Coraz więcej problemów z nieautoryzowanym transakcjami

Niemal 1200 wniosków o interwencję w sporze dotyczącym nieautoryzowanej transakcji bankowej trafiło w 2020 r. do Rzecznika Finansowego. Skala problemu w czasie pandemii dynamicznie rośnie. Dlatego już w najbliższą środę, 3 marca Rzecznik Finansowy organizuje bezpłatne webinarium skierowane do klientów. Ma ono przybliżyć poszkodowanym ich prawa w sytuacji gdy pieniądze znikną z konta bankowego.

Kliknij link do rejestracji na webinarium

Ze wstępnego podsumowania wpływu wniosków o interwencję Rzecznika Finansowego w 2020 r. wynika, że aż 1163 z nich dotyczyły tzw. nieautoryzowanych transakcji. Oznacza to, że przeciętnie każdego dnia roboczego niemal 5 osób zgłaszało się do Rzecznika o pomoc w rozwiązaniu sporu. Najczęściej chodzi o sytuacje, w których poszkodowani tracą pieniądze z internetowego konta w banku lub karty płatniczej czy kredytowej na skutek działania oszustów.

Niepokoi skala wzrostu liczby tego typu wniosków obserwowana w 2020 r. Było ich niemal dwa razy więcej niż w 2019 r. Takiej dynamiki nie notowaliśmy w żadnym z poprzednich lat naszej działalności. Nie ulega wątpliwości, że to efekt epidemii i większej aktywności przestępców. Jeszcze w pierwszym półroczu 2020 r. zanotowaliśmy nieco ponad 400 wniosków o interwencję w sprawie niewłaściwego działania banku w związku z nieautoryzowaną transakcją. Drugie sześć miesięcy przyniosło niemal 750 takich wniosków. Niestety część banków wciąż nie stosuje się do unijnych i polskich przepisów, które określają zasady postępowania w takich przypadkach. Stąd liczba sporów na tym tle rośnie – mówi dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, prof. UŁ, Rzecznik Finansowy.

Przypomina, że oprócz postępowań interwencyjnych podejmował również inne dopuszczone prawem działania. W jednej ze spraw złożył skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Z kolei w sprawie rolnika, któremu przestępcy ukradli z konta około 140 tys. zł, wytoczył pozew wobec banku, który nie postąpił w tej sprawie zgodnie z przepisami.

Zdajemy sobie sprawę, że tylko część poszkodowanych zgłasza się do nas z prośbą o pomoc. Klienci ufają w wyjaśnienia banków przedstawione w odpowiedzi na ich zgłoszenie czy reklamację tego typu transakcji. Widzimy jednak, że interpretacja przepisów stosowana przez banki jest odmienna od naszej. Dlatego podjąłem decyzję, żeby jednym z tematów naszych bezpłatnych webinariów edukacyjnych była właśnie kwestia uprawnień klientów w takiej sytuacji. Klienci muszą poznać swoje uprawnienia i wiedzieć jak uzyskać naszą pomoc w ich egzekwowaniu wobec banków – mówi Mariusz Golecki.

Ważne! Bezpłatne webinarium „Z konta zniknęły pieniądze? Co zrobić, by je odzyskać.” Odbędzie się 3 marca 2021 r. o godzinie 18.00. Można się na nie zarejestrować, klikając poniższy link.

Przypominamy! Kiedy bank powinien oddać Ci skradzione z konta pieniądze?

Przepisy określają termin zwrotu środków wynikających z nieautoryzowanej transakcji w oparciu o tzw. zasadę D+1. Zgodnie z nią pieniądze powinny wrócić na konto klienta nie później niż do końca dnia roboczego następującego po dniu stwierdzenia wystąpienia nieautoryzowanej transakcji lub po dniu otrzymania zgłoszenia od klienta. Jedynym wyjątkiem od zasady zwrotu kwoty nieautoryzowanej transakcji w tym terminie jest uzasadnione i należycie udokumentowane podejrzenie próby oszustwa ze strony klienta. Równocześnie bank ma obowiązek na piśmie poinformować o takim podejrzeniu organy ścigania. W praktyce oznacza to, że bank zobligowany jest najpierw niezwłocznie oddać klientowi pieniądze, a następnie – jeżeli ma podstawy, by sądzić, że klient powinien w całości lub części odpowiadać za nieautoryzowaną transakcję – dochodzić tej kwoty od klienta na przykład przed sądem. (szczegóły na schemacie: Jak postępować po stwierdzeniu nieautoryzowanej transakcji?)

Ważniejsze działania Rzecznika Finansowego w kwestii nieautoryzowanych transakcji w 2020 r.

Październik 2020 r. – skarga nadzwyczajna w sprawie odmowy zwrotu kwoty nieautoryzowanej transakcji

Wrzesień 2020 r. – pozew Rzecznika Finansowego w imieniu klienta, który stracił 140 tys. zł w wyniku nieautoryzowanej transakcji

Wrzesień 2020 r. – analiza Rzecznika Finansowego dotycząca nieautoryzowanych transakcji

Czerwiec 2020 r. – wystąpienie do banków o informację dotyczącą skali problemu i wyjaśnienia dotyczące procedur działania w takich sytuacjach.

Jak rosła liczba wniosków o interwencję Rzecznika Finansowego w sporach dotyczących nieautoryzowanych transakcji?

W 2016 r, czyli pierwszym pełnym roku działalności Rzecznika Finansowego było ich 147. W kolejnym już 250, co oznacza wzrost o 70%. W 2018 r. wniosków było o 47% więcej, bo 367. W 2019 r. ta liczba sięgnęła 612 (67% wzrostu). 2020 r. przyniósł rekordowe 1163 wnioski, czyli o 90% więcej niż było ich w roku poprzednim. 

Rzecznik Finansowy broni „frankowiczów”, którzy mogą stracić dom

Rzecznik Finansowy skierował skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego w sprawie wyroku zaocznego wydanego w sprawie „frankowiczów”. Decyzją sądu klienci banku mogą stracić dom. Zdaniem Rzecznika Finansowego sąd nie powinien podjąć takiej decyzji tylko w oparciu o wyciąg z ksiąg bankowych. Powinien zbadać wcześniej postanowienia umowy pod kątem klauzul niedozwolonych.

Do Rzecznika Finansowego zgłosili się klienci, którzy zawarli w 2008 r. umowę kredytową hipotecznego na 360 miesięcy. Pożyczyli wówczas 288 tys. zł, co zostało  przeliczone na niecałe 150 tys. CHF. Kredytobiorcy spłacali kredyt przez przeszło 10 lat.  Niestety w pewnym momencie nie mogli terminowo regulować rat. Wówczas bank wypowiedział im umowę kredytu. Następnie złożył pozew żądając natychmiastowej zapłaty ponad 468 tys. zł. Kwota była o 180 tys. zł wyższa niż pożyczyli klienci, ze względu na mechanizm indeksacji kwoty kredytu do CHF. Jak wiadomo w tym okresie kurs tej waluty w stosunku do złotego bardzo się umocnił.

Na dowód zasadności swoich roszczeń przedstawił wyciąg z ksiąg bankowych. Sąd uznał, że okoliczności sprawy nie budzą wątpliwości i uwzględnił powództwo. Pozwani konsumenci nie mieli na tym etapie wsparcia profesjonalnego pełnomocnika. W efekcie nie zaskarżyli skutecznie wyroku. W ten sposób wyrok zaoczny stał się prawomocny. Obecnie kredytobiorcy są obowiązani do zapłaty całej żądanej kwoty, a bank prowadzi w oparciu o niniejszy wyrok egzekucję m.in. z ich nieruchomości.

Klienci zwrócili się o pomoc do Rzecznika Finansowego. Rzecznik po zapoznaniu się z aktami sprawy podjął decyzję o wniesieniu skargi nadzwyczajnej.

– Uważam, że orzeczenie w niniejszej sprawie jest niezgodne z zasadami demokratycznego państwa prawnego, narusza  zasady ochrony konsumentów przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi oraz wskazuje na rażące naruszenie prawa procesowego – mówi dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Zdaniem Rzecznika klauzule przeliczeniowe odwołujące się do tabel kursów ustalanych jednostronnie przez bank, bez wskazania obiektywnych kryteriów, są nietransparentne, pozostawiają pole do arbitralnego działania banku i w ten sposób obarczają kredytobiorcę nieprzewidywalnym ryzykiem oraz naruszają równorzędność stron. Dlatego naruszają rażąco interesy konsumenta i są sprzeczne z dobrymi obyczajami.

Nie ulega wątpliwości, że w przedmiotowej sprawie sąd winien z urzędu zbadać, czy postanowienia umowy kredytu hipotecznego indeksowanego kursem CHF mają nieuczciwy charakter, czego bez wątpienia nie uczynił – mówi Mariusz Golecki.

Jeśli sąd przychyli się do stanowiska Rzecznika Finansowego, to uchyli zaskarżony wyrok. Wówczas kredytobiorcy będą mieli szansę na postępowanie sądowe w którym sąd zbada umowę pod kątem klauzul abuzywnych i konsekwencji z tego wynikających. Może to oznaczać, że do zapłaty pozostanie im kilkukrotnie mniejsza kwota niż obecnie żądana przez bank.

Warto podkreślić, że działanie Rzecznika Finansowego w tej konkretnej sprawie, może przełożyć się na innych konsumentów. Pozostałe osoby, będące w podobnej sytuacji będą miały szansę na zmianę prawomocnych orzeczeń w drodze skargi nadzwyczajnej.

Ważne! Kiedy z wnioskiem o skargę nadzwyczajną do Rzecznika Finansowego?

Wnioski o złożenie skargi nadzwyczajnej przez Rzecznika Finansowego mogą dotyczyć orzeczeń kończących postępowanie w sprawie, które uprawomocniły się po 3 kwietnia 2018 r. Uprawnienie do skargi nadzwyczajnej w odniesieniu do spraw rozstrzygniętych przed tą datą ma tylko Prokurator Generalny i Rzecznik Praw Obywatelskich.

Warto podkreślić, że skarga nadzwyczajna w swoim zamyśle ma dotyczyć rzeczywiście wyjątkowych sytuacji. Musi wystąpić jedna z trzech przesłanek:

  • orzeczenie narusza zasady lub wolności i prawa człowieka i obywatela określone w Konstytucji;
  • orzeczenie w sposób rażący narusza prawo przez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie;
  • zachodzi oczywista sprzeczność istotnych ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego.

Dodatkowo wniesienie Skargi Nadzwyczajnej będzie również dopuszczalne wyłącznie wtedy, kiedy zaskarżonego orzeczenia nie będzie można zmienić bądź uchylić poprzez inne nadzwyczajne środki zaskarżenia. Co więcej Skarga Nadzwyczajna nie może być oparta na zarzutach, które były przedmiotem rozpoznania Skargi kasacyjnej bądź Kasacji przez Sąd Najwyższy. Dodatkowo od tego samego orzeczenia, w interesie tej samej strony Skarga Nadzwyczajna może być wniesiona tylko raz.

Aby Rzecznik Finansowy mógł przygotować  skargę nadzwyczajną, niezbędne jest przedstawienie mu możliwie pełnej dokumentacji dotyczącej sprawy. To znaczy, trzeba opisać zastrzeżenia do orzeczenia, przedstawić pisma procesowe, orzeczenia sądów obydwu instancji z uzasadnieniem i dowody. Dopiero na tej podstawie Rzecznik Finansowy może podjąć decyzję o wystąpieniu do Sądu Najwyższego. Idealnym rozwiązaniem byłoby przygotowanie takiego wniosku przez profesjonalnego pełnomocnika, który już zna sprawę i prowadził ją w poprzednich instancjach. On też najlepiej będzie wiedział jakie przesłanki do wystąpienia ze skargą nadzwyczajną zostały spełnione w danej sprawie. Oczywiście nie jest to wymóg formalny. Jeśli kogoś nie stać na zaangażowanie pełnomocnika, prawnicy Rzecznika Finansowego wykonają taką analizę tylko na podstawie dostarczonej dokumentacji.

Skarga nadzwyczajna w sprawie rozliczenia wcześniej spłaconego kredytu

Prawie 15 tys. zł plus odsetki odzyskają klienci jednego z banków, jeśli Sąd Najwyższy pozytywnie rozpatrzy skargę nadzwyczajną złożoną przez Rzecznika Finansowego. Dotyczy ona braku rozliczenia i zwrotu części prowizji w związku z przedterminową całkowitą spłatą kredytu konsumenckiego.

Do Rzecznika Finansowego zgłosili się klienci, którzy zawarli w lutym 2016 r. umowę kredytu konsumenckiego. Pożyczyli wówczas 66,7 tys., z czego 50 tys. zł trafiło na ich konto, a 16,7 tys. zł zostało banku w formie prowizji. Umowa  została  zawarta  na  okres  120  miesięcy,  z  terminem  płatności ostatniej raty w marcu 2026 r. Udało się im spłacić w całości kredyt dużo wcześniej, bo w kwietniu 2017 r., czyli już po 14 miesiącach. W tej sytuacji – zgodnie z art. 49 ustawy o kredycie konsumenckim – zwrócili się do banku o proporcjonalny zwrot prowizji pobranej na etapie zawierania umowy. Według ich wyliczeń było to prawie 14,8 tys. zł. Bank nie uznał jednak roszczenia kredytobiorców i nie zwrócił proporcjonalnej części prowizji.

Sąd I instancji przyznał kredytobiorcom rację i zasądził żądaną kwotę. To podejście zgodne z prezentowanym od lat stanowiskiem Rzecznika Finansowego. Bank wniósł apelację.  Sąd II instancji jednak oddalił powództwo. Argumentował, że art. 49 ust. 1 ustawy o kredycie konsumenckim nie uzasadnia żądania klientów, a prowizja nie jest kosztem powiązanym z okresem kredytowania.

Ze względu na to, że roszczenie klientów było niższe niż 50  tys. zł, nie przysługuje od niego skarga kasacyjna. Oznacza to, że wyrok jest prawomocny, kończy postępowanie i nie przysługuje od niego zwyczajny środek zaskarżenia. W tej sytuacji klienci zwrócili się o pomoc do Rzecznika Finansowego. Rzecznik Finansowy po zapoznaniu się z aktami sprawy podjął decyzję o wniesieniu skargi nadzwyczajnej.

Uważam, że orzeczenie sądu drugiej instancji jest niezgodne z zasadami demokratycznego państwa prawnego oraz wskazuje na rażące naruszenie prawa poprzez błędną wykładnię przepisu art. 49 ustawy o kredycie konsumenckim – mówi dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Rzecznik Finansowy wielokrotnie prezentował stanowisko dotyczące interpretacji wspomnianego przepisu. Wynika z niego, że  w przypadku wcześniejszej spłaty kredytu konsumenckiego następuje obniżenie wszystkich kosztów takiego kredytu. Nie ma przy tym znaczenia ich charakter i kiedy  koszty te zostały faktycznie poniesione przez kredytobiorcę. Redukcja ta ma charakter proporcjonalny, tj. odnosi się do okresu od dnia faktycznej spłaty kredytu do dnia ostatecznej spłaty określonej w umowie. Rozliczenia kredytu według takich zasad mogą domagać się wszyscy klienci, którzy zawarli taką umowę po 18 grudnia 2011 r. Wówczas weszły w życie przepisy ustawy o kredycie konsumenckim, regulujące m.in. zasady rozliczenia wcześniej spłaconych kredytów.

Możliwe skutki skargi nadzwyczajnej

Jeśli sąd przychyli się do stanowiska Rzecznika Finansowego, to klienci otrzymają zwrot niemal 14,8 tys. zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie, liczonymi od kwietnia 2017 r. Bank będzie też musiał pokryć koszty procesu.

Stanowisko Rzecznika przedstawione w skardze nadzwyczajnej i rozstrzygnięcie sądu będą ważne dla wszystkich, którym w przeszłości bank lub firma pożyczkowa odmówiły zgodnego z prawem rozliczenia wcześniej spłaconego kredytu. Sposób działania zależy od tego, jak dany spór się zakończył.

Jeśli sprawa została już prawomocnie rozpatrzona przez sąd i oddalił on roszczenia klienta, to istnieje możliwość złożenia do Rzecznika Finansowego wniosku o wniesienie skargi nadzwyczajnej. Dotyczy to jednak tylko prawomocnych wyroków zapadłych po 3 kwietnia 2018 r.

Jeżeli sprawa nadal toczy się w sądzie, to istnieje możliwość złożenia do Rzecznika wniosku o przedstawienie istotnego poglądu dla sprawy.

Klienci, którzy spłacili wcześniej kredyt konsumencki, ale nie otrzymali proporcjonalnego zwrotu zgodnie z prawem, wciąż mogą dochodzić roszczeń. Należy najpierw złożyć reklamację do banku lub firmy pożyczkowej. W określeniu wysokości należnego zwrotu może być pomocny specjalny kalkulator Rzecznika Finansowego dostępny pod poniższym linkiem. Jeśli nie zostanie ona uznana, można zwrócić się do Rzecznika Finansowego z wnioskiem o interwencję.

Ważne! Kiedy z wnioskiem o skargę nadzwyczajną do Rzecznika Finansowego?

Wnioski o złożenie skargi nadzwyczajnej przez Rzecznika Finansowego mogą dotyczyć orzeczeń kończących postępowanie w sprawie, które uprawomocniły się po 3 kwietnia 2018 r. Uprawnienie do skargi nadzwyczajnej w odniesieniu do spraw rozstrzygniętych przed tą datą ma tylko Prokurator Generalny i Rzecznik Praw Obywatelskich.

Warto podkreślić, że skarga nadzwyczajna w swoim zamyśle ma dotyczyć rzeczywiście wyjątkowych sytuacji. Musi wystąpić jedna z trzech przesłanek:

  • orzeczenie narusza zasady lub wolności i prawa człowieka i obywatela określone w Konstytucji;
  • orzeczenie w sposób rażący narusza prawo przez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie;
  • zachodzi oczywista sprzeczność istotnych ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego.

Dodatkowo wniesienie Skargi Nadzwyczajnej będzie również dopuszczalne wyłącznie wtedy, kiedy zaskarżonego orzeczenia nie będzie można zmienić bądź uchylić poprzez inne nadzwyczajne środki zaskarżenia. Co więcej, Skarga Nadzwyczajna nie może być oparta na zarzutach, które były przedmiotem rozpoznania Skargi kasacyjnej bądź Kasacji przez Sąd Najwyższy. Dodatkowo od tego samego orzeczenia, w interesie tej samej strony Skarga Nadzwyczajna może być wniesiona tylko raz.

Aby Rzecznik Finansowy mógł przygotować  skargę nadzwyczajną, niezbędne jest przedstawienie mu możliwie pełnej dokumentacji dotyczącej sprawy. To znaczy, trzeba opisać zastrzeżenia do orzeczenia, przedstawić pisma procesowe, orzeczenia sądów obydwu instancji z uzasadnieniem i dowody. Dopiero na tej podstawie Rzecznik Finansowy może podjąć decyzję o wystąpieniu do Sądu Najwyższego. Idealnym rozwiązaniem byłoby przygotowanie takiego wniosku przez profesjonalnego pełnomocnika, który już zna sprawę i prowadził ją w poprzednich instancjach. On też najlepiej będzie wiedział jakie przesłanki do wystąpienia ze skargą nadzwyczajną zostały spełnione w danej sprawie. Oczywiście nie jest to wymóg formalny. Jeśli kogoś nie stać na zaangażowanie pełnomocnika, prawnicy Rzecznika Finansowego wykonają taką analizę tylko na podstawie dostarczonej dokumentacji.

Ważne decyzje w sporach dotyczących kredytów „frankowych”

Klienci banków, którzy mają kredyty „walutowe”, powinni poczekać na stanowisko Sądu Najwyższego, które ma być wyrażone 25 marca w kompleksowej uchwale Izby Cywilnej, a następnie w tym świetle ocenić konkretne propozycje ugodowe składane przez banki – uważa Rzecznik Finansowy. Jego zdaniem pozwoli im to na dokładniejsze oszacowanie skutków finansowych i podjęcie świadomej decyzji.

Treść zapytań I Prezes SN – kliknij link

W ostatnich tygodniach pojawiło się wiele informacji istotnych dla posiadaczy kredytów „walutowych”. Z jednej strony mamy szereg doniesień o pracach nad warunkami ugód, które banki mają zaproponować swoim klientom. Z drugiej, I prezes Sądu Najwyższego przedstawiła pełnemu składowi Izby Cywilnej sześć zapytań o kluczowe kwestie prawne dotyczące tego typu umów. W tej sytuacji do Rzecznika Finansowego trafiają pytania, jakie działania podejmować w obecnej sytuacji.

– Klienci banków, którzy mają kredyty „walutowe”, powinni poczekać na stanowisko Sądu Najwyższego, które ma być wyrażone 25 marca w kompleksowej uchwale Izby Cywilnej, a następnie w tym świetle ocenić konkretne propozycje ugodowe składane przez banki.  Pozwoli to na dokładniejsze oszacowanie skutków finansowych i podjęcie świadomej decyzji – mówi dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, prof. UŁ, Rzecznik Finansowy.

Dodaje, że nie zna jak dotąd szczegółów ugód, które zmierzają do rozwiązania problemu tzw. kredytów „walutowych”. Nie wiadomo czy będzie to rozwiązanie przyjęte przez całą branżę, czy tylko przez niektóre banki. Trudno również przewidzieć jak potencjalnie wpłyną na pozycję prawną klientów. 

Niewątpliwie jednak warto analizować wszelkie pomysły polubownego rozwiązania tych sporów. Dlatego też cieszę się z wyrażonej w ostatnim czasie deklaracji NBP, co do zaangażowania banku centralnego w rozwiązanie tej ważniej społecznie kwestii – mówi Mariusz Golecki.


Zdaniem Rzecznika Finansowego do podjęcia decyzji o ugodzie potrzebne są informacje dotyczące możliwej linii orzeczniczej w sądach. Dlatego ważne będzie stanowisko Sądu Najwyższego w sprawie złożonego 19 października 2020 r. przez Rzecznika Finansowego wniosku (sygn. akt III CZP 6/21) dotyczącego rozstrzygnięcia rozbieżności w orzecznictwie, dotyczącej sposobu rozliczania między stronami po unieważnieniu umowy kredytowej.

Spodziewam się jego uzyskania równolegle z ogłoszeniem 25 marca przez pełen skład Izby Cywilnej SN odpowiedzi na sześć zagadnień prawnych sformułowanych przez I Prezes Sądu Najwyższego. Jedno z tych zagadnień, zdefiniowane w punkcie czwartym jest tożsame ze wspomnianym naszym wnioskiem – przypomina Mariusz Golecki.

Zwraca uwagę, że 16 lutego Sąd Najwyższy w trzyosobowym składzie uznał, że w przypadku unieważnienia umowy o kredyt „walutowy” do rozliczenia banku i klienta ma zastosowanie tzw. zasada dwóch kondykcji. To zgodne z argumentacją konsekwentnie prezentowaną przez Rzecznika Finansowego. Takie podejście to dobry prognostyk przed pojęciem kolejnych uchwał SN w tej kwestii. (więcej na ten temat z informacji dostępnej pod poniższym linkiem: Sąd Najwyższy rozstrzyga zgodnie ze stanowiskiem Rzecznika Finansowego)

Rozstrzygnięcie przez pełen skład Izby Cywilnej wszystkich wymienionych przez I Prezes SN kwestii będzie miało charakter kompleksowy. Będzie dotyczyło  między innymi również kwestii zasadności roszczeń banków dotyczących wynagrodzenia za korzystanie z kapitału.

Moim zdaniem ta sprawa jest oczywista. Nie znajduję – ani w prawie polskim, ani unijnym – podstaw prawnych do sformułowania takiego oczekiwania. Dałem temu wyraz składając pozew wobec Raiffeisen Bank  i przystępując do sprawy klientów Santander Bank broniących się w sądzie przed tego typu roszczeniem. Wciąż czekamy na rozstrzygnięcie tych spraw i z pewnością sędziowie wstrzymają się z orzeczeniem do poznania stanowiska SN w tej kwestii – mówi Mariusz Golecki.

Jednocześnie zapowiada, że eksperci Rzecznika Finansowego będą analizowali stanowisko Izby Cywilnej i jego uzasadnienie, a następnie przedstawią swoje wnioski co do tego jak wygląda sytuacja prawna „frankowiczów”.

Sąd Najwyższy rozstrzyga zgodnie ze stanowiskiem Rzecznika Finansowego

Sąd Najwyższy uznał, że w przypadku unieważnienia umowy o kredyt „walutowy” do rozliczenia banku i klienta ma zastosowanie tzw. zasada dwóch kondykcji. To ważne dla „frankowiczów”, bo to korzystniejszy dla nich sposób rozliczenia unieważnionej umowy. Takie podejście to dobry prognostyk przed pojęciem uchwały SN rozstrzygającej rozbieżności w orzecznictwie, o którą wnioskował Rzecznik Finansowy.

Informacja nt. wniosku Rzecznika Finansowego o uchwałę Sądu Najwyższego – kliknij link

Sąd Najwyższy w składzie trzyosobowym zajmował się wczoraj (16 lutego 2021 r.) zagadnieniem prawnym przedstawionym przez Sąd Okręgowy w Warszawie. Dotyczyło ono zasad wzajemnych rozliczeń wynikających z umowy kredytu indeksowanego we franku szwajcarskim, która została uznana za nieważną ze względu na zawarcie w niej klauzul abuzywnych.

W uchwale (sygn. akt III CZP 11/20) Sąd Najwyższy opowiedział się za stosowaniem w takiej sytuacji teorii dwóch kondykcji, zatem każde roszczenie zarówno kredytobiorcy, jaki i banku o wydanie wzbogacenia należy traktować oddzielnie i niezależnie od drugiego. Sąd powołał się na m.in. na art. 405 k.c., zgodnie z którym w przypadku uznania umowy za nieważną, ma miejsce bezpodstawne wzbogacenie po obu stronach umowy. W takiej sytuacji kredytobiorca może skutecznie domagać się od banku zwrotu świadczenia w postaci rat kapitałowo-odsetkowych zapłaconych w walucie polskiej lub w walucie obcej. Równocześnie bank nie może odmówić realizacji takiego roszczenia, argumentując, że nie doszło do zwrotu przez kredytobiorcę wypłaconej przez bank kwoty kredytu w nominalnej wysokości.

– Stanowisko Sądu Najwyższego to istotny krok w kierunku sprawiedliwego rozwiązania problemu kredytów walutowych. Przypomnę, że tego problemu dotyczy też jedno z pytań skierowanych do pełnego składu Izby Cywilnej przez I Prezes Sądu Najwyższego. Jednoznaczne rozstrzygnięcie tej kwestii jest ważne dla wszystkich toczących spory przed sądem. To istotne również dla tych, którzy wstrzymują się z pozwem oczekując na propozycje ugodowe ze strony banków. Mając wiedzę co do zasad rozliczenia umowy można dokładniej oszacować skutki finansowe określonych działań i podjąć świadomą decyzję – mówi dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, prof. UŁ, Rzecznik Finansowy.

Rzecznik Finansowy konsekwentnie prezentuje argumentację podobną do wyrażonej we wczorajszym stanowisku Sądu Najwyższego. Można ją znaleźć np. w jego istotnych podglądach wydawanych na wniosek klientów lub sądów na etapie postępowania sądowego. Takie samo stanowisko Rzecznik przedstawił też składając wniosek o rozstrzygnięcie rozbieżności w orzecznictwie przez Sąd Najwyższy (sygn. akt III CZP 6/21) 19 października 2020 r.

Po stwierdzeniu nieważności umowy kredytu walutowego, obie strony są zobowiązane do wzajemnych rozliczeń i zwrotu wszelkich świadczeń związanych z realizacją tej umowy, w oparciu o przepis art. 410 k.c.  Bank może zatem dochodzić zwrotu od klientów sumy pieniężnej odpowiadającej wartości wypłaconej z tytułu umowy kredytu. Z kolei klienci mogą dochodzić m.in. zwrotu sumy pieniężnej odpowiadającej sumie wpłaconych przez nich kwot. Przy czym obydwa te roszczenia są niezależne – wyjaśnia dr Ewa Skibińska, z biura Rzecznika Finansowego.

Jak nie odziedziczyć długów? – poradniki Rzecznika Finansowego

Twój bliski zmarł, zostawiając długi? Nie zawsze musisz je spłacać! Eksperci Rzecznika Finansowego przypominają co i kiedy trzeba zrobić, żeby ograniczyć odpowiedzialność za zobowiązania. To tematyka kolejnych poradników z cyklu „Finanse po śmierci członka rodziny” dostępnych tutaj – kliknij link.

Do Rzecznika Finansowego trafiają pytania spadkobierców, którzy obawiają się, że zmarły członek rodziny zostawił po sobie długi przekraczające wartość majątku należącego do niego w chwili śmierci, np. mieszkania. Co można zrobić w takiej sytuacji?

Długi z chwilą śmierci spadkodawcy wchodzą w skład spadku po zmarłym. Od zachowania spadkobiercy zależy czy będzie on ponosić, ewentualnie w jakiej wysokości, odpowiedzialność za długi spadkowe. Trzeba pamiętać, że spadkobierca ma trzy możliwości. Może spadek odrzucić w całości, przyjąć go wprost albo przyjąć go z tzw. dobrodziejstwem inwentarza. W ostatnim przypadku, odpowiedzialność za długi spadkodawcy jest ograniczona do wartości majątku nabywanego przez spadkobiercę. W praktyce oznacza to, że jeśli zmarły nie pozostawił po sobie żadnego majątku, to spadkobierca nie musi regulować zobowiązań względem wierzycieli ze swojego majątku – mówi Krzysztof Witkowski, radca prawny w biurze Rzecznika Finansowego.

Równocześnie warto  spróbować ustalić jaka jest wysokość zobowiązań wobec banków i firm pożyczkowych. Niestety, w praktyce może to  okazać się bardzo utrudnione.

Ustalenie rzeczywistej sumy zadłużenia spadkobiercy może okazać się problematyczne, ze względu na tajemnicę bankową lub przedsiębiorstwa. Są nią objęte banki, instytucje pożyczkowe i przedsiębiorstwa prowadzące rejestry długów. Mogą one więc odmówić udzielenia informacji o stanie zadłużenia aż do stwierdzenia nabycia spadku. Nie jest to zatem sytuacja korzystna dla spadkobiercy. Z tego powodu, jeśli spadkobierca skłania się ku przyjęciu spadku, powinien zastanowić się nad przyjęciem go właśnie z dobrodziejstwem inwentarza – zaznacza Krzysztof Witkowski.

Mając pełne informacje można podjąć świadomą decyzję co do spadku. Jeśli nie chcemy przyjmować spadku z dobrodziejstwem inwentarza, trzeba będzie złożyć odpowiednie oświadczenie. Spadkobiercy mogą alternatywnie podjąć decyzję o odrzuceniu spadku. Wówczas nie będą musieli spłacać długów, ale należy mieć świadomość, że wówczas nie będą mieli praw do żadnego majątku spadkodawcy. Kolejną możliwością jest przyjęcie spadku wprost, ale będzie to oznaczało obowiązek uregulowania wszystkich zobowiązań. Na podjęcie decyzji jest sześć miesięcy licząc  od dnia śmierci spadkodawcy. Odpowiednie oświadczenie składa się przed sądem albo notariuszem. Jeśli jednak spadkobierca nie podejmie żadnego działania, to dojdzie do spadkobrania z dobrodziejstwem inwentarza.

Uzyskanie notarialnego aktu poświadczenia dziedziczenia, może wiązać się z większymi kosztami niż w przypadku złożenia wniosku do sądu. Jednak ale procedura jest znacznie szybsza i prostsza niż sądowa. Stawki wynagrodzenia notariusza są regulowane rozporządzeniem. W zależności od sytuacji spadkobierców oraz czynności dokonywanych przed notariuszem, nie powinny być większe niż 200 zł za każdą czynność, powiększonej o podatek VAT – mówi Krzysztof Witkowski.

W tym drugim przypadku, do sądu rejonowego właściwego dla miejsca ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy przed jego śmiercią należy złożyć stosowny wniosek o stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym. W treści wniosku spadkobierca powinien przedstawić dane osobowe zmarłego (przynajmniej adres zamieszkania przed śmiercią, PESEL), jak również wskazać dane spadkobierców, określić czy spadkodawca zostawił testament, czy pozostawał w związku małżeńskim, czy posiadał dzieci ze związku małżeńskiego, jak również ewentualnie spoza małżeństwa, a także wskazać czy w skład majątku po zmarłym wchodziło gospodarstwo rolne. Opłata sądowa od wniosku o stwierdzenie nabycia spadku wynosi 100 zł. Jest ona powiększona 5 zł tytułem wpisu postanowienia w przedmiocie dziedziczenia do Rejestru Spadkowego.

Ważne! Więcej szczegółów oraz inne porady dotyczące finansów po śmierci członka rodziny dostępne pod poniższym linkiem.

Masz pytania lub wątpliwości dotyczące usług podmiotów z rynku bankowo-kapitałowego? Eksperci Rzecznika Finansowego są to Twojej dyspozycji. Odpowiedzą na wszystkie pytania wysłane na adres porady@rf.gov.pl. Udzielają też porad telefonicznych pod numerem 22 333 73 25 – w godzinach 12.00-16.00, od poniedziałku do piątku.

Rzecznik Finansowy występuje w obronie statusu konsumenta

Rzecznik Finansowy po raz pierwszy przedstawił swoje stanowisko w odniesieniu do pytań prejudycjalnych skierowanych przez polski sąd do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Sprawa dotyczy fundamentalnej – m.in. dla rozstrzygania sporów „frankowych” – kwestii: definicji konsumenta i zakresu przyznawanej mu ochrony.

Pełna treść wystąpienia Rzecznika Finansowego (kliknij link)

Rzecznik Finansowy przystąpił do sprawy klienta jednego z banków, w której warszawski Sąd Rejonowy skierował pytania prejudycjalne do TSUE (C-198/20). Chodzi o spór dotyczący kredytu „frankowego”. Wsparcia bankowi udzielił wcześniej Związek Banków Polskich postulując – między innymi – żeby w tej sprawie Trybunał odmówił udzielenia ochrony konsumentowi, który na etapie zawierania umowy nie zapoznał się dostatecznie z jej treścią. Zdaniem bankowców, klient, który świadomie zrezygnował z możliwości zapoznania się z umową i zrozumienia wszystkich jej zapisów, nie powinien mieć statusu konsumenta w rozumieniu dyrektywy Rady 93/13 z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich. W ten sposób zostałby pozbawiony prawnej ochrony przysługującej konsumentom.

Postanowiłem przychylić się do wniosku klienta o przystąpienie do sprawy. Pokazuje ona jak ważne jest zrównoważenie sił w sporze między klientem a bankiem, wspieranym przez organizację branżową. Dodatkowo stanowisko TSUE wyrażone w tej sprawie będzie istotne dla pozostałych „frankowiczów” będących w sporze z bankami, jak również dla wszystkich klientów rynku finansowo-kapitałowego. Określenie statusu konsumenta jest sprawą fundamentalną – mówi dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, prof. UŁ, Rzecznik Finansowy.

Pytania, w sprawie których zajmuje stanowisko Rzecznik Finansowy, dotyczą zakresu ochrony konsumenckiej wynikającej z dyrektywy 93/13. Sąd odsyłający powziął m.in. wątpliwość czy ta ochrona przysługuje każdemu konsumentowi, czy też tylko właściwie poinformowanemu, dostatecznie uważnemu i rozsądnemu przeciętnemu konsumentowi.

Zawód i wiedza klienta nie mają znaczenia

W swoim stanowisku Rzecznik Finansowy przypomniał, że fundamentem dyrektywy 93/13, jest założenie dotyczące słabszej pozycji konsumenta wobec przedsiębiorcy, zarówno pod względem możliwości negocjacyjnych, jak i ze względu na stopień poinformowania. Podkreślił, że tej przepisy dyrektywy mają chronić konsumentów przed działaniami przedsiębiorców nadużywających swej pozycji rynkowej poprzez narzucenie konsumentom nieuczciwych postanowień umownych.

Z orzecznictwa Trybunału wynika, że pojęcie „konsument” w rozumieniu art. 2 lit. b) dyrektywy 93/13 ma charakter obiektywny. Jest niezależne od konkretnego zasobu wiedzy, jaki może mieć dana osoba, czy też od posiadanych przez nią w rzeczywistości informacji. Przepisy nie wprowadzają żadnego dodatkowego kryterium dla ustalenia statusu konsumenta. W konsekwencji, nie można osoby fizycznej pozbawić statusu konsumenta w odniesieniu do umowy, która dotyczy działań niezwiązanych z jej działalnością gospodarczą lub zawodową, z uwagi na jej wiedzę, zaangażowanie, wykształcenie lub zawód – wyjaśnia Rzecznik Finansowy. – Ta kwestia ma znaczenie systemowe i jest bardzo ważna dla milionów Polaków – dodaje Mariusz Golecki.

Roszczenia możliwe również po spłacie kredytu

Rzecznik Finansowy przypominał również, że ochrona konsumentów obejmuje zarówno etap nawiązywania relacji kontraktowej, jak i wykonywania zobowiązań przez obydwie strony umowy.

To szczególnie istotne w przypadku „frankowiczów”, którzy spłacili należność wobec banku. Wykluczenie możliwości skorzystania przez konsumenta z tej ochrony w przypadku pełnego wykonania umowy jest niezgodne z systemem ochrony ustanowionym przez dyrektywę 93/13 – podkreśla dr Ewa Skibińska z Biura Rzecznika Finansowego.

Konsument bez wpływu na treść umowy

W ocenie Rzecznika Finansowego w analizowanych pytaniach prejudycjalnych naruszono istotę konstrukcji prawnej nieuczciwych postanowień umownych w rozumieniu art. 3 ust. 1 dyrektywy 93/13.

– Umowy kredytu są zawierane poprzez stosowanie wzorców umownych, które są przygotowane przez bank i co do zasady nie podlegają żadnym zmianom oraz modyfikacjom proponowanym przez konsumenta. Tym samym stosowana przez banki reguła „take it or leave it” pozbawiała konsumentów jakiegokolwiek wpływu na zmianę treści umowy kredytu lub załączników stanowiących jej integralną część – zauważa Ewa Skibińska.

Bank powinien wszystko wyjaśnić klientowi

Rzecznik Finansowy w swoim stanowisku podkreśla, że to na banku, jako profesjonalnym uczestniku rynku, ciąży obowiązek poinformowania konsumenta odnośnie postanowień umowy kredytu indeksowanego w walucie obcej. W szczególności konsument powinien, na podstawie informacji przedstawionych przez bank, być w stanie ocenić skutki, jakie może mieć dla spłaty rat wzrost kursu waluty obcej.

– W praktyce oznacza to, że kredytodawca powinien wyraźnie poinformować konsumenta, że podpisując umowę kredytu w walucie obcej, ponosi on pewne ryzyko kursowe, które może okazać się dla niego trudne do udźwignięcia w przypadku wzrostu kursu tej waluty w stosunku do waluty, w której otrzymuje wynagrodzenie – mówi Ewa Skibińska.

Chociaż nie można oczekiwać od banku, aby przewidział konkretną wysokość kursu danej waluty w czasie obowiązywania wieloletniej umowy kredytu, to nie zwalnia go to z obowiązku uświadomienia klientowi ryzyka wahań kursów oraz faktu, że obciążony jest nim wyłącznie kredytobiorca.

W podsumowaniu Rzecznik Finansowy prezentuje stanowisko, że art. 2 lit. b), art. 3 ust. 1 i 2, art. 4 dyrektywy 93/13 oraz jej motywy 11, 16 i 20 należy interpretować tak, że ochrona konsumencka przyznana przez tę dyrektywę przysługuje każdemu konsumentowi będącemu osobą fizyczną, która w umowach objętych zakresem tej dyrektywy działa w celach niezwiązanych ze swoją działalnością gospodarczą i zawodową.

Skarga nadzwyczajna w sprawie nieuzasadnionego wpisu do rejestru dłużników

Ponad cztery lata zajęło bankowi wykreślenie z rejestru niesolidnych dłużników danych klienta, który nie zaciągnął u niego kredytu. Obecnie klient wciąż walczy o zadośćuczynienie za naruszenie dóbr osobistych. W pierwszej instancji wygrał, ale w sądzie apelacyjnym przegrał. Zdaniem Rzecznika Finansowego takie rozstrzygnięcie rażąco narusza prawo, dlatego wniósł skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego.

Problemy klienta jednego z banków zaczęły się w 2012 r. Dostał wówczas odmowę udzielenia kredytu hipotecznego ze względu na wpisanie go do rejestru niesolidnych dłużników. Po sprawdzeniu okazało się, że jego dane trafiły do Centralnej Bazy Danych – Bankowego Rejestru w styczniu 2011 r. Klient był zaskoczony, bo nigdy nie zaciągał kredytu w banku, który dokonał wpisu!

Batalia o wyjaśnienie sprawy i wykreślenie danych z rejestru trwała wiele miesięcy. W sprawę zaangażowany był Generalny Inspektor Danych Osobowych. Ostatecznie dane klienta zostały usunięte z rejestru w marcu 2015 r. Kilka miesięcy później GIODO potwierdził bezprawne i zawinione naruszenie przez bank przepisów dotyczących ochrony danych osobowych, gdyż wpis wynikał z błędu pracownika banku.

Sytuacja klienta

Klient postanowił dochodzić zadośćuczynienia od banku. Argumentował, że cała sytuacja generowała stres i zdenerwowanie. Żył w obawie wszczęcia nieuzasadnionej egzekucji komorniczej. Naruszono jego dobro osobiste w postaci dobrego imienia i czci, ponieważ dla innych banków okazał się osobą niewiarygodną, a wręcz nieuczciwą, zatajającą swoje zobowiązania. Przez lata nie miał możliwości zawarcia umowy kredytu hipotecznego, czy nawet zwykłej umowy o kartę kredytową, co wywołało u niego negatywne przeżycia i doświadczenia. To wszystko było podstawą żądania od banku zadośćuczynienia.

Batalia sądowa

Sąd Okręgowy przychylił się do argumentacji przedstawionej przez klienta i przyznał mu kwotę 10 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Bank jednak odwołał się od tego wyroku. Sąd Apelacyjny był już przeciwnego zdania. Wskazał, że należy wyraźnie rozdzielić sferę ochrony dóbr osobistych od sfery ochrony danych osobowych. Doszedł do przekonania, że pomimo bezprawnego i zawinionego działania banku naruszającego przepisy dotyczące danych osobowych nie należy ich utożsamiać z dobrami osobistymi. Uznał, że należy te kwestie wyraźnie rozdzielić, dlatego zmienił wyrok sądu okręgowego.

Po pomoc do Rzecznika Finansowego

Jedyną możliwością zakwestionowania takiego wyroku było złożenie skargi nadzwyczajnej. Dlatego poszkodowany zwrócił się o pomoc do Rzecznika Finansowego.

Po analizie dokumentacji doszliśmy do wniosku, że zaskarżone rozstrzygnięcie Sądu Apelacyjnego rażąco narusza prawo. Publikacja nieprawdziwych informacji w rejestrach bankowych w sytuacji, gdy klient nigdy nie był dłużnikiem banku, bez wątpienia narusza jego dobra osobiste. W dotychczas wykształconym orzecznictwie sądy wielokrotnie wypowiadały się w tym zakresie. Prawo do ochrony danych osobowych jest wywodzone z takich dóbr osobistych, jak godność człowieka oraz prawo do prywatności – mówi dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Zdaniem Rzecznika wyrok Sądu Apelacyjnego i wskazane w nim motywy uzasadnienia są niezgodne z zasadami demokratycznego państwa prawnego oraz wskazują na rażące naruszenie prawa poprzez błędną wykładnię przepisów prawa i ich niewłaściwe zastosowanie.

To uzasadnia złożenie skargi nadzwyczajnej, dlatego podjąłem decyzję o takim wystąpieniu. Mam nadzieję, że w ten sposób wieloletnia batalia poszkodowanego klienta banku wreszcie zakończy się pozytywnie – mówi Mariusz Golecki.

Kalendarium problemów klienta banku

Styczeń 2011 r. – wpisanie danych klienta banku do tzw. rejestru niesolidnych dłużników (Centralnej Bazy Danych – Bankowego Rejestru). Klient nigdy nie zaciągał kredytu w tym banku, a wpis wynikał z błędu pracownika banku.

2012 r. – próby zaciągnięcia kredytu hipotecznego i podpisania umowy o kartę kredytową zakończone niepowodzeniem ze względu na wpis w rejestrze. Klient podejmuje dziania na rzecz wykreślenia go z bazy.

Marzec 2015 r. – wykreślenie danych klienta z bazy niesolidnych dłużników.

Wrzesień 2016 r. – GIODO potwierdza bezprawne i zawinione naruszenie przez bank przepisów dotyczących ochrony danych osobowych.

Październik 2017 r. – Sąd Okręgowy zasądza kwotę 10 tys. zł tytułem zadośćuczynienia na rzecz klienta z tytułu naruszenia dóbr osobistych na skutek wpisu do rejestru.

Czerwiec 2019 r. – Sąd Apelacyjny oddala powództwo o zapłatę zadośćuczynienia.

Grudzień 2020 r. – Rzecznik Finansowy składa skargę nadzwyczajną od wyroku Sądu Apelacyjnego.

Jak podzielić po rozwodzie oszczędności emerytalne?

Do Rzecznika Finansowego trafiają pytania dotyczące tego, jak podzielić po rozwodzie tzw. oszczędności emerytalne, czyli środki zgromadzone w OFE lub na subkoncie w ZUS. Odpowiedź na to pytanie zależy przede wszystkim do tego, czy małżonkowie ustanowili rozdzielność majątkową czy też nie.

Z chwilą zwarcia małżeństwa powstaje między małżonkami z mocy ustawy wspólność majątkowa. Jeśli małżonkowie nie ustanowili rozdzielności majątkowej, to do ich majątku wspólnego należą również środki zgromadzone podczas trwania małżeństwa na rachunku otwartego lub pracowniczego funduszu emerytalnego każdego z małżonków oraz kwoty składek zewidencjonowanych na subkoncie ZUS. To oznacza, że po rozwodzie należy te środki podzielić.

Zgodnie z ogólną zasadą sformułowaną w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, oboje małżonkowie mają równe udziały w majątku wspólnym. W przypadku oszczędności emerytalnych, nie oznacza to jednak konieczności ich podziału idealnie „po połowie”. Można dokonać podziału całego majątku (np. oszczędności, ruchomości, nieruchomości itp.) w taki sposób, aby bez konieczności dzielenia po połowie każdego składnika majątkowego, możliwe było równe podzielenie całego majątku. Dodatkowo przepisy przewidują, że z ważnych powodów każdy z małżonków może żądać, ażeby ustalenie udziałów w majątku wspólnym nastąpiło z uwzględnieniem stopnia, w którym każdy z nich przyczynił się do powstania tego majątku. Przy ocenie uwzględnia się także nakład osobistej pracy przy wychowaniu dzieci i we wspólnym gospodarstwie domowym – wyjaśnia Mariusz Deniusiuk, z biura Rzecznika Finansowego.

Więcej szczegółów o tym, jak podzielić te środki oraz w jaki sposób będzie zrealizowana wypłata w komentarzu eksperta Rzecznika Finansowego (kliknij tutaj).

Masz pytania lub wątpliwości dotyczące Twoich pieniędzy zgromadzonych w OFE? Eksperci Rzecznika Finansowego są to Twojej dyspozycji. Odpowiedzą na wszystkie pytania wysłane na adres porady@rf.gov.pl. Udzielają też porad telefonicznych pod numerem 508 810 370, w godzinach od 12.00 do 16.00 od poniedziałku do piątku.

Sąd Najwyższy o odszkodowaniach z tytułu nieodpłatnej opieki

Poszkodowani w wypadkach mają pełne prawo do odszkodowania z tytułu nieodpłatnej opieki osoby bliskiej nad nimi. Jego wysokość powinna uwzględniać średnie stawki rynkowe tego typu usług. To główne wnioski z opublikowanego w ostatnim czasie uzasadnienia uchwały Sąd Najwyższego podjętej na wniosek Rzecznika Finansowego.

Treść wniosku o uchwałę z kwietnia 2019 r. (kliknij link)

Uchwała z lipca 2020 r. z uzasadnieniem (kliknij link)

Cieszę się z tak jasnego uzasadnienia. W ten sposób Sąd nie tylko rozstrzygnął rozbieżności w orzecznictwie w tego typu sporach. Sięgając do wcześniejszego orzecznictwa przypomniał też zasady miarkowania odszkodowania z tytułu nieopłatnej pomocy pokrywania kosztów opieki nad poszkodowanymi w wypadkach. To dobra wiadomość dla poszkodowanych w wypadkach i ich rodzin, szczególnie tych niezamożnych – mówi dr. hab. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Sąd w uzasadnieniu podkreślił, że z tej nieodpłatnej formy opieki korzystają często osoby niezamożne, których po prostu nie stać na odpłatne tego typu usługi. Zdaniem Sądu fakt korzystania z opieki bliskich, bez ponoszenia na nią wydatków, nie powinien prowadzić do zmniejszenia zakresu zobowiązania odszkodowawczego sprawcy szkody. Podkreślił, że trudno uznać za sprawiedliwe rozwiązanie różnicujące sytuację prawną poszkodowanych w zależności od tego, czy stać ich było na skorzystanie z odpłatnej opieki, czy też nie.

To jednoznaczna odpowiedź na argumenty niektórych ubezpieczycieli, którzy utrzymywali, że zasadne jest tylko pokrywanie uprzednich wydatków udokumentowanych rachunkami czy fakturami. W niektórych wypadkach, jeśli już decydowali o przyznaniu odszkodowania mimo braku takich dokumentów, to zaniżali jego wysokość, stosując stawki zdecydowanie niższe niż obowiązujące za tego typu usługi w danym regionie – zwraca uwagę Mariusz Golecki.

Sąd zanegował tego typu argumentację. Podkreślił, że takie podejście mogłoby skłaniać poszkodowanych do podejmowania działań fikcyjnych i zawierania z bliskimi umów o odpłatne świadczenie. Przypomniał, że zakres odpowiedzialności deliktowej za szkodę majątkową na osobie, będącą następstwem uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia, został z uwagi na jego szczególny charakter doprecyzowany przez ustawodawcę w art. 444 § 1 k.c.. Objęto w nim, co wyraźnie podkreślono w przepisie „wszelkie wynikłe z tego powodu koszty”. W ocenie sądu, sformułowanie „koszt” to nie tylko suma pieniędzy wydatkowana na kupno czegoś, nakład na określony cel ale również cena, wartość czegoś. W ocenie sądu skoro ustawodawca posłużył się pojęciem „kosztu” a nie „wydatku” należy przyjąć, że za istotne uznał pokrycie równowartości tych kosztów, a nie faktyczne ich poniesienie przez poszkodowanego. Argumentował, że opieka osoby bliskiej ma obiektywnie wymierną wartość ekonomiczną nawet wtedy, gdy była sprawowana nieodpłatnie.

Odnośnie wysokości odszkodowania, Sad Najwyższy w uzasadnieniu – sięgając do wcześniejszej judykatury – przypomniał, że jego wysokość powinna odnosić się do wartości rynkowej sprawowanej opieki.

To oznacza, że w praktyce obrotu winny być przyjmowane stawki wynagrodzenia osoby mającej odpowiednie kwalifikacje do jej wykonywania według cen rynkowych za tego typu usługi. W tym kontekście warto też zwrócić uwagę na argumentację sądu o równoprawnym traktowaniu osób korzystających z odpłatnej i nieodpłatnej opieki. Wskazywana przez sąd tożsamość przemawia również za twierdzeniem, iż przy miarkowaniu wysokości odszkodowania należy uwzględniać średnie ceny rynkowe usług tego typu obowiązujące w danym regionie – wyjaśnia mec. Aleksander Daszewski, zastępca dyrektora w Wydziału Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego, w biurze Rzecznika Finansowego.

Przypominamy

Sąd Najwyższy 22 lipca 2020 r. w sentencji uchwały III CZP 31/19 podjętej na wniosek Rzecznika Finansowego stwierdził, iż: „Poszkodowany, który doznał uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia, może domagać się na podstawie art. 444 § 1 k.c. odszkodowania z tytułu kosztów opieki sprawowanej nad nim nieodpłatnie przez osoby bliskie.”

Znaczenie zapytania Rzecznika Finansowego

Zapytanie do Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie rozbieżności w orzecznictwie to jedno z uprawnień Rzecznika Finansowego o najsilniejszym wpływie na praktykę podmiotów rynku finansowego. Uchwała Sądu Najwyższego prowadzi do ujednolicenia linii orzeczniczej sądów powszechnych na długie lata. Od 2003 roku Rzecznik Finansowy złożył 24 wnioski o uchwałę Sądu Najwyższego. Do tej pory Sąd podjął 21 uchwał, z czego aż 20 razy podzielił zapatrywanie Rzecznika na rozstrzyganą sprawę.