeń gospodarczych, w szczególności ubezpieczeń komunikacyjnych (OC, AC, assistance), na życie, NNW, domów i mieszkań, turystyczne, kredytów, małych i średnich przedsiębiorstw, rolnych etc.

22 333 73 25 – dyżur telefoniczny ekspertów z zakresu problemów z bankami i na rynku kapitałowym.

508 810 370 – dyżur telefoniczny ekspertów dla członków Otwartych Funduszy Emerytalnych, uczestników Pracowniczych Programów Emerytalnych oraz osób korzystających z indywidualnych kont emerytalnych.

Poradę eksperta można uzyskać również drogą e-mailową, pisząc na adres: porady@rf.gov.pl

Kolejne wezwania do zmian w AC komunikacyjnym

Rzecznik Finansowy wysłał kolejne dziewięć wezwań do zaprzestania nieuczciwych praktyk rynkowych przy likwidacji szkód z AC komunikacyjnego. Chodzi o stosowanie przez ubezpieczycieli różnych kryteriów wyceny kosztów naprawy w ramach zgłoszenia jednej szkody, w zależności od tego czy szkoda jest częściowa czy całkowita. W poprzednich tygodniach podobne wezwania otrzymało czterech ubezpieczycieli. To oznacza, że działania Rzecznika objęły wszystkich liczących się w tym segmencie graczy.

Z analizy wniosków trafiających do Rzecznika Finansowego i warunków ubezpieczeń autocasco komunikacyjnego (AC) wynika, że ubezpieczyciele nagminnie stosują niejednolite kryteria wyceny kosztów naprawy uszkodzonego pojazdu. Wszystko zależy od tego, czy widzą możliwość orzeczenia tzw. szkody całkowitej, czyli uznania, że naprawa pojazdu jest ekonomicznie nieuzasadniona. W umowach AC standardem jest jej orzekanie, jeśli koszty naprawy przekraczają 70% wartości auta sprzed szkody. Dlatego też szacując je ubezpieczyciele stosują ceny najdroższych części oryginalnych z logo producenta auta i najwyższe z możliwych koszty robocizny stosowane przez autoryzowane stacje obsługi. Co kluczowe robią to również w przypadku umów, które przewidują możliwość naprawy tylko w warsztatach innych niż autoryzowane i przy użyciu tańszych części.

Właśnie przeciwko takiemu mechanizmowi protestujemy. Naszym zdaniem zakład ubezpieczeń powinien stosować identyczne kryteria ustalania wysokości świadczenia niezależnie, czy ustala wysokość świadczenia w razie szkody częściowej, czy też bada ewentualną zasadność uznania szkody za całkowitą. Dlatego wzywamy zakłady ubezpieczeń do zmiany praktyki  – mówi dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Dlaczego zakłady ubezpieczeń stosują to rozwiązanie? Bo jest ono dla nich korzystne.

Przyjmijmy, że ubezpieczone jest auto o wartości 50 tys. zł. Zgodnie z umową szkodę całkowitą można orzec, jeśli koszty naprawy przekroczą 35 tys. zł (czyli 70% wartości pojazdu z dnia szkody). Załóżmy, że dzięki zapisaniu w umowie maksymalnych cen części i robocizny w ASO koszt naprawy wyniesie przykładowo 36 tys. zł. Wówczas ubezpieczyciel nie jest zobowiązany  do zapłaty odszkodowania w kwocie odpowiadającej tak ustalonym kosztom naprawy. W takiej sytuacji wypłaca tylko  odszkodowanie będące różnicą między wartością auta z dnia szkody (np. 50 tys. zł), a ceną jaką można uzyskać za rozbity pojazd (np. 30 tys. zł). Oznacza to, że ubezpieczyciel wypłaci tylko 20 tys. zł, bo resztę rekompensaty klient uzyska ze sprzedaży uszkodzonego samochodu.

Przyjmijmy, że koszty naprawy wyliczone według niższych cen części i robocizny wyniosłyby np. 32 tys. zł. Jak łatwo policzyć w naszym przykładzie uznanie szkody za całkowitą pozwala ubezpieczycielowi wypłacić o 12 tys. zł mniej, niż przy tzw. szkodzie częściowej. To wszystko  w wyniku stosowania różnych kryteriów szacowania szkody w ramach tego samego zdarzenia. Jeśli natomiast będziemy mieli bardzo małą szkodę np. konieczność wymiany jednego lub dwóch elementów pojazdu, to wówczas zgodnie z obowiązującymi produktami i ich dominującymi wariantami klient może liczyć wyłącznie na części nieoryginalne i najniższe stawki za robociznę na rynku.

Część klientów protestuje jednak przeciwko takiemu rozliczeniu. Uzyskane pieniądze nie wystarczają na naprawę samochodu. Przypomnijmy, że jej koszty w naszym przykładzie oszacowane zostały na 32 tys. zł, a odszkodowanie wyniosło 20 tys. zł. Co istotne ubezpieczyciele, którzy – szacując wg. maksymalnych możliwych kosztów – uznają, że szkoda jest całkowita w rozumieniu umowy, nie chcą pokrywać kosztów naprawy. Oznacza to, że nawet jeśli za wspomniane 32 tys. zł klient przywróciłby pojazd do pełnej sprawności i potwierdziłoby to badanie techniczne, to ubezpieczyciel nie pokryłby tych kosztów. W tej sytuacji klient jest zmuszony sprzedać rozbity samochód i kupić inny albo pokryć naprawę w znacznej kwocie z własnych środków, a nie po to wykupili ubezpieczenie. W wielu wypadkach klienci woleliby naprawić auto, bo miało ono np. znacznie niższy niż przeciętny przebieg, było bardzo zadbane i trudno im będzie znaleźć podobny egzemplarz. Gdyby ubezpieczyciel kierował się tożsamością zasad, to w opisanym przypadku klient mógłby naprawić samochód z odszkodowania.

Nie pozwalają  na to praktyki ubezpieczycieli polegające na szacowaniu kosztów naprawy według maksymalnych stawek. To krzywdzące tym bardziej, że taka sytuacja ma miejsce zwykle przy nieco starszych pojazdach. Ich właściciele akceptują warunki naprawy poza warsztatami autoryzowanymi i z użyciem części innych niż oryginalne z logo producenta auta. Stąd oczekują, że według tych samych zasad będą szacowane również szkody całkowite.– mówi Andrzej Kiciński.

Rzecznik Finansowy uznaje takie oczekiwanie za naturalne i jeśli ubezpieczyciele nie zmienią swojej praktyki, będzie podejmował odpowiednie działania. Jedną z możliwości, która będzie analizowana po uzyskaniu wszystkich odpowiedzi, jest wystąpienie Rzecznika Finansowego z pozwami wobec ubezpieczycieli.

Przypominamy: w połowie sierpnia 2020 r. Rzecznik Finansowy skierował podobne wezwanie do czterech ubezpieczycieli, kontrolujących ponad 50% rynku ubezpieczeń komunikacyjnych. Szczegóły w poniższym linku.

Ubezpieczenia rolnicze do naprawy

Rzecznik Finansowy, prof. Mariusz Jerzy Golecki spotkał się 2 września br. z Ministrem Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Janem Krzysztofem Ardanowskim. Spotkanie dotyczyło szczegółów współpracy mającej na celu uregulowanie kwestii ubezpieczeń rolniczych.

Prof. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy i Jan Krzysztof Ardanowski, Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi podejmują współpracę na rzecz skutecznej i sprawiedliwej ochrony ubezpieczeniowej polskich rolników.

– Problem ubezpieczeń rolniczych ciągnie się od lat. Wciąż poszukujemy lepszych rozwiązań i cieszę się, że aktywnie włączył się w to Rzecznik Finansowy – powiedział minister rolnictwa i rozwoju wsi Jan Krzysztof Ardanowski.

Po serii roboczych konsultacji z Ministerstwem Rolnictwa Rzecznik Finansowy przygotował szereg propozycji zmian w zasadach ubezpieczeń rolniczych. Ich celem jest urealnienie ochrony ubezpieczeniowej, tak aby wypłacone odszkodowania były realnym i faktycznym  wsparciem dla rolników. Rzecznik Finansowy postuluje również uszczelnienie przepisów w celu wykluczenia rażących zaniżeń odszkodowań lub nieuzasadnionych odmów ich wypłaty.

– Analiza Biura Rzecznika Finansowego wykazała szereg nieprawidłowości związanych z ubezpieczeniami skierowanymi do rolników. Chodzi głównie o zawieranie i wykonywanie umów ubezpieczeń upraw i zwierząt gospodarskich oraz obowiązkowych ubezpieczeń budynków w gospodarstwach rolnych. Dlatego po roboczych konsultacjach z Ministerstwem Rolnictwa moi eksperci przygotowali propozycje zmian w prawie – powiedział po spotkaniu z Ministrem rolnictwa prof. dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Podczas spotkania Rzecznik Finansowy zwrócił również uwagę na nierówności stron w umowach ubezpieczeniowych, w których korzystniejszą pozycję mają ubezpieczyciele. Takie są wyniki analizy wniosków o interwencję kierowanych do Biura Rzecznika Finansowego w ostatnich latach.

Dlatego proponowane zmiany legislacyjne pójdą w kierunku urealnienia wypłacanych odszkodowań a także uchylenia przepisu dotyczącego stosowania tzw. franszyz, który daje możliwość obniżenia odszkodowania w zamian za niższą składkę.

– Konieczne jest ucywilizowanie kwestii ubezpieczeń rolnych. Kolejne dwa lata suszy w roku 2018 i 2019 pokazały, że dotychczasowy system nie funkcjonuje należycie. Równość stron w umowach ubezpieczeniowych musi być zapewniona – podkreślił minister Ardanowski.

Rozmówcy zgodzili się, że wspólnie wypracowane propozycje zmian w systemie ubezpieczeń rolnych zostaną omówione również z przedstawicielami środowiska rolniczego.