Kolejne wezwania do zmian w AC komunikacyjnym

Rzecznik Finansowy wysłał kolejne dziewięć wezwań do zaprzestania nieuczciwych praktyk rynkowych przy likwidacji szkód z AC komunikacyjnego. Chodzi o stosowanie przez ubezpieczycieli różnych kryteriów wyceny kosztów naprawy w ramach zgłoszenia jednej szkody, w zależności od tego czy szkoda jest częściowa czy całkowita. W poprzednich tygodniach podobne wezwania otrzymało czterech ubezpieczycieli. To oznacza, że działania Rzecznika objęły wszystkich liczących się w tym segmencie graczy.

Z analizy wniosków trafiających do Rzecznika Finansowego i warunków ubezpieczeń autocasco komunikacyjnego (AC) wynika, że ubezpieczyciele nagminnie stosują niejednolite kryteria wyceny kosztów naprawy uszkodzonego pojazdu. Wszystko zależy od tego, czy widzą możliwość orzeczenia tzw. szkody całkowitej, czyli uznania, że naprawa pojazdu jest ekonomicznie nieuzasadniona. W umowach AC standardem jest jej orzekanie, jeśli koszty naprawy przekraczają 70% wartości auta sprzed szkody. Dlatego też szacując je ubezpieczyciele stosują ceny najdroższych części oryginalnych z logo producenta auta i najwyższe z możliwych koszty robocizny stosowane przez autoryzowane stacje obsługi. Co kluczowe robią to również w przypadku umów, które przewidują możliwość naprawy tylko w warsztatach innych niż autoryzowane i przy użyciu tańszych części.

Właśnie przeciwko takiemu mechanizmowi protestujemy. Naszym zdaniem zakład ubezpieczeń powinien stosować identyczne kryteria ustalania wysokości świadczenia niezależnie, czy ustala wysokość świadczenia w razie szkody częściowej, czy też bada ewentualną zasadność uznania szkody za całkowitą. Dlatego wzywamy zakłady ubezpieczeń do zmiany praktyki  – mówi dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Dlaczego zakłady ubezpieczeń stosują to rozwiązanie? Bo jest ono dla nich korzystne.

Przyjmijmy, że ubezpieczone jest auto o wartości 50 tys. zł. Zgodnie z umową szkodę całkowitą można orzec, jeśli koszty naprawy przekroczą 35 tys. zł (czyli 70% wartości pojazdu z dnia szkody). Załóżmy, że dzięki zapisaniu w umowie maksymalnych cen części i robocizny w ASO koszt naprawy wyniesie przykładowo 36 tys. zł. Wówczas ubezpieczyciel nie jest zobowiązany  do zapłaty odszkodowania w kwocie odpowiadającej tak ustalonym kosztom naprawy. W takiej sytuacji wypłaca tylko  odszkodowanie będące różnicą między wartością auta z dnia szkody (np. 50 tys. zł), a ceną jaką można uzyskać za rozbity pojazd (np. 30 tys. zł). Oznacza to, że ubezpieczyciel wypłaci tylko 20 tys. zł, bo resztę rekompensaty klient uzyska ze sprzedaży uszkodzonego samochodu.

Przyjmijmy, że koszty naprawy wyliczone według niższych cen części i robocizny wyniosłyby np. 32 tys. zł. Jak łatwo policzyć w naszym przykładzie uznanie szkody za całkowitą pozwala ubezpieczycielowi wypłacić o 12 tys. zł mniej, niż przy tzw. szkodzie częściowej. To wszystko  w wyniku stosowania różnych kryteriów szacowania szkody w ramach tego samego zdarzenia. Jeśli natomiast będziemy mieli bardzo małą szkodę np. konieczność wymiany jednego lub dwóch elementów pojazdu, to wówczas zgodnie z obowiązującymi produktami i ich dominującymi wariantami klient może liczyć wyłącznie na części nieoryginalne i najniższe stawki za robociznę na rynku.

Część klientów protestuje jednak przeciwko takiemu rozliczeniu. Uzyskane pieniądze nie wystarczają na naprawę samochodu. Przypomnijmy, że jej koszty w naszym przykładzie oszacowane zostały na 32 tys. zł, a odszkodowanie wyniosło 20 tys. zł. Co istotne ubezpieczyciele, którzy – szacując wg. maksymalnych możliwych kosztów – uznają, że szkoda jest całkowita w rozumieniu umowy, nie chcą pokrywać kosztów naprawy. Oznacza to, że nawet jeśli za wspomniane 32 tys. zł klient przywróciłby pojazd do pełnej sprawności i potwierdziłoby to badanie techniczne, to ubezpieczyciel nie pokryłby tych kosztów. W tej sytuacji klient jest zmuszony sprzedać rozbity samochód i kupić inny albo pokryć naprawę w znacznej kwocie z własnych środków, a nie po to wykupili ubezpieczenie. W wielu wypadkach klienci woleliby naprawić auto, bo miało ono np. znacznie niższy niż przeciętny przebieg, było bardzo zadbane i trudno im będzie znaleźć podobny egzemplarz. Gdyby ubezpieczyciel kierował się tożsamością zasad, to w opisanym przypadku klient mógłby naprawić samochód z odszkodowania.

Nie pozwalają  na to praktyki ubezpieczycieli polegające na szacowaniu kosztów naprawy według maksymalnych stawek. To krzywdzące tym bardziej, że taka sytuacja ma miejsce zwykle przy nieco starszych pojazdach. Ich właściciele akceptują warunki naprawy poza warsztatami autoryzowanymi i z użyciem części innych niż oryginalne z logo producenta auta. Stąd oczekują, że według tych samych zasad będą szacowane również szkody całkowite.– mówi Andrzej Kiciński.

Rzecznik Finansowy uznaje takie oczekiwanie za naturalne i jeśli ubezpieczyciele nie zmienią swojej praktyki, będzie podejmował odpowiednie działania. Jedną z możliwości, która będzie analizowana po uzyskaniu wszystkich odpowiedzi, jest wystąpienie Rzecznika Finansowego z pozwami wobec ubezpieczycieli.

Przypominamy: w połowie sierpnia 2020 r. Rzecznik Finansowy skierował podobne wezwanie do czterech ubezpieczycieli, kontrolujących ponad 50% rynku ubezpieczeń komunikacyjnych. Szczegóły w poniższym linku.

Ubezpieczenia rolnicze do naprawy

Rzecznik Finansowy, prof. Mariusz Jerzy Golecki spotkał się 2 września br. z Ministrem Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Janem Krzysztofem Ardanowskim. Spotkanie dotyczyło szczegółów współpracy mającej na celu uregulowanie kwestii ubezpieczeń rolniczych.

Prof. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy i Jan Krzysztof Ardanowski, Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi podejmują współpracę na rzecz skutecznej i sprawiedliwej ochrony ubezpieczeniowej polskich rolników.

– Problem ubezpieczeń rolniczych ciągnie się od lat. Wciąż poszukujemy lepszych rozwiązań i cieszę się, że aktywnie włączył się w to Rzecznik Finansowy – powiedział minister rolnictwa i rozwoju wsi Jan Krzysztof Ardanowski.

Po serii roboczych konsultacji z Ministerstwem Rolnictwa Rzecznik Finansowy przygotował szereg propozycji zmian w zasadach ubezpieczeń rolniczych. Ich celem jest urealnienie ochrony ubezpieczeniowej, tak aby wypłacone odszkodowania były realnym i faktycznym  wsparciem dla rolników. Rzecznik Finansowy postuluje również uszczelnienie przepisów w celu wykluczenia rażących zaniżeń odszkodowań lub nieuzasadnionych odmów ich wypłaty.

– Analiza Biura Rzecznika Finansowego wykazała szereg nieprawidłowości związanych z ubezpieczeniami skierowanymi do rolników. Chodzi głównie o zawieranie i wykonywanie umów ubezpieczeń upraw i zwierząt gospodarskich oraz obowiązkowych ubezpieczeń budynków w gospodarstwach rolnych. Dlatego po roboczych konsultacjach z Ministerstwem Rolnictwa moi eksperci przygotowali propozycje zmian w prawie – powiedział po spotkaniu z Ministrem rolnictwa prof. dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Podczas spotkania Rzecznik Finansowy zwrócił również uwagę na nierówności stron w umowach ubezpieczeniowych, w których korzystniejszą pozycję mają ubezpieczyciele. Takie są wyniki analizy wniosków o interwencję kierowanych do Biura Rzecznika Finansowego w ostatnich latach.

Dlatego proponowane zmiany legislacyjne pójdą w kierunku urealnienia wypłacanych odszkodowań a także uchylenia przepisu dotyczącego stosowania tzw. franszyz, który daje możliwość obniżenia odszkodowania w zamian za niższą składkę.

– Konieczne jest ucywilizowanie kwestii ubezpieczeń rolnych. Kolejne dwa lata suszy w roku 2018 i 2019 pokazały, że dotychczasowy system nie funkcjonuje należycie. Równość stron w umowach ubezpieczeniowych musi być zapewniona – podkreślił minister Ardanowski.

Rozmówcy zgodzili się, że wspólnie wypracowane propozycje zmian w systemie ubezpieczeń rolnych zostaną omówione również z przedstawicielami środowiska rolniczego.

Polisy szkolne ze słabą ochroną na wypadek COVID-19

Tylko cztery z 13 przeanalizowanych przez Rzecznika Finansowego ubezpieczeń szkolnych zawierają precyzyjnie zdefiniowane rozszerzenie zakresu ochrony o ryzyko zachowania na COVID-19. Z odpowiedzi na ankietę Rzecznika Finansowego wynika, że ubezpieczyciele w większości nie zamierzają w najbliższym czasie poszerzać swojej oferty w tym zakresie.

Ubezpieczenia szkolne z definicji mają zabezpieczać dzieci i młodzież oraz ich rodziców przed skutkami nieprzewidzianych zdarzeń. Dlatego poleciłem przeanalizowanie zmian w ofercie produktowej, pod kątem uwzględnienia w nich ryzyk związanych z pandemią i zachorowaniami na COVID-19. Niestety analiza wykazała, że większość ubezpieczycieli nie zdecydowała się na stworzenie dodatkowej zachęty do zawierania tak grupowych, jak i indywidualnych ubezpieczeń NNW dzieci i młodzieży szkolnej i objęcia tego ryzyka. Szkoda, bo w niektórych wypadkach widać, że jest potencjał do rozszerzenia zakresu takich umów – mówi dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Eksperci Rzecznika Finansowego przenalizowali ofertę 13 ubezpieczycieli oferujących na polskim grupowe i indywidualne ubezpieczenia NNW dzieci i młodzieży. Okazuje się, że w większości wypadków ochrona na wypadek COVID-19 nie jest udzielana, albo nie jest to precyzyjnie określone.

Czterech ubezpieczycieli przy konstrukcji swoich ofert NNW młodzieży od razu wyklucza wszelkie ryzyka zachorowań. Ogranicza zakres ochrony do nieszczęśliwych wypadków, które mogą się zdarzyć w szkole lub w drodze do szkoły. W jednej ofercie indywidualnego ubezpieczenia NNW dziecka z zakresu została wykluczona pandemia jako taka – wylicza Andrzej Kiciński, zastępca Rzecznika Finansowego. 

W części tego typu umów jest przewidziana ochrona na wypadek wystąpienia nagłych zachorowań lub/i poważnych zachorowań. Jednak tylko w czterech analizowanych ofertach zachorowanie na COVID-19 znajduje się explicite w katalogu nagłych/poważnych zachorowań. W jednym przypadku ubezpieczony może liczyć na wypłatę np. 5 tys. zł w razie odpowiednio udokumentowanego zachorowania na COVID-19. Przy czym we wszystkich przypadkach ochrona ubezpieczeniowa z tego tytułu świadczona jest po zapłaceniu dodatkowej składki.

W pozostałych analizowanych produktach zachorowania nie zostały jednoznacznie zdefiniowane. Może to rodzić problemy interpretacyjne, czy zachorowanie na COVID-19 będzie rzeczywiście mieściło się w zakresie udzielanej ochrony ubezpieczeniowej – mówi Andrzej Kiciński, zastępca Rzecznika Finansowego.

W przypadku wystąpienia nagłego i poważnego zachorowania część umów przewiduje wypłatę świadczenia pieniężnego za pobyt w szpitalu. Może być ono jednorazowe lub wypłacane za każdy dzień pobytu w szpitalu. Dla przykładu jeden z ubezpieczycieli w zależności od wariantu powiązanego z wysokością dodatkowej składki wypłaca jednorazowo od 200 do 500 złotych za pobyt w szpitalu. Przewiduje też dodatkową wypłatę za pobyt na OIOM (Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej) wynikły z powodu zachorowania na COVID-19.

W ofercie innego ubezpieczyciela skierowanej do kadry nauczycielskiej i pracowników oświaty znajduje zapis o wypłaceniu jednorazowego świadczenia za zachorowanie na COVID-19 (także w dodatkowo płatnej opcji dodatkowej). Dotyczy to jednak tylko wypadków, w których choroba została wywołana wywołane kontaktem z zakażoną krwią podczas wykonywania pracy o charakterze medycznym. W takiej sytuacji ubezpieczyciel oferuje także pokrycie kosztów leczenia.

Jest to ciekawa propozycja, ale dotyczy tylko personelu medycznego zatrudnionego w szkołach i nierealizująca jednak potrzeb ogółu pracowników placówek oświatowych, ani też uczniów i ich rodziców – mówi Andrzej Kiciński.

Innym sposobem kompensacji zachorowania na wirusa COVID-19, jaki można spotkać w zapisach analizowanych umów, jest świadczenie zwrotu kosztów pogrzebu rodziców lub opiekunów dziecka. W jednej z ofert znajduje się też gwarancja zwrotu kosztów opłaconej wycieczki szkolnej, jeśli ubezpieczony nie weźmie w niej udziału ze względu na zachorowania na COVID-19.

Rzecznik Finansowy w rozesłanej ankiecie zapytał ubezpieczycieli, czy zamierzają w najbliższym czasie modyfikować swoją ofertę ubezpieczeń szkolnych o różne opcje związane z zachorowaniem na COVID-19. W większości wypadków odpowiedź była negatywna.

Uważasz, że Twój bank lub ubezpieczyciel postępuje nieuczciwie?

A może czujesz się pokrzywdzony przez instytucję finansową, ale nie wiesz jakie są Twoje uprawnienia? Skonsultuj się z ekspertami Rzecznika Finansowego. Służą pomocą w czasie dyżurów telefonicznych 
i udzielają odpowiedzi na zapytania e-mailowe. Podpowiedzą Ci, co możesz zrobić dalej w danej sprawie.

Tel. 22 333 73 28 – dyżur telefoniczny ekspertów z zakresu ubezpieczeń gospodarczych, w szczególności ubezpieczeń komunikacyjnych (OC, AC, assistance), na życie, NNW, domów i mieszkań, turystyczne, kredytów, małych i średnich przedsiębiorstw, rolnych etc.

Tel. 22 333 73 25 – dyżur telefoniczny ekspertów z zakresu problemów z bankami i na rynku kapitałowym.

Tel. 508 810 370 – dyżur telefoniczny ekspertów dla członków Otwartych Funduszy Emerytalnych, uczestników Pracowniczych Programów Emerytalnych oraz osób korzystających z indywidualnych kont emerytalnych.Poradę eksperta można uzyskać również drogą e-mailową pisząc na adres: porady@rf.gov.pl

Rzecznik Finansowy wzywa ubezpieczycieli do zaniechania nieuczciwych praktyk przy wycenie kosztów naprawy aut

Czterech czołowych ubezpieczycieli – posiadających łącznie ponad 50 procent rynku ubezpieczeń komunikacyjnych – otrzymało wezwania Rzecznika Finansowego o zaniechanie stosowania nieuczciwych praktyk rynkowych. Chodzi o odszkodowania z polis autocasco i stosowanie przez firmy różnych kryteriów do wyceny szkody całkowitej i szkody częściowej. Towarzystwa mają czas do końca sierpnia na poinformowanie Rzecznika o zaniechaniu stosowania zakwestionowanej nieuczciwej praktyki, pod rygorem skierowania spraw do sądów.

Działania Rzecznika to efekt rosnącej liczby sygnałów od klientów firm ubezpieczeniowych. Analiza warunków ubezpieczeń autocasco (AC) przeprowadzona przez ekspertów Biura Rzecznika Finansowego wskazuje na stosowanie niejednolitych kryteriów przy ustalaniu odszkodowania. Kryteria te zależne są od tego czy w samochodzie objętym polisą AC doszło do szkody częściowej, czy do szkody całkowitej (patrz ramka). W przypadku szkody częściowej koszty naprawy ustalane są zazwyczaj na jak najniższym poziomie, zaś przy wycenie na potrzeby szkody całkowitej – pod uwagę brane są najdroższe rozwiązania.

– Przy określaniu kosztów naprawy pojazdu, obejmujących m.in. ceny części zamiennych czy wysokości stawek robocizny – firma ubezpieczeniowa powinna kierować się obiektywnymi kryteriami wyboru tych kosztów i stosować je w sposób jednolity –  mówi Mariusz Golecki, Rzecznik Finansowy. I to niezależnie od tego czy w konkretnej sytuacji zachodzi szkoda całkowita czy częściowa – dodaje.

Analiza ogólnych warunków ubezpieczeń autocasco wybranych firm pokazuje, że z punktu widzenia ubezpieczycieli bardziej opłacalne jest likwidowanie szkody jako całkowitej niż częściowej. W pierwszej kolejności bowiem – przy wycenie szkody w pojeździe – przyjmowane są najdroższe rozwiązania dla określenia czy doszło do szkody całkowitej. Jeżeli badanie nie pozwala na takie ustalenia – przygotowywany jest kosztorys obejmujący najtańsze części i bardzo niskie stawki za usługę naprawczą.

W szczególności w części z wariantów ubezpieczenia AC, w przypadku szkody częściowej, kalkulacja naprawy dokonywana jest w oparciu o ceny części oryginalnych, pomniejszonych w zależności od okresu eksploatacji (np. od 30 do 60 procent). Natomiast w przypadku szkody całkowitej koszty naprawy ustalane są według cen części oryginalnych, bez żadnych potrąceń. Brak jednolitych kryteriów – w części wariantów autocasco – dotyczy również wysokości stawek za roboczogodzinę.

Takie postanowienia ogólnych warunków ubezpieczenia autocasco – w ocenie Rzecznika Finansowego – mogą być źródłem nieuczciwej praktyki rynkowej. Dysproporcje w  ustalaniu kosztów naprawy pojazdu w praktyce prowadzą do nadmiernego uprzywilejowania ubezpieczyciela kosztem praw konsumentów. W każdym przypadku bowiem, ubezpieczyciel ma możliwość ustalenia kosztów naprawy na najwyższym poziomie, tak by w jak największej liczbie spraw kwalifikować szkodę jako całkowitą. Jeżeli tego rodzaju działanie nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, to ubezpieczyciel sięga po rozwiązanie, które pozwala mu na ustalenie również niskiego odszkodowania na naprawę. Rozwiązanie to jest więc wyłącznie korzystne dla niego pod względem ekonomicznym, mimo że szkoda nadal jest częściowa, a uszkodzony pojazd nadaje się do naprawy.

W konsekwencji nieuczciwej praktyki konsument zamiast skorzystać z przysługującego mu prawa do świadczenia na naprawę pojazdu, zmuszany jest do zbycia pozostałości auta albo do naprawienia samochodu z własnych pieniędzy, w części nieskompensowanej odszkodowaniem, bardzo często przy użyciu części używanych albo pochodzących z nielegalnego obrotu. W takim przypadku istnieje niebezpieczeństwo naprawy wątpliwej jakości, w tym także pod względem bezpieczeństwa – zaznacza Mariusz Golecki. – Taka praktyka jest działaniem wprowadzającym w błąd, a tym samym naruszone zostaje prawo konsumenta do podjęcia świadomej decyzji dotyczącej zasadności naprawy pojazdu – dodaje.

Opisana praktyka ubezpieczycieli jest niezgodna również z wytycznymi Komisji Nadzoru Finansowego z 2014 roku, dotyczącymi likwidacji szkód z ubezpieczeń komunikacyjnych. W ocenie nadzoru ubezpieczyciel powinien stosować identyczne kryteria – dotyczące m.in. określenia hipotetycznych kosztów naprawy pojazdu – niezależnie od tego, jak ostatecznie szkoda zostanie zakwalifikowana: jako częściowa czy też całkowita. Wytyczne dotyczą bowiem nie tylko likwidacji szkód z OC.

Kiedy mówimy o szkodzie całkowitej, a kiedy o częściowej?

Szkoda całkowita następuje wówczas, gdy koszty naprawy rozbitego auta przekraczają, określoną w warunkach ubezpieczenia, procentową wartość pojazdu w stanie sprzed wypadku. W polisach AC zazwyczaj jest to przekroczenie 70 proc. wartości samochodu. W takiej sytuacji odszkodowanie ustalane jest jako różnica pomiędzy wartością pojazdu sprzed wypadku a wartością uszkodzonego auta. Z kolei szkoda częściowa ma miejsce, gdy koszty naprawy są niże niż wspomniana wartość procentowa (po przekroczeniu której szkoda rozliczana jest jako szkoda całkowita). W takiej sytuacji ubezpieczyciel powinien wypłacić odszkodowanie w wysokości odpowiadającej kosztom naprawy.

Sąd Najwyższy podjął uchwały ważne dla posiadaczy tzw. polis z UFK

Roszczenia posiadaczy tzw. „polis z UFK” dotyczące kwot potrąconych w przypadku wcześniejszego rozwiązania umowy przedawniają się nawet po 10 latach – potwierdził Sąd Najwyższy w trzech uchwałach. To stanowisko zgodne z konstatacją zawartą w istotnych poglądach przedstawionych przez Rzecznika Finansowego w dwóch rozpatrywanych sprawach.

„W umowie ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym roszczenie o wypłatę wartości wykupu ubezpieczeniowego niestanowiącej kosztów udzielonej ochrony ubezpieczeniowej przedawnia się w terminie określonym w art. 118 k.c.” – brzmi wspólna sentencja dla trzech uchwał Sądu Najwyższego podjętych w odpowiedzi na zagadnienie prawne przedstawione przez sądy niższej instancji. (sygn. akt III CZP 13/18, III CZP 20/18 i III CZP 22/18).

Dłuższy termin przedawnienia

Cieszę się z takich uchwał, bo potwierdzają one nasze stanowisko konsekwentnie prezentowane w tego typu sprawach, że obowiązuje nawet 10 letni okres przedawnienia. To dobra wiadomość dla osób, które w przeszłości rozwiązały tego typu umowę i poniosły z tego tytułu straty, a do tej pory wstrzymywały się ze zgłaszaniem roszczeń. Mam jednak nadzieję, że więcej tego typu spraw będzie załatwianych polubownie i nie będzie trafiało do sądów– mówi Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy.

Często klienci rezygnujący z polisy w pierwszych latach trwania umowy odzyskiwali tylko niewielką część wpłaconych składek, bo większość pobierał zakład ubezpieczeń tytułem tzw. opłaty likwidacyjnej. W jednej z rozpatrywanych przez SN spraw klient dochodził około 10 tys. zł plus odsetki. Roszczenie wynikało z tego, że przy rezygnacji w piątym roku trwania umowy z wartości polisy na poziomie ponad 13 tys. zł towarzystwo wypłaciło przy jej likwidacji jedynie 2,5 tys. zł.

W praktyce uchwały Sądu potwierdzają, że roszczenia klientów związane z rozwiązaniem umowy przed 9 lipca 2018 r. i poniesionymi w związku z tym z wysokimi opłatami likwidacyjnymi przedawniają się po 10 latach.

Niestety do roszczeń osób, które dopiero teraz rozwiążą taką umowę i poniosą wysoką opłatę likwidacyjną, mają zastosowanie już nowe przepisy mówiące o 6 letnim okresie przedawnienia – wyjaśnia Cezary Orłowski, z biura Rzecznika Finansowego.

Kiedy ubezpieczenie jest ubezpieczeniem?

Dla niezadowolonych z tego typu umowy ważne jest też, że Sąd podkreślił też, że choć umowa ubezpieczenia na życie z UFK została uregulowania w ustawach ubezpieczeniowych, co stanowi o jej legalności, to nie przesądza o jej jurydycznym charakterze w rozumieniu przepisów Kodeksu cywilnego. Jednocześnie przyjął, że umowa ubezpieczenia z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (UFK) ma charakter mieszany, czyli ubezpieczeniowo-inwestycyjny, przywołując wyrok SN z 18 grudnia 2013 r. (I CSK 149/13).

To bardzo ważne, bo – jak zauważył Sąd w uzasadnieniu ustnym – kolejne rozstrzygnięcia SN w tej materii nie były już tak jednoznaczne – mówi Cezary Orłowski, z biura Rzecznika Finansowego.

Sąd odniósł się także do wyroku z dnia 22 listopada 2017 r. w sprawie IV CSK 61/17, gdyż jego treść była podstawą argumentacji obu stron sporu, które wyciągały z niego zupełnie odmienne wnioski.

W tym przypadku SN zauważył, że w tej sprawie Sąd nie rozstrzygał kwestii charakteru umowy, ani „na ostrzu noża” nie była kwestia przedawnienia – wyjaśnia Cezary Orłowski.

Jego zdaniem pozytywne jest, że SN przyjrzał się i przeanalizował dogłębnie charakter prawny umowy ubezpieczenia na życie z UFK, co było intencją istotnego poglądu Rzecznika Finansowego.

Dotychczas bowiem kwestią zasadniczą w rozważaniach SN było zagadnienie opłat likwidacyjnych i zarzut abuzywności. Można uznać, że SN podzielił również zapatrywanie RF, iż świadczenie wykupu nie jest świadczeniem głównym z umowy ubezpieczenia lecz świadczeniem o innym charakterze wynikającym ze zdarzenia nie będącego ubezpieczeniowym – komentuje Cezary Orłowski.

II Raport Rzecznika Finansowego – Ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym

Mam polisę inwestycyjną i nie wiem co z nią zrobić – takie pytania trafiają do Rzecznika Finansowego. Podpowiedzią jest II Raport nt. umów ubezpieczeń na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. To praktyczne kompendium zbierające dotychczasowe doświadczenia i orzecznictwo sądowe dotyczące sporów klientów z instytucjami finansowymi.

Pełna treść Raportu Rzecznika

– Nasz pierwszy Raport został opublikowany w grudniu 2012 r. Przyczynił się do zainteresowania problemami posiadaczy tego typu ubezpieczeń szerokiego grona osób, w tym prawodawców i instytucje nadzorcze. Efekty widzimy dziś. Mamy nowelizację ustawy o działalności ubezpieczeniowej czy serię porozumień towarzystw ubezpieczeniowych z UOKIK. Niestety wciąż wielu klientów musi dochodzić swoich praw przed sądami – mówi Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy.

O tym, że problem nadal istnieje świadczą też skargi trafiające do Rzecznika Finansowego. Na przykład w 2010 było ich tylko 103. Od ogłoszenia pierwszego Raportu, w latach 2013-2015, klienci skarżyli się łącznie ponad 3700 razy! To oznacza, że klienci są coraz bardziej świadomi swoich praw. Mało tego, nie obawiają się ich dochodzić nawet przed sądem.

Opłaty likwidacyjne najlepszym argumentem

Dlatego postanowiono przygotować II Raport podsumowujący te działania i – co najważniejsze – przedstawić analizę wyników dotychczasowych postępowań sądowych. Będzie on dużą pomocą dla konsumentów, stanowiąc swoistą mapę nawigacyjną wśród raf prawnych występujących w postępowaniu sądowym.

Zebraliśmy i przeanalizowaliśmy argumentację klientów oraz orzeczenia sądów. Dzięki temu wiemy, że sukces przynosi przede wszystkim powołanie się na tzw. abuzywność postanowień umownych. Sądy przychylają się do stanowiska, że pobieranie rażąco wysokich opłat likwidacyjnych jest bezprawne – mówi Cezary Orłowski, ekspert w Biurze Rzecznika Finansowego, jeden ze współautorów Raportu.

Dlatego też, to najczęstsza i najbardziej skuteczna argumentacja przytaczana w pozwach przez klientów. Przemawiają za nią orzeczenia Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumenta oraz dobrowolne obniżenie opłat dla niektórych rodzajów polis z UFK, uzgodnione przez ubezpieczycieli z Prezesem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta.

Pogląd Rzecznika Finansowego naprawdę istotny

Wpływ na korzystne dla klientów decyzje sądów ma też argumentacja dostarczana przez Rzecznika Finansowego w ramach tzw. istotnego poglądu w sprawie. To instrument po który sięgają konsumenci lub ich pełnomocnicy, a ostatnio również sądy.

– W 2015 r. przedstawiliśmy ponad 100 istotnych dla sprawy poglądów w postępowaniach sądowych dotyczących umów ubezpieczenia na życie z UFK. Dotyczyły one zarówno postępowań indywidualnych jak i pozwów zbiorowych. Analizując zakończone sprawy odnotowaliśmy do tej pory tylko jeden przypadek oddalenia powództwa w sprawie, w której wydawaliśmy istotny pogląd. W ponad 80% spraw sąd stanął zdecydowanie po stronie klienta – mówi Aleksander Daszewski, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego.

Polska nie jest ewenementem

Korzystne dla klientów wyroki sądów dotyczące różnych nieprawidłowości związanych z ubezpieczeniami inwestycyjnymi są zgodne z trendem dominującym w Europie.

– Na przykład niemiecki Federalny Trybunał Sprawiedliwości zakazał stosowania postanowień zgodnie z którymi przy wypowiedzeniu umowy ubezpieczenia w pierwszych dwóch latach trwania umowy, towarzystwo nie zwracało klientowi żadnych pieniędzy – podaje Mateusz Kościelniak, ekspert w Biurze Rzecznika Finansowego.

Polisa inwestycyjna nie dla każdego

Dążąc do jak najlepszego zabezpieczenia interesów klientów, Rzecznik Finansowy będzie postulował powrót do prac nad regulacjami ustawowymi dotyczącymi inwestycyjnych umów ubezpieczenia oraz ubezpieczeń grupowych.

Zdaniem Rzecznika Finansowego umowy ubezpieczeń inwestycyjnych w obecnym kształcie nie powinny być adresowane do masowego odbiorcy. Taka opinia wynika ze znacznego skomplikowania tych umów i dużą skalę generowanych przez nie problemów.

– Naszym zdaniem adresatami ubezpieczeń z UFK powinny być co najwyżej osoby dysponujące wiedzą z zakresu działania rynków finansowych – podsumowuje Aleksandra Wiktorow.

Jak Rzecznik Finansowy pomaga w sprawach związanych z ubezpieczeniami z UFK?

  • Konsultacje w trakcie dyżurów telefonicznych (od poniedziałku do piątku, w godzinach 8.00-18.00, pod nr telefonu 22 333 73 28)
  • Odpowiedzi na pytania mailowe (adres: porady@rf.gov.pl)
  • Interwencje po wniesieniu skargi (po odrzuceniu reklamacji przez ubezpieczyciela)
  • Przeprowadzenie próby ugodowej w ramach pozasądowego rozwiązywania sporów (obligatoryjne dla towarzystwa, koszt dla klienta 50 zł)
  • Wydanie tzw. istotnego poglądu w sprawie w postępowaniu sądowym (na wniosek sądu lub klienta)

Prośby o interwencję, przeprowadzenie postępowania ugodowego czy wydanie istotnego podglądu w sprawie należy przesyłać na adres siedziby Rzecznika Finansowego Aleje Jerozolimskie 87, 02-001, Warszawa. Więcej szczegółów na www.rf.gov.pl