Rzecznik Finansowy pyta Sąd Najwyższy o koszty opieki nad poszkodowanymi w wypadkach

Czy ubezpieczyciel powinien wypłacać odszkodowanie z tytułu nieodpłatnej opieki osoby bliskiej nad poszkodowanym np. w wypadku komunikacyjnym? Zdaniem Rzecznika Finansowego i części sądów: tak. Rozstrzygnięcie rozbieżności w orzecznictwie przyniesie uchwała Sądu Najwyższego.

Treść wniosku o uchwałę

Zdaniem Rzecznika Finansowego nieodpłatna opieka nad poszkodowanym, świadczona przez członka rodziny czy przez inną osobę, wymaga zrekompensowania za pomocą odszkodowania stanowiącego ekwiwalent wartości pracy wykonanej przez opiekuna.

– Taki pogląd przez lata nie budził wątpliwości. Niestety w ostatnim czasie poszkodowani zaczęli skarżyć się do nas, że zakłady ubezpieczeń odmawiają wypłat z tego tytułu. Znalazło to swoje odzwierciedlenie w sporach sądowych, rozstrzyganych niestety w różnorodny i rozbieżny sposób. Stąd, dbając o ujednolicenie linii orzeczniczej, zdecydowałam o złożeniu wniosku o uchwałę do Sądu Najwyższego – mówi Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy.

Rekompensata za pracę bliskich

Jak przypomina Rzecznik Finansowy w swoim wniosku o uchwałę Sądu Najwyższego, takie uprawnienie poszkodowanego wynika z art. 444 par. 1 kodeksu cywilnego. 

– Naprawienie szkody osobowej wynikającej z czynu niedozwolonego obejmuje finansową rekompensatę za poświęcony przez bliskich poszkodowanego czas i wysiłek. Od decyzji samego poszkodowanego zależy, czy do opieki zaangażuje odpłatnie osobę obcą czy skorzysta z pomocy domownika lub innej osoby bliskiej, która będzie ją sprawować nieodpłatnie, poświęcając przy tym swój czas – wyjaśnia Aleksander Daszewski, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego.

Podkreśla, że całkowicie zrozumiałe jest, że osoba poszkodowana (szczególnie dzieci) zdecydowanie preferuje by opiekę nad nią sprawowali jej najbliżsi, a nie zatrudniona w tym celu obca osoba. Z kolei bliscy, są skłonni zrezygnować z innych zajęć i poświęcić swój czas, kosztem np. urlopu, odpoczynku, nauki itp. w celu zapewnienia poszkodowanemu troskliwej opieki.

– Kwestię wartości pracy na rzecz gospodarstwa domowego porusza się w badaniach naukowych od około 100 lat. Ze zdumieniem przyjmujemy próby kwestionowania jej znaczenia przez ubezpieczycieli, którzy w swą misję mają wpisane działania pomocowe na rzecz osób dotkniętych przez los – mówi Aleksander Daszewski.

Racjonalne roszczenia

Z przypadków analizowanych przez Rzecznika Finansowego wynika, że roszczenia przedstawiane przez klientów trudno traktować jako wygórowane.

– W jednej ze spraw poszkodowany żądał pokrycia kosztów opieki wg. stawki 8 zł za godzinę. Tymczasem ubezpieczyciel choć świadczenie przyznał, to zastosował stawkę na poziomie 5 zł. Dla porównania, jak ustalił sąd w okolicach miejsca zamieszkania poszkodowanego koszt tego rodzaju opieki kształtował się w granicach 10 zł za godzinę – mówi Aleksander Daszewski.

Analogiczne odszkodowanie za mienie

Prawnicy Rzecznika Finansowego przypominają, że nie budzi wątpliwości obowiązek wypłaty odszkodowania za szkody na mieniu z polisy OC sprawcy wypadku. Potwierdził to stosunkowo niedawno – bo w marcu 2018 r. – Sąd Najwyższy (II CNP 32/17). Nie ma przy tym znaczenia czy poszkodowany naprawi np. samochód i poniesie w związku z tym koszty czy też nie. Bez względu na decyzję poszkodowanego ubezpieczyciel ma zrekompensować szkodę, opierając się na obiektywnym poziomie cen i usług koniecznych do dokonania naprawy. Analogiczna zasada powinna też mieć zastosowanie do szkód osobowych.

Ważne uprawnienie Rzecznika Finansowego

Zapytanie do Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie rozbieżności w orzecznictwie to jedno z uprawnień Rzecznika Finansowego o najsilniejszym wpływie na praktykę podmiotów rynku finansowego. Uchwała Sądu Najwyższego prowadzi do ujednolicenia linii orzeczniczej sądów powszechnych na długie lata. Od 2003 Sąd Najwyższy 19 razy podejmował orzeczenia na wniosek Rzecznika Finansowego. Z czego aż 18 razy podzielił zapatrywanie Rzecznika na rozstrzyganą sprawę. Powyższy wniosek jest 21 złożonym przez Rzecznika Finansowego.

Warszawa 6 maja 2019 r.

Jak postępować w przypadku powstania szkód spowodowanych nawałnicą? Praktyczne wskazówki.

Każdego roku do Rzecznika Finansowego trafiają skargi związane z likwidacją szkód wynikających z działania żywiołów. W części przypadków spory wynikają z błędów zakładów ubezpieczeń. Ale w części, są efektem braku wiedzy ubezpieczonych co do sposobu postępowania po szkodzie. Poniżej praktyczne wskazówki jak postępować, żeby uniknąć problemów z wypłatą odszkodowania.

Krok pierwszy. Przeciwdziałanie zwiększeniu się rozmiarów szkody.

Po przejściu nawałnicy, huraganu czy silnego wiatru należy udokumentować rozmiary zniszczeń. Najlepiej zrobić serię zdjęć pokazujących uszkodzenia w zbliżeniu i z dalszej perspektywy. Chodzi o to, żeby móc wykazać ubezpieczycielowi rozmiary zniszczeń bezpośrednio po zdarzeniu.

Dopiero po wykonaniu zdjęć, należy przystąpić do działań związanych z pracami porządkowymi. Zwlekanie z ich podjęciem do momentu przybycia przedstawiciela zakładu ubezpieczeń może spowodować zwiększenie rozmiaru szkody. Wówczas ubezpieczyciel będzie mógł podnieść zarzut braku związku części strat ze szkodą albo też odmówić wypłaty odszkodowania. Ma jednak taką możliwość tylko wtedy jeśli niezachowanie określonych w umowie ubezpieczenia środków mających na celu ratowanie przedmiotu ubezpieczenia oraz zapobieżeniu zwiększania się szkody jest następstwem umyślnego działania bądź rażącego niedbalstwa (zgodnie z art. 826 § 3 k.c.)

Co to oznacza w praktyce? W przypadku zerwania dachu budynku należy przenieść wszystkie ruchomości bezpośrednio narażone na oddziaływanie deszczu do innych budynków bądź pomieszczeń, w których takie ryzyko nie występuje. Konieczne jest również zapewnienie prowizorycznego zadaszenia poprzez przykrycie górnej części budynku plandeką (folią). Również w trakcie tych działań warto zrobić zdjęcia dokumentujące ich  wykonywanie.  

Analogicznie należy postępować w przypadku zabudowań rolnych (gospodarczych), wówczas należy przenieść ich zawartość do innych budynków. Natomiast, jeżeli do skutecznej akcji ratunkowej niezbędne jest częściowe rozebranie budynku, wówczas należy to uczynić po uprzednim sporządzeniu dokumentacji zdjęciowej. Często bowiem bywa tak, że wartość mienia znajdującego się w środku zabudowań gospodarstw rolnych jest znacznie większa od wartości budynków. Stąd też do ratowania np. parku maszynowego czy też zgromadzonych zapasów ziarna, paszy warto jest poświęcić budynek wyrażający się mniejszą stratą niż ewentualna szkoda w mieniu znajdującym się wewnątrz stodoły.

Działania ubezpieczonego powinny być przede wszystkim ukierunkowane na ratowanie życia i zdrowia współlokatorów, a następnie na podjęcie działań zmierzających do ratowania dobytku poprzez stawienie czoła sile sprawczej szkody bądź jej skutkom (np. wdzieraniu się wody do domu), tj. podjęcie działań zmierzających do odwrócenia, zminimalizowania szkody. Koszt działań zapobiegawczych obciąża ubezpieczyciela. Na podstawie art. 826 § 4 k.c. zakład ubezpieczeń zobowiązany jest do refundacji kosztów wynikłych z działań zmierzających do minimalizowania szkody bądź jej odwrócenia, co jest dodatkowo ważne – i to niezależnie od wyniku tychże działań. Górną granicę odpowiedzialności w tym zakresie wyznacza suma ubezpieczenia. Stąd też koszt, który poniósł ubezpieczony np. na zakup plandeki służącej zadaszeniu budynku w celu ochrony wnętrz przed wdzieraniem się wody pochodzącej z deszczu, najem pomp wypompowujących wodę z zalanych budynków, powinien być zwrócony przez ubezpieczyciela w granicach sumy ubezpieczenia. Dlatego należy zbierać rachunki potwierdzające zakup rzeczy lub wykonanie usług mających na celu zmniejszenie strat.

Warto podkreślić, że w razie szkód w uprawach rolnych obowiązują nieco inne zasady. W tym wypadku, należy pamiętać o pozostawieniu bez zmian całej powierzchni uprawy do czasu przybycia rzeczoznawcy, który będzie miał możliwość precyzyjnego określenia zakresu i rozmiaru szkód.

Krok drugi. Oszacowanie rozmiaru szkody.

W przypadku szkody w mieniu, polegającej np. na uszkodzeniu samochodu, konstrukcji domu, zalaniu jego pomieszczeń albo wnętrz zabudowań gospodarstw rolnych, w pierwszej kolejności, ubezpieczony powinien przystąpić do spisu powstałych strat i zgromadzić dokumentację zdjęciową. Wynik porównania spisu uszkodzeń dokonanego przez osobę ubezpieczoną powinien być zgodny z danymi naniesionymi przez rzeczoznawcę ubezpieczeniowego do protokołu szkody (o czym szerzej poniżej). Brak takiej zgodności może oznaczać, że pominięto element szkody lub niewłaściwie oszacowano rozmiar wypadku ubezpieczeniowego. 

Jeśli w pomoc w usuwaniu skutków oddziaływania żywiołów angażuje samorząd terytorialny oraz związane z nim służby, warto jest w miarę możliwości uzyskać od tych służb stosowne zaświadczenie o przeprowadzonych akcjach ratunkowych, zabezpieczających mienie lub informacji o stwierdzonych stratach. Zaświadczenie takie ma walor dokumentu urzędowego, którego moc dowodowa jest większa niż dokumentu prywatnego, gdyż kwestionowanie informacji poświadczonych w tym dokumencie wymaga przeprowadzenia przeciwdowodu przez osobę, która zaprzecza treści tego dokumentu.

Krok trzeci. Zgłoszenie szkody.

W treści ogólnych warunków ubezpieczenia (o.w.u.) dość często można się spotkać z wymogiem powiadomienia zakładu ubezpieczeń o zajściu wypadku ubezpieczeniowego w określonym terminie. Zwykle jest to termin 3 – 7 dniowy, w zależności od ubezpieczyciela i rodzaju o.w.u.

Brak powiadomienia ubezpieczyciela w określonym terminie może skutkować odpowiednim zmniejszeniem odszkodowania. Jednak zgodnie z  art. 818 § 3 k.c. tylko wówczas gdy naruszenie to przyczyniło się do zwiększenia szkody lub uniemożliwiło ubezpieczycielowi ustalenie okoliczności i skutków wypadku. Powyższa sankcja, w przypadku szkód związanych z klęską żywiołową, w zasadzie nie powinna być stosowana. Przede wszystkim przemawia za tym fakt, iż niezwłoczne zgłoszenie szkody w danych okolicznościach nie przyśpieszy oszacowania rozmiaru powstałych strat, gdyż dana procedura może się rozpocząć dopiero po przeprowadzeniu wstępnych prac porządkowych.

Dlatego też w sytuacji szkody spowodowanej działaniem silnego wiatru, deszczu nawalnego albo powodzi lub podtopienia termin zgłoszenia szkody nie powinien odgrywać roli decydującej w przedmiocie wysokości odszkodowania. Należy bowiem mieć na uwadze, że wstępne czynności związane z szacowaniem rozmiaru szkód są możliwe dopiero po zakończeniu akcji ratunkowej i porządkowej. Zatem ubezpieczyciel, w obliczu wystąpienia katastrofy, nie powinien powoływać się na niedochowanie terminu ani tym bardziej miarkować z tego powodu wysokości odszkodowania. Wypłata odszkodowania w tych szczególnych okolicznościach powinna nastąpić w pełnej wysokości.

Krok czwarty. Postępowanie w trakcie likwidacji szkody.

Czynności podejmowane przez ubezpieczycieli od momentu zawiadomienia o szkodzie do wypłaty odszkodowania w praktyce ubezpieczeniowej są nazwane likwidacją szkody lub postępowaniem wyjaśniającym. Ciężar weryfikacji zgłoszonego zdarzenia pod względem faktycznym i prawnym spoczywa na ubezpieczycielu. Na powyższy obowiązek wskazuje art. 29 ust. 1 ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej (Dz. U. z 2015 r., poz. 1844). W tej sprawie wypowiedział się także Sąd Najwyższy w sprawie o sygn. akt III CKN 1105/98. W uzasadnieniu wyroku czytamy, że „Po otrzymaniu zawiadomienia o wypadku zakład ubezpieczeń obowiązany jest do ustalenia przesłanek swojej odpowiedzialności oraz do zbadania okoliczności dotyczących wysokości szkody. Tego obowiązku, należącego do istoty działalności ubezpieczeniowej, ubezpieczyciel nie może przerzucić na inne podmioty.”. Nie ma więc wątpliwości, że ciężar ustaleń w zakresie rozmiaru szkody jak i odpowiedzialności spoczywa na ubezpieczycielu. Zatem, przeprowadzając postępowanie wyjaśniające, ubezpieczyciel powinien wykorzystać wszelkie dostępne mu możliwości (środki dowodowe) pozwalające na określenie stanu faktycznego sprawy i wysokości świadczenia ubezpieczeniowego.

Do oceny szkody o dużych rozmiarach zawsze niezbędne jest przeprowadzenie oględzin uszkodzonego bądź zniszczonego mienia. Ubezpieczony jest wówczas zobowiązany na podstawie przepisów o.w.u.  do udostępnienia pomieszczeń nieruchomości, w których doszło do szkody, aby rzeczoznawcy ubezpieczeniowi mogli dokonać oceny stanu technicznego nieruchomości oraz zakresu uszkodzeń. Jeśli takiego postanowienia w nie ma, można taki obowiązek wywnioskować z art. 354 §2 k.c., tj. obowiązku współdziałania wierzyciel w takim samym zakresie jak dłużnika względem niego.

Na tym etapie likwidacji szkody przydatne są także ustalenia osoby ubezpieczonej, co do rozmiarów szkody. Trzeba bowiem zadbać by prowadzone przez rzeczoznawców ubezpieczeniowych ustalenia odpowiadały spostrzeżeniom ubezpieczonego. W tym celu należy dążyć do wspólnego uzgodnienia treści protokołu oględzin miejsca zdarzenia. Pomocne dla rzeczoznawcy może być także okazanie przygotowanego przez ubezpieczonego spisu spostrzeżonych uszkodzeń. W ten sposób można uniknąć pominięcia w protokole szkodowym istotnych danych mających wpływ na wysokość odszkodowania i konieczności przeprowadzenia w niedalekiej przyszłości kolejnych oględzin uszkodzonego mienia. Warto także przekazać rzeczoznawcy ubezpieczeniowemu zdjęcia uszkodzeń, sprzętów oraz w miarę możliwości (jeżeli takie fotografie się zachowały) zdjęcia przedstawiające wnętrze domu (mieszkania) sprzed szkody. Przydatne być mogą również oświadczenia świadków, zaświadczenia uzyskane od służb, posiadane rachunki i paragony potwierdzające koszty związane z usuwaniem skutków żywiołu, a także dokumentujące nakłady poniesione na remont i odbudowę budynków i budowli.

Niestety, nie wszystkie zakłady ubezpieczeń stosują protokólarną formę ustalania zakresu uszkodzeń na miejscu oględzin, co następnie jest przyczyną częstych nieporozumień. Ubezpieczony o wyniku poczynionych przez rzeczoznawcę ubezpieczeniowego ustaleń dowiaduje się dopiero po sporządzeniu przez ubezpieczyciela kosztorysu naprawy. Z kolei ubezpieczyciel już na wstępnym etapie rozpatrywania roszczeń świadomie pozbywa się wiedzy dotyczącej ewentualnych punktów spornych, zastrzeżeń ze strony ubezpieczonego związanych z ustaleniami rzeczoznawcy. W ten sposób ubezpieczyciele niepotrzebnie przenoszą ciężar uzgodnień co do rozmiaru szkody na sam koniec rozpatrywania roszczeń. Brak protokołu szkody powoduje, że nieścisłości oraz niedopatrzenia wychodzą na jaw dopiero po zajęciu przez ubezpieczyciela stanowiska w danej sprawie. Zazwyczaj wtedy ubezpieczony odwołuje się od „decyzji” ubezpieczyciela wskazując na niedopatrzenie, braki w ustaleniach rzeczoznawcy itp. W przypadku protokolarnego stwierdzenia zakresu strat, w znacznej części, możliwe jest uniknięcie trybu odwoławczego i konieczności ponownego rozpatrywania sprawy. Powyższa argumentacja potwierdza więc słuszność stosowania protokołu szkody przy opisywaniu strat spowodowanych zdarzeniem losowym, który przy założeniu dobrej wiary obu stron czynności związanej z oględzinami mienia pozwala uniknąć licznych nieporozumień.

Krok piąty. Sposób naprawienia szkody.

Ustalenie wysokości odszkodowania w przypadku ubezpieczeń dobrowolnych, np. samochodu – autocasco albo nieruchomości (mieszkania, domu) uzależnione jest od wariantu ubezpieczenia. W przypadku ubezpieczenia nieruchomości zasadą jest podział na ubezpieczenie mienia w wartości rzeczywistej oraz w wartości odtworzeniowej (nowej).

Przy wartości rzeczywistej ubezpieczyciele stosują ustalony na podstawie oględzin bądź w oparciu o wiek nieruchomości procentowy stopień zużycia. Sposób szacowania stopnia zużycia powinien być określony w treści o.w.u. Ubezpieczyciele często do określenia stopnia zużycia wykorzystują tabele, według których określonemu wiekowi przedmiotu ubezpieczenia przypisuje się wyrażony w procentach stopień zużycia. Stąd też inkorporowanie do umowy treści tabeli albo wręczanie jej razem z o.w.u. przed zawarciem umowy czyni z niej wiążący strony element umowy ubezpieczenia.

Przy ubezpieczeniu w wariancie wartości odtworzeniowej wartość odszkodowania stanowi rzeczywisty realny koszt związany z doprowadzeniem rzeczy uszkodzonej do stanu sprzed szkody, bez stosowania stopnia zużycia.

W przeważającej liczbie rozpatrywanych roszczeń ubezpieczyciele stosują rozliczenie kosztorysowe na podstawie programów eksperckich np. „SEKOCENBUD”, „NORMA”, „WINBUD”. W takim przypadku, otrzymując wycenę należy zwrócić uwagę na wysokość stosowanych stawek za jedną roboczogodzinę (rbg) oraz cen materiału i sprzętu oraz porównać wartości z tymi, które funkcjonują na lokalnym rynku usług budowlanych.

W zakresie szkód spowodowanych gradobiciem albo przez spadające konary drzew i gałęzie o sposobie w jaki ustalane będzie odszkodowanie oraz jego wysokość decydować będą ogólne warunki ubezpieczeń. Sposób naprawienia szkody może przebiegać różnie w zależności od rozmiaru szkody, tzn. czy mamy do czynienia ze szkodą częściową, czy też całkowitą. Najczęściej wykorzystywane przez Ubezpieczycieli programy eksperckiego wycen szkód w pojeździe to Audatex, Eurotax oraz Infoexpert.

W przypadku wystąpienia szkody całkowitej w ubezpieczeniu autocasco, czyli takiej która w zależności od treści umowy ubezpieczenia związana jest z kosztem naprawy przekraczającym 70% wartości pojazdu sprzed szkody, odszkodowanie ustala się przy wykorzystaniu tzw. metody dyferencyjnej. Metoda ta polega na ustaleniu wysokości odszkodowania poprzez pomniejszenie wartości pojazdu w stanie przed uszkodzeniem – o wartość pojazdu (wrak, pozostałości) w stanie uszkodzonym tj. po wypadku. Dla poprawności takiego rozliczenia szkody niezmiernie istotne znaczenie mają ustalenia dotyczące wartość pojazdu przed szkodą, wartość pozostałości oraz poprawność ustalenia wysokości kosztów naprawy. Natomiast szkoda częściowa obliczana jest na podstawie kosztorysu naprawy bądź przedstawionych przez osobę ubezpieczoną rachunków za przeprowadzoną naprawę.

Odszkodowania po nawałnicach – pytania i odpowiedzi

Po każdej nawałnicy do Rzecznika Finansowego trafiają zapytania telefoniczne i mailowe dotyczące problemów z którymi zetknęli się poszkodowani. Poniżej prezentujemy najczęściej występujące zgłoszenia.

Po ostatniej wichurze zgłosiłem szkodę. Ubezpieczyciel dość szybko przelał mi pieniądze, ale tylko 1 tys. zł. Dlaczego tyle, skoro straty są znacznie wyższe?

Taka kwota wskazuje, że może to być tzw. zaliczka lub kwota bezsporna. Ubezpieczyciele wypłacają takie kwoty po stwierdzeniu istnienia ich odpowiedzialności. Resztę dopłacają po przeprowadzeniu całego postępowania likwidacyjnego, dokładnego podsumowania strat.


Przyznane przez ubezpieczyciela odszkodowanie wydaje mi się zbyt niskie na pokrycie wszystkich strat. Co mam zrobić, żeby uzyskać dopłatę?

Jeśli kwestionujemy wysokość zaproponowanego odszkodowania, to w pierwszej kolejności należy poprosić zakład ubezpieczeń o dokładny kosztorys pokazujący jak odszkodowanie zostało wyliczone. Dzięki temu zobaczymy jakie elementy zostały uwzględnione, a jakie nie oraz jak zostały wycenione zniszczone elementy. Pamiętajmy, że zakład ubezpieczeń jest ustawowo zobowiązany do przekazania nam wszystkich interesujących nas informacji związanych z postępowaniem odszkodowawczym. Mając te informacje można napisać reklamację do zakładu ubezpieczeń. Jeśli chcemy zakwestionować wartości podane w kosztorysie może w tym pomóc rzeczoznawca majątkowy. Jednak jeśli zdecydujemy się skorzystać z usług rzeczoznawcy i poniesiemy w związku z tym jakieś koszty musimy pamiętać, iż zakład ubezpieczeń nie musi nam ich zwrócić. W przypadku wątpliwości prawnych np. dwukrotnego naliczenia wskaźnika zużycia budynku przy obowiązkowym ubezpieczeniu budynków rolniczych gospodarstwie rolnym czy zastosowania zasady proporcji w dobrowolnym ubezpieczeniu domu można zwrócić się do Rzecznika Finansowego.


Miałem obowiązkowe ubezpieczenie budynków rolnych rolniczych Wypłacone odszkodowania nie uwzględnia mebli zniszczonych po zerwaniu dachu. Dlaczego?

Obowiązkowe ubezpieczenie budynków  rolniczych nie obejmuje ruchomości zgromadzonych w domu. Oznacza to, że jeśli po zerwaniu dachu zniszczone zostały meble, dywany, ubrania itp. to z takiej polisy nie będzie można liczyć na odszkodowanie. Za to zniszczenia konstrukcji budynku (np. zerwany dach, uszkodzone ściany) powinny być objęte ubezpieczeniem.


Wiatr zniszczył mi drewnianą stodołę wybudowaną w latach 50-tych. Czy z obowiązkowego ubezpieczenia budynków rolniczych dostanę odszkodowanie pozwalające na wybudowanie nowej, murowanej?

Zgodnie z ustawą regulującą warunki obowiązkowego ubezpieczenia budynków rolniczych według tzw. wartości nowej (czyli pozwalającej na odbudowę nieruchomości) można ubezpieczyć bez dodatkowych formalności tylko stosunkowo nowe budynki oraz budynki, których stopień zużycia w dniu zawarcia umowy ubezpieczenia nie przekracza 10%. Przy starszych budynkach, szczególnie tych, które nie były remontowane, procent zużycia jest większy i wtedy odszkodowanie jest wypłacane według tzw. wartości rzeczywistej. Oznacza to uwzględnienie w kosztach odbudowy zużycia technicznego w wysokości wskazanej na polisie przy ubezpieczaniu budynku, więc odszkodowanie nie wystarczy na wybudowanie nowej stodoły według nowych technologii.  Mało tego, niektórzy ubezpieczyciele naliczają to zużycie techniczne dwukrotnie: przed zawarciem umowy i po szkodzie.  Pamiętać także trzeba, iż zawsze górną granicą odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń jest suma ubezpieczenia wskazana na polisie, tj. odpowiadająca wartości budynku przyjętego do ubezpieczenia. Dlatego też odszkodowanie nigdy nie przekroczy wartości stodoły starej, wybudowanej w latach 50-tych. 


Wiatr zniszczył nam dom, który wyremontowaliśmy własnymi siłami dwa lata temu. Tymczasem ubezpieczyciel wypłacił nam zaledwie część tego, co wydaliśmy np. na położenie dachu. Co zrobić, żeby dostać wyższe odszkodowanie?

Najprawdopodobniej ubezpieczyciel nie uwzględnił faktu remontu budynku. Jeśli tak, to powinien przygotować nowe wyliczenia. Jeśli mają Państwo rachunki na to, co było wyremontowane dwa lata temu, to proszę je zebrać i zachować. Jeśli ich nie ma, to warto też poszukać zdjęć, będą dobre też te z telefonu komórkowego, które pokazywałby stan budynku przed i po remoncie. Może ktoś z rodziny robił jakieś zdjęcia przed i po remoncie? Nie należy pozbywać się też pozostałości nowej części dachu, blachodachówki, okien czy drzwi, które były wymieniane dwa lata temu. Powinien przyjechać rzeczoznawca i ocenić ponownie zniszczenia. To powinno wystarczyć, żeby wykazać, że były to nowe elementy.

Na sposób wyliczenia odszkodowania może też wpływać rodzaj umowy. W przypadku ubezpieczeń dobrowolnych, według wartości nowej (nazywanej też odtworzeniową) można ubezpieczyć nieruchomości nie starsze niż 20-50 lat, w zależności od rodzaju mienia czy warunków danej umowy. W przypadku starszych budynków ma zastosowanie tzw. wartość rzeczywista, czyli przy wyliczaniu odszkodowania uwzględnia się ich zużycie techniczne. Ale powinno ono uwzględniać wszelkie remonty budynku.

Niestety w tego typu umowach, klienci wciąż mogą się spotkać z zastosowaniem tzw. zasady proporcji, która powoduje znaczne obniżenie odszkodowania. Na przykład jeśli dom jest wart 200 tys. zł, a zostanie ubezpieczony na 100 tys. zł, to ubezpieczyciel uznaje, że suma ubezpieczenia została zaniżona o 50%.  O taki wskaźnik obniża potem odszkodowanie. To oznacza, że jeśli koszt naprawy zerwanego dachu wyniósł by 30 tys. zł, to ubezpieczyciel zgodzi się pokryć tylko połowę tej kwoty, czyli 15 tys. zł. Jeśli dom zostanie zupełnie zniszczony, to niektórzy ubezpieczyciele również wypłacą tylko połowę sumy ubezpieczenia, czyli 50 tys. zł. Rzecznik Finansowy w tego typu sprawach stoi na stanowisku o niedopuszczalności zasady proporcji, w sytuacji gdy stroną umowy z ubezpieczycielem jest konsument – stanowisko to już kilkakrotnie zostało potwierdzone przez Sąd Najwyższy.


Ile trwa procedura od czasu złożenia wniosku do wypłacenia odszkodowania?

Towarzystwo powinno wypłacić odszkodowanie w ciągu 30 dni od zgłoszenia szkody. Tylko w wyjątkowych wypadkach, towarzystwo może przekroczyć ten 30 dniowy termin i musi mieć ku temu podstawy np. problem z wyjaśnieniem okoliczności zdarzenia lub określenia wysokości odszkodowania. Jeśli się zdarzy, że zakład ubezpieczeń nie wypłaca odszkodowania w terminie, proponuje wypłatę zbyt niską w stosunku do poniesionych strat, warto napisać oficjalną reklamację ze sprecyzowaniem swoich oczekiwań. Na ustosunkowanie się do reklamacji ubezpieczyciel ma 30 dni od dnia jej otrzymania. Przy czym do zachowania tego terminu wystarczy samo wysłanie przez zakład ubezpieczeń odpowiedzi na tę reklamację. Jeśli tego nie zrobi, to reklamacja jest uznawana za rozpatrzoną zgodnie z wolą klienta. Jeśli odpowie w terminie, ale negatywnie – można poprosić o interwencję Rzecznika Finansowego.

20 uchwała Sądu Najwyższego na wniosek Rzecznika Finansowego

Konsumentom powinno być łatwiej dochodzić roszczeń wynikających ze stosowania przez instytucje finansowe nieuczciwych postanowień umownych. Sąd Najwyższy potwierdził w uchwale z wniosku Rzecznika Finansowego, że ich oceny należy dokonywać według stanu z chwili zawarcia umowy.

Treść wniosku Rzecznika Finansowego

Sąd Najwyższy uznał, że oceny, czy postanowienie umowne jest niedozwolone (art. 385 (1) § 1 k.c.) dokonuje się według stanu z chwili zawarcia umowy”.  (III CZP 29/17)

Cieszę się z takiego stanowiska Sądu Najwyższego. Dzięki temu klientom będzie łatwiej dochodzić roszczeń wynikających ze stosowania przez instytucję finansowe nieuczciwych postanowień umownych – mówi Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy.

Wyjaśnia, że konsument w indywidualnej sprawie będzie musiał wykazać przed sądem tylko sam fakt wpisania do umowy klauzuli pozwalającej instytucji finansowej określać np. obowiązki klienta, w oparciu o nieprecyzyjne, niejednoznaczne i nieweryfikowalne dla niego kryteria. Nie będzie musiał wykazywać, że sporne postanowienie w praktyce wykonywane było na jego niekorzyść.

Konsumentom będzie łatwiej

Praktyczne znaczenie tej uchwały można prześledzić na przykładzie postanowienia dotyczącego ustalania wysokości oprocentowania kredytu. W części umów kredytu hipotecznego – szczególnie tzw. „frankowych” – znajdują się zapisy pozwalające bankowi ustalać dowolnie i jednostronnie oprocentowanie, w oparciu o nieprecyzyjne, niejednoznaczne i nieweryfikowalne dla konsumenta kryteria.  Sąd w tzw. kontroli incydentalnej będzie oceniał tylko na podstawie treści i okoliczności zawarcia umowy, czy zwiera ona nieuczciwe postanowienia. Klient nie będzie musiał więc wykazywać, że wykorzystując taką dowolność bank rzeczywiście zawyżał oprocentowanie w sposób krzywdzący konsumenta. Wtedy konieczne byłoby wyliczenie o ile wyższe były odsetki płacone przez konsumenta, niż miałoby to miejsce przy zastosowaniu jasnych kryteriów. Taki wymóg stawiałby bardzo wysoko poprzeczkę, jeśli chodzi o kwestię dowodową. Wykazanie nieuczciwości postanowienia bez wsparcia kogoś biegłego w finansach byłoby praktycznie niemożliwe.

Zgodnie z unijnym orzecznictwem

Uchwała Sądu Najwyższego idzie w ślad za orzecznictwem TSUE, który wielokrotnie wskazywał, że nieuczciwy charakter warunków umowy powinien być określany z uwzględnieniem rodzaju towarów lub usług, których umowa dotyczy i z odniesieniem, w momencie zawarcia umowy, do wszelkich okoliczności związanych z zawarciem umowy – podkreśla Bartosz Wyżykowski, radca prawny, zastępca dyrektora Wydziału Klienta Rynku Bankowo-Kapitałowego w Biurze Rzecznika Finansowego

Dodaje, że należy również uwzględnić wszystkie okoliczności, o których przedsiębiorca mógł wiedzieć przy zawieraniu umowy i które mogły wpływać na jej późniejsze wykonanie. Ponadto TSUE wskazał, że stwierdzenie istnienia nieuczciwego warunku umowy nie może zależeć od jego faktycznego stosowania lub niestosowania przez przedsiębiorcę.

– Uzależnianie w kontroli incydentalnej uznania nieuczciwości danego postanowienia umownego od sposobu jego wykonywania przez przedsiębiorcę prowadziłoby również do sytuacji w której, w jednym okresie kwestionowane postanowienie można by uznać za abuzywne, zaś w innym już nie. Innymi słowy możliwe byłyby różne rozstrzygnięcia w przedmiocie tej samej klauzuli umownej w zależności od chwili wyrokowania. Nie zapewniałoby to należytej ochrony konsumentów – argumentuje Bartosz Wyżykowski.

Warto podkreślić, że uchwała Sądu Najwyższego ma kluczowe znaczenie nie tylko dla kredytobiorców, ale dla wszystkich konsumentów którzy w sporach sądowych wnoszą o stwierdzenie bezskuteczności postanowień ich umów, powołując się na ich nieuczciwy charakter.

Ważne uprawnienie Rzecznika Finansowego

Zapytanie do Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie rozbieżności w orzecznictwie to jedno z uprawnień Rzecznika Finansowego o najsilniejszym wpływie na praktykę podmiotów rynku finansowego. Uchwała Sądu Najwyższego prowadzi do ujednolicenia linii orzeczniczej sądów powszechnych na długie lata. Od 2003 Sąd Najwyższy 20 razy podejmował orzeczenia na wniosek Rzecznika Finansowego. Z czego aż 19 razy podzielił zapatrywanie Rzecznika na rozstrzygana sprawę (z uwzględnieniem powyższej uchwały).

Sąd Najwyższy uzasadnił odpowiedzialność rolników za psy gospodarskie

Sąd Najwyższy przedstawił uzasadnienie uchwały, w której orzekł, że ubezpieczyciele powinni pokrywać z OC rolnika szkody wyrządzone przez psa wykorzystywanego użytkowo w gospodarstwie rolnym. Podzielił w nim stanowisko prezentowane w tej sprawie przez Rzecznika Finansowego. Tezy przedstawione w uzasadnieniu ułatwią dochodzenie roszczeń poszkodowanym w takich wypadkach.

Uzasadnienie uchwały Sądu Najwyższego

Wniosek Rzecznika Finansowego do Sądu Najwyższego

W uzasadnieniu Sąd Najwyższy podkreślił, iż posiadanie i wykorzystywanie psów w gospodarstwach rolnych jest normalną i dość powszechną praktyką w warunkach wiejskich. Zauważył, że zwierzęta te pełnią użytkową rolę w gospodarstwie. Na przykład pilnują  inwentarza, zbiorów lub maszyn i urządzeń wykorzystywanych w tym gospodarstwie, zapewniając jego bezpieczeństwo. Pełną też czasem rolę psów pasterskich. Stanowią więc element gospodarstwa niezbędny do jego funkcjonowania, a więc pozostają z nim w funkcjonalnym związku.

– W konsekwencji, szkody przez nie wyrządzone – w przeciwieństwie do szkód wyrządzonych przez psy chowane dla przyjemności, a więc domowe – powinny być objęte odpowiedzialnością zakładu ubezpieczeń – zwraca uwagę Ewa Kiziewicz, ekspert w biurze Rzecznika Finansowego.

Sąd stwierdził także, iż zawierający definicję gospodarstwa rolnego art. 55k.c. wskazujący wprost jako potencjalny składnik gospodarstwa rolnego na inwentarz, w skład którego wchodzi sprzęt potrzebny do produkcji oraz zwierzęta chowane w gospodarstwie,  nie wyłącza możliwości uznania psa za składnik gospodarstwa rolnego, z którego zachowaniem łączy się odpowiedzialność ubezpieczyciela. Uznania psa za składnik gospodarstwa rolnego nie wyłącza art. 50 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych.

Jasne źródło definicji

Uzasadnienie zawiera kilka wskazówek, które ułatwią dochodzenie roszczeń poszkodowanym w takich wypadkach. Do tej pory ubezpieczyciele odmawiali wypłaty, wskazując, że  pies nie jest zwierzęciem gospodarskim w rozumieniu ustawy z dnia 29 czerwca 2007 r. o organizacji hodowli i rozrodzie zwierząt gospodarskich.

– Jednakże – podzielając opinię Rzecznika Finansowego – Sąd Najwyższy zauważył, iż definiujący określenie „zwierzęta gospodarskie” art. 2 ust. 1 powyższej ustawy również nie może być podstawą wyłączenia możliwości uznania psa za składnik gospodarstwa rolnego – podkreśla Ewa Kiziewicz.

Sąd argumentuje, że do unormowań tej ustawy nie odnosi się ani kodeks cywilny, ani ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych, w której pojęcie „zwierzę gospodarskie” nie występuje. Dodatkowo jej zakres i przedmiot, tj. sprawy z zakresu hodowli oraz zachowania zasobów genetycznych, oceny wartości użytkowej i hodowlanej, prowadzenie ksiąg hodowlanych i rejestrów oraz nadzór nad hodowlą i rozrodem zwierząt gospodarskich, nie łączy się z problematyką odpowiedzialności cywilnej rolników.

Rolnik zawsze odpowiada za psa

Sąd podkreślił też, że samo zdarzenie będące źródłem szkody  nie musi mieć ścisłego związku z działalnością gospodarstwa, wymaganie takie bowiem nie wynika z art. 50 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych.

– W praktyce powinno to oznaczać, że zakłady ubezpieczeń nie powinny odmawiać wypłaty w sytuacji gdy np. pies wybiegnie z ternu gospodarstwa i wpadnie pod samochód czy pogryzie przejeżdżającego rowerzystę. Niestety w przeszłości zdarzały się również takie sytuacje w których ubezpieczyciele nie wypłacali odszkodowania argumentując także tym, że w momencie szkody pies nie wykonywał funkcji związanej z gospodarstwem rolnym.  – mówi Ewa Kiziewicz.

Rekompensata za szkody w przeszłości

Warto podkreślić, że podjęcie uchwały nie stanowi nowego prawa, ale wskazuje, jak należy interpretować istniejące już przepisy. To ważna informacja dla osób, które w przeszłości uległy wypadkowi w takich okolicznościach. Jeśli w ich wypadku nie minął termin przedawnienia roszczeń i będą potrafiły wykazać ich zasadność lub zgłaszały szkodę, ale towarzystwo odmówiło wypłaty, będą mogły teraz zwrócić się o rekompensatę wraz z odsetkami. Zgodnie z art. 442 (1) kodeksu cywilnego okres przedawnienia roszczeń co do znacznej części wypadków drogowych powodujących poważne urazy ciała wynosi nawet 20 lat. Jeśli to szkoda majątkowa np. na skutek zderzenia z psem został rozbity samochód, to roszczenia w większości przypadków przedawniają się w ciągu 3 lat. 

Sąd Najwyższy o obniżaniu odszkodowań o zasiłki celowe

Przezorny będzie lepiej zabezpieczony

Ubezpieczyciel nie może obniżać odszkodowania za zniszczone (np. w wyniku powodzi) mienie o kwoty otrzymane przez poszkodowanego w ramach pomocy publicznej. Taki wniosek płynie z sentencji uchwały Sądu Najwyższego w sprawie, w której Rzecznik Finansowy zaprezentował swój istotny pogląd.

Uchwała Sądu Najwyższego

Istotny pogląd w sprawie Rzecznika Finansowego

Sąd Najwyższy ogłosił dziś sentencję uchwały (III CZP/35/16) w sprawie, w której ubezpieczyciel obniżył  odszkodowanie wypłacone swojemu klientowi poszkodowanemu w wyniku powodzi. Towarzystwo uzasadniło to tym, że poszkodowany otrzymał wsparcie z innych źródeł.

Dobrze znamy tą niewłaściwą argumentację, bo podobne sprawy były już przedmiotem naszych interwencji. Ubezpieczyciele przywołują art. 824.1 k.c. i wskazują, że kumulacja odszkodowania z umowy ubezpieczenia i świadczeń z innych źródeł, powodowałaby wzbogacenie osoby ubezpieczonej. Równocześnie nie zauważali, że obniżając odszkodowanie to zakład ubezpieczeń bezpodstawnie się wzbogacał. Dlatego cieszymy się z tej uchwały, której sentencja wskazuje, że Sąd zajął stanowisko zbieżne z naszym istotnym poglądem, który przestawiliśmy w tej sprawie. Dzięki temu poszkodowanym będzie łatwiej o uzyskanie wystarczających środków np. na odbudowę domu – mówi Aleksander Daszewski, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego.

Przypomina, że  nie istnieje żaden przepis prawa cywilnego pozwalający na kompensację świadczeń wypłacanych na podstawie różnych tytułów prawnych. Tym bardziej, że są to np. zasiłki z funduszu ubezpieczeń społecznych, budżetu państwa czy też po prostu spontanicznych społecznych zbiórek. Zasady i procedury zgodnie z którymi przyznawana jest pomoc finansowa dla powodzian, są określone w gałęziach prawa zupełnie nie związanych z prawem cywilnym, regulującym umowy ubezpieczenia.  Mało tego, na przykład ministerialne wytyczne regulujące zasady wypłat, wyraźnie wskazują, że „pieniądze przyznawane są niezależnie od odszkodowania”.

Ubezpieczyciel umawia się z klientem, że za określoną składkę udzieli mu ochrony do poziomu wyznaczonego sumą ubezpieczenia.  W związku z tym bez znaczenia jest skąd i z jakiego tytułu poszkodowany otrzymał inne środki. Tymczasem dostawaliśmy sygnały o kuriozalnych praktykach ubezpieczycieli, którzy pisali do wójtów i burmistrzów z miejscowości dotkniętych np. powodzią z prośba o przysłanie listy osób, którym udzielono wsparcia i podanie wartości tej pomocy – mówi Krystyna Krawczyk, dyrektor Wydziału Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego w Biurze Rzecznika Finansowego.

Podkreśla, że odszkodowanie zaniżone ze względu na publiczną pomoc, tylko powiększy zyski prywatnej firmy ubezpieczeniowej. Dlatego, to raczej organy administracji, dystrybuujące środki publiczne, mogłoby być uprawnione do analizowania czy po uzyskaniu przez poszkodowanego odszkodowania, potrzebna jest mu jeszcze jakaś pomoc.

– Jednak z naszych obserwacji wynika, że i tak będzie ona w większości wypadków niezbędna. Szczególnie jeśli poszkodowany ma tylko obowiązkowe ubezpieczenie budynków rolnych. Jego konstrukcja sprawia, że wypłacone odszkodowanie nie wystarcza zwykle na pokrycie wszystkich strat. Nie obejmuje ono np. ruchomości, czyli mebli, odzieży, książek itp. Stąd pomoc publiczna jest potrzebna, a osoby przezorne, które wykupiły ubezpieczenie powinny czuć się lepiej zabezpieczone, niż te, które polisy nie miały – zauważa Krystyna Krawczyk.