Sąd Najwyższy rozstrzyga zgodnie ze stanowiskiem Rzecznika Finansowego

Sąd Najwyższy uznał, że w przypadku unieważnienia umowy o kredyt „walutowy” do rozliczenia banku i klienta ma zastosowanie tzw. zasada dwóch kondykcji. To ważne dla „frankowiczów”, bo to korzystniejszy dla nich sposób rozliczenia unieważnionej umowy. Takie podejście to dobry prognostyk przed pojęciem uchwały SN rozstrzygającej rozbieżności w orzecznictwie, o którą wnioskował Rzecznik Finansowy.

Informacja nt. wniosku Rzecznika Finansowego o uchwałę Sądu Najwyższego – kliknij link

Sąd Najwyższy w składzie trzyosobowym zajmował się wczoraj (16 lutego 2021 r.) zagadnieniem prawnym przedstawionym przez Sąd Okręgowy w Warszawie. Dotyczyło ono zasad wzajemnych rozliczeń wynikających z umowy kredytu indeksowanego we franku szwajcarskim, która została uznana za nieważną ze względu na zawarcie w niej klauzul abuzywnych.

W uchwale (sygn. akt III CZP 11/20) Sąd Najwyższy opowiedział się za stosowaniem w takiej sytuacji teorii dwóch kondykcji, zatem każde roszczenie zarówno kredytobiorcy, jaki i banku o wydanie wzbogacenia należy traktować oddzielnie i niezależnie od drugiego. Sąd powołał się na m.in. na art. 405 k.c., zgodnie z którym w przypadku uznania umowy za nieważną, ma miejsce bezpodstawne wzbogacenie po obu stronach umowy. W takiej sytuacji kredytobiorca może skutecznie domagać się od banku zwrotu świadczenia w postaci rat kapitałowo-odsetkowych zapłaconych w walucie polskiej lub w walucie obcej. Równocześnie bank nie może odmówić realizacji takiego roszczenia, argumentując, że nie doszło do zwrotu przez kredytobiorcę wypłaconej przez bank kwoty kredytu w nominalnej wysokości.

– Stanowisko Sądu Najwyższego to istotny krok w kierunku sprawiedliwego rozwiązania problemu kredytów walutowych. Przypomnę, że tego problemu dotyczy też jedno z pytań skierowanych do pełnego składu Izby Cywilnej przez I Prezes Sądu Najwyższego. Jednoznaczne rozstrzygnięcie tej kwestii jest ważne dla wszystkich toczących spory przed sądem. To istotne również dla tych, którzy wstrzymują się z pozwem oczekując na propozycje ugodowe ze strony banków. Mając wiedzę co do zasad rozliczenia umowy można dokładniej oszacować skutki finansowe określonych działań i podjąć świadomą decyzję – mówi dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, prof. UŁ, Rzecznik Finansowy.

Rzecznik Finansowy konsekwentnie prezentuje argumentację podobną do wyrażonej we wczorajszym stanowisku Sądu Najwyższego. Można ją znaleźć np. w jego istotnych podglądach wydawanych na wniosek klientów lub sądów na etapie postępowania sądowego. Takie samo stanowisko Rzecznik przedstawił też składając wniosek o rozstrzygnięcie rozbieżności w orzecznictwie przez Sąd Najwyższy (sygn. akt III CZP 6/21) 19 października 2020 r.

Po stwierdzeniu nieważności umowy kredytu walutowego, obie strony są zobowiązane do wzajemnych rozliczeń i zwrotu wszelkich świadczeń związanych z realizacją tej umowy, w oparciu o przepis art. 410 k.c.  Bank może zatem dochodzić zwrotu od klientów sumy pieniężnej odpowiadającej wartości wypłaconej z tytułu umowy kredytu. Z kolei klienci mogą dochodzić m.in. zwrotu sumy pieniężnej odpowiadającej sumie wpłaconych przez nich kwot. Przy czym obydwa te roszczenia są niezależne – wyjaśnia dr Ewa Skibińska, z biura Rzecznika Finansowego.

Sąd Najwyższy o odszkodowaniach z tytułu nieodpłatnej opieki

Poszkodowani w wypadkach mają pełne prawo do odszkodowania z tytułu nieodpłatnej opieki osoby bliskiej nad nimi. Jego wysokość powinna uwzględniać średnie stawki rynkowe tego typu usług. To główne wnioski z opublikowanego w ostatnim czasie uzasadnienia uchwały Sąd Najwyższego podjętej na wniosek Rzecznika Finansowego.

Treść wniosku o uchwałę z kwietnia 2019 r. (kliknij link)

Uchwała z lipca 2020 r. z uzasadnieniem (kliknij link)

Cieszę się z tak jasnego uzasadnienia. W ten sposób Sąd nie tylko rozstrzygnął rozbieżności w orzecznictwie w tego typu sporach. Sięgając do wcześniejszego orzecznictwa przypomniał też zasady miarkowania odszkodowania z tytułu nieopłatnej pomocy pokrywania kosztów opieki nad poszkodowanymi w wypadkach. To dobra wiadomość dla poszkodowanych w wypadkach i ich rodzin, szczególnie tych niezamożnych – mówi dr. hab. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Sąd w uzasadnieniu podkreślił, że z tej nieodpłatnej formy opieki korzystają często osoby niezamożne, których po prostu nie stać na odpłatne tego typu usługi. Zdaniem Sądu fakt korzystania z opieki bliskich, bez ponoszenia na nią wydatków, nie powinien prowadzić do zmniejszenia zakresu zobowiązania odszkodowawczego sprawcy szkody. Podkreślił, że trudno uznać za sprawiedliwe rozwiązanie różnicujące sytuację prawną poszkodowanych w zależności od tego, czy stać ich było na skorzystanie z odpłatnej opieki, czy też nie.

To jednoznaczna odpowiedź na argumenty niektórych ubezpieczycieli, którzy utrzymywali, że zasadne jest tylko pokrywanie uprzednich wydatków udokumentowanych rachunkami czy fakturami. W niektórych wypadkach, jeśli już decydowali o przyznaniu odszkodowania mimo braku takich dokumentów, to zaniżali jego wysokość, stosując stawki zdecydowanie niższe niż obowiązujące za tego typu usługi w danym regionie – zwraca uwagę Mariusz Golecki.

Sąd zanegował tego typu argumentację. Podkreślił, że takie podejście mogłoby skłaniać poszkodowanych do podejmowania działań fikcyjnych i zawierania z bliskimi umów o odpłatne świadczenie. Przypomniał, że zakres odpowiedzialności deliktowej za szkodę majątkową na osobie, będącą następstwem uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia, został z uwagi na jego szczególny charakter doprecyzowany przez ustawodawcę w art. 444 § 1 k.c.. Objęto w nim, co wyraźnie podkreślono w przepisie „wszelkie wynikłe z tego powodu koszty”. W ocenie sądu, sformułowanie „koszt” to nie tylko suma pieniędzy wydatkowana na kupno czegoś, nakład na określony cel ale również cena, wartość czegoś. W ocenie sądu skoro ustawodawca posłużył się pojęciem „kosztu” a nie „wydatku” należy przyjąć, że za istotne uznał pokrycie równowartości tych kosztów, a nie faktyczne ich poniesienie przez poszkodowanego. Argumentował, że opieka osoby bliskiej ma obiektywnie wymierną wartość ekonomiczną nawet wtedy, gdy była sprawowana nieodpłatnie.

Odnośnie wysokości odszkodowania, Sad Najwyższy w uzasadnieniu – sięgając do wcześniejszej judykatury – przypomniał, że jego wysokość powinna odnosić się do wartości rynkowej sprawowanej opieki.

To oznacza, że w praktyce obrotu winny być przyjmowane stawki wynagrodzenia osoby mającej odpowiednie kwalifikacje do jej wykonywania według cen rynkowych za tego typu usługi. W tym kontekście warto też zwrócić uwagę na argumentację sądu o równoprawnym traktowaniu osób korzystających z odpłatnej i nieodpłatnej opieki. Wskazywana przez sąd tożsamość przemawia również za twierdzeniem, iż przy miarkowaniu wysokości odszkodowania należy uwzględniać średnie ceny rynkowe usług tego typu obowiązujące w danym regionie – wyjaśnia mec. Aleksander Daszewski, zastępca dyrektora w Wydziału Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego, w biurze Rzecznika Finansowego.

Przypominamy

Sąd Najwyższy 22 lipca 2020 r. w sentencji uchwały III CZP 31/19 podjętej na wniosek Rzecznika Finansowego stwierdził, iż: „Poszkodowany, który doznał uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia, może domagać się na podstawie art. 444 § 1 k.c. odszkodowania z tytułu kosztów opieki sprawowanej nad nim nieodpłatnie przez osoby bliskie.”

Znaczenie zapytania Rzecznika Finansowego

Zapytanie do Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie rozbieżności w orzecznictwie to jedno z uprawnień Rzecznika Finansowego o najsilniejszym wpływie na praktykę podmiotów rynku finansowego. Uchwała Sądu Najwyższego prowadzi do ujednolicenia linii orzeczniczej sądów powszechnych na długie lata. Od 2003 roku Rzecznik Finansowy złożył 24 wnioski o uchwałę Sądu Najwyższego. Do tej pory Sąd podjął 21 uchwał, z czego aż 20 razy podzielił zapatrywanie Rzecznika na rozstrzyganą sprawę.

Wniosek Rzecznika Finansowego do Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie kwestii rozliczeń kredytów “walutowych”

Rzecznik Finansowy wystąpił do Sądu Najwyższego z 24 wnioskiem o podjęcie uchwały mającej na celu rozstrzygnięcie rozbieżności w orzecznictwie sądów powszechnych. Dotyczą one zasad, według których klient i bank powinny rozliczyć kredyt “walutowy” w przypadku uznania umowy za nieważną. Jasne stanowisko Sądu Najwyższego zapewni przewidywalność orzecznictwa i ułatwi podjęcie decyzji o dochodzeniu swoich praw.  

Treść wniosku Rzecznika Finansowego – kliknij link

Z obserwacji Rzecznika Finansowego wynika, że po przełomowym wyroku w sprawie państwa Dziubaków sądy coraz częściej uznają umowy tzw. kredytów „walutowych” za nieważne bądź bezskuteczne w całości lub części, z uwagi na abuzywność niektórych postanowień. Chodzi tu w szczególności o umowy przewidujące mechanizm indeksacji lub denominacji kredytu do waluty obcej i uznaniowy sposób określenia jej kursu. 

Zauważyliśmy jednak poważną rozbieżność dotyczącą tego, jak po uzyskaniu wyroku sądu strony mają rozliczyć nieważny kredyt walutowy. Prowadzi to do sytuacji, w której w demokratycznym państwie prawa, wydawane są skrajnie odmienne orzeczenia na tle podobnych stanów faktycznych. To istotny problem dla wielu tysięcy posiadaczy takich kredytów. Już w chwili pisania pozwu muszą uwzględniać szereg sprzecznych poglądów prawnych, co zwiększa ich ryzyka i zniechęca do dochodzenia swoich praw. Stąd decyzja o wystąpieniu do Sądu Najwyższego w celu rozstrzygnięcia tych wątpliwości i zapewnienia przewidywalności  – powiedział dr hab. Mariusz J. Golecki, Rzecznik Finansowy.  

Stwierdzenie przez sąd nieważności umowy kredytu indeksowanego lub denominowanego w walucie obcej powoduje skutki prawne, których ocena zależy od przyjęcia przez sąd jednej z dwóch konkurencyjnych teorii. Wówczas, co do zasady, sądy powszechne orzekają stosując albo teorię dwóch kondykcji, albo teorię salda. 

Teoria salda i teoria dwóch kondykcji 

Według teorii dwóch kondykcji, każde roszczenie o wydanie wzbogacenia traktuje się oddzielnie i niezależnie od drugiego. Bank może żądać zwrotu kwoty kredytu (np. 100 tys. zł). Klient zwrotu kwot, które wpłacił spłacając raty (np. 80 tys. zł). Zgodnie z teorią salda świadczenia wzajemne od razu rozlicza ta strona, która otrzymała więcej niż dała i zwraca jedynie nadwyżkę otrzymanego świadczenia. W naszym przykładzie oznacza to, że klient musi dopłacić bankowi 20 tys. zł. Jeśli suma rat wpłaconych przez klienta, jest już wyższa od kwoty kredytu, wówczas to bank powinien zwrócić odpowiednią kwotę. 

Uważam, że dla konsumentów korzystniejsza będzie teoria dwóch kondykcji, jednak najważniejsze w tej sprawie jest usunięcie rozbieżności w orzecznictwie sądów powszechnych, aby usunąć niepotrzebne utrudnienia i ryzyka w dochodzeniu roszczeń – mówi Mariusz Golecki. 

Znaczenie zapytania do Sądu Najwyższego 

Zapytanie do Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie rozbieżności w orzecznictwie to jedno z uprawnień Rzecznika Finansowego o najsilniejszym wpływie na praktykę podmiotów rynku finansowego. Uchwała Sądu Najwyższego prowadzi do zapewniania przewidywalności orzecznictwa, przez ujednolicenia linii orzeczniczej sądów powszechnych na długie lata oraz do dostosowania praktyk podmiotów rynku finansowego do stanu zgodnego z prawem. Od 2003 roku Rzecznik Finansowy złożył 24 wnioski o uchwałę Sądu Najwyższego (włączając powyższy). Do tej pory Sąd podjął 21 uchwał, z czego aż 20 razy podzielił zapatrywanie Rzecznika na rozstrzyganą sprawę.  

Rzecznik Finansowy walczy o prawa rodzin osób najciężej poszkodowanych

Rzecznik Finansowy złożył wniosek o uchwałę Sądu Najwyższego w związku z dostrzeżoną rozbieżnością w orzecznictwie. Dotyczy ona prawa do zadośćuczynienia dla bliskich osób żyjących, ale ciężko poszkodowanych np. w wypadkach komunikacyjnych czy na skutek błędu medycznego. Zdaniem Rzecznika takie prawo powinno im przysługiwać.

Treść wniosku Rzecznika Finansowego do Sądu Najwyższego

Wystąpienie Rzecznika Finansowego to reakcja na uchwałę Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN z 22 października 2019 r. (sygn. akt I NSNZP 2/19). Zajęła ona zupełnie przeciwstawne stanowisko do przedstawionego kilka miesięcy temu przez Izbę Cywilną SN. 27 marca 2018 r. podjęła ona uchwałę z wniosku Rzecznika Finansowego (III CZP 36/17) oraz w dwóch innych sprawach dotyczących tego samego problemu (III CZP 69/17 i III CZP 60/17).  Konstatacja wszystkich trzech uchwał była jasna: Sąd może przyznać zadośćuczynienie za krzywdę osobom najbliższym poszkodowanego, który na skutek czynu niedozwolonego doznał ciężkiego i trwałego uszczerbku na zdrowiu. Może być ono wypłacane np. z polisy OC komunikacyjnego jeśli poszkodowany ucierpiał w wypadku samochodowym. Takie same zasady mogą być też zastosowane w odniesieniu do bliskich osób poszkodowanych w wyniku błędów medycznych np. tych popełnionych przy porodzie.

 Potrzebna zasada prawna

Stanowisko Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych było zaskakujące, bo problem wydawał się już bezdyskusyjnie rozstrzygnięty. Dlatego we wniosku zaproponowałem rozważenie skierowania sprawy do rozpatrzenia przez pełen skład SN, skład połączonych Izb lub skład całej izby. Chodzi o to, żeby taka uchwała uzyskała moc zasady prawnej – mówi Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Byłoby to o tyle zasadne, że zajęte na takim poziomie stanowisko pozwoliłoby w przyszłości uniknąć sytuacji podobnych do zaistniałej obecnie. Usunęłoby to także niepewność po stronie obywateli, którzy będą dochodzić podobnych roszczeń w przyszłości.

Kwestia ta jest niezwykle istotna tym bardziej, że chodzi o grupę osób szczególnie doświadczonych przez los. Nie mają one sił i środków na sądową walkę z ubezpieczycielem. W głównej mierze chodzi tu o przypadki obejmujące tzw. stany terminalne czy wegetatywne, czyli takie w których poszkodowany żyje, ale nie ma z nim żadnego kontaktu lub kontakt ten jest mocno ograniczony, a leczenie nie rokuje znaczącej poprawy – wyjaśnia Mariusz Jerzy Golecki.

Zadośćuczynienie dla dzieci, rodziców i innych bliskich

Przypomina, że w poprzednim wniosku Rzecznika Finansowego można było znaleźć opisy przykładowych stanów faktycznych, w których znalazł się poszkodowany i jego rodzina. Przywołany był np. wyrok zasądzający po 80 tys. zł zadośćuczynienia dla dwójki małoletnich dzieci. Ich ojciec uległ poważnemu wypadkowi drogowemu. Obecnie jest niezdolny do samodzielnej egzystencji, nie może więc uczestniczyć w ich wychowaniu. To zdaniem sądu uzasadniało wypłatę zadośćuczynienia, ze względu na naruszenie dobra osobistego w postaci więzi emocjonalnej łączącej osoby bliskie. W bardzo podobnej sytuacji inny sąd całkowicie oddalił powództwo żony i dwójki dzieci. W innym przypadku sąd nie przyznał zadośćuczynienia matce, której dziecko w piątym tygodniu życia uczestniczyło w wypadku drogowym. Skutkiem był połowiczny niedowład, poważne zaburzenia psychoruchowe i padaczka pourazowa. Zadośćuczynienia sąd odmówił też rodzinie poszkodowanego na skutek błędy medycznego. Co ważne w tej sprawie sąd stwierdził naruszenie przez pozwany szpital standardów diagnostyki i leczenia w związku z doznanym przez pacjent udarem mózgu. W efekcie poszkodowany nie mówi, nie chodzi i jest całkowicie niezdolny do samodzielnej egzystencji.

Zdaniem Rzecznika Finansowego takie sytuacje stanowią bezspornie przykład naruszenia dóbr osobistych osób bliskich, co niewątpliwie zasługuje na zadośćuczynienie pieniężne.

Potrzebne szybkie rozstrzygnięcie

Liczę na to, że kolejna uchwała jednoznacznie potwierdzi uprawnienia rodzin poszkodowanych. Wiele argumentów i korzystnych dla osób najbliższych ofiar wypadków czy też błędów w sztuce medycznej znaleźliśmy w polskim orzecznictwie. Dodatkowo sięgnęliśmy też do dorobku sądów hiszpańskich i włoskich. Tamte społeczeństwa są pod wieloma względami podobne do społeczeństwa polskiego. W szczególności podobne jest postrzeganie znaczenia rodziny i relacji między jej członkami. Z analizy wynika, że w tamtych krajach jest utrwalony pogląd o dopuszczalności tego typu roszczeń bliskich osób najciężej poszkodowanych w wypadkach. Mam nadzieję, że podobnie będzie również w Polsce – mówi Mariusz Jerzy Golecki.

Rozstrzygnięcie wątpliwości jest potrzebne jak najszybciej. Eksperci Rzecznika obawiają się, że po październikowej uchwale zakłady ubezpieczeń przestaną zawierać ugody pozasądowe i sądowe. Będą próbowały wykorzystać zawartą z niej argumentację w postępowaniu procesowym, łącznie z wykorzystaniem skargi kasacyjnej czy skargi nadzwyczajnej. Oznaczałoby to obciążenie sądów sprawami, które przy ujednoliconym orzecznictwie kończyły się polubownie.

Rozstrzygnięcie tej kwestii przez Sąd Najwyższy usunie niepewność prawną, stanowiącą ryzyko da podmiotów rynku finansowego, w szczególności tych, które takie roszczenia zaczęły realizować po uchwałach z marca 2018 r. – podkreśla Mariusz Golecki.

Wniosek o uchwałę – ważna kompetencja Rzecznika Finansowego

Zapytanie do Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie rozbieżności to jedno z uprawnień Rzecznika Finansowego o najsilniejszym wpływie na praktykę podmiotów rynku finansowego. Uchwała Sądu Najwyższego prowadzi do ujednolicenia linii orzeczniczej sądów powszechnych na długie lata. Od 2003 Sąd Najwyższy 20 razy podejmował uchwały na wniosek Rzecznika Finansowego, z czego aż 19 razy podzielił zapatrywanie Rzecznika na rozstrzyganą sprawę. Powyższe zapytanie jest już 22 w historii działalności Rzecznika.

Sąd Najwyższy o zasadach zasady pokrywania kosztów usługi rzeczoznawcy

Sąd Najwyższy w pełni podzielił stanowisko Rzecznika Finansowego co do zasad pokrywania kosztów usługi rzeczoznawcy w razie sporu z ubezpieczycielem co do wysokości odszkodowania czy przebiegu zdarzenia. Uchwała uzupełnia lukę w ochronie praw osób poszkodowanych. Rzecznik Finansowy zapowiada wniosek o uzupełnienie wytycznych nadzorczych, jeśli ubezpieczyciele nie zmienią swoich procedur.

Wniosek Rzecznika Finansowego do Sądu Najwyższego

Uzasadnienie uchwały Sądu Najwyższego

Sąd Najwyższy opublikował uzasadnienie uchwały z dnia 2 września 2019 r. (III CZP 99/18), podjętej na wniosek Rzecznika Finansowego. Przypomnijmy, że Sąd Najwyższy w składzie 7 sędziów uznał prawo poszkodowanych oraz cesjonariuszy, do żądania pokrywania z OC komunikacyjnego kosztów opinii rzeczoznawcy. Zastrzegł przy tym, że muszą one okazać się niezbędne do efektywnego dochodzenia odszkodowania. W praktyce oznacza to, zastosowanie prostej zasady „kto się myli, ten płaci”. Z uzasadnienia wynika, że jeśli opinia rzeczoznawcy wykaże zaniżenie odszkodowania przez ubezpieczyciela, klient nie powinien mieć problemów z uzyskaniem zwrotu jej kosztów.

Uzupełniona luka w ochronie

Dzięki tej uchwale udało się nam uzupełnić kolejną lukę w systemie ochrony praw osób poszkodowanych. Do tej pory w razie sporu co do wysokości odszkodowania mogli oni liczyć na bezpłatne wsparcie prawników z biura Rzecznika Finansowego. Teraz łatwiej im będzie uzyskać również wsparcie rzeczoznawcy posiadającego odpowiednią wiedzę techniczną, a jej kosztami obciążyć ubezpieczyciela – mówi Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Wyjaśnia, że w razie sporu np. co do wysokości odszkodowania za rozbite auto prawnicy Rzecznika Finansowego informują o zasadach wynikających z przepisów prawa i ich prawidłowej wykładni. Na przykład wskazują jakiej klasy części należy zastosować zgodnie z prawem odszkodowawczym. Nie są jednak w stanie rozstrzygnąć kwestii wymagających wiedzy technicznej i samej wyceny. Na przykład, nie są w stanie ocenić czy uszkodzony zderzak lub inny element pojazdu trzeba wymienić czy wystarczy naprawić i jakie są z tym związane koszty. Żeby uzyskać takie informacje poszkodowani muszą zapłacić często kilkaset złotych za opinię rzeczoznawcy. Do tej pory zniechęcało to część poszkodowanych – szczególnie przy drobniejszych szkodach – do walki o swoje prawa. Ryzykowali bowiem, że nawet jeśli rzeczoznawca potwierdzi słuszność ich roszczeń, to ubezpieczyciel nie będzie chciał zwrócić kosztów ekspertyzy.

Liczę, że ubezpieczyciele zmienią swoje procedury likwidacji szkód i poszkodowani nie będą mieli problemów z odzyskaniem takich kwot od ubezpieczyciela, który popełnił błąd. Biorąc pod uwagę tą uchwałę, nieracjonalne będzie kierowanie takich spraw na drogę sądową. Choć niestety spodziewam się, że w najbliższym czasie, jeszcze część osób będzie na tą ścieżkę skazana. Oczywiście jesteśmy gotowi je wspierać tzw. istotnymi poglądami na etapie sporu sądowego – mówi Mariusz Jerzy Golecki.

Zapowiada, że jego eksperci będą uważnie monitorowali wpływające skargi pod tym kątem. Jeśli ich obserwacje potwierdzą ignorowanie przez rynek wytycznych płynących z uchwały, wystąpi do Komisji Nadzoru Finansowego o uzupełnienie wytycznych nadzorczych dotyczących likwidacji szkód o ten punkt.

Łatwiej o wsparcie eksperta

Z analizy uzasadnienia uchwały Sądu Najwyższego wynika, że sędziowie szeroko zdefiniowali zakres pomocy poszkodowanym w dochodzeniu roszczeń, których koszty będą zmuszeni pokrywać ubezpieczyciele zaniżający odszkodowania.

Uchwała mówi nie tylko o kosztach opinii związanych z wyceną samych kosztów naprawy, ale też na przykład rekonstrukcji zdarzenia – mówi Aleksander Daszewski, radca prawny w biurze Rzecznika Finansowego.

Zwraca uwagę, że omawiana uchwała oraz uprzednia uchwała SN z 13 marca 2012 r. (III CZP 75/11) wskazują, że ubezpieczyciele coraz częściej będą zmuszeni do pokrywania kosztów przedsądowych związanych z korzystaniem przez poszkodowanych ze wsparcia profesjonalistów. Może to być koszt porady profesjonalnego prawnika, prowadzenia przez niego postępowania reklamacyjnego czy wreszcie ekspertyzy rzeczoznawcy w zakresie uszkodzeń czy przebiegu zdarzenia oczywiście jeżeli posłużą one efektywnemu dochodzeniu odszkodowania. W ten sposób poszkodowany może uzyskać pełną wiedzę co do swoich praw i wartości przedmiotu sporu. Dzięki temu może podjąć świadomą decyzję co do dalszych kroków.

Ułatwia to poszkodowanemu prawidłowe sformułowanie roszczeń odszkodowawczych na etapie przedsądowym, co jest istotne np. przy postępowaniu polubownym. Jest to niezwykle istotne również w toku postępowania sądowego. Ustalenie przez poszkodowanego wysokości roszczenia, pozwala ustalić wartość przedmiotu sporu i wysokość opłaty, co jest warunkiem skuteczności powództwa – wyjaśnia Mateusz Kościelniak, z biura Rzecznika Finansowego.

Zdaniem ekspertów Rzecznika Finansowego zasady określone w uchwale w odniesieniu do szkód z OC komunikacyjnego, mogą być stosowane w innych sytuacjach. Na przykład w odniesieniu do np. prywatnych opinii lekarskich, mających na celu ustalenie stopnia uszczerbku na zdrowiu. Dodatkowo będzie je można odnosić również do szkód likwidowanych np. z ubezpieczenia OC rolników, czy innych polis odpowiedzialności cywilnej.

Takie stanowisko będziemy przedstawiać w ramach naszych postępowań interwencyjnych czy istotnych poglądach wydawanych na etapie postępowania sądowego – zapowiada Aleksander Daszewski.

Pomoc tylko dla laików

Sąd Najwyższy wyraźnie zaznaczył, że powyższe zasady pokrycia kosztów wsparcia w sporze nie dotyczą profesjonalistów. W praktyce chodzi o osoby, które są w stanie same określić wartość szkody np. rzeczoznawców, mechaników samochodowych itp.

Ograniczenie dotyczą też uprawnień cesjonariuszy, czyli podmiotów skupujących wierzytelności np. o odszkodowanie za szkodę komunikacyjną.

Będą oni uprawnieni do zwrotu kosztów opinii rzeczoznawcy w dwóch wypadkach. Po pierwsze gdy zlecił ją sam poszkodowany i dopiero po jej uzyskaniu, scedował swoje roszczenia. Po drugie, gdy cesjonariusz „kupił” już roszczenie od poszkodowanego i następnie zleca opinię rzeczoznawcy. Zdaniem sądu, ubezpieczyciele jednak nie powinni być zmuszeni do zwrotu kosztów opinii służącej do sprawdzenia opłacalności dokonania cesji. Takie podejście jest racjonalne i uzasadnione  – mówi Aleksander Daszewski.

Jednocześnie zaznacza, że Sąd Najwyższy bardzo mocno i jednoznacznie podkreślił prawo poszkodowanych do cesji wierzytelności odszkodowawczych. To ważne, bo w ostatnim czasie ocenie kilkukrotnie próbowano dokonać zmiany tego stanu rzeczy.

Sąd Najwyższy o kosztach opinii rzeczoznawcy na wniosek Rzecznika Finansowego

Sąd Najwyższy w składzie 7 sędziów uznał prawo poszkodowanych oraz cesjonariuszy (podmiotów skupujących wierzytelności o odszkodowanie za szkodę komunikacyjną), do żądania pokrywania z OC komunikacyjnego kosztów tzw. prywatnej opinii (ekspertyzy) rzeczoznawcy, o ile okazały się one niezbędne do efektywnego dochodzenia odszkodowania (sygn. akt III CZP 99/18). Uchwała została wydana na wniosek Rzecznika Finansowego (więcej o wniosku)

Treść uchwały SN z dnia 2 września 2019r. (III CZP 99/18):

„Poszkodowanemu oraz cesjonariuszowi roszczeń odszkodowawczych z tytułu obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych przysługuje od ubezpieczyciela odpowiedzialności cywilnej zwrot kosztów tzw. prywatnej opinii (ekspertyzy) rzeczoznawcy, jeżeli jej sporządzenie było niezbędne do efektywnego dochodzenia odszkodowania.”

 Rzecznik Finansowy z ogromnym zadowoleniem przyjął kolejną z jego wniosku uchwałę Sądu Najwyższego, wydaną – co istotne  – w powiększonym składzie siedmiu sędziów Sądu Najwyższego. Rozstrzygnięcie jest niezwykle ważne zarówno dla osób poszkodowanych, jak i cesjonariuszy roszczeń. Jeżeli bowiem sporządzenie prywatnej opinii (ekspertyzy) okaże się niezbędne do efektywnego dochodzenia odszkodowania (tzn. uzyskania rzetelnie wyliczonego świadczenia) koszt takiej opinii będzie ponosił zakład ubezpieczeń. W praktyce oznacza to upowszechnienie zasady, że kto się myli w sporze dotyczącym wysokości odszkodowania, ten pokrywa koszty rzeczoznawcy.

Przypominamy, że Rzecznik Finansowy już kilkukrotnie postulował zapisanie tego mechanizmu ustawowo.

Wyrażamy nadzieję, że stanowisko Sądu wystarczy do zmiany praktyki w tym zakresie bowiem obecnie zakłady ubezpieczeń, co do zasady odmawiają pokrycia takich kosztów.

Omawiana uchwała to kolejny ważny krok do poprawy jakości likwidacji szkód oraz rozszerzenia uprawnień strony poszkodowanej w zdarzeniu. Stanowisko Sądu Najwyższego wzmacnia pozycję prawną i ekonomiczną poszkodowanych oraz innych podmiotów walczących o dopłatę do zaniżonego przez ubezpieczyciela odszkodowania. W praktyce takie wsparcie profesjonalnego rzeczoznawcy jest często niezbędne do wyceny rozmiarów szkody i to zarówno samym poszkodowanym (będących najczęściej laikami w kwestiach technicznych), jak i pozostałym podmiotom, którzy przejmują roszczenia w drodze cesji.

Z drugiej strony stanowisko SN na towarzystwach powinno wymuszać większą staranność i profesjonalizm w prawidłowym ustaleniu wartości szkody. Będą musiały wziąć pod uwagę, że ich stanowiska będą jeszcze częściej weryfikowane i w sytuacji gdy się pomylą lub, co gorsza celowo nie doszacują wartości szkody dodatkowo za to zapłacą, pokrywając również koszty opinii rzeczoznawczej.

Co więcej, wydaje się, że stosowanie uchwały w praktyce obejmie nie tylko ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych i wydatków poniesionych na ekspertyzy rzeczoznawców samochodowym ale również może mieć pośrednie zastosowanie do innych dodatkowych przedsądowych kosztów związanych z likwidacją szkód np. prywatnych opinii lekarskich. Wykładnię prawa zaprezentowaną przez Sąd Najwyższy w orzeczeniu, będzie można odnieść także do ubezpieczenia OC rolników, jak również innych zdarzeń o charakterze deliktowym, również takich gdzie nie występuje zakład ubezpieczeń ale sprawca będzie ponosił odpowiedzialność odszkodowawczą za powstałą szkodę.

Z szerszym komentarzem wstrzymujemy się do czasu uzyskania pisemnego uzasadnienia omawianej uchwały, które miejmy nadzieję szerzej wyjaśni omawiane zagadnienia.

Rzecznik Finansowy prosi Sąd Najwyższy o uchwałę ważną dla kredytobiorców

Do Sądu Najwyższego trafił wniosek Rzecznika Finansowego o podjęcie uchwały, w związku z rozbieżnościami w orzecznictwie w sporach dotyczących m.in. tzw. kredytów „frankowych”. Analizując takie sprawy RF dostrzegł, że sądy powszechne różnie oceniają uczciwość postanowień umownych.

Pełna treść wniosku Rzecznika Finansowego do Sądu Najwyższego

Uchwała Sądu Najwyższego może mieć kluczowe znaczenie nie tylko dla kredytobiorców, ale wszystkich konsumentów którzy w sporach sądowych wnoszą o stwierdzenie bezskuteczności postanowień ich umów.

– Z naszej analizy orzecznictwa dotyczącego głównie sporów związanych z umowami tzw. kredytów „frankowych” wynika, że część sądów uznaje, że wystarczającym dla oceny w kontroli incydentalnej, czy umowa zawiera nieuczciwe postanowienie jest treść oraz okoliczności jej zawarcia. Natomiast część przyjmuje, że decydujące znaczenie ma to, czy sporne postanowienie w praktyce wykonywane było w sposób nieuczciwy, a więc na niekorzyść konsumenta. Stąd wniosek do Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie tych wątpliwości – mówi Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy.

Przyjęcie tej drugiej interpretacji powoduje, że konsumentom trudniej jest dochodzić swoich praw, że względu na większe obowiązki dowodowe.

Czy konsument musi wykazywać straty?

Jakie to może mieć znacznie praktyczne widać na przykładzie postanowienia dotyczącego ustalania wysokości oprocentowania kredytu.

– W uproszczeniu, chodzi o ustalenie, czy konsument w indywidualnej sprawie ma wykazać przed sądem tylko sam fakt wpisania do umowy klauzuli, pozwalającej bankowi ustalać dowolnie i jednostronnie oprocentowanie, w oparciu o nieprecyzyjne, niejednoznaczne i nieweryfikowalne dla konsumenta kryteria. Czy może musi wskazać, że wykorzystując taką dowolność bank rzeczywiście zawyżał oprocentowanie w sposób krzywdzący konsumenta. Wtedy konieczne byłoby wyliczenie o ile wyższe były odsetki płacone przez konsumenta, niż miałoby to miejsce przy zastosowaniu jasnych kryteriów. Taki wymóg stawiałby bardzo wysoko poprzeczkę, jeśli chodzi o kwestię dowodową, i samo wykazanie nieuczciwości postanowienia bez wsparcia kogoś biegłego w finansach byłoby praktycznie niemożliwe  – wyjaśnia Agnieszka Wachnicka, dyrektor Wydziału Klienta Rynku Bankowo-Kapitałowego, w biurze Rzecznika Finansowego.

Jednak zdaniem Rzecznika Finansowego jest wiele argumentów za tym, żeby Sąd Najwyższy przychylił się do tej pierwszej interpretacji.

– Uzależnianie w kontroli incydentalnej uznania nieuczciwości danego postanowienia umownego od sposobu jego wykonywania przez przedsiębiorcę wydaje się niezasadne. Prowadziłoby to bowiem do sytuacji w których, w jednym okresie kwestionowane postanowienie można by uznać za abuzywne, zaś w innym już nie. Innymi słowy możliwe byłyby różne rozstrzygnięcia w przedmiocie tej samej klauzuli umownej w zależności od chwili wyrokowania – argumentuje Bartosz Wyżykowski, Radca Prawny, Zastępca Dyrektora Wydziału Klienta Rynku Bankowo-Kapitałowego w Biurze Rzecznika Finansowego.

Wystarczy ocena treści umowy

Dlatego przyjęcie takiego podejścia prowadziło by nie tylko do utrudnienia dochodzenia roszczeń przez konsumentów, ale też niepewności ich sytuacji prawnej.

W niedawnym orzeczeniu z 2016 r., Sąd Najwyższy stwierdził, że ocena warunków zawarcia umowy dokonywana jest według stanu z daty podjęcia tej czynności. W takim ujęciu należałoby przyjąć, że nieuczciwymi są takie postanowienia, które istotnie godzą w równowagę kontraktową stron i powodują nieusprawiedliwioną dysproporcje praw i obowiązków wynikających z umowy na niekorzyść konsumenta – przypomina Bartosz Wyżykowski.

Taki pogląd prezentuje  Rzecznik Finansowy we wniosku opierając się zarówno na polskim prawodawstwie, jak i przepisach unijnych (np. Dyrektywie Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich). Zgodnie z tą dyrektywą, nieuczciwy charakter warunków umowy określany jest z odniesieniem, w momencie zawarcia umowy, do wszelkich okoliczności związanych z jej zawarciem oraz do innych warunków tej umowy lub innej umowy, od której ta jest zależna.

Ważne uprawnienie Rzecznika Finansowego

Zapytanie do Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie rozbieżności to jedno z uprawnień Rzecznika Finansowego o najsilniejszym wpływie na praktykę podmiotów rynku finansowego. Uchwała Sądu Najwyższego prowadzi jednocześnie do ujednolicenia linii orzeczniczej sądów powszechnych na długie lata. Od 2003 Sąd Najwyższy 17 razy podejmował orzeczenia (w powiększonym składzie) na wniosek Rzecznika Finansowego. Z czego aż 16 razy podzielił zapatrywanie Rzecznika na rozstrzygana sprawę. Do tej pory większość z wniosków dotyczyło obszaru ubezpieczeń, szczególnie OC komunikacyjnego, gdyż do października 2015 r. Rzecznik działał tylko w obszarze ubezpieczeniowo-emerytalnym. Złożony wniosek jest pierwszym powstałym w związku z rozbieżnościami w orzecznictwie dotyczącymi głównie rynku bankowo-kapitałowego.

Sąd Najwyższy o obniżaniu odszkodowań o zasiłki celowe

Przezorny będzie lepiej zabezpieczony

Ubezpieczyciel nie może obniżać odszkodowania za zniszczone (np. w wyniku powodzi) mienie o kwoty otrzymane przez poszkodowanego w ramach pomocy publicznej. Taki wniosek płynie z sentencji uchwały Sądu Najwyższego w sprawie, w której Rzecznik Finansowy zaprezentował swój istotny pogląd.

Uchwała Sądu Najwyższego

Istotny pogląd w sprawie Rzecznika Finansowego

Sąd Najwyższy ogłosił dziś sentencję uchwały (III CZP/35/16) w sprawie, w której ubezpieczyciel obniżył  odszkodowanie wypłacone swojemu klientowi poszkodowanemu w wyniku powodzi. Towarzystwo uzasadniło to tym, że poszkodowany otrzymał wsparcie z innych źródeł.

Dobrze znamy tą niewłaściwą argumentację, bo podobne sprawy były już przedmiotem naszych interwencji. Ubezpieczyciele przywołują art. 824.1 k.c. i wskazują, że kumulacja odszkodowania z umowy ubezpieczenia i świadczeń z innych źródeł, powodowałaby wzbogacenie osoby ubezpieczonej. Równocześnie nie zauważali, że obniżając odszkodowanie to zakład ubezpieczeń bezpodstawnie się wzbogacał. Dlatego cieszymy się z tej uchwały, której sentencja wskazuje, że Sąd zajął stanowisko zbieżne z naszym istotnym poglądem, który przestawiliśmy w tej sprawie. Dzięki temu poszkodowanym będzie łatwiej o uzyskanie wystarczających środków np. na odbudowę domu – mówi Aleksander Daszewski, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego.

Przypomina, że  nie istnieje żaden przepis prawa cywilnego pozwalający na kompensację świadczeń wypłacanych na podstawie różnych tytułów prawnych. Tym bardziej, że są to np. zasiłki z funduszu ubezpieczeń społecznych, budżetu państwa czy też po prostu spontanicznych społecznych zbiórek. Zasady i procedury zgodnie z którymi przyznawana jest pomoc finansowa dla powodzian, są określone w gałęziach prawa zupełnie nie związanych z prawem cywilnym, regulującym umowy ubezpieczenia.  Mało tego, na przykład ministerialne wytyczne regulujące zasady wypłat, wyraźnie wskazują, że „pieniądze przyznawane są niezależnie od odszkodowania”.

Ubezpieczyciel umawia się z klientem, że za określoną składkę udzieli mu ochrony do poziomu wyznaczonego sumą ubezpieczenia.  W związku z tym bez znaczenia jest skąd i z jakiego tytułu poszkodowany otrzymał inne środki. Tymczasem dostawaliśmy sygnały o kuriozalnych praktykach ubezpieczycieli, którzy pisali do wójtów i burmistrzów z miejscowości dotkniętych np. powodzią z prośba o przysłanie listy osób, którym udzielono wsparcia i podanie wartości tej pomocy – mówi Krystyna Krawczyk, dyrektor Wydziału Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego w Biurze Rzecznika Finansowego.

Podkreśla, że odszkodowanie zaniżone ze względu na publiczną pomoc, tylko powiększy zyski prywatnej firmy ubezpieczeniowej. Dlatego, to raczej organy administracji, dystrybuujące środki publiczne, mogłoby być uprawnione do analizowania czy po uzyskaniu przez poszkodowanego odszkodowania, potrzebna jest mu jeszcze jakaś pomoc.

– Jednak z naszych obserwacji wynika, że i tak będzie ona w większości wypadków niezbędna. Szczególnie jeśli poszkodowany ma tylko obowiązkowe ubezpieczenie budynków rolnych. Jego konstrukcja sprawia, że wypłacone odszkodowanie nie wystarcza zwykle na pokrycie wszystkich strat. Nie obejmuje ono np. ruchomości, czyli mebli, odzieży, książek itp. Stąd pomoc publiczna jest potrzebna, a osoby przezorne, które wykupiły ubezpieczenie powinny czuć się lepiej zabezpieczone, niż te, które polisy nie miały – zauważa Krystyna Krawczyk.