Jak działamy w związku z COVID-19?

W związku z ogłoszeniem od dnia 14 marca 2020 r. stanu zagrożenia epidemiologicznego Rzecznik Finansowy informuje o zasadach działania Biura w tym okresie.   

Rzecznik Finansowy dokłada wszelkich starań, aby wykonywać zadania w jak najszerszym zakresie przy uwzględnieniu bezpieczeństwa interesantów i pracowników. W związku z tym działania pracowników biura będą ograniczone do zadań niewymagających bezpośredniej obsługi interesantów. 

Dlatego uprzejmie prosimy o kontakt z Biurem Rzecznika Finansowego za pośrednictwem: 

  • poczty elektronicznej: biuro@rf.gov.pl 
  • skrzynki ePUAP/RzecznikFinansowy/SkrytkaESP  
  • poczty tradycyjnej 

Wszystkie niezbędne informacje kontaktowe znajdują się na stronie Rzecznika w zakładce “Kontakt”

Utrzymujemy telefoniczne dyżury eksperckie, jednak w skróconym wymiarze czasu w godzinach 12:00-16:00 (numery telefonów pod poniższym linkiem). Z tego względu czas oczekiwania na połączenie może znacznie się wydłużyć. Jednocześnie przypominamy, że zapytania do ekspertów można też kierować droga e-mailową na adres: porady@rf.gov.pl 

Informacji dotyczących statusu wniosku skierowanego do Rzecznika Finansowego udzielamy telefonicznie w godzinach 10:00-14:00 pod numerami telefonów: 22 333-73-26 lub 22 333-73-27.

 Ze względu na zmniejszenie obsady w siedzibie biura i przejście pracowników Biura Rzecznika Finansowego na pracę zdalną czas wykonania niektórych zadań może ulec wydłużeniu. 

Biuro Rzecznika Finansowego będzie zamknięte dla interesantów.  

Powyższe ustalenia obowiązują do odwołania. 

Podstawa prawna: § 8 ust. 2 rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 13 marca 2020 r. w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu zagrożenia epidemicznego (Dz.U. 2020 poz. 433). 

16 marca 2020 r.

Wygórowane opłaty bankowe pod lupą Rzecznika Finansowego

Klienci skarżą się do Rzecznika Finansowego na rażąco wysokie opłaty pobierane przez banki. Za dostarczenie historii spłaty czy potwierdzenie spłaty kredytu, bankowcy żądają nawet kilkuset złotych. Rzecznik zawiadomił prezesa UOKIK o takiej praktyce stosowanej przez dwa podmioty. Apeluje do osób, które zostały obciążone takimi opłatami o składanie reklamacji do banków. Jeśli nie zostaną one uznane, można złożyć wniosek o interwencję Rzecznika Finansowego.

Banki zbyt dowolnie ustalają wysokość opłat z tego tytułu w taryfach opłat i prowizji, które stanowią załącznik do umowy kredytowej – uważa Rzecznik Finansowy. Zwrócił uwagę na obecnie szczególnie często pobierane przez klientów dokumenty: historii spłaty czy potwierdzenia spłaty kredytu. Potrzebują ich osoby, które mają tzw. kredyt „walutowy” i przygotowują się do wytoczenia powództwa przed sądem.

Opłaty za takie dokumenty wynoszą w niektórych przypadkach nawet kilkaset złotych.  W sprawach zarejestrowanych w biurze Rzecznika Finansowego banki pobrały odpowiednio 300 zł i 520 zł za jedno zaświadczenie. Te przypadki są przedmiotem zawiadomienia skierowanego do prezesa UOKIK. Ale docierają do mnie informacje, że czasem te koszty sięgają nawet 1000 zł – mówi Katarzyna Szwedo-Mackiewicz, z-ca dyrektora Wydziału Bankowo-Kapitałowego w biurze Rzecznika Finansowego.

Opłata nieadekwatna do nakładów pracy

W ocenie Rzecznika sporządzenie i wydanie zaświadczenia za historię spłaty kredytu to standardowa czynność materialno-techniczna związana z obsługą kredytu. Każdy profesjonalny bank ma zautomatyzowany system rozliczeniowo-księgowy. Oznacza to, że wszelkie aktywności związane ze spłatą kredytu są automatycznie zapisywane i księgowane w systemie. W konsekwencji sporządzenie dokumentu przedstawiającego historię spłaty kredytu w wielu przypadkach sprowadza się zatem do jego „wygenerowania” jej z powszechnie używanych w bankach systemów i ewentualnego skompletowania.

Opłaty z tego tytułu na poziomie kilkuset złotych mogłyby być zasadne w przeszłości, gdy banki miały tylko papierowe dokumenty i musiały angażować pracownika zaopatrzonego w kalkulator – uważa Paulina Krakowska, z biura Rzecznika Finansowego.

Zbyt duża swoboda bankowców

Zwraca uwagę, że źródłem problemu, jest przewaga banków ustalających wysokość opłat w oderwaniu od rzeczywistych kosztów za świadczone usługi. Banki zbyt swobodnie traktują uprawnienie do pobierania opłat za wykonywane czynności, przewidziane w art. 110 Prawa bankowego.

Wydaje się, że intencją ustawodawcy było danie bankom uprawnień do naliczenia opłaty będącej ekwiwalentem świadczonych usług. Tymczasem wysokość tych opłat jest na tyle wygórowana, że może służyć generowaniu dodatkowego zysku banku, nawet uwzględniając poniesione w przeszłości wydatki na automatyzację procesów. Nie ulega wątpliwości, że w niektórych wypadkach może też zniechęcać do „weryfikacji” stosunku zobowiązaniowego przez konsumenta – uważa Paulina Krakowska.

Nieuzasadniona bariera

Rzecznik dostrzega, że takie postępowanie banków może być rozpatrywane nie tylko w kontekście naruszenia zasady ekwiwalentności świadczeń, czyli proporcji wysokości opłat do kosztu czynności. Można też uznać, że banki naruszają prawny obowiązek współdziałania banku jako wierzyciela przy wykonaniu zobowiązania.

Tak wysokie opłaty pobierane z tego tytułu mogą bowiem stanowić barierę dla kredytobiorców w dochodzeniu swoich praw i ochronie interesów. Barierę tę można rozpatrywać bezpośrednio: jest to wysoka „cena” dla kredytobiorcy za proste potwierdzanie swojej sytuacji finansowej przed różnymi podmiotami. Pośrednio jest to też finansowa bariera w sporze z samym kredytodawcą np. w zakresie udzielonego kredytu. Aktualnie „frankowicze” chętniej dochodzą swoich roszczeń przed sądem z uwagi na orzecznictwo usuwające wiele wątpliwości na korzyść konsumenta – mówi Paulina Krakowska.

Ze skargą na wysokie opłaty

Ze spraw zarejestrowanych w biurze Rzecznika Finansowego wynika, że w ostatnim czasie opłaty za zaświadczenia dotyczące historii spłaty kredytu są podwyższane. Warto więc zwrócić uwagę na tą pozycję w przypadku otrzymania informacji o aktualizacji tabeli opłat i prowizji.

Jeśli zaistnieje konieczność uzyskania takiego zaświadczenia, to warto, w przypadku  obciążenia za jego wydanie wysokimi kosztami, wnieść reklamację do banku przytaczając powyższe argumenty. Jeśli zostanie ona odrzucona, można złożyć wniosek o interwencję Rzecznika Finansowego. Postaramy się pomóc w indywidualnej sprawie, a jeśli to się nie uda być może podjęte zostaną inne działania, w tym być może i systemowe – zapowiada Katarzyna Szwedo-Mackiewicz.

Doradczy Komitet Naukowy przy Rzeczniku Finansowy w szerszym składzie

Rzecznik Finansowy powołał nowych członków Doradczego Komitetu Naukowego. Niemal połowa składu  to reprezentanci zagranicznych ośrodków akademickich. Priorytetowym zadaniem będzie analiza możliwych scenariuszy rozwoju sporów dotyczących tzw. kredytów „walutowych” w oparciu o doświadczenia z innych krajów. 

Skład Doradczego Komitetu Naukowego

Serdecznie dziękuję za współpracę prof. Stanisławowi Owsiakowi, przewodniczącemu DKN w poprzedniej kadencji i pozostałym naukowcom, którzy brali udział w pracach Komitetu. Uważam, że Raport w którym przeanalizowano stan badań nad ochroną konsumentów usług finansowych oraz Raport dotyczący nieprawidłowości na rynku finansowym, są dobrą podstawą do dalszych prac – mówi prof. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Przewodniczącą nowego składu DKN została prof. dr hab. Grażyna Borys z Uniwersytetu w Zielonej Górze. Obecnie w skład Komitetu wchodzą 34 osoby, z czego około połowa jest przedstawicielami zagranicznych ośrodków naukowych.

Zdecydowałem o niemal dwukrotnym zwiększeniu składu osobowego Komitetu oraz dołączeniu mocnej reprezentacji naukowców z zagranicy, żeby zdynamizować i poszerzyć zakres działań tego gremium – mówi prof. Mariusz Jerzy Golecki.

Zapowiada, że DKN ma kontynuować przygotowywanie kompleksowych Raportów. Równocześnie w mniejszych zespołach problemowych mają być opracowywane krótsze analizy poświęcone bieżącym problemom.

W pierwszym rzędzie chciałbym skorzystać z wiedzy kolegów z krajów w których istniał lub istnieje problem związany z tzw. kredytami „walutowymi”. W trakcie pierwszego spotkania ustaliliśmy, że jeden z zespołów problemowych zajmie się właśnie tą kwestią. Efektem prac będzie nakreślenie możliwych scenariuszy rozwoju sytuacji w tym obszarze – zapowiada Rzecznik Finansowy.

Rzecznik oczekuje też wsparcia naukowców w zakresie analiz dotyczących zastosowania nowoczesnych technologii w usługach finansowych.

Z punktu widzenia ochrony konsumentów dużym wyzwaniem jest funkcjonowanie transgranicznych usług finansowych o zasięgu globalnym. Z jednej strony nie możemy zamykać dostępu do nich naszym obywatelom, ale z drugiej powstaje pytanie jak ich ochronić przed nadużyciami. To jest kwestia, która wymaga poważnych analiz i liczę, że zaproszeni do DKN naukowcy będą mieli istotny wkład w kształtowaniu naszego podejścia do tej kwestii – mówi prof. Golecki.

Coraz więcej istotnych poglądów w sporach „frankowiczów” z bankami

Rzecznik Finansowy wydał 1664 istotne poglądy w sporach sądowych dotyczących kredytów „frankowych”. Zapowiada, że jest przygotowany na wzrost liczby wniosków o istotny pogląd w 2020 r., zarówno od klientów banków, jak i z sądów. Będzie też częściej korzystał z uprawnienia przedstawienia sądowi swojej opinii z urzędu.

W 2020 r. weszliśmy dobrze przygotowani do przyjmowania kolejnych wniosków o przedstawienie istotnego poglądu na etapie postępowania sądowego w sporach dotyczących kredytów „frankowych”. Spodziewam się, że wzrośnie aktywność klientów banków i ich pełnomocników po dotychczasowym okresie „zawieszenia” w oczekiwaniu na stanowisko TSUE w sprawie Państwa Dziubaków – mówi prof. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Jednocześnie zapowiada, że jego urząd jest gotowy na przyjęcie większej liczby wniosków o istotny pogląd również bezpośrednio z sądów. Ze statystyk wynika, że sądy coraz częściej pytają Rzecznika Finansowego o opinię w sporach związanych z rynkiem bankowo-kapitałowym. Na przykład w 2019 r. takich wniosków wpłynęło 84, podczas gdy w poprzednich latach odpowiednio 81, 52 i 8. Większość z nich dotyczy oczywiście sporów związanych z kredytami „frankowymi”.

Będziemy też częściej korzystali z uprawnienia do wydania istotnego poglądu z urzędu. W tym celu na bieżąco monitorujemy wokandy, szczególnie Sądu Najwyższego – mówi prof. Golecki.

W 2019 r. Rzecznik Finansowy wydał 755 istotnych poglądów, wobec 486 rok wcześniej. Pierwszy tego typu dokument Rzecznik wydał w 2016 r., który był pierwszym pełnym rokiem działalności tej instytucji. Łącznie w całym 2016 r. wydał 97 istotnych poglądów, a w 2017 r.  ponad trzy razy więcej, bo 326. Łącznie daje to 1664 istotne poglądy wydane w latach 2016-2019 w sporach sądowych dotyczących kredytów „frankowych”.

Łącznie w tym okresie trafiło do nas 1698 wniosków o przestawienie istotnego poglądu w tego typu sporach. W części przypadków poprosiliśmy o uzupełnienie niezbędnej dokumentacji, a część jest już w przygotowaniu – mówi Katarzyna Paulat, zastępca kierownika Zespołu Prawnego w biurze Rzecznika Finansowego, koordynująca prace związane z istotnymi poglądami.

Przypomina, że aby Rzecznik mógł wydać istotny pogląd niezbędna jest kopia akt sądowych sprawy, w szczególności pozew, odpowiedź na pozew, kwestionowana umowa wraz z aneksami oraz regulaminem. Szczegółowe instrukcje jak złożyć wniosek o istotny pogląd oraz przykładowe tego typu stanowiska można znaleźć na stronie Rzecznika Finansowego.

Rzecznik Finansowy ostrzega przed „inwestycjami w roszczenia bankowe”

„W Internecie znalazłem reklamę firmy oferującej duże zyski z inwestycji w roszczenia bankowe. Powinienem się na nią zdecydować?” – takie zapytanie trafiło do ekspertów Rzecznika Finansowego. Po analizie stron internetowych, Rzecznik będzie oczekiwał dodatkowych wyjaśnień od podmiotu kuszącego „inwestorów”. Rozważa też podjęcie innych działań, włączenie z poinformowaniem prokuratury i Komisji Nadzoru Finansowego.

W ostatnim czasie zaczęły pojawiać się strony internetowe, obiecujące 60% czy nawet 140% zwrotu z „inwestycji w roszczenia bankowe”.

Zawsze gdy widzimy obietnicę takich zysków, należy zachować ostrożność przed skorzystaniem z oferty. Nam po analizie informacji zawartych na tych stronach nasunęło się wiele pytań, na które nie znajdujemy na dziś odpowiedzi – mówi prof. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Dlatego Rzecznik Finansowy zdecydował o skierowaniu pisma do podmiotu prowadzącego strony internetowe promujące ten rodzaj inwestycji. Będzie oczekiwał dodatkowych wyjaśnień nt. podstaw prawnych przedstawiania takiej oferty przez ten podmiot i samego mechanizmu „inwestycji”, w szczególności w zakresie deklarowanego „zabezpieczenia  inwestycji”. Będzie też żądał uzupełnienia informacji na stronie.

Mamy wątpliwości czy ten podmiot może w ogóle oferować tego typu „produkty inwestycyjne”. Jeśli uzyskane informacje potwierdzą te przypuszczenia, to rozważymy poinformowanie prokuratury i Komisji Nadzoru Finansowego o pojawieniu się takich ofert. – mówi Izabela Dąbrowska-Antoniak, dyrektor Wydziału Klienta Rynku Bankowo-Kapitałowego w biurze Rzecznika Finansowego.

Skąd mają się brać zyski z takiej inwestycji? Jak wynika z wypowiedzi medialnych przedstawicieli podmiotu prawdopodobnie – w uproszczeniu – w jednym przypadku transakcja ma polegać na zakupie wierzytelności opartej na żądaniu zwrotu prowizji i innych opłat z tytułu wcześniejszej spłaty kredytu konsumenckiego (art. 49 ustawy o kredycie konsumenckim). W drugim, z powierzonych środków mają być finansowane koszty obsługi prawnej i koszty sądowe sprawy dotyczącej umowy „frankowej”, a inwestor ma otrzymać część zasądzonej przez sąd kwoty, oczywiście w przypadku wygranej.

– W oparciu o informacje na stronach trudno jednoznacznie stwierdzić naruszenie prawa, bo na przykład oferowanie zakupu roszczeń wobec banków nie jest zakazane. Jednak zalecałbym daleko posuniętą ostrożność przy korzystaniu z takiej oferty. W oparciu o zamieszczone na stronach treści potencjalny inwestor może nie być w stanie określić charakteru oraz sposobu działania proponowanego „produktu inwestycyjnego” – mówi Krzysztof Witkowski, specjalista w Biurze Rzecznika Finansowego.

Zwraca uwagę, że brak jest na przykład informacji pozwalających na ocenę skuteczności prawnej i ekonomicznej deklarowanego na stronach „zabezpieczenia praw inwestora” czy „zabezpieczenia inwestycji”, co może wprowadzać w błąd.  Tymczasem opis na stronach ogranicza się np. wyłącznie do informacji o możliwości odzyskania części prowizji i innych opłat pobranych przy udzieleniu kredytu w razie jego wcześniejszej spłaty. Dlatego kluczowe będzie wyjaśnienie jakie dokumenty i jakie informacje otrzymują osoby, które zdecydują się przekazać swoje dane kontaktowe na stronie.

Eksperci Rzecznika Finansowego zwracają też uwagę na drugą stronę medalu. Jeśli ktoś oferuje stopę zwrotu z „inwestycji” w roszczenia na tak wysokim poziomie, to może oznaczać, że są osoby skłonne sprzedać je za bardzo niskie kwoty.

– To zaskakujące szczególnie w odniesieniu do roszczeń związanych z rozliczeniem przedterminowo spłaconych kredytów konsumenckich. Obserwujemy, że na dziś w wielu wypadkach wystarczy samodzielne złożenie reklamacji do banku. Nie musimy podawać dokładnej kwoty naszego żądania – bank powinien wyliczyć ją samodzielnie. Nie trzeba angażować profesjonalnego pełnomocnika, a tym bardziej wchodzić w spór sądowy – mówi Krzysztof Witkowski. 

Przypomina, że sytuacja kredytobiorców diametralnie zmieniła się po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 11 września 2019 r., zwanego w mediach „małym TSUE”. TSUE rozwiał w nim wszelkie istniejące wątpliwości interpretacyjne dotyczące art. 16 ust. 1 dyrektywy w sprawie umów o kredyt konsumencki oraz art. 49 ustawy o kredycie konsumenckim. Obydwa przepisy mówią o konieczności zwrotu przez kredytodawcę stosownej części wszelkich kosztów kredytu, w tym opłat i prowizji, w przypadku wcześniejszej spłaty całości tego kredytu. Zdaniem sędziów zwrot nie zależy od tego, czy te koszty są rozłożone w czasie, czy jednorazowe i powinien być on zrealizowany proporcjonalnie do pozostałego okresu kredytowania. To stanowisko zgodne z tym, które Rzecznik Finansowy wspólnie z prezesem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów prezentował już w 2016 r. Warto podkreślić, że również orzecznictwo w sporach dotyczących kredytów „frankowych” jest coraz bardziej korzystne dla posiadaczy tego typu umów.

Istotny pogląd Rzecznika Finansowego w przełomowej sprawie „frankowiczów”

W dniu 23 grudnia 2019 r. Rzecznik Finansowy z urzędu przedstawił tzw. istotny pogląd w sprawie z powództwa Państwa Justyny i Kamila Dziubaków przeciwko Raiffeisen Bank International AG.

Przykładowy istotny pogląd dotyczący nieważności umowy

Rzecznik Finansowy w wydanym oświadczeniu zajął stanowisko, że po unieważnieniu przez sąd umowy kredytu z uwagi na brak możliwości jej wykonywania po usunięciu z jej treści niedozwolonych postanowień umownych lub stwierdzeniu przez sąd nieważności umowy w oparciu o przepis art. 58 § 1 kodeksu cywilnego w zw. z art. 69 prawa bankowego żądanie przez bank „wynagrodzenia za korzystanie z kapitału”, jak również odsetek za opóźnienie liczonych od dnia następnego po dniu przekazania kwoty kredytu lub nieruchomości na zasadzie surogacji, jest nie tylko sprzeczne celami Dyrektywy 93/13 i udzielonej konsumentowi na jej podstawie ochronie ale również nie znajduje oparcia w przepisach prawa krajowego w szczególności w art. 410 w zw. z art. 405 i 406 kodeksu cywilnego.

Skutkiem ewentualnego uwzględnienia takiego żądania byłoby wytworzenie sytuacji prawnej i ekonomicznej, w której przedsiębiorca stosujący niedozwolone postanowienia umowne nie tylko nie odniósłby negatywnych skutków związanych z ich stosowaniem, ale uzyskałby nawet większą korzyść niż z wykonania umowy zawierającej postanowienia niedozwolone.

W ocenie Rzecznika Finansowego również w przypadku unieważnienia przez sąd umowy kredytu z uwagi na brak możliwości jej wykonywania po usunięciu z jej treści niedozwolonych postanowień umownych lub stwierdzenia przez sąd nieważności umowy w oparciu o przepis art. 58 § 1 kodeksu cywilnego w zw. z art. 69 prawa bankowego strony będą zobowiązane do wzajemnego rozliczenia przekazanych w ramach nieważnej umowy świadczeń w oparciu o przepis art. 410 kodeksu cywilnego. Bank będzie mógł zatem dochodzić zwrotu od kredytobiorców sumy pieniężnej odpowiadającej wartości wypłaconej z tytułu umowy kredytu kwoty kapitału, a kredytobiorcy będą mogli dochodzić m.in. zwrotu sumy pieniężnej odpowiadającej sumie wpłaconych przez pozwanych kwot.

Rzecznik Finansowy uważa także, że nie jest możliwe zastosowanie przez sąd przepisu art. 358 § 2 kodeksu cywilnego jako przepisu dyspozytywnego w celu uniknięcia unieważnienia umowy kredytu poprzez jej uzupełnienie po usunięciu postanowień niedozwolonych.

Rzecznik Finansowy walczy o prawa rodzin osób najciężej poszkodowanych

Rzecznik Finansowy złożył wniosek o uchwałę Sądu Najwyższego w związku z dostrzeżoną rozbieżnością w orzecznictwie. Dotyczy ona prawa do zadośćuczynienia dla bliskich osób żyjących, ale ciężko poszkodowanych np. w wypadkach komunikacyjnych czy na skutek błędu medycznego . Zdaniem Rzecznika takie prawo powinno im przysługiwać.

Treść wniosku Rzecznika Finansowego do Sądu Najwyższego

Wystąpienie Rzecznika Finansowego to reakcja na uchwałę Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN z 22 października 2019 r. (sygn. akt I NSNZP 2/19). Zajęła ona zupełnie przeciwstawne stanowisko do przedstawionego kilka miesięcy temu przez Izbę Cywilną SN. 27 marca 2018 r. podjęła ona uchwałę z wniosku Rzecznika Finansowego (III CZP 36/17) oraz w dwóch innych sprawach dotyczących tego samego problemu (III CZP 69/17 i III CZP 60/17).  Konstatacja wszystkich trzech uchwał była jasna: Sąd może przyznać zadośćuczynienie za krzywdę osobom najbliższym poszkodowanego, który na skutek czynu niedozwolonego doznał ciężkiego i trwałego uszczerbku na zdrowiu. Może być ono wypłacane np. z polisy OC komunikacyjnego jeśli poszkodowany ucierpiał w wypadku samochodowym. Takie same zasady mogą być też zastosowane w odniesieniu do bliskich osób poszkodowanych w wyniku błędów medycznych np. tych popełnionych przy porodzie.

 Potrzebna zasada prawna

Stanowisko Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych było zaskakujące, bo problem wydawał się już bezdyskusyjnie rozstrzygnięty. Dlatego we wniosku zaproponowałem rozważenie skierowania sprawy do rozpatrzenia przez pełen skład SN, skład połączonych Izb lub skład całej izby. Chodzi o to, żeby taka uchwała uzyskała moc zasady prawnej – mówi Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Byłoby to o tyle zasadne, że zajęte na takim poziomie stanowisko pozwoliłoby w przyszłości uniknąć sytuacji podobnych do zaistniałej obecnie. Usunęłoby to także niepewność po stronie obywateli, którzy będą dochodzić podobnych roszczeń w przyszłości.

Kwestia ta jest niezwykle istotna tym bardziej, że chodzi o grupę osób szczególnie doświadczonych przez los. Nie mają one sił i środków na sądową walkę z ubezpieczycielem. W głównej mierze chodzi tu o przypadki obejmujące tzw. stany terminalne czy wegetatywne, czyli takie w których poszkodowany żyje, ale nie ma z nim żadnego kontaktu lub kontakt ten jest mocno ograniczony, a leczenie nie rokuje znaczącej poprawy – wyjaśnia Mariusz Jerzy Golecki.

Zadośćuczynienie dla dzieci, rodziców i innych bliskich

Przypomina, że w poprzednim wniosku Rzecznika Finansowego można było znaleźć opisy przykładowych stanów faktycznych, w których znalazł się poszkodowany i jego rodzina. Przywołany był np. wyrok zasądzający po 80 tys. zł zadośćuczynienia dla dwójki małoletnich dzieci. Ich ojciec uległ poważnemu wypadkowi drogowemu. Obecnie jest niezdolny do samodzielnej egzystencji, nie może więc uczestniczyć w ich wychowaniu. To zdaniem sądu uzasadniało wypłatę zadośćuczynienia, ze względu na naruszenie dobra osobistego w postaci więzi emocjonalnej łączącej osoby bliskie. W bardzo podobnej sytuacji inny sąd całkowicie oddalił powództwo żony i dwójki dzieci. W innym przypadku sąd nie przyznał zadośćuczynienia matce, której dziecko w piątym tygodniu życia uczestniczyło w wypadku drogowym. Skutkiem był połowiczny niedowład, poważne zaburzenia psychoruchowe i padaczka pourazowa. Zadośćuczynienia sąd odmówił też rodzinie poszkodowanego na skutek błędy medycznego. Co ważne w tej sprawie sąd stwierdził naruszenie przez pozwany szpital standardów diagnostyki i leczenia w związku z doznanym przez pacjent udarem mózgu. W efekcie poszkodowany nie mówi, nie chodzi i jest całkowicie niezdolny do samodzielnej egzystencji.

Zdaniem Rzecznika Finansowego takie sytuacje stanowią bezspornie przykład naruszenia dóbr osobistych osób bliskich, co niewątpliwie zasługuje na zadośćuczynienie pieniężne.

Potrzebne szybkie rozstrzygnięcie

Liczę na to, że kolejna uchwała jednoznacznie potwierdzi uprawnienia rodzin poszkodowanych. Wiele argumentów i korzystnych dla osób najbliższych ofiar wypadków czy też błędów w sztuce medycznej znaleźliśmy w polskim orzecznictwie. Dodatkowo sięgnęliśmy też do dorobku sądów hiszpańskich i włoskich. Tamte społeczeństwa są pod wieloma względami podobne do społeczeństwa polskiego. W szczególności podobne jest postrzeganie znaczenia rodziny i relacji między jej członkami. Z analizy wynika, że w tamtych krajach jest utrwalony pogląd o dopuszczalności tego typu roszczeń bliskich osób najciężej poszkodowanych w wypadkach. Mam nadzieję, że podobnie będzie również w Polsce – mówi Mariusz Jerzy Golecki.

Rozstrzygnięcie wątpliwości jest potrzebne jak najszybciej. Eksperci Rzecznika obawiają się, że po październikowej uchwale zakłady ubezpieczeń przestaną zawierać ugody pozasądowe i sądowe. Będą próbowały wykorzystać zawartą z niej argumentację w postępowaniu procesowym, łącznie z wykorzystaniem skargi kasacyjnej czy skargi nadzwyczajnej. Oznaczałoby to obciążenie sądów sprawami, które przy ujednoliconym orzecznictwie kończyły się polubownie.

Rozstrzygnięcie tej kwestii przez Sąd Najwyższy usunie niepewność prawną, stanowiącą ryzyko da podmiotów rynku finansowego, w szczególności tych, które takie roszczenia zaczęły realizować po uchwałach z marca 2018 r. – podkreśla Mariusz Golecki.

Wniosek o uchwałę – ważna kompetencja Rzecznika Finansowego

Zapytanie do Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie rozbieżności to jedno z uprawnień Rzecznika Finansowego o najsilniejszym wpływie na praktykę podmiotów rynku finansowego. Uchwała Sądu Najwyższego prowadzi do ujednolicenia linii orzeczniczej sądów powszechnych na długie lata. Od 2003 Sąd Najwyższy 21 razy podejmował uchwały na wniosek Rzecznika Finansowego, z czego aż 20 razy podzielił zapatrywanie Rzecznika na rozstrzyganą sprawę. Powyższe zapytanie jest już 23 w historii działalności Rzecznika.

Pierwsza skarga nadzwyczajna Rzecznika Finansowego

Rzecznik Finansowy wniósł pierwszą skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Dotyczy ona sprawy w której powódka przez błąd sądu straciła szansę na wygraną w procesie dotyczącym polisy inwestycyjnej. To modelowy przykład w jakich sytuacjach taka skarga może być zastosowana.

Skarga dotyczy prawomocnego postanowienia Sądu Okręgowego w Warszawie o odrzuceniu apelacji jako wniesionej po terminie – mówi Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Przedmiotem postępowania był spór z umowy ubezpieczenia na życie powiązanej z UFK. Dotyczył on zwrotu tzw. opłaty likwidacyjnej pobranej przez towarzystwo w związku z przedterminowym rozwiązaniem umowy przez klientkę. Roszczenie dotyczyło uznania za niedozwolone postanowienia wprowadzającego tzw. opłatę likwidacyjną w przypadku wcześniejszego rozwiązania umowy. Na skutek jej naliczenia straciła niemal 6,5 tys. zł i zwrotu tej kwoty domagała się od ubezpieczyciela. Warto podkreślić, że w sporach sądowych dotyczących tej kwestii w których Rzecznik Finansowy wydał tzw. istotny pogląd, ponad 90% spraw zostało rozstrzygniętych na korzyść klienta. Miała więc bardzo duże szanse na wygraną.

Wyroki sądów

Jednak sąd I instancji oddalił roszczenie przyjmując, że w tym wypadku należy zastosować trzyletni okres przedawnienia. Powódka również w tym zakresie miała duże szanse na wygraną w II instancji. W tym czasie sądy  często uznawały, że w tego typu sprawach ma zastosowanie dłuższy, bo 10 letni okres przedawnienia. Taki pogląd prezentował też Rzecznik Finansowy w swoich istotnych poglądach. Ostatecznie taką opinię podzielił też Sąd Najwyższy podejmując 10 sierpnia 2018 r. trzy jednobrzmiące uchwały.

Niestety sąd II instancji, podczas wstępnej kontroli apelacji ustalił, że pełnomocnik powoda złożył wniosek o doręczenie wyroku z uzasadnieniem osobiście na biurze podawczym po upływie wymaganego terminu. Co za tym idzie apelacja wniesiona po doręczeniu uzasadnienia wyroku była spóźniona i z tych względów apelacja – zdaniem sądu – powinna zostać odrzucona.

Pełnomocnik bez winy

Pełnomocnik powódki składając do Rzecznika Finansowego wniosek o skargę nadzwyczajną przedstawił szereg dowodów potwierdzających zachowanie terminów czynności procesowych.

– W mojej ocenie, w konsekwencji orzeczenie o odrzuceniu apelacji obarczone jest wadami kwalifikowanymi uzasadniającymi wniesienie skargi nadzwyczajnej. Powódce została zamknięta droga do merytorycznej oceny apelacji, pomimo tego że pełnomocnik zachował terminy do dokonania wszystkich czynności procesowych czyli złożenia wniosku o doręczenie uzasadnienia wyroku, a następnie apelacji – uważa Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Dowodami są między innymi pocztowa książka nadawcza oraz wydruk ze strony internetowej Poczty Polskiej, służącej do śledzenia przesyłek. W tym drugim dowodzie jest w podana data nadania wniosku w placówce operatora pocztowego – 3 dni po ogłoszeniu wyroku oraz data doręczenia adresatowi – jeszcze przed upływem tygodniowego terminu do złożenia wniosku o doręczenie uzasadnienia.

Skąd pojawił się więc problem? Wszystko wskazuje, że w sądzie zginęła koperta, w której przesłano wniosek. Przyjęto więc, że pełnomocnik pismo złożył osobiście i po upływie terminu. Ten z kolei przestawił dodatkowe dowody, że w tym czasie, w którym miał składać osobiście pismo był na rozprawie w innym mieście, znacznie oddalonym od Warszawy.

Powódka w niniejszej sprawie nie miała możliwości kwestionowania postanowienia o odrzuceniu apelacji w drodze zwykłych środków odwoławczych np. zażalenia, czy innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia. Mam nadzieję, że przez wniesienie skargi zostanie przywrócona możliwość merytorycznej oceny wyroku sądu I instancji w postępowaniu apelacyjnym – mówi Mariusz Jerzy Golecki.

Ważne!

Kiedy z wnioskiem o skargę nadzwyczajną do Rzecznika Finansowego?

Wnioski o złożenie skargi nadzwyczajnej przez Rzecznika Finansowego mogą dotyczyć orzeczeń kończących postępowanie w sprawie, które uprawomocniły się po 3 kwietnia 2018 r. Uprawnienie do skargi nadzwyczajnej w odniesieniu do spraw rozstrzygniętych przed tą datą ma tylko Prokurator Generalny i Rzecznik Praw Obywatelskich.

Warto podkreślić, że skarga nadzwyczajna w swoim zamyśle ma dotyczyć rzeczywiście wyjątkowych sytuacji. Musi wystąpić jedna z trzech przesłanek:

  • orzeczenie narusza zasady lub wolności i prawa człowieka i obywatela określone w Konstytucji;
  • orzeczenie w sposób rażący narusza prawo przez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie;
  • zachodzi oczywista sprzeczność istotnych ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego.

Dodatkowo wniesienie Skargi Nadzwyczajnej będzie również dopuszczalne wyłącznie wtedy, kiedy zaskarżonego orzeczenia nie będzie można zmienić bądź uchylić poprzez inne nadzwyczajne środki zaskarżenia. Co więcej Skarga Nadzwyczajna nie może być oparta na zarzutach, które były przedmiotem rozpoznania Skargi kasacyjnej bądź Kasacji przez Sąd Najwyższy. Dodatkowo od tego samego orzeczenia, w interesie tej samej strony Skarga Nadzwyczajna może być wniesiona tylko raz.

Żeby przygotować taką skargę niezbędne jest zgromadzenie możliwie pełnej dokumentacji dotyczącej dane sprawy. To znaczy trzeba opisać zastrzeżenia do orzeczenia, przedstawić pisma procesowe, orzeczenia sądów obydwu instancji i dowody. Dopiero na tej podstawie instytucja mająca takie uprawnienie może podjąć decyzję o wystąpieniu do Sądu Najwyższego. Idealnym rozwiązaniem byłoby przygotowanie takiego wniosku przez profesjonalnego pełnomocnika, który już zna sprawę i prowadził ją w poprzednich instancjach. On też najlepiej będzie wiedział jakie przesłanki do wystąpienia ze skargą nadzwyczajną występują w danej sprawie. Oczywiście nie jest to wymóg formalny. Jeśli kogoś nie stać na zaangażowanie pełnomocnika, prawnicy Rzecznika Finansowego wykonają taką analizę tylko na podstawie dostarczonej dokumentacji.

Sąd Najwyższy o zasadach zasady pokrywania kosztów usługi rzeczoznawcy

Sąd Najwyższy w pełni podzielił stanowisko Rzecznika Finansowego co do zasad pokrywania kosztów usługi rzeczoznawcy w razie sporu z ubezpieczycielem co do wysokości odszkodowania czy przebiegu zdarzenia. Uchwała uzupełnia lukę w ochronie praw osób poszkodowanych. Rzecznik Finansowy zapowiada wniosek o uzupełnienie wytycznych nadzorczych, jeśli ubezpieczyciele nie zmienią swoich procedur.

Wniosek Rzecznika Finansowego do Sądu Najwyższego

Uzasadnienie uchwały Sądu Najwyższego

Sąd Najwyższy opublikował uzasadnienie uchwały z dnia 2 września 2019 r. (III CZP 99/18), podjętej na wniosek Rzecznika Finansowego. Przypomnijmy, że Sąd Najwyższy w składzie 7 sędziów uznał prawo poszkodowanych oraz cesjonariuszy, do żądania pokrywania z OC komunikacyjnego kosztów opinii rzeczoznawcy. Zastrzegł przy tym, że muszą one okazać się niezbędne do efektywnego dochodzenia odszkodowania. W praktyce oznacza to, zastosowanie prostej zasady „kto się myli, ten płaci”. Z uzasadnienia wynika, że jeśli opinia rzeczoznawcy wykaże zaniżenie odszkodowania przez ubezpieczyciela, klient nie powinien mieć problemów z uzyskaniem zwrotu jej kosztów.

Uzupełniona luka w ochronie

Dzięki tej uchwale udało się nam uzupełnić kolejną lukę w systemie ochrony praw osób poszkodowanych. Do tej pory w razie sporu co do wysokości odszkodowania mogli oni liczyć na bezpłatne wsparcie prawników z biura Rzecznika Finansowego. Teraz łatwiej im będzie uzyskać również wsparcie rzeczoznawcy posiadającego odpowiednią wiedzę techniczną, a jej kosztami obciążyć ubezpieczyciela – mówi Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Wyjaśnia, że w razie sporu np. co do wysokości odszkodowania za rozbite auto prawnicy Rzecznika Finansowego informują o zasadach wynikających z przepisów prawa i ich prawidłowej wykładni. Na przykład wskazują jakiej klasy części należy zastosować zgodnie z prawem odszkodowawczym. Nie są jednak w stanie rozstrzygnąć kwestii wymagających wiedzy technicznej i samej wyceny. Na przykład, nie są w stanie ocenić czy uszkodzony zderzak lub inny element pojazdu trzeba wymienić czy wystarczy naprawić i jakie są z tym związane koszty. Żeby uzyskać takie informacje poszkodowani muszą zapłacić często kilkaset złotych za opinię rzeczoznawcy. Do tej pory zniechęcało to część poszkodowanych – szczególnie przy drobniejszych szkodach – do walki o swoje prawa. Ryzykowali bowiem, że nawet jeśli rzeczoznawca potwierdzi słuszność ich roszczeń, to ubezpieczyciel nie będzie chciał zwrócić kosztów ekspertyzy.

Liczę, że ubezpieczyciele zmienią swoje procedury likwidacji szkód i poszkodowani nie będą mieli problemów z odzyskaniem takich kwot od ubezpieczyciela, który popełnił błąd. Biorąc pod uwagę tą uchwałę, nieracjonalne będzie kierowanie takich spraw na drogę sądową. Choć niestety spodziewam się, że w najbliższym czasie, jeszcze część osób będzie na tą ścieżkę skazana. Oczywiście jesteśmy gotowi je wspierać tzw. istotnymi poglądami na etapie sporu sądowego – mówi Mariusz Jerzy Golecki.

Zapowiada, że jego eksperci będą uważnie monitorowali wpływające skargi pod tym kątem. Jeśli ich obserwacje potwierdzą ignorowanie przez rynek wytycznych płynących z uchwały, wystąpi do Komisji Nadzoru Finansowego o uzupełnienie wytycznych nadzorczych dotyczących likwidacji szkód o ten punkt.

Łatwiej o wsparcie eksperta

Z analizy uzasadnienia uchwały Sądu Najwyższego wynika, że sędziowie szeroko zdefiniowali zakres pomocy poszkodowanym w dochodzeniu roszczeń, których koszty będą zmuszeni pokrywać ubezpieczyciele zaniżający odszkodowania.

Uchwała mówi nie tylko o kosztach opinii związanych z wyceną samych kosztów naprawy, ale też na przykład rekonstrukcji zdarzenia – mówi Aleksander Daszewski, radca prawny w biurze Rzecznika Finansowego.

Zwraca uwagę, że omawiana uchwała oraz uprzednia uchwała SN z 13 marca 2012 r. (III CZP 75/11) wskazują, że ubezpieczyciele coraz częściej będą zmuszeni do pokrywania kosztów przedsądowych związanych z korzystaniem przez poszkodowanych ze wsparcia profesjonalistów. Może to być koszt porady profesjonalnego prawnika, prowadzenia przez niego postępowania reklamacyjnego czy wreszcie ekspertyzy rzeczoznawcy w zakresie uszkodzeń czy przebiegu zdarzenia oczywiście jeżeli posłużą one efektywnemu dochodzeniu odszkodowania. W ten sposób poszkodowany może uzyskać pełną wiedzę co do swoich praw i wartości przedmiotu sporu. Dzięki temu może podjąć świadomą decyzję co do dalszych kroków.

Ułatwia to poszkodowanemu prawidłowe sformułowanie roszczeń odszkodowawczych na etapie przedsądowym, co jest istotne np. przy postępowaniu polubownym. Jest to niezwykle istotne również w toku postępowania sądowego. Ustalenie przez poszkodowanego wysokości roszczenia, pozwala ustalić wartość przedmiotu sporu i wysokość opłaty, co jest warunkiem skuteczności powództwa – wyjaśnia Mateusz Kościelniak, z biura Rzecznika Finansowego.

Zdaniem ekspertów Rzecznika Finansowego zasady określone w uchwale w odniesieniu do szkód z OC komunikacyjnego, mogą być stosowane w innych sytuacjach. Na przykład w odniesieniu do np. prywatnych opinii lekarskich, mających na celu ustalenie stopnia uszczerbku na zdrowiu. Dodatkowo będzie je można odnosić również do szkód likwidowanych np. z ubezpieczenia OC rolników, czy innych polis odpowiedzialności cywilnej.

Takie stanowisko będziemy przedstawiać w ramach naszych postępowań interwencyjnych czy istotnych poglądach wydawanych na etapie postępowania sądowego – zapowiada Aleksander Daszewski.

Pomoc tylko dla laików

Sąd Najwyższy wyraźnie zaznaczył, że powyższe zasady pokrycia kosztów wsparcia w sporze nie dotyczą profesjonalistów. W praktyce chodzi o osoby, które są w stanie same określić wartość szkody np. rzeczoznawców, mechaników samochodowych itp.

Ograniczenie dotyczą też uprawnień cesjonariuszy, czyli podmiotów skupujących wierzytelności np. o odszkodowanie za szkodę komunikacyjną.

Będą oni uprawnieni do zwrotu kosztów opinii rzeczoznawcy w dwóch wypadkach. Po pierwsze gdy zlecił ją sam poszkodowany i dopiero po jej uzyskaniu, scedował swoje roszczenia. Po drugie, gdy cesjonariusz „kupił” już roszczenie od poszkodowanego i następnie zleca opinię rzeczoznawcy. Zdaniem sądu, ubezpieczyciele jednak nie powinni być zmuszeni do zwrotu kosztów opinii służącej do sprawdzenia opłacalności dokonania cesji. Takie podejście jest racjonalne i uzasadnione  – mówi Aleksander Daszewski.

Jednocześnie zaznacza, że Sąd Najwyższy bardzo mocno i jednoznacznie podkreślił prawo poszkodowanych do cesji wierzytelności odszkodowawczych. To ważne, bo w ostatnim czasie ocenie kilkukrotnie próbowano dokonać zmiany tego stanu rzeczy.

Rzecznik Finansowy ostrzega przed usługami platform inwestycyjnych

Do Rzecznika Finansowego docierają skargi klientów dotyczące stron internetowych oferujących możliwość inwestycji w różnorodne instrumenty finansowe. Inwestorzy skarżą się na problemy z odzyskaniem pieniędzy, pochopnie wpłaconych na konto takich platform inwestycyjnych. Pojawiają się też sygnały o wprowadzaniu klientów w błąd co do gwarancji zysku z inwestycji.

Infografika – uwaga na platformy inwestycyjne

Traktuję te sygnały od klientów bardzo poważnie. W najbliższych dniach zawiadomimy prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa oszustwa. Równolegle poinformujemy KNF o wpływających do nas wystąpieniach. Apeluję do klientów o rozwagę przy korzystaniu usług platform inwestycyjnych – mówi Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Jakie problemy zgłaszają klienci? „W Internecie znalazłem reklamę platformy inwestycyjnej na rynku forex. Przy zakładaniu konta wpłaciłem kilkaset dolarów. Teraz nie mogę odzyskać żadnych pieniędzy.” – takie wystąpienia trafiają do ekspertów Rzecznika Finansowego.

Warunkiem niezbędnym do założenia indywidualnego konta na platformie jest zasilenie go kwotą np. w wysokości 500 USD. Następnie, pracownicy platformy, nawiązując kontakt telefoniczny na numer podany w trakcie rejestracji przez klienta, żądają od inwestorów przesłania skanu dowodu osobistego. Rzekomo ma to służyć wyłącznie potwierdzeniu tożsamości inwestora – opisuje Krzysztof Witkowski, z biura Rzecznika Finansowego.

Klienci chcąc chronić swoje dane personalne i zabezpieczyć się przed potencjalną kradzieżą tożsamości odmawiają przesłania skanu dowodu. Wówczas pracownicy platformy twierdzą, że zwrot wpłaconej kwoty może nastąpić wyłącznie po pełnej aktywacji konta, a do niej potrzebne jest przekazanie skanu dowodu osobistego. Platforma nie respektuje składanych przez klientów oświadczeń o odstąpieniu od umowy założenia i prowadzenia konta inwestycyjnego. W związku z tym, klienci nie są w stanie odzyskać wpłaconej kwoty.

Pojawiają się też sygnały o wprowadzaniu klientów w błąd co do gwarancji zysku z inwestycji. Tymczasem propozycje dotyczą często skomplikowanych i ryzykownych instrumentów związanych np. z rynkiem forex, kontraktami terminowymi na złoto, surowce itp. czy kryptowalutami.

– W jednej ze spraw klient zainwestował w kontrakt na różnice na kursie ropy, bo jego „asystent” obiecywał mu gwarantowany zysk. Klient uwierzył i stracił pieniądze – mówi Krzysztof Witkowski. 

Trudno o skuteczną interwencję

Rzecznik Finansowy ostrzega, że dochodzenie roszczeń od tego typu firm jest bardzo utrudnione.

Często nie sposób ustalić formy organizacyjnej, na podstawie której platforma prowadzi swoją działalność, a także określić jednoznacznie miejsca jej siedziby. Z informacji na stronach takich podmiotów wynika, że ich główne siedziby są zarejestrowane np. na wyspach Saint Vincent i Grenadyny, Wyspach Marshalla czy na Cyprze. Jednocześnie zdarza się, że platformy tworzą specjalną spółkę albo oddział np. w Estonii czy innym kraju w UE, wyłącznie do przyjmowania skarg na działanie platformy. To nie oznacza jednak ochrony prawa europejskiego czy polskiego – mówi Krzysztof Witkowski.

Zwraca uwagę, że choć usługi platform inwestycyjnych są dostępne dla polskich klientów to Rzecznik Finansowy często nie ma podstaw prawnych do podjęcia interwencji przeciwko takim podmiotom. W ocenie ekspertów Rzecznika  działalność takich spółek często nie wchodzi również w zakres kompetencji  Komisji Nadzoru Finansowego. – W związku z tym, w razie utraty zainwestowanych pieniędzy, organy państwa nie będą w stanie udzielić inwestorowi odpowiedniej pomocy prawnej i spowodować odzyskania kwoty wpłaconej na platformę – przestrzega Krzysztof Witkowski.

Uwaga na obietnice wysokich zysków

Eksperci rzecznika Finansowego wskazują , że w ostatnim okresie trafia do nich coraz więcej wystąpień klientów, którzy stracili zainwestowane pieniądze na rynku finansowym, funkcjonującym szczególnie w oparciu o nowe technologie oraz nowe produkty inwestycyjne.

Nie inwestujmy w produkty, których zasad działania nie rozumiemy. Pamiętajmy, żeby przeczytać umowę, na podstawie której będzie opierać się współpraca z podmiotem. Sprawdźmy dokładnie gdzie ten podmiot jest zarejestrowany i w jakim zakresie można będzie liczyć na wsparcie w razie sporu ze strony krajowych czy zagranicznych instytucji chroniących interesy konsumentów. W razie niezrozumienia jakichkolwiek zapisów umowy, należy skonsultować ich treść z prawnikiem – apeluje Krzysztof Witkowski.

Przestrzega też, żeby nie udostępniać kopii, zdjęcia czy skanu swojego dowodu osobistego, jak i samego dowodu podmiotowi do którego wiarygodności mamy wątpliwości.

Pozyskane w ten sposób dane mogą zostać wykorzystane zaciągnięcia przez oszustów pożyczki, której spłaty pożyczkodawca będzie domagał się od nas – mówi Krzysztof Witkowski.

Nie należy także zapominać, że tylko część ofert na rynku finansowym gwarantuje stałe zyski np. lokaty czy obligacje skarbowe. Obietnice osób czy podmiotów, które przewiduję nie tylko pewny, ale też wysoki zysk należy traktować z rezerwą. Z doświadczeń Rzecznika Finansowego wynika, że wiele takich obietnic kończy się stratą inwestycyjną dla klienta.

3 grudnia 2019 r.